Dodaj do ulubionych

Kiedy los chorego zależy od portiera

IP: *.freedom2surf.net 04.07.08, 22:54
pewnie gorzala przezarla mozgownice portierowi i poprzestawialy mu sie klepki!
w pijackim widzie wydawolo mu sie, ze jest dyrektorem szpitala!
w tym durnym kraju nigdy nie bedzie dobrze.
Obserwuj wątek
    • Gość: autochton Polszcza = republika sprzątaczek i portierów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.08, 07:19
      jedyny kraj na świecie gdzie byle urzędnik Konstytucję ma w d... a sprzątaczka w
      ministerstwie może zmienić Ustawę :-(
      • Gość: kblach Re: Polszcza = republika sprzątaczek i portierów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.08, 10:48
        autochton - aleś Ty naiwny - przecież ktoś musiał portierowi
        nakazać niewpuszczanie pogotowia. Kiedy pracowałem w szpitalu w Poznaniu, to
        dyrektor szpitala nakazał recepcjonistkom w Izbie Przyjęć odsyłanie chorych do
        innych szpitali (w tym czasie nie było tzw. rejonizacji czyli leczenia się w tym
        szpitalu,przy którym się mieszka). Wg kalkulacji - im mniej chorych, tym
        mniejsze straty szpitala (do dyrektor podpisał z NFZ umowę na pracę Izby Przyjęć
        niekorzystną dla szpitala). Lekarz nawet nie wiedział, że chory był w Izbie
        Przyjęć. A jak były problemy z pacjentami, to oczywiście dyrektor o niczym nie
        wiedział!!!Proste?
    • marcelam PO rules 05.07.08, 08:04
      By żyło się lepiej. Wszystkim!
      • gambiting Re: PO rules 05.07.08, 09:41
        marcelam napisała:

        > By żyło się lepiej. Wszystkim!
        Jeszcze mi tylko powiedz co ma wspólnego rząd z tym że jakiś głupi lekarz nie
        potrafi zarządzac pracą na oddziale?? Co,może sam Tusk ma go trzymac za rączkę?
        Weź człowieku przestań narzekac.
        • adamo64 [...] 05.07.08, 10:10
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: Pan Doktor Kiedy los chorego zależy od portiera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.08, 08:19
      zupelnie nie rozumiem po co ci pacjenci przyjezdzaja, albo ich
      dowoza - szpital jest od wlasciwego funkcjonowania; kawusia,
      randusia i ... blogi spokoj
      • Gość: kblach Re: Kiedy los chorego zależy od portiera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.08, 10:49
        ale dużo naiwniaków - przecież ktoś musiał portierowi
        nakazać niewpuszczanie pogotowia. Kiedy pracowałem w szpitalu w Poznaniu, to
        dyrektor szpitala nakazał recepcjonistkom w Izbie Przyjęć odsyłanie chorych do
        innych szpitali (w tym czasie nie było tzw. rejonizacji czyli leczenia się w tym
        szpitalu,przy którym się mieszka). Wg kalkulacji - im mniej chorych, tym
        mniejsze straty szpitala (do dyrektor podpisał z NFZ umowę na pracę Izby Przyjęć
        niekorzystną dla szpitala). Lekarz nawet nie wiedział, że chory był w Izbie
        Przyjęć. A jak były problemy z pacjentami, to oczywiście dyrektor o niczym nie
        wiedział!!!Proste?
    • puuchatek Kiedy los chorego zależy od portiera 05.07.08, 08:40
      marcelam napisała:

      > By żyło się lepiej. Wszystkim!

      Czy Ty, cielęcino, naprawdę sądzisz, że "to wina PO"? Czy aż tak Ci PiSowska propaganda mózg wyżarła? Przecież to samo zdarzało się i za rządów PiS, i wcześniej.

      Problem taki sam, jak w 90% polskich urzędów: urzędas (choćby był tylko cieciem na bramce) uważa się za Boga. On decyduje, on jest ważny.

      Jeśli lekarz "odsyła" - można dyskutować, można wszczynać dyskusję. Ale a tym przypadku nie ma o czym gadać: cieć powinien NATYCHMIAST wylecieć z hukiem z roboty za przekroczenie uprawnień.

      Ale niestety, to jest rzeczywistośćpol;skiej służby zdrowia. Znakomita więszosć przypadków o jakich czyta się w gazetach typu "facet zemdlał na schodach przed szpitalem ale nikt nie wyszedł mu pomóc, tylko kazali wezwać pogotowie" - to włąśnie wcale nie wina lekarzy, bo oni często nawet się o tym nie dowiadują. W takich przypadkach decyduje "pani Stasia z portierni" czy "pan Władek z ochrony", któzy autorytatywnie mówią że "lekarz nie ma czasu, proszę dzwonić po pogotowie!"
      • Gość: kblach Re: Kiedy los chorego zależy od portiera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.08, 10:51
        puuchatek - tak się oburzasz,a sam jesteś naiwny jak dziecko - przecież ktoś
        musiał portierowi
        nakazać niewpuszczanie pogotowia. Kiedy pracowałem w szpitalu w Poznaniu, to
        dyrektor szpitala nakazał recepcjonistkom w Izbie Przyjęć odsyłanie chorych do
        innych szpitali (w tym czasie nie było tzw. rejonizacji czyli leczenia się w tym
        szpitalu,przy którym się mieszka). Wg kalkulacji - im mniej chorych, tym
        mniejsze straty szpitala (do dyrektor podpisał z NFZ umowę na pracę Izby Przyjęć
        niekorzystną dla szpitala). Lekarz nawet nie wiedział, że chory był w Izbie
        Przyjęć. A jak były problemy z pacjentami, to oczywiście dyrektor o niczym nie
        wiedział!!! Winne były recepcjonistki! Proste?
    • Gość: as Tak kazali portierowi to tak robił IP: *.adsl.inetia.pl 05.07.08, 09:05
      Portier nie zarzadza firmą a jak zarządza to czas podziękować
      dyrektorowi bo jest on tam niepotrzebny
    • Gość: bodozec wrażliwe katolickie sumienia lekarzy w akcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.08, 09:10
      .
    • allspice Kiedy los chorego zależy od portiera 05.07.08, 09:17
      Wyrzucić takiego portiera...on tylko otwiera drzwi:)
      • Gość: kblach Re: Kiedy los chorego zależy od portiera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.08, 10:45
        allspice - ale Ty jesteś głupi (lub głupia) - przecież ktoś musiał portierowi
        nakazać niewpuszczanie pogotowia. Kiedy pracowałem w szpitalu w Poznaniu, to
        dyrektor szpitala nakazał recepcjonistkom w Izbie Przyjęć odsyłanie chorych do
        innych szpitali (w tym czasie nie było tzw. rejonizacji czyli leczenia się w tym
        szpitalu,przy którym się mieszka). Wg kalkulacji - im mniej chorych, tym
        mniejsze straty szpitala (do dyrektor podpisał z NFZ umowę na pracę Izby Przyjęć
        niekorzystną dla szpitala). Lekarz nawet nie wiedział, że chory był w Izbie
        Przyjęć. A jak były problemy z pacjentami, to oczywiście dyrektor o niczym nie
        wiedział!!!Proste?
    • Gość: com.bi-nerki Kiedy los chorego zależy od portiera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.08, 09:29
      "szpital ma z nami kontrakt na szczękówkę" Ciekawy jestem czy
      szpital ma kontrakt na, powiedzmy, piersiówkę?
    • almagus Re: Na POpaprani i Spaprani! 05.07.08, 10:09
      Na POpaprani i Spaprani!

      Prawy i Sprawiedliwy prezesem.
      W spółce węglowej albo miedziowej.
      Partyjnie, żeby fachowo z sensem.
      Prawnik arytmetyki bezgłowej.

      Nie pamięta tabliczki mnożenia.
      Ekonomista jego pomocnikiem.
      Ekspert, wysoka gaża i premia.
      Dlaczego kończą tak złym wynikiem?

      Państwowe spółki, chemii molochy.
      Jak nie przygłup Rydzyka, to komuch.
      Wyprzeda na złom zostawi paprochy.
      Wspomaga ich związkowy solidaruch.

      Inżynier i naukowiec w odstawce.
      Nic z nimi nie uruchomisz dla kraju.
      Oni gatunkiem podobni pijawce.
      Ciemnota w raju siedzi na jaju.

      Przez lat prawie dwadzieścia nic z tego.
      Prawo do poprawki, spółki na złom.
      Rozgonić tego gada prawniczego.
      Dla dzieci praca. Budujmy swój dom!

      Czy ktoś zna posła lub senatora, który wyszedł z Krajowej Sekcji Nauki Solidarności?
    • Gość: lekarz Kiedy los chorego zależy od portiera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.08, 10:11
      to co opisuje wyborcza , to prawda, u nas w szpitalu wojewodzkim,
      zawsze najwiecej do powiedzenia mial portier i ochroniaz, ostatnio
      jeszcze ksiadz, strach sie bac.
      • Gość: kblach Re: Kiedy los chorego zależy od portiera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.08, 10:53
        Głupota i naiwność ludzka. Kto wierzy,że portier wpadł sam na pomysł,żeby
        jednych wpuszczać,a innych nie - przecież ktoś musiał portierowi
        nakazać niewpuszczanie pogotowia. Kiedy pracowałem w szpitalu w Poznaniu, to
        dyrektor szpitala nakazał recepcjonistkom w Izbie Przyjęć odsyłanie chorych do
        innych szpitali (w tym czasie nie było tzw. rejonizacji czyli leczenia się w tym
        szpitalu,przy którym się mieszka). Wg kalkulacji - im mniej chorych, tym
        mniejsze straty szpitala (do dyrektor podpisał z NFZ umowę na pracę Izby Przyjęć
        niekorzystną dla szpitala). Lekarz nawet nie wiedział, że chory był w Izbie
        Przyjęć. A jak były problemy z pacjentami, to oczywiście dyrektor o niczym nie
        wiedział!!!Proste?
    • Gość: ajrdo By żyło się lepiej wszystkim...którzy przeżyją! IP: *.net-serwis.pl 05.07.08, 10:22
      Tyle w temacie.
      • almagus Re: PiSiOr wyleczy przez pogrzeby! 05.07.08, 10:38
        Ubogi emerycie.
        Kochasz zdrowie nad życie.
        Dlatego jesteś gotowy,
        dla PiSu umrzeć zdrowy.
        Lekarze i autostrady,
        niestety nie dali rady!
        Nawet nie padniesz w drodze,
        a jak pies na podłodze!

        Babciu!
        W dojeździe do szpitala,
        PiSiOR wiecznie nawala!
        Z Rydzem w razie potrzeby
        wyleczy przez pogrzeby!
        Dlatego czuj się zdrowa.
        Choć renta twa głodowa.
    • Gość: kblach Re: Kiedy los chorego zależy od portiera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.08, 10:47
      saint - aleś Ty naiwny - przecież ktoś musiał portierowi
      nakazać niewpuszczanie pogotowia. Kiedy pracowałem w szpitalu w Poznaniu, to
      dyrektor szpitala nakazał recepcjonistkom w Izbie Przyjęć odsyłanie chorych do
      innych szpitali (w tym czasie nie było tzw. rejonizacji czyli leczenia się w tym
      szpitalu,przy którym się mieszka). Wg kalkulacji - im mniej chorych, tym
      mniejsze straty szpitala (do dyrektor podpisał z NFZ umowę na pracę Izby Przyjęć
      niekorzystną dla szpitala). Lekarz nawet nie wiedział, że chory był w Izbie
      Przyjęć. A jak były problemy z pacjentami, to oczywiście dyrektor o niczym nie
      wiedział!!!Proste?
    • Gość: Wacek M.p Horror w Szpitalu św. Barbary w Sosnowcu!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.08, 11:01
      W Szpitalu Św. Barbary w Sosnowcu nawet umierający i ciężko chorzy
      pacjenci czekają na Izbie Przyjęć bez jakiejkolwiek opieki i
      zainteresowania ze strony presonelu po kilka godzin aż zjawi się
      jakiś lekarz i podejmie decyzję o ich zbadaniu.
      Ponieważ jest tam tylko kilka krzesełek nie mają nawet gdzie
      siedzieć.
      Nie ma lekarzy. Gdzie są?
      Do Izby przjęć nie można podjechać prywatnym autem. Parking
      szpitalny oddalony jest od niej o dobre 100-200 metrów.
      Dlaczego?
      Jaka jest tego racjonalna przyczyna?
      Groza ogarnia jak patrzy się na rodziny taszczące na plecach
      obłożnie chorych albo inwalidów z laskami pokonujacymi te ogromną
      dla nich odległość.
      Upadek złużby zdrowia czy bezmyślność lekarzy o mentalności ciecia
      chłopo-robotnika?
    • carpaccio4 bravo panie donaldzie 05.07.08, 11:14
      bravo
    • carpaccio4 z jakiego powodu nfz i wojewoda a nie 05.07.08, 11:19
      kat? gość sobie sam tego nie wymyślił. znając życie jakiś emerytowany
      funkcjonariusz robiący co mu kazali.
    • jeroy Kiedy los chorego zależy od portiera 05.07.08, 11:46
      Cały czas czekam na artykuł dot.zwolnienia z pracy Śp.Jacka Kalabińskiego,
      wszystkie poważne portale o tym pisały, Wy jakoś nie... niezręcznie, co? I to
      jest Wasz tzw obiektywizm. Będę o powyższe zapytywał również na innych
      wątkach, do czytających- szanowna GW wyrzuciła z pracy swojego korespondenta
      umierającego na raka w 1998r. Ciekawe czy pójdzie moja wypowiedź, czy
      "złamałem regulamin"
      • y_anio Re: 05.07.08, 11:49
        prawie wszędzie czytam o tej sprawie.Złóż człowieku sprawę w prokuraturze w
        sądzie pracy o zwrot utraconych korzyści itd a przy tej sprawie trzymaj sie tematu
    • hugow Kiedy los chorego zależy od portiera 05.07.08, 11:47
      czas sprywatyzowac sluzbe zdrowia i zlikwidowac NFZ a pieniadze oddac ludziom
    • y_anio Kiedy los chorego zależy od portiera 05.07.08, 11:54
      jeśli będą zdrowe zasady wolnorynkowe w tym i konkurencja to oczywiście i los
      chorego będzie zależał od portiera, ponieważ -ciągnę wątek- gdy zobaczy karetkę
      lub chorego, będzie z własnej woli szybciutko otwierał drzwi możliwe że i
      pomagał choremu.W najbliższej przyszłości jednak to niewykonalne.
      • stachu44 Re: Kiedy los chorego zależy od portiera 05.07.08, 21:06
        y_anio napisał:

        > jeśli będą zdrowe zasady
        nie wejdziesz do szpitala z twoimi zarobkami.
        • Gość: zibi Re: Kiedy los chorego zależy od portiera IP: *.3s.pl 06.07.08, 07:29
          > > jeśli będą zdrowe zasady
          > nie wejdziesz do szpitala z twoimi zarobkami.

          Stomatologia jest już praktycznie urynkowiona. I jak twoje zarobki-
          wytrzymały to?
    • Gość: wojciech Kiedy los chorego zależy od portiera IP: 213.155.165.* 05.07.08, 12:27
      Pracuje w szpitalu i zalamuje mnie to co widze, to co jest zakontraktowane, oficjalne i na papierze, ma sie czasem nijak do realiow - i nikomu nie zalezy, zeby sprawdzic kto faktycznie pracuje na danym oddziale, na co ida pieniadze etc - bo dla tych, co pieniadze przyznaja, tez wazne sa "papiery" - jesli w dokumentach wszystko gra to sprawdzanie "nie lezy w interesie" instytucji wyzszej. Mozna tylko zgrzytac zebami.
    • Gość: kleszcz Kiedy los chorego zależy od portiera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.07.08, 12:49
      To nie pojedyńcze przypadki,że tzw."słuzba zdrowia"lekceważy
      wszelkie normy w tym etykę zawodową.W Chełmie(lubelskie)też miałam
      taką sytuację.Z 3-letnia córeczką u której znalazłam kleszcza
      zzzgłosiłam się na pogotowie,była sobota.Pogotowie odesłało mnie do
      izby przyjęć na chirurgii,tłumacząc,że nie maja odpowiedniego
      sprzętu.Na izbie przyjęć pielegniarki nawet nie sprawdzając dziecka
      kazały czekać:cytuję:"może godzinę,dwie a może pięć godzin".. na
      chirurga,który w tym czasie operował.Mimo,że pacjetów oczekiwało
      około 7-8 ,panie pielęgniarki siedziały na dyżurce pijąc kawę i
      zajądając ciastka(w godzinach pracy i nie trwało to 5,czy 10 min.)
      Nie robiły kompletnie nic,tłumacząc,że nie mają uprawnień. ....To
      skandal,zeby tak zachowywała się służba zdrowia,która strajkuje o
      podwyżki a w taki sposób pracuje.(a raczej nie pracuje).Gdy zaczęłam
      grozić opisem ich pracy w gazecie lub telewizji,po parunastu
      miniutach wyszła jedna z nich i skierowała do szpital
      zakaźnego,gdzie jest wolna pani doktor.Gdy tam dotarłam,okazało
      się ,że cały zabieg trwał 3 min.Uprzejma Pani doktor ,kleszcza
      wyjęła reka.I takie były potrzebne przyrządy do całego zabiegu CZYLI
      ZWYKŁE LUDZKIE SERCE I PODEJŚCIE!!!Pozdrawiam SŁUZBĘ ZDROWIA W
      CHEŁMIE!niech żyją w zdrowiu.
      • Gość: Reef Re: Kiedy los chorego zależy od portiera IP: *.eranet.pl 06.07.08, 12:48
        Kobieto, tobie chyba rozum zupełnie odebrało z tej histerii o zdrowie dziecka.
        Nie sądzisz chyba, że pielęgniarki same miałyby leczyć ludzi, a szczególnie małe
        dzieci. To że lekarzowi zajęło to sekundę i nie wymagało narzędzi nie oznacza,
        że pielęgniarka sama mogłaby to robić. Pielęgniarka słusznie ci powiedziała,
        żebyś poczekała bo kleszcz to nie jest śmiertelne zagrożenie wymagającej
        natychmiastowej pomocy. A skoro nalegałaś na natychmiastowe skierowanie do
        lekarza to powiedziała gdzie jest wolny lekarz i tam właśnie pojechałaś.
        Zastanów się najpierw zanim zaczniesz krytykować innych ludzi.
        • Gość: x Re: Kiedy los chorego zależy od portiera IP: *.lodz.msk.pl 07.07.08, 22:13
          Ludzie, pogięło was? Z kleszczem w tyłku na pogotowie?
          Pojedźcie może jeszcze na chirurgię po pokąsaniu przez komary, albo na
          toksykologię z kacem.

          W USA poczekalibyście z 12 godzin, a potem otrzymalibyście taki rachunek, że oko
          wam by zbielało.
        • Gość: bb Re: Kiedy los chorego zależy od portiera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.09, 22:28
          Należy się wyjaśnienie. Kleszcz to małe stworzonko które może cię zabić. A co
          najmniej zafundować ci długie i często nieskuteczne leczenie boreliozy. Czas w
          jakim zostanie usunięty ma zasadnicze znaczenie dla tego co cię dalej czeka. Nic
          przyjemnego, zapewniam.



    • Gość: gosc USA Kiedy los chorego zależy od portiera IP: *.socal.res.rr.com 05.07.08, 17:16
      ci dyrektoryz powinni dostac po szczekach, no prosze portier to
      potega w Polakowie
    • guru133 Pan Płazak udowodnił że jest wytrawnym 05.07.08, 21:53
      kryminalistą, postępującym według znanej zasady, kiedy cię złapią za rękę,
      wypieraj się że to nie twoja ręka.
    • skobog śląska słuzba zdrowia 06.07.08, 07:18
      Niczemu się nie dziwię. W szpitalu urazowym w Piekarach byłem
      zarejestrowany od 07,12,2007 na dzień 20,06,2008.Przejechałem 200 km
      w jedną stronę by się dowiedzieć ze Pan dr jest na urlopie .Typowe
      kretyństwo naszej służby zdrowia.
      • Gość: doskoboga Re: śląska słuzba zdrowia IP: *.rev.masterkom.pl 26.04.09, 21:35
        a telefonu to nie posiadasz by zadzwonić i potwierdzić terminu
        wizyty? typowe kretyństwo skoboga
    • Gość: klaaa ludzie IP: 83.143.99.* 06.07.08, 19:48
      Ludzie lekarze sami mówili portierą ze maja nie wpuszczac pacjentów bo
      niema dyżuru
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka