Gość: PiotrEs
IP: *.chello.pl
25.02.07, 14:04
Kazimierz Kutz już zapisał się w historii jako jeden z największych Ślązaków -
to nie podlega dyskusji. jego śląska trylogia filmowa jest jedną z
najważniejszych "ikon" Górnego Śląska, jego historii i obyczajów. Dlatego też
z przykrością obserwuje upadek legendy Kutza, którą ten twórca zawdzięcza sam
sobie. Od jakiegoś czasu nie słychać o projektach filmowych czy teatralnych
tego twórcy, ale coraz bardziej pełno go jako polityka. Reżyser zaangażował
się po stronie tzw. "demokratów" i dzięki temu pełno go w popierających tą
opcję mediach.Śledząc jego wypowiedzi na tematy społeczno - polityczne
odnoszę wrażenie, że twórca ma głębokie przekonanie, że posiadł monopol na
mądrość. I tak się narodził "guru z Szopienic". Z mojego punktu
widzenia "złote myśli" Kutza są jednak wtórne,grzeszą powtórzeniami i mają
tendencję do szokowania. Moja miarka tolerancji przebrała się po
tekście "Pogański kapłan" gdzie Kutz w sposób wręcz prymitywny i sztubacki
atakuje religię rzymsko - katolicką i Kościół. Ma do tego prawo jako
obywatel,ale czyni to w sposób niegodny intelektu takiego Twórcy stosując
mało rozgarniętą retorykę rodem z "Faktów i Mitów".Widać,że niektórym z grona
towarzyszy z lewicy zależy na tym by z Kutza zrobić "autorytet". I nic,że się
go przy tym ośmiesza."Król jest nagi". To są moje opinie, czekam na Wasze.Pzdr