galilleo
16.07.02, 00:34
Urywek z "GW"
O tej porze roku dość trudno załatwić legalną pracę sezonową za granicą. Do
urzędów pracy, które pośredniczą w ofertach sezonowych w Niemczech, nie
przychodzą żadne anonimowe zaproszenia dla polskich pracowników. - Dostajemy
tylko zaproszenia imienne kierowane do konkretnych osób. Ludzie ci z reguły
znacznie wcześniej, samodzielnie skontaktowali się z pracodawcą, a on
wystarał się o wszystkie zezwolenia w Niemczech - mówi Irena Panowicz z
Departamentu Migracji Zarobkowej gorzowskiego WUP. Również prywatnym
pośrednikom wyczerpują się wolne miejsca do innych krajów. Jednak jedni i
drudzy nie wykluczają, że oferty jeszcze mogą się pojawić, głównie chodzi o
pracę przy jesiennych zbiorach owoców i winogron.
Osoby, które mają już zaproszenia nie chcą zdradzać miejscowości, do których
jadą pracować. Boją się nieuczciwej konkurencji ze strony rodaków. - Czego
się tu człowiek nie nasłucha, o podkradaniu sobie posad, oferowaniu
niemieckiemu bauerowi wykonania pracy za pół darmo, donosach do policji
pracy... Polacy za granicą są wobec siebie bardzo nielojalni. I dlatego
między innymi przegrywają na rynku pracy z innymi nacjami. Zagraniczni
pracodawcy mniej im płacą i się z nimi nie liczą. Turcy czy Rosjanie na takie
traktowanie sobie nie pozwalają - mówi jedna z pracownic gorzowskiego WUP-u.