eichendorff
03.03.06, 10:54
Artykuł ciekawy, nie przeczę. Tylko po co, Panie Michale, te modliszki?
Rozumiem, że im bardziej prowokacyjny tytuł tym więcej osób się na
artykuł "połasi", ale - z drugiej strony - czy to określenie nie jest aby za
ostre? Zresztą po co robić sobie wrogów w środowiskach feministycznych, skoro
mamy groźniejszych, którzy próbują opanować wszystkie sfery naszego życia (ze
szczególnym uwzględnieniem prawomyślnego, pod względem narodowym, myślenia).
A - nie ma co ukrywać - feministki mają tego samego "wroga", więc - zamiast
wyzywać kogoś od "modliszek" - może lepiej porozmawiać na temat ewentualnego
sojuszu? Co oczywiście nie znaczy, że należy przemilczeć całą prawdę...