Czy ktoś z Was był zmuszony do jechania na wakacje pociągiem z dzieckiem (2
lata)? Myslałam, że kupno samochodu za w miarę rozsądną cenę to "mały pikuś" -
nic mylnego... I zostałam z rodzinką bez samochodu a urlop ucieka. Jak
organizujecie takie pociągowe wyprawy? Jak znosi taką podróż dziecko (przed
nami jakieś 7-8 godzin jazdy)? Myślałam o wyjeżdzie nad morze, ale do mało
wydeptanych turystycznie miejsc (co by odpocząć od zgiełku).
Obawiam się, że z moich planów nici...A może znacie jakieś ciekawe miejsca nad
morzem, do których może dotrzeć sprawnie bez samochodu mała rodzinka

z walizami?