Dodaj do ulubionych

do mam wedrownikow

IP: *.* 23.03.03, 11:33
Czy sa wsrod Was mamy wedrujace z maluchami po gorach?Szukam jaiejs rady bo dotad spedzalam cale lato i dluzsze weekendy na zdzieraniu butow w Beskidach, no a odkad mam maluchy (4 m-ce i 2,5 roku) to jakos tak raczej w domu, albo nieco wczasowo. Marza mi sie wakacje jak dawniej... No pewnie, ze nie zupelnie, ale moze chociaz troszke?Komus sie udalo?Jak to zrobic, zeby maluchy posiedzialy pare godzin w nosidle? Nocowac w namiocie, schronisku?Wiem, wiem... Kazde dziecko jest inne... Ale moze macie jakies doswiadczenia, ktorymi byscie mogly mnie wspomoc. Zyrafo
Obserwuj wątek
    • Gość: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: do mam wedrownikow IP: *.* 23.03.03, 19:14
      Jak najbardziej mozna ;) I zrob to koniecznie, nawet moze troche za pozno...Juz wyjasniam o co chodzi ;)Maluchy sa dobre do lazenia po gorach w wieku kiedy siedza w nosidle (2 i pol roku to pewnie ostatni moment) a poetm dopiero od jakis 5-6 lat mozna z nimi normalnie chodzic. Mnie wyprawy z 4- latkiem co pol szczytu wejdzie normalnie a pol przeryczy, nosic go trzeba a to porzadne 18-20 kilo wnerwialy i dalam sobie spokoj- w koncu chodzi o to by dziwcko sie do gor nie zniechecilo a to forsowny sport. Dlatego z takim czlowieczkiem niestety trzeba sie troche ograniczyc... No ale nie ma tego zlego- wlasnie z 4 latkiem pojechalam po raz pierwszy nad morze, na Mazury, potem jachty, splywy, wycieczki rowerowe.... jak ktos jest wedrowniczkiem- zawsze cos wymysli ;))
      • Gość: maugosia Re: do mam wedrownikow IP: *.* 23.03.03, 19:43
        My spędziliśmy 3 tygodnie na wedrówce po Himalajach z dwulatkiem. Było napradę rewelacyjnie. W praktyce wyglądało to następująco - wyruszaliśmy ok. 8 rano - 2 godziny w nosidle, chwila wolności dla dziecka, potem kolejne 2 godziny spania w nosidle, obiad i czas dla dziecka, popołudniu kolejne 1-2 godziny. Czyli w sumie do 6 godzin chodzenia po górach. W Polsce trzeba by szczegółowo wybrać trasę, żeby dojść do kolejnego schroniska. Nie bardzo wyobarażam sobie noszenie oprócz dzieci jeszcze namiotu. Pakowanie bedzie tu nie lada sztuką - trzeba zabrać naprawdę minimum rzeczy - ale polecam mini-kuchenkę na naboje gazowe. Można zatrzymać się gdziekolwiek i przygotować gorący posiłek, np. z chińskich zupek lub błyskawicznych kaszek. W tym roku planuję łażenie po Beskidach - niestety samotnie, czyli tylko z dziećmi - 7 letnią córą i 18 miesięcznym synkiem. I jak się spakować? Nosidło na plecy z dzieckiem, parę rzeczy do tylnej kieszeni, mały plecaczek dla córki i co dalej... Zdam relację :)) Pewnym wyjściem jest chodzenie dookoła jakiegoś punktu - bazy (schroniska?), ale to nie to samo. Zawsze jednak łatwiej.Pozdrawiam, może się spotkamy w górach? :lol:
      • Gość: maugosia Re: do mam wedrownikow - do Gosi IP: *.* 23.03.03, 19:50
        Gosiu, pilnie szukam z Tobą kontaktu. Poradnik o podróżowaniu z dziećmi jest niemal gotowy, lada dzień dostanę materiał do korekty autorskiej, w maju/czerwcu powinien już być w księgarniach. I nie mam Twojej zgody, bez tego nie mam prawa na umieszczenie w książce Twojej relacji :(. Odezwij się do mnie plisssssss.
        • Gość: Silije Re: do mam wedrownikow IP: *.* 23.03.03, 21:39
          My z mężem też z górami zżyci od młodości, córeczkę zabraliśmy pierwszy raz jak miała 15 miesięcy, drugi raz - 19 mies. trzeci - 2,5 roku, czwarty zimą - 3 lata. Za każdym razem było super! Szczegóły jak znajdę więcej czasu.
      • Gość: AneczkaG Re: do mam wedrownikow IP: *.* 24.03.03, 08:02
        Gosiu wiecznie młoda, wszystko zależy od dziecka :) Ja jako 3-4 latka zeszlam z ojcem cały Beskid Sląski i pół Żywieckiego. Do dziś wspominamy tego kurczaka, co to nam mama piekła i zawijała w folię aluminiową. Nigdzie nie smakował tak, jak w górach. A pieniążków na kolejki nie było, więc wszędzie na nogach :)Zyrafo - inaczej się nie da - trzeba spróbować. Jak Młode będzie chciało łazic pogórach, to OK, a jak nie - to zawsze można coś innego wymyśleć.AneczkaPS. Na pociesznie - my własnie planujemy szlaki z 3 letnią Martą i jeszcze nie narodzoną (ale na dniach) Pauliną :lol: ale to dopiero, jak będzie miała ze 3 m-ce. Ale w góry mamy bardzo bliziutko...
    • Gość: mycha8 Re: do mam wedrownikow IP: *.* 23.03.03, 23:26
      Do tej pory wędrowaliśmy z "jednym" i wtedy można sobie dobrze radzić, zeszłego lata pojawił się "drugi" i teraz widzę to mniej różowo. Z pierwszym wyruszyliśmy w "góry wysokie"(czyli Karkonoszewink jak miał 11 miesięcy. Mieszkaliśmy w górskiej Chatce Puchatka (bez prądu,wody - bieżąca była tylko w górskim strumieniu jakieś 100 metrów wąską ścieżką od chatki, i było ekstra!!!! Tylko wtedy ja nosiłam małego w nosidle (po 15minutach prawie zawsze usypiał), a mąż ekwipunek(śpiwory, żarcie, maszynkę i gaz) dla trojga. Robiliśmy krótkie wycieczki (bazą była chatka).Poza tym prawie zawsze nocowaliśmy w schroniskach (b.polecam Samotnię - idealny punkt wypadowy na nie zadługie wycieczki z maluchem).Z trzylatkiem byliśmy w Tatrach i Gorcach. Niestety takie maluchy nie lubią już długo siedzieć w nosidle, nie zasypiają, za to zupełnie nie interesuje ich, że trzeba gdzieś dojść w jakimś czasie. Robiliśmy długie przerwy -wypoczynki(od 30 min do 1 godz.) - przy strumieniach - synek uwielbiał puszczać patyki, wrzucać i łowić kamyczki i najchętniej siedziałby tam cały dzień. Za to jak zasnął w nosidłe to wyciągaliśmy nogi na maksa, by zajść jak najdalej. Ale np. ze Świstówki do Morskiego zszedł bez dłuższych postojów samodzielnie (trzymany za rękę). Zawsze nocowaliśmy w gospodarstwach agroturystycznych (Ochotnica i Białka), staraliśmy się robić trasy pętle. Też nie wiem jak będą wyglądać te wakacje, ale chyba bardziej stacjonarnie - Pozdrawiam, jeśli Cię interesuje mogę dać namiary na rejon sudecki
      • Gość: zyrafo Re: do mam wedrownikow IP: *.* 28.03.03, 13:34
        Tak poprosze namiary na rejon sudecki.Mam plan - sprobowac. Niestety jest to o tyle skomplikowane, ze moj maz sie nie wybiera. No ale moze starzy przyjaciele pomoga...Zyrafo
    • Gość: reniula Re: do mam wedrownikow IP: *.* 28.03.03, 20:40
      Cześć.My z mezem rowniez kochamy gory i tez nie wyobrazaliśmysobie jak bedziemy chodzic gdy urodzi sie dziecko, ale zryzykowalismy i pojechalisny z Ania w Pieniny (miała pół roku), obeszlismy całe Pieniny i czesc Gorców było super okurat na dzidzie w nosidle ,a nocowalismy na kwaterze.Pozdrawiam i czem predzej jedzcie w gory.Reniula.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka