Gość: michał
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
28.07.09, 14:30
Forumowi krzykacze niech wreszcie przedstawią swoje rajonalne
argumenty. Dotychczasowe ograniczają się do "ttamwaje są brzydkie,
stare i hałąsują, precz z pieczyrakiem" itp.
Likwidowanie kolejnych linii tramwajowych to kuriozum na skalę
światową. Argumenty podawane przez przeciwników tramwajów są jakby
żywcem wyjęte z lat 60-tych ubiegłego wieku, gdzie decydenci
zachłyśnięci samochodami i autobusami przeznaczali do rozbiórki całe
systemy tramwajowe w wielu miastach Polski i Europy.
Nie ulega wątpliwości, że obecny stan był nie do przyjęcia i
należało podjąć działania związane z poprawą funkcjonowania
tramwajów w Gliwicach. Jak zwykle wybrano jednak prostsze
rozwiązanie, czyli likwidację, bez jakiegokolwiek zastanowienia się
nad przyszłością transportu miejskiego w mieście i w aglomeracji.Nie
wykonane zostało żadne studium komunikacyjne, którego wyniki byłyby
publicznie dostępne.
Argument o tym, że tramwaj ma rację bytu wyłącznie w postaci
wydzielonych linii dużych prędkości łączących części miasta jest
chybiony w zestawieniu z przykładami eksploatacji sieci tramwajowych
w miastach europejskich. Tramwaje z powodzeniem kursują
śródmiejskimi uliczkami, czy przez zabytkowe starówki. Oczywiście na
ulicach, gdzie wbudowane jest torowisko tramwajowe ograniczony jest
ruch samochodowy. Dobrym przykładem jest Zurych, czy Linz (a w
Polsce Kraków, czy Wrocław), gdzie tramwaje niepodzielnie królują w
centrum miasta i przewożą tysiące pasażerów. Poza centrum kursują
oczywiście torowiskiem wydzielonym, jednak w śródmieściu bez
problemu eksploatowane są torowiska w jezdni. Tymczasem Gliwice
nadal podążają drogą bujnego rozwoju motoryzacji indywidualnej i
wychodzą z założenia, że konieczne jest dojechanie własnym
samochodem do każdego miejsca w centrum miasta. Władze miasta na
każdy przykład sprawnego funkcjonowania i rozwoju tramwaju
odpowiadają, że „Gliwice są inne”. Owszem, mentalność urzędników
bowiem zatrzymała się w czasie kilkadziesiąt lat temu.
Dlaczego w Gliwicach nie podjęto nawet próby modernizowania linii
tramwajowej, nawet ze zmianą jej przebiegu? Władze miasta tłumaczą
się, że nie mają pieniędzy. Jednak świadomie i dobrowolnie
zrezygnowały z udziału w „Modernizacja infrastruktury tramwajowej i
trolejbusowej w Aglomeracji Górnośląskiej wraz z infrastrukturą
towarzyszącą”, który jest realizowany. Faktycznie, w programie tym
zapisano jedynie drobne remonty w rejonie Gliwic. Jednak zakres prac
był uzgadniany z władzami miasta. A nawet te niewielkie remonty
mogły spowodować, że linia tramwajowa mogła funkcjonować bez
przeszkód przez kolejne lata i być przygotowywaną do głębszej
modernizacji, wydłużenia, czy zmiany przebiegu.
Warto zauważyć pewną oczywistą, wydałoby się, rzecz – przez ostatnie
kilkanaście lat w Gliwicach nie prowadzono żadnych większych
inwestycji w infrastrukturę tramwajową, co związane było z tym, że
ani PKT, ani powołana w 2003 roku spółka TŚ nie miały środków
finansowych na prowadzenie takich inwestycji. Ze strony miasta nie
było żadnej pomocy w tym względzie, choć inne miasta potrafiły
pokonać bariery formalne i wspólnie z przedsiębiorstwem tramwajowym
prowadzić inwestycje (przykłady to przebudowy ulic na deptaki z
tramwajem w Zabrzu, Świętochłowicach i Chorzowie, modernizacja ulicy
Gliwickiej w Katowicach, czy ulicy Świerczyny w Mysłowicach). Do
2000 roku PKT woziło mieszkańców Gliwic bez jakiejkolwiek dopłaty ze
strony miasta. Samodzielnie utrzymywało nawierzchnię drogową (po
której poruszają się samochody, nie tramwaje, które nawierzchni z
płyt czy asfaltobetonu nie potrzebują) i przystanki. Po roku 2000 w
ramach składki członkowskiej płaconej do KZK GOP Gliwice zaczęły
dofinansowywać przewozy tramwajowe (wcześniej robił to budżet
państwa), ale nadal ani grosza nie przeznaczyły na niezbędne
inwestycje.
Wielokrotnie w wypowiedziach Prezydenta Frankiewicza przewijał się
wątek, że nie ma w ogóle możliwości dofinansowania modernizacji
linii tramwajowej z funduszy Unii Europejskiej. Jest to chyba jedna
z największych bzdur jakie padały w wypowiedziach gliwickich
włodarzy. Już nawet Tramwaje Śląskie rozpoczęły realizację
projektu „Modernizacja infrastruktury tramwajowej i trolejbusowej w
Aglomeracji Górnośląskiej wraz z infrastrukturą towarzyszącą”.
Gliwice świadomie i dobrowolnie – najpierw ograniczyły swój udział w
tym projekcie do drobnych prac remontowych kilku odcinków torowiska,
a później całkowicie wycofały się z udziału. Położona niedaleko
Częstochowa właśnie rozpoczęła starania o uzyskanie dofinansowania
na budowę nowej linii tramwajowej. Projekt ma kosztować 99 mln zł, z
czego aż 85 mln będzie pochodzić z funduszy unijnych (Regionalny
Program Operacyjny). Za te pieniądze mieszkańcy miasta otrzymają
blisko 5-kilometrową nowoczesną linię tramwajową, która budżet
miasta będzie kosztować zaledwie 14 mln zł.
W Polsce zrealizowano już szereg innych projektów, dofinansowywanych
z funduszy europejskich, a obejmujących komunikację tramwajową.
Skorzystały z nich takie miasta jak Gdańsk, Elbląg, Warszawa,
Kraków, Łódź, Wrocław, Grudziądz.
Francuskie miasteczko Valenciennes, będące miastem partnerskim
Gliwic, choć liczy sobie zaledwie 38 tys. mieszkańców (cała
aglomeracja – ponad 300 tys.), wybudowało linię tramwajową i
realizuje plany dalszego przedłużania trasy tego nowoczesnego środka
transportu.
Relacja autobusu za tramwaj będzie skrócona do zajezdni PKM
zlokalizowanej przy granicy z Zabrzem. Dla pasażerów podróżujących
między Gliwicami, a Zabrzem oznacza to konieczność przesiadki, a
tymczasem nie ma tam nawet końcowego przystanku dla autobusów
(pasażerowie wysadzani są na drodze dojazdowej do bramy zajezdni).
Część pasażerów z pewnością przesiądzie się na autobusy, które
intensywnie dublują dziś tramwaj. Jednak dla części pasażerów taka
przesiadka będzie niekorzystna z uwagi na większą (dla nich)
dostępność tramwaju (lokalizacja przystanków, relacje linii), jak i
wyższa (szczególnie w dni wolne) częstotliwość kursowania.
Częstotliwość kursowania ma pozostać teoretycznie taka sama. Jednak
już na wstępie założono, że linię obsługiwać będą wyłącznie 12-
metrowe autobusy standardowe, zabierające maksymalnie 100 pasażerów
(wówczas jednak trudno mówić o jakimkolwiek komforcie podróży).
Łącznie w każdej godzinie (przy zachowaniu tej samej liczby kursów)
oferowanych będzie praktycznie o połowę mniej miejsc w pojazdach!
Wielokrotnie w wypowiedziach władz miasta pojawiało się określenie,
że tramwaj jeździ „z nikąd do nikąd”. Po co w takim razie uruchamiać
autobus na identycznej trasie z identyczną częstotliwością?
Autobusy niskopodłogowe, które mają obsługiwać linię zastępczą za
tramwaj zostaną zabrane z innych linii – nie będą to nowozakupione
pojazdy specjalnie do obsługi tej linii, tylko autobusy
eksploatowane już od pewnego czasu. Pasażerowie pozostałych
gliwickich i zabrzańskich linii z pewnością bardzo się ucieszą, że
ich kosztem obsługiwana będzie nowa linia, a sami będą skazani na
podróżowanie starymi autobusami (których kasacje wstrzymano z tej
okazji). Warto też wspomnieć, że aby sprawnie korzystać z
niskopodłogowych autobusów konieczne są też odpowiednie przystanki
(z peronem na wysokości podłogi autobusu i wyprofilowanymi
krawężnikami umożliwiającymi podjechanie do krawędzi peronu),
których w Gliwicach brak.
Skutki likwidacji
- zmniejszenie oferty i spadek liczby pasażerów
- to skolei spowoduje konieczność większych dopłat.
- pgorszenie sytuacji finansowej w TS
- przekreślenie na wiele lat możliwości rozwijania komunikacji
tramwajowej w mieście
- wzrost ruchu drogowego
To nie chodzi przecież o zachowanie obecnego skansenu tramwajowego