Dodaj do ulubionych

MAW vel MSW

05.07.03, 17:31
Ministerstwo Afer Wewnętrznych

Ujawniane przez "Rzeczpospolitą" przecieki to tylko wierzchołek góry
lodowej. W MSW jest znacznie gorzej.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, mające zajmować się wyjaśnianiem aferze
samo w nich tonie: poseł SLD ostrzegł o planowanych akcjach Centralnego
Biura Śledczego, zaś według naszych informacji doradcy ministrów łamią prawo
zasiadając w radach nadzorczych spółek.


Weź udział w dyskusji:
Napisz, co o tym sądzisz
Wczorajsza "Rzeczpospolita" ujawniła, że poseł SLD Andrzej Jagiełło ostrzegł
przed zatrzymaniem przez CBŚ swoich partyjnych kolegów ze Starachowic.

- Był na tyle nierozważny, że zadzwonił na komórkę starosty, który miał
dopiero zostać przez nas zatrzymany. Oczywiście wtedy już legalnie
podsłuchiwaliśmy starostę, więc cała rozmowa się nagrała - opowiadają
funkcjonariusze.

Minister zaprzecza

Poseł w tej samej rozmowie twierdził, że o zbliżającej się akcji CBŚ
dowiedział się od... wiceministra spraw wewnętrznych Zbigniewa Sobotki,
nadzorującego działania całej policji.

- W ogóle nie rozmawiałem o tej sprawie z posłem Jagiełło - zaprzeczył
wczoraj wiceminister. Jednak aż do czasu wyjaśnienia całej sprawy pozostanie
na urlopie.

Poseł i wiceminister zostaną przesłuchani przez kieleckich prokuratorów.
Kiedy to nastąpi, nie wiadomo, gdyż poseł Jagiełło nagle położył się w
szpitalu kardiologicznym. Afera wyprowadziła z równowagi premiera Leszka
Millera, który wczoraj nakazał jej wyjaśnienie. Zmusił ministra spraw
wewnętrznych Krzysztofa Janika do przerwania urlopu, który od poniedziałku
spędzał we Francji.

- No cóż, mam kolejny problem. Muszę jednak powiedzieć, że nie mam powodów,
aby nie wierzyć w zapewnienia mojego zastępcy. Jestem wstrząśnięty sprawą.
Powiem szczerze, że niestety ludzka nieodpowiedzialność i głupota nie
pierwszy i nie jedyny raz w tym resorcie przekroczyła moje wyobrażenie!

- Sprawa Starachowic to jedynie czubek góry lodowej. Urzędnicy MSWiA
zamieszani są w wiele innych, jeszcze paskudniejszych spraw. To "kolesie
trzymający władzę" - komentują nasi rozmówcy.

Dotyczy to np. uważanego za szarą eminencję ministerstwa Romana Kurnika,
oficjalnie pełniącego funkcję doradcy ministra Sobotki.

"Super Express" ujawnił, że Edward M., polonijny biznesmen zatrzymany przez
warszawską prokuraturę w związku z podejrzeniami o zlecenie zabójstwa
generała Marka Papały, zaraz po odzyskaniu wolności pobiegł na imprezę
urodzinową właśnie do Romana Kurnika.

Teraz okazuje się, że ten sam Roman Kurnik - wbrew ustawie antykorupcyjnej -
zasiada w radach nadzorczych kilku spółek. Państwowych: Towarzystwa
Finansowego Silesia, PKP Przewozy Regionalne oraz prywatnych: Megagaz i
S.A.Z. Nie wszystko w tych spółkach jest cacy. Np. w Silesii odbywają się
dziwne operacje finansowe - chodzi o handel długami hut i niejasne przepływy
pieniędzy. W sprawę zaangażowała się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego,
której oficerowie siedzą teraz nad dokumentami Silesii.

Za podobną historię - łamanie ustawy antykorupcyjnej - wyleciał zaledwie
trzy miesiące temu z posady szefa gabinetu doradców ministra Janika Grzegorz
Białoruski. Teraz w warszawskiej prokuraturze toczy się śledztwo, które bada
jego związki z firmami powiązanymi ze światem przestępczości zorganizowanej.

Ręczne sterowanie

Według wielu naszych rozmówców, to właśnie Roman Kurnik oraz jego "cień"
Józef Semik tworzą "układ kierujący policją".

- Dla Semika stworzono nawet specjalne stanowisko koordynatora działań tzw.
grup zadaniowych w policji, powoływanych do wyjaśniania najpoważniejszych
spraw. Wcześniej robił to po prostu komendant główny lub jego zastępca -
mówią nasi informatorzy. Bez wiedzy tych dwóch osób w policji nic się nie
stanie, ręcznie sterują wszystkim. Komenda Główna oraz jej szef stracili
jakąkolwiek samodzielność, a niezależni ludzie są odsuwani.



Robert Zieliński
Obserwuj wątek
    • mam-ryja Re: MAW vel MSW 05.07.03, 17:43
      Plugawe mysli przychodza czlowiekowi do glowy czytajac o wyczynach naszych
      cudotworcow.
    • mam-ryja Re: wiceminister 05.07.03, 18:13
      Zbigniew Sobotka - specjalista od spraw nadzwyczajnych
      Zbigniew Sobotka (51 lat) jest z wykształcenia technikiem walcownikiem, a z
      zamiłowania wiceministrem spraw wewnętrznych - tę funkcję pełnił w latach 1994-
      97 i przez dwa ostatnie lata. Pochodzi ze Śląska, walcował stal w Hucie
      Baildon, ale polityczną karierę rozpoczął w Hucie Warszawa. Właśnie tam
      zapisał się do ZSMP i szybko został szefem organizacji zakładowej. W rok po
      Radomskim Czerwcu '76 zapisał się do PZPR i wytrwał w niej do końca. W końcu
      lat 80. kierowana przez Sobotkę zakładowa PZPR w Hucie Warszawa była uważana
      za ostoję betonu. Jej przewodniczący w artykułach ostrzegał przed "partyjnymi
      hurrareformatorami". Partia nagrodziła go m.in. Orderami Janka Krasickiego i
      medalem z okazji 60-lecia Komsomołu. W 1989 r. uczestniczył w obradach
      Okrągłego Stołu, a po rozwiązaniu PZPR organizował SdRP. Zażarcie bronił
      wówczas dorobku PRL i kierownictwa partii. Na początku lat 90. media zarzuciły
      mu, że znalazł się w aktach Stasi jako informator. Sobotka tłumaczył wówczas,
      że nigdy nie współpracował ze Stasi, a jako źródło informacji wykorzystywano
      jego publiczne wypowiedzi. W SLD uważany jest za człowieka Leszka Millera i
      specjalistę od spraw nadzwyczajnych. To on został pełnomocnikiem do
      przeciwdziałania powodzi w 1997 roku, organizował wizyty Jana Pawła II w
      Polsce.

      W MSWiA nadzoruje najbardziej newralgiczne służby: policję i straż graniczną.
      Kiedy SLD było w opozycji, krytykował poprzednie kierownictwo ministerstwa i
      twierdził: "w tym resorcie nie może być miejsca na brak profesjonalizmu".
      ............................................
      Ciekawe jak to kolo powoli sie zamyka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka