Dodaj do ulubionych

Z pamietnika mlodej nauczycielki

IP: *.adsl.inetia.pl 21.11.06, 13:59
Trochę jakbym o sobie czytała. Na początku swojej...( 2006-11-21 00:29)
~nauczycielkaangTrochę jakbym o sobie czytała. Na początku swojej pracy też
taka byłam. Cóż... nigdy nie myślałam, że tak się skończą moje służbowe
kontakty w młodzieżą w ostatniej klasie liceum jeszcze w czasie trwania
nauki. I powiem szczerze, że mnie też wciągnęli w podobne sprawy (jakkolwiek
cynicznie może to dla kogoś zabrzmieć). Ja z nich wszystkich byłam
najbardziej niedoświadczona i niewinna. Patrzę z perspektywy czasu, dziś mam
na to chłodniejsze spojrzenie i po tych 5 - 6 latach od wydarzeń pewnie już
bym tak nie postępowała, gdybym miała takie zasady jak dziś. Ale wtedy stało
się inaczej, bo byłam młoda (22 lata), głupia, uczniowie - chłopcy i
dziewczyny - mieli o 3 - 4 lata mniej ode mnie (byłam po licencjacie), a
wszystko zaczęło się przypadkiem. Wyszliśmy do lokalnego pubu przed świętami.
Potem jakoś tak fajnie nam się rozmawiało, że zaprosiłam ich w innym dniu do
domu. Wszystko tak jakoś naturalnie się rozwinęło. Wiem, że to strasznie
wygląda dla kogoś, kto ma zasady, ale po prostu tak to było. Uczniowie
jednocześnie mieli nienajgorszą motywację do nauki, a nie uważali ciągle, że
teraz mogą liczyć na fory. Z uczniami tymi do dziś utrzymuję kontakty, choć
już nie tak intensywnie. Zaczęła się praca, jednoczesne studiowanie, wyjazdy
za granicę. Ale od czasu do czasu kontaktujemy się. Niektórych zaprosiliśmy z
mężem na nasz ślub. Dzisiaj jako nauczycielka jestem zupełnie inna. Z jednej
strony wiem, że zachowuję się bardziej moralnie w stosunku do młodych ludzi
powierzonych mojej opiece, że nie biorę odpowiedzialności za to, że wielu z
nich jest uwikłane w narkotyki, nie maczam w tym palców. A z drugiej strony
dużo straciłam na spontaniczności, zaangażowaniu w szczere rozmowy z
uczniami. Dziś już te kontakty są zubożone, jeśli pominąć wątek kryminalny.
Mam koleżankę o 5 lat starszą ode mnie, która miała podobne dzieje. Kolega
anglista też podobnie poczynał, póki uczył w szkole. Nasze przypadki, widzę,
nie są odosobnione. Aha, tak k'woli wyjaśnienia dla ciekawskich - u mnie
seksu nie było, choć pozostawaliśmy w zażyłości. Chodziło tylko (aż) o
kontakty i imprezowanie z prawie równolatkami.
Obserwuj wątek
    • Gość: katowiczanka Re: Z pamietnika mlodej nauczycielki IP: *.adsl.inetia.pl 21.11.06, 14:01
      ~mc
      Też jestem nauczycielką (29 letnią) i niewyobrażam sobie bym mogła spokojnie
      patrzeć i niereagować jak nieletni piją alkochol, palą papierosy oraz biorą
      narkotyki. Uważam że nauczyciel nawet po godzinach pracy jest nadal
      nauczycielem - taki jest urok tego zawodu. Można porównać nauczyciela do
      rodzica który ma nietylko uczyć ale i wychowywać między innymi przez dobry
      przykład. Czy gdy rodzice piją z nieletnimi dziećmi i brakiem reakcji
      przyzwalają na branie narkotyków to jest wszystko ok?
      • Gość: EWa Re: Z pamietnika mlodej nauczycielki IP: *.CNet.Gawex.PL 21.11.06, 15:07
        Zgadzam się z tym, co napisałaś, ale nie z tym JAK! Kobieto, nauczycielka i
        tyle błędów ortograficznych w króciutkim tekście?????
        • Gość: dyrektorka Re: Z pamietnika mlodej nauczycielki IP: *.adsl.inetia.pl 21.11.06, 19:06
          O winie zadecyduje sąd, więc proszę uważać na słowa.
          Może wyjaśnię krótko jak wygląda postępowanie we wszelkich sprawach karnych.
          Na początek jest podejrzenie popełnienia wykroczenia lub przestępstwa, gdy
          dowody są wystarczające, to stawiane są zarzuty, następnie odbywa się proces
          przed sądem, w trakcie którego sędzia analizuje materiał dowodowy i zeznania
          świadków i na tej podstawie wydaje wyrok - orzeka winę i ustala karę lub
          ewentualnie oddala zarzuty oczyszczając w ten sposób osobę ze wszelkiej winy.

          We wszystkich tego typu sensacyjnych sprawach media mają tendencje do wydawania
          wyroków nawet przed postawieniem zarzutów, czyli gdy tylko są podejrzenia.
          Dlaczego? Bo sensacja dobrze się sprzedaje.

          Aktualnie czytam, że nauczycielka przyznała się do winy, co w pewien sposób
          gruntuje jej sytuację. Sprawa jest niezwykle przykra.

          Większość z Was ma żal do nauczycieli, że nie poinformowali uczniów o całej
          sprawie. Powód był prosty - czekano na oficjalne informacje - nie chcieliśmy
          rozpowszechniać niepełnych lub wręcz nieprawdziwych informacji. Niestety sprawa
          stała się głośna zanim dotarły do nas pisemne potwierdzenia podejrzeń czy też
          stawianych zarzutów.

          Czy winą za całą sytuację należy obarczać szkołę? Nie sądzę. Uczniowie widzą
          pracę nauczycieli inaczej niż sami nauczyciele. Przy obecnym natłoku obowiązków
          kontakty między nauczycielami często ograniczają się jedynie do kilku zdań
          wymienionych na przerwie w pokoju. Czasem i tego nie ma, bo nawet na przerwie
          przyjmujemy dziesiątki interesantów, którzy chcą załatwiać swoje sprawy. Jak w
          takim układzie mamy się nawzajem poznać? Jak zauważyć nieprawidłowości, skoro w
          szkole widzimy się w sumie krótko, a po południu jesteśmy zajęci
          przygotowywaniem się na kolejne lekcje lub poprawianiem kartkówek? Dlatego
          uważam, że szkoła jako całość nie jest winna zaistniałej sytuacji. Winni
          mogliby być co najwyżej ci, którzy wiedzieli o nieprawidłowościach, a nic nie
          powiedzieli.
        • Gość: ciekawy Re: Z pamietnika mlodej nauczycielki IP: *.adsl.inetia.pl 22.11.06, 16:54
          a czy Ty tez sie golisz ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka