giermo_gidroz
06.11.02, 19:11
Kwestia pornografi. Kolejna z serii szkodliwych i zbednych dywagacji, jak
ktos mnie pieknie podsumowal. Chodzi mianowicie o rzekoma wyzszosc erotyki
nad pornografia. Po pierwsze drugie i trzecie nie mam pojecia czem sie w
samej rzeczy obie galezie sztuki uwodzeni roznia w swem meritum? Jedna z Pan
odwiedzajacych lono tutejszego forum [notabene autorka erotyka - ktorego
mozna w archiwum odnalezc <podobno>] napisala mi ze chodz o kwestie
wulgarnosci. Co rozumie jakoby pornografia byla wulgarna czyli zwyczyjna w
przeciwienstwie do erotyki, ktora jak wnioskuje zwyczjna nie jest wiec jest
niezwyczajna. Pozwole sobie przytoczyc probke slowa pisanego, ktore wydaj mi
sie ze ujsc moze za pornografie i erotyke, a nastepnie propnuje dyskusje: Co
dalej! Dlaczego? I czy warto?
Pouczajcy Przypadek Osmana Faruga.
"
"Powiedzcie mi Panie Farug jak sie to stalo ze znales sie w moim gabinecie w
tak niezwyczajnym stanie. Stawiam 100 akche i buklak przedniej Raki, ze osoba
odziana w wor po cukrze, buty oficerskie, turban z insygniami kawalerii
powietrznej oraz siedzeniem naszpikowanym szklem, nie wspomninajac o szabli,
ma ciekawa historie do opowiedzenia" - temi slowami odezwal sie do mnie
cyrulik, ktorego udalo mi sie odszukac po dlugiej a co gorsza bolesnym
podruzy na grzbiecie kasztanki. "Na milosc sultana - zakryknolem - bierz sie
capie do roboty, bo Cie szabla tak potraktuje ze nie tylko jesc ale i szczac
bedziesz musial przez rurke! Zmosilo mnie jednak pytanie owego balwierza do
zastanowienia sie nad okolicznosciami, ktore wpedzliy mnie w tak nieciekawa
pozycje egzystencyjna. Wydaje mi sie ze powody mojego wspolczesnego
nieszczegolnego polozenia upartywac nalezy w ubustwie drogiego ojczulka,
piastujacego zaszczytna funkcje nadwornego skryby wezyra pady-szacha
prowincji Kahramanmaras. Ponad splendor oraz liczne kochanki jakich dostarcza
pozycja skryby, moj ojciec mogl sie pochwalic jedynie oslem i obskurna
rezydencja na przedmiesciu stolicy. Jak sami rozumiecie takie urodzenie
wykluczalo niestety kariere rozsadnego rentirea czy tym bardziej mniej
rozsadnego utracjusza. Osiagnawszy wiek meski czyli lat 12 i 3/4 stanolem
przed koniecznoscia opuszczenia domu rodzinnego a tym samym podjecia pracy
zarobkowej. Wloczac sie markotnie po ulicach Kilis, natknolem sie na punkt
rekrutacyjny 4 szwadronu kawalerii powietrznej im. Emre Yenena. Napis glosil:
dziwki wino i przednia zabawa! Niewiele wiedzialem niesczesny o szykujacej
sie na ten czas zawierusze wojennej w nikogo nie obchdzacej barbarzynskiej
Europie, do ktorej milosciwie nam panujacy mial sie zamiar wlaczyc po stronie
z kretesem przegranej. Niemniej jendak uczynilem podobnie jak kazdy inny
nastolatek na moim miejscu, uleglem pokusie i zaciagnolem sie na lat 10!
Perypetie moje wojenne maja dal tej historii jedynie takie znaczenie iz
tlumacza ze w ciagu lat 5 odznaczjac sie niezrowanymi umiejetnosciami
ucieczki przed wrogiem jak rowniez odnajdowania sie w pore czyli zanim zapadl
wyrok o rozstrzelaniu za dezercje, dosluzylem sie stopnia podchorazego oraz
funkcji pisaza szwadronu i osobistego adiutanta polkownika Mustafy Kemala jak
rownierz posiadlem zdolnosc wykonywania najdurniejszych nawet rozkow bez
zmruzenia oka. Co prowadzi nas to tragicznego popoludnia dnia 30 pazdziernika
roku panskiego 1918. Dowodca moj znany z ekstrawagancji, pijacki burd i wasow
ostrych jak szczecina dardanelskiego osla, wydal rozkaz abym stawil sie w pod
numerem 69 na bulwarze TalatPasha bedac w posiadaniu: paradnej szabli beczki
sadla i srodkow opatrunkowych. Jako ze zwyczaju dyskutowania z przelozonymi
oduczylem sie juz we wczesnych latach sluzby wiszac do gory nogami na morozie
i bedac opsikiwany przez psy-przybledy jak rownierz pijanych dragonow,
wykonale polecenie bez szemrania i punktualnie o godzie 1800 minut 13
zapukalem do drzwi rzeczonego domostwa a raczej wystawnej rezydencji. Otwarla
mloda ale niezbyt piekna dziewka sluzebna i poprowadzila mnie do [ku mojemy
zdziwieniu] do lazni, gdzie odczytalem pisemny roznkaz polkownika Mustafy,
opieczetowany godlem szwadronu w rozkazie stalo: Bacznosc! 1.zrzucic odzienie
2. zmyc z parszywego cialska wszelaki brud 3. nasmarowac sie sadlem dokladnie
w szczegonosci przyrodzenie 4. wdziac oficerki, turban i z szabla w dloni
zameldowac sie na pietrze.Wykonac. Zrobilo mi sie zimno a potem cieplo a
jesze potem niedobrze. Ale Pan kaze sluga musi a wogole to moglo byc gorzej.
Slowo stalo sie cialem. Z szabla w dloni pojawilem sie na pietrze. Po
przekroczeniu drzwi sypialni, wskazanych mi przez kulawego lokaja, oczom moim
nieszczesnym ukazal sie taki oto widok. Dowodca na otomanie, odziany w
podomke bulgocze gigantyczna wodna faja, wachlujac sie leniwie batem, na
ogromny lozu w pozycji kolanowo-lokciowej znajduje sie osoba niewatpliwie
plci pieknej wyposazona w zestaw barwnych pior strusich wlecionych we wlosy
jak rowniez siodlo do jazdy angielskiej. "Na co czekasz GAMONIU, ojczyzna Cie
potrzebuje, rznij majorowa! Bo cie wybatorze ty poganski padalcu!" - zaryczal
polkownik, ktory jezeli sie zastanowic nie mial prawa nazywac nikogo
poganskim padalcem bedac cypryjskim grekiem przechszta. Nie czekajac
spelnienia obietnicy dziarksko ujolem szble w dlon nastroszylem kutas i z
okrzykiem "Ku chwalew ojczyzny, obywatelu polkownki!" dosiadlem majorowej,
rzecz jasna uzywajac siodla jedynie aby sie utrzymac na jej nadwyraz chetnie
wypietmy tyleczku, co bylo trudne z uwagi na nadmiar sadla na mojej osobie. I
poczolem chedorzyc ochoczo sapiac, jeczac, szeleszczacz i zerzac, nie
zwracajac uwagi na wrzask nieludzki, ktory podniosla majorowa, wszak
wykonywalem rozkazy! Zaglebiajc sie w nia rytmicznie i z werwa lecz nie
gleboko z przyczyn obiektywnych odzyskalem w pewnym stopniu rownowage z
ktorej wytracil mnie zlowrogi widok pejcz w reku polkownika co pozwolilo mi
skolei poswiecic wiecej uwagi aktowi spolkowanie, poswiecajac uwage z
rozpacza odkrylem iz male doswiadczenie moje w kwesti anatomicznej
doprowadzilo do tragicznej pomylki i zamias spolkowania uprawiam na majorowej
sodomie, tloczac w nia bezlitosnie ogromne ilosci powietrza co doporowadzilo
do powaznego kataru. Na szczescie sytuacje w pewnym sesie uratowal defekt
genetyczny, ktorego jestem nieszczesnym nosicielwm. Wor moj w ktorym nosze
rodowe klejnoty jest wierzcie lub nie niespotykanych rozmiarow, wiec
szczesliwym zbiegiem wypadkow, kiedy zapalczywie skladalem chold wdziekom
Pani majorowje na sposob dunskiej krolewskiej dywizji spadochronowej,
rzeczony wor tluk, uderzal od czasu do rownierz zaglebial sie w miejsce,
ktorej gdyby nie fatalna pomylke powinien znalaz sie Napoleon, wielki rycez
malego wzrostu. ....
"
Chyba sie juz wiecje nie zmiesci wiec zaprzestaje.