prawdziwystarywiarus
16.12.02, 03:20
Mietek idzie do Unii
Rafal A. Ziemkiewicz (Gazeta Polska)
Prowadzilem swego czasu w Radiu Plus program na zywo, z telefonami od
sluchaczy. Nie pamietam juz, od czego zaczela sie dyskusja na temat polskiego
czlonkostwa w NATO, ktore wtedy nie bylo jeszcze przesadzone - w kazdym razie
uznal za stosowne zadzwonic do mnie jegomosc, ktory przedstawil sie bodajze
jako Mietek z Wloclawka. Ow Mietek wylozyl, tonem bardzo pewnym i nie
znoszacym sprzeciwu, jak sie sprawy maja. Otoz Amerykanie, oznajmil, usiluja
nas wciagnac do tego NATO dlatego, ze nie maja kogo posylac na rozne swoje
wojenne awantury. Nie powinnismy sie, oznajmil, godzic zbyt latwo. Niech nam
dobrze zaplaca, niech sypna dolarami, obdarza klauzulami uprzywilejowania, a
co, i jeszcze przestana wymagac od nas wiz - tanio sie nie sprzedamy!
Zwrocilem uwage na fakt, ze czego jak czego, ale ludzi do wszelkiej czarnej
roboty moga miec Amerykanie skolko ugodno i gdyby oglosili, ze kazdy, kto
zaciagnie sie na ich wojenne awantury na dwa lata, dostanie potem
obywatelstwo plus pare dolarow na zagospodarowanie sie, mogliby w chetnych,
takze Polakach, przebierac jak w ulegalkach - ale to pana Mietka nie
przekonalo. Powtorzyl, ze musimy miec swoja godnosc i dume, wiec jak chca, to
musza zaoferowac godziwe warunki.
Bylo to, jako sie rzeklo, ladnych pare lat temu. Ale ostatnio zajrzalem
nieopatrznie w telewizor, gdzie akurat transmitowano obrady sejmu, i pan
Mietek stanal mi przed oczami jak zywy. I to nie jeden: cala sala Mietkow,
deliberujacych, na jakich to warunkach laskawie mozemy sie zgodzic wejsc do
Unii Europejskiej. Ile nam ma za to Bruksela zaplacic i w jakiej walucie. Nie
sluchalem dokladnie, ale z kolejnych wystapien wynikalo, ze w kazdym razie
nie powinnismy sie godzic zbyt latwo. Byl to spektakl po prostu zalosny. Choc
zapewne jestem w swych odczuciach odosobniony, niedlugo potem ogloszono
bowiem wyniki jakiegos sondazu opinii publicznej, wedle ktorych statystyczny
Polak wydaje sie z postawa sejmu w pelni zgadzac: za malo ta Unia nam daje,
co sobie mysla, dawac wiecej. Co prawda, gdyby statystycznego Polaka spytac o
jakikolwiek konkret zwiazany z unijna oferta, zastyglby z opuszczona szczeka,
ale taki wlasnie jest urok sondazy opinii publicznej, ze kazda kucharka,
wajchowy i lopaciarz moga sie wypowiedziec, chocby nie mieli o sprawie
bladego pojecia.
Prawdopodobnie wiec, jako sie rzeklo, jestem w swych odczuciach odosobniony,
ale to nie powod, by sie nimi z Czytelnikiem nie podzielic. Zaluje, ze nie
mialem sposobu zadac sejmowym medrkom prostego pytania, co takiego, ich
zdaniem, wnosimy do Unii, za co nalezalyby sie nam z jej strony jakies
specjalne wzgledy. Zacofane o pol wieku rolnictwo, w ktorym polowa
gospodarstw produkuje tylko na wlasne potrzeby? Przemysl, ktory do
wytworzenia produktu porownywalnego z zachodnim zuzywa srednio piec razy
wiecej surowcow i energii, zatrudniajac dwa razy wiecej ludzi? Balagan w
kazdej mozliwej dziedzinie panstwa, nieudolna i tonaca w papierach policje,
sady gubiace akta, wiezienia, z ktorych przestepcy wychodza, jak chca albo
podstawiaja na odsiadke zastepcow, rozdeta i skorumpowana biurokracje, lotne
domy publiczne na kazdym poboczu, produkt krajowy w wysokosci jednej trzeciej
najbiedniejszych krajow Unii, nieuleczalnie chora sluzbe zdrowia,
nieoplacalne kopalnie, zatrudniajace wiecej gornikow, niz ma ich cala unijna
Pietnastka razem wzieta, czy moze, last but not least, parlament zdominowany
przez ciemniakow, ktorzy co uchwala jakas ustawe, to tak spaprana, ze
natychmiast trzeba ja nowelizowac?
Ktora z tych rzeczy, prosze mi powiedziec, ma byc warta zwiekszenia unijnej
oferty? Bo jesli wziac na bok wymogi politycznej propagandy, sprawa wydaje
sie prosta: to Polakom, a nie Brukseli, zalezec powinno na zmodernizowaniu
Polski. Oferta jest taka, jak stan kandydujacego kraju, a stan kraju jest
taki, jaki jest, i to wlasnie medrkujacy poslowie ponosza za niego
odpowiedzialnosc. To nie tylko ostatni rzad, ale wszystkie poprzednie daly
negocjatorom marne karty do reki i tylko duren moze teraz wymagac, zeby z
blotkami w reku zadali oni pelnych doplat do rolnictwa czy zwolnienia z
unijnych skladek.
Tymczasem politycy, zamiast bodaj raz ogarnac historyczna sytuacje, pajacuja
przed kamerami, aby zdobyc glos pana Mietka z Wloclawka i calej rzeszy jemu
podobnych. Przyjdz tu, Europo, i zrob porzadek w tym bajzlu, bo my sami nijak
nie umiemy, a my za to pokazemy ci, jak umiemy bohatersko stawiac opor
okupantom. Swietnie. Tylko co bedzie, jesli Unia odczyta tresc oferty
wlasciwie i odpowie nam propozycja, ktorej az nie wypada na pismie expressis
verbis formulowac? A, wiadomo co: wtedy dopiero smiertelnie sie na tych drani
z Zachodu obrazimy, ze nas znowu sprzedali, jak w Jalcie.