ben00
24.08.06, 08:06
kiedyś próbowałem podjąć wątek o niedopuszczalnym wyprowadzaniu psów bez
smyczy ale nikt się tym nie zainteresował.
Teraz zauważyłem na prawie każdym skwerze (a tej zieleni na Zadolu jest
sporo) znaki o zakazie wyprowadzania psów. Jestem ciekawy ile ta "akcja"
kosztuje bo jej sens jest co najmniej wątpliwy:
1. ludzie i tak się tym nie przejmują bo przecież gdzieś te psy trzeba
wyprowadzać,
2. jeśli nawet chce się z nimi wyjść gdzieś poza teren zakazu to trzeba
przejść przez "strefę zakazaną" - a spróbujcie psu powiedzieć ze ma nie sikać
teraz a za chwilę - a może psy wynosić na rękach?
3. powinno się chronić to co rzeczywiście chronionym być powinno a więc
tereny zabaw dzieci, które to tereny powinny być oznaczone (np przez niski
ogrodzenie) i na takie tereny nie powinno się wprowadzać nie tylko psów ale i
np. kotów (zakaz mówi wyłącznie o psach?!)
4. a co z psami powszechnie wyprowadzanymi bez smyczy? Psy nie potrafią
czytać i g...no ich obchodzi co administracja osiedla wypisuje.
5 i wreszcie - dziki - też nie potrafią czytać a od jakiegoś czasu nawiedza
osiedle spora ich grupa (sporo ponad 10). Można je spotkać już o 9 wieczorem
albo rano. I co z tym spółdzielnia ma zamiar zrobić - pewnie postawią zakaz
wstępu dzikom na osiedle???
I tak to życie swoje a biurokraci swoje. Wielkimi skokami wracamy do tego co
już było i nawet się nie dziwimy...
A tak na marginesie to zarządzanie na Zadolu jest pod psem - władzo
spóldzielcza! Jeśli się za porządki nie weżmiesz to tą nową kadencję
zakończysz nie tak gładko - wiem co mówię!
ben