kratka111
29.03.11, 17:22
Mam kiepskie życie, fatalną pracę, kiepsko płatną. Moje małżeństwo nie istnieje, człowiek którego kochałam jest mi współlokatorem, interesuje się wyłącznie sobą i swoimi potrzebami. Nie odejdzie bo jest za skąpy. Za to mam dom na głowie, masę problemów i dziecko z autyzmem, którym praktycznie sama się zajmuję. I ryczę teraz, bo mąż odgrywając raz na ruski rok "troskliwego tatusia" doprowadził dziecko do takiego ataku szału, że stłukło moje ukochane perfumy, na kupno których decydowałam się prawie 2 lata, zawsze było coś ważniejszego. Jestem taka wściekła, że nie daję rady sama,że coraz więcej płaczę i żołądek mam zwinięty w supeł. Chciałabym chociaż dzień pożyć normalnie, nacieszyć się zdrowym dzieckiem, ogródkiem, wypić bez nerwów kawę i po prostu się nie martwić. Tak się żalę, może mi ulży.