ikonka_20
25.04.06, 10:24
Przykład pierwszy: ruchliwa ulica w centrum Katowic, chodnikiem idzie dziecko
- najwyżej trzy, cztery lata, zanoszące się płaczem. Bez opieki dorosłego.
Nikt nie zwraca na nie uwagi, chociaż przecież powinno kogoś zaniepokoić,
gdzie są rodzice...
Przykład drugi: na chodniku leży człowiek. Mijają go ludzie, niektórzy robią
sobie skróty, bo wręcz go przekraczają. Nikt nie pochyli się, żeby zapytać,
czy coś się stało, a przecież niekoniecznie musi być pijany... A nawet jeśli
miałby te promile we krwi, to przecież nie może tak po prostu leżeć na
ziemii... A wystarczyłoby tylko zadzwonić na Straż Miejską.