Witajcie,
chciałabym prosić o podzielenie się Waszymi doświadczeniami w
temacie wyjazdu do Egiptu z dwuletnim dzieckiem. Chciałabym pojechać
i sama nie mam większych obaw, byłam w Egipcie, nie miałam żadnych
problemów żołądkowych. Ale trochę obawiam się zemsty Faraona, nie
chciałabym spędzić tygodnia w stresie, że może córka dostanie
biegunki. Nie jestem przewrażliwiona, ale gdzie nie powiem, że
wybieram się do Egiptu z córką, to słyszę: z takim małym dzieckiem
do Egiptu? Nie boisz się? No ja się nie boję, ale otoczenie zasiało
we mnie mały niepokój. W Polsce czy w Turcji też można dostać
biegunki. Dodam, że moja córka nie jest niejadkiem. Je "dorosłe"
potrawy i wszystko jest ok, w końcu to już duża baba, a nie jakiś
maluch
Bardzo proszę o informacje od tych z Was, które przerabiały Egipt z
wszystkojedzącym dzieckiem. Może podawałyście profilaktycznie jakiś
probiotyk? Napiszcie czy obeszło się bez żołądkowych atrakcji, czy
może pojawiły się takowe. Jeśli tak to jak temu trzeba zaradzić na
miejscu (podobno nasze medykamenty nie działają).
Dziękuję wszystkim z góry i pozdrawiam
MM