Dodaj do ulubionych

Maroko z połtoraroczniakiem

24.06.03, 16:15
No właśnie, co o tym myślicie? Trochę się obawiam bo słyszałam o szopkach w
Casablance. Będziemy w Andaluzji w październiku i chcielibyśmy wyskoczyć na
2,3 dni do Tangeru i może gdzieś jeszcze. Będę wdzięczna za wszelkie sugestie
i rady. Lubimy szwendać się na własną rękę, dlatego szczególnie będę
wdzięczna za porady związane z samodzielnym poruszaniem się po terenie.
Pozdrawiam

Obserwuj wątek
    • mast1 Re: Maroko z połtoraroczniakiem 24.06.03, 16:32
      Byłam w Maroku parę lat temu za czasów panieńskich, bardzo mi się podobało.
      Ale Wam - rodzicom z małym dzieckiem - zdecydowanie odradzam. Po pierwsze - w
      tak krótkim czasie nie zdołacie zobaczyć największych atrakcji tego kraju, po
      drugie - jest tam (a szczególnie w rejonach portowych) - brud, smród i
      złodziejstwo. Nie opędzicie się od naganiaczy, a znalezienie kawałka czystego
      miejsca będzie graniczyło z cudem, nietrudno o jakieś choróbsko, bo przecież
      takiemu maluchowi nie wytłumaczycie, że ma niczego nie dotykać.
      Pojedźcie tam kiedy indziej, bez dziecka!
    • kicia_edziecko Re: Maroko z połtoraroczniakiem 24.06.03, 22:52
      Dzięki za informacje. Trochę mi podciełaś skrzydła, jednak jeszcze się nie
      poddałam. Słyszałam, że fatalne w skutkach są tam ameby w wodzie pitnej,
      tydzień konwulsji gwarantowany. Na to mam już sposób.
      Pozdrawiam
    • lolka11 Re: Maroko z połtoraroczniakiem 27.06.03, 12:20
      Jesli chcesz ryzykowac swoje zdrowie, a moze i zycie to jedz. ale zastanow sie
      nad dzieckiem. Pomysl jak bys sie czula, gdyby cos sie dziecku przytrafilo?
      Naprawde sie zastanow!!!!!!!!!!!!!!!!! nad wyjazdem do Brudaslandu.
      • mast1 Re: Maroko z połtoraroczniakiem 27.06.03, 13:36
        No właśnie, lolka ma rację. Oczywiście zrobisz, co zechcesz, ale....
        Maroko, to nie tylko ameby w wodzie pitnej wink...z tym nie ma kłopotu -
        kupujesz wodę butelkowaną. Natomiast pomyśl o tych wszystkich miejscach, ktore
        będzie chciało dotknąć Twoje dziecko - na promie - wszystkie balustrady, drzwi
        do kabin, toalet, podłoga, pokład = jeden wielki syf! Tam koczują całe arabskie
        rodziny, a poziom higieny jest zerowy. Maluch zmęczony podróżą osłabnie i
        wszystkie te dziadostwa będą miały ułatwioną drogę do zakażenia...
        A tak w ogóle, to na ile chcecie tam jechać i jak, samochodem, publicznym
        transportem?? Tanger i okolice to nic ciekawego, jak już pisałam, prawdziwe
        perełki są w głębi lądu...
        • maugosia1 Re: Maroko z połtoraroczniakiem 28.06.03, 09:52
          Zgadzam się, że Tanger czy Ceuta to najmniej ciekawe okolice w Maroku. Ale
          słowa o ''Brudolandzie'' czy ''araskich rodzinach'' to zwykły rasizm. Idż do
          Poradni Chorób Tropikalnych - tam udzielą Ci szczegółowych informacji na temat
          zagrożeń, ewentualnie zajrzyj na strone WHO (Światowa Org. Zdrowia). Byłam w
          Maroku przez 3 miesiące - a moja córeczka ze mną w brzuchu - cały śrdkowy
          trymestr. Nie ma tam prawie w ogóle zagrożenia chorobami tropikalnymi, ameba w
          zasadzie nie występuje, rady o piciu wyłącznie coca-coli można włożyć między
          bajki. Ogólnie rzecz biorąc zalecenia odnośnie higieny i szczepień są takie
          same jak w Polsce. Oczywiście jest bardzo gorąco (od VI do IX), więc należy
          uważać - odkażać często rączki dziecka środkiem dcezynfekującym, nie pozwalać
          mu brać nic do buzi etc... Moi znajomi byli w Maroku z rocznym dzieciaczkiem -
          przez 3 tygodnie jeżdzili po kraju lokalnymi autobusami. Serdeczność ludzi jest
          ogromna, jest bezpiecznie (jeśli pominiemy wszechobecnych naganiaczy i drobnych
          oszustów). Świetna kuchnia - wszystkie potrawy gorące są bezpieczne, można
          kupić serki, maślankę, przepyszne pieczywo i swiezo wyciskane soki
          pomaranczowe, po prostu mniam smile.
          Jeśli masz jakieś szczegółowe pytania - pisz. Poza tym w sierpniu wyjdzie moja
          książka o podróżowaniu z dziećmi (Z dzieckiem po świecie, wyd. Pascal), będzie
          tam także relacja ze wspomnianej podróży znajomych do Maroka.
          Pozdrawiam
          • ewunia_uk Re: Maroko z połtoraroczniakiem 29.06.03, 12:44
            Mnie tez oburzyly te rasistowskie obelgi. Ludzie w Maroku sa niesamowicie
            zyczliwi i przyjazni, jesli pominie sie - jak napisala Maugosia - tych
            wszystkich handlarzy, naciagaczy itp krecacych sie wokol turystow. Ale
            takich spotkac mozna i w Polsce przeciez.

            Co do podrozy z poltoraroczniakiem... moja corka jest w takim wieku i sama bym
            jej nie zabrala. Jezdze do Maroka dosc czesto sluzbowo, i pomimo tego, ze
            mieszkam w 5- gwiazdkowym hotelu (Hyatt w Casablance) i stoluje sie w
            stosunkowo ekskluzywnych restauracjach, to pare razy nabawilam sie porzadnego
            zatrucia pokarmowego. Ale moze to tylko moj pech? Poza tym jest naprawde
            goraco. Do tego stopnia, ze podczas ostatniego pobytu szminka w torebce
            stopila mi sie do postaci plynnej smile))
          • kicia_edziecko Re: Maroko z połtoraroczniakiem 30.06.03, 12:03
            Maugosia,
            Dzięki za rzeczowe rady.
            Książkę napewno kupię, super pomysł. Szkoda tylko, że dopiero w sierpniu się
            ukaże, ale cóż, poczekam. Planujemy wyjazd na początek października, zatem
            temperatury napewno będą już bardziej przyjazne.
          • kicia_edziecko Re: Maroko z połtoraroczniakiem 30.06.03, 12:03
            Zawsze wiedziałam, że warto jechać, teraz już wiem, że można jechaćsmile)
            Macie rację, trzeba zmienić kierunek wycieczki. Co byś zaproponowała na 2,3 dni?
            (może ciut dłużej?). Jak zawsze, będę wdzięczna za radysmile))))
            Pozdrawiam
      • kicia_edziecko Re: Maroko z połtoraroczniakiem 30.06.03, 11:49
        Lolka, a tak w ogóle to tam byłaś czy tak tylko mnie przestrzegasz
        przed "Brudaslandem"?
        Szczerze przyznam, że przykro mi jak czytam takie stwierdzenia. Z czego to
        wynika?
        • kicia_edziecko Re: Maroko z połtoraroczniakiem 30.06.03, 11:55
          Mam to szczęście, że byłam w jednym z krajów arabskich, był tam swoisty syfek,
          mi się podobało. Również dlatego, że nie są rasistami i traktują uśmiechem na
          twarzy każdego napotkanego człowieka, czego nam Polakom - rasistom o
          skrzywionych wrogością twarzach życzę. Jest to jeden z głównych, poza
          kulturowymi i architerktonicznymi, powodów dlaczego lubię Arabów. Wydają się
          brudni? Zapraszam do tramwaju w stolicy przy temperaturze 30 stopni C.
          Pozdrawiam
          • kiranna Re: Maroko z połtoraroczniakiem 01.07.03, 00:53
            wiesz, kiciu, lubie Cie czytac, podobnie myslimy smile
            moze kiedys bedzie nam dane spotkac sie i pogadac sobie,
            pozdrawiamsmile
            Anka - prawie rowiesnica i prawie sasiadka smile
            • kicia_edziecko Re: Maroko z połtoraroczniakiem 01.07.03, 09:18
              ale mi się miło zrobiło o porankusmile)
              Korzystasz z gazetowego maila?
              Pozdrawiam
              • kiranna Re: Maroko z połtoraroczniakiem 01.07.03, 23:08
                kicia_edziecko napisała:

                > ale mi się miło zrobiło o porankusmile)
                > Korzystasz z gazetowego maila?
                > Pozdrawiam


                Korzystam smile) Chcialam kiedys wybrac sie z Wami na spacerek do Lazienek, bo
                akurat jestem teraz w Polsce, ale z moim dzidziolkiem jest tak trudno
                gdziekolwiek wyjsc na konkretna godzine, zawsze sie spoznie albo w koncu
                odwoluje spotkanie, ze odpuscilam sobie smile ale moze kiedys?..smile
                ja rowniez pozdrawiamsmile
          • mast1 Re: Maroko z połtoraroczniakiem 01.07.03, 10:00
            Powiem tak...za rasistkę się nie uważam i w życiu nie pomyślałam, że po
            wizycie w Maroku będę miała niepochlebne zdanie o Arabach, ale wszystko po
            kolei.... Spędziłam trochę czasu w Emiratach Arabskich. Pełna kulturka,
            Dżelaby Arabów (białe!) lśniły czystością, kilka razy miałam do czynienia
            bezpośrdenio z nimi - rozmowy, spotkania, itp. Fakt, byli gościnni, uprzejmi
            i sympatyczni.
            Po kilku latach pojechałam do Maroka w "samą dzicz" - omijaliśmy hotele i
            bogate kurorty, spanie pod gołym niebem, wizyty w zapadłych dziurach. Poziom
            higieny jest tam zerowy, z prozaicznej przyczyny - bo jest mało wody! To mi
            akurat nie przeszkadzało, ale dziecko może coś złapać, w końcu nie jest
            przyzwyczajone do innej flory bakteryjnej, a bakterie mają tam niezłą pożywkę
            do mnożenia. Teraz o mentalności - są mili, sympatyczni, gościnni,
            bo .....żyją głównie z turystów!!! Mają to we krwi. Przez kilka tygodni
            jeżdżenia po różnych wioskach napatrzyłam się i nasłuchałam jak żyją. Mało kto
            tam pracuje, dostają grosze od turystów (bakszysz za zrobienie zdjęcia, za
            usługi przewodnickie, prowizje za oprowadzanie po sklepach) i im to wystarcza.
            Domy budują z gliny (całkiem fajne! tyle, że bez okien..), na jakieś tam
            jedzenie zarobią i tyle. Jeśli się Wam wydaje, że oni są tacy mili z natury to
            się mylicie. Oni wiedzą, że muszą być mili, bo u sąsiada zrobicie zakupy na
            straganie, a u kuzyna zamówicie jazdę na wielbłądach - transakcje wiązane.
            Owszem, jak niczego nie kupisz, to też będą sympatyczni, ale zawsze liczą na
            ten bakszysz. Właśnie to mnie do nich zraziło. Wszędzie chmary dzieciaków
            wrzeszczące ("un dirham" - po francusku - dirham= waluta obowiązująca w
            Maroku), kilka razy nas okradziono (właśnie podczas wizyt w sympatycznych
            domach, sklepach itp), na koniec każdego spotkania usilnie nas namawiano do
            wiztyty u brata, który ma piękne dywany, albo pytano, czy nie moglibyśmy dać
            parę groszy "na karmę dla kozy" (naprawdę!) albo może jakiś souvenir.......
            (tego żądał od nas dorożkarz w Marakeszu, oczywiście oprócz normalnej opłaty
            za przejazd). To wszystko ma swój utok i poniekąd rozumiem tych ludzi - taki
            jest ich styl życia i zarabiania pieniędzy, ale w najbliższym czasie nie mam
            już ochoty tam jechać. Po tej wyprawie odetchnęliśmy z ulgą, że nie musimy już
            codziennie opędzać się od tłumu wścibskich "przewodników" i handlarzy.
            Znaleźliśmy też posób, aby się od nich opędzić - zawsze pytają "kim
            jesteście". Jak odpowiadaliśmy - Polacy, to oni od razu - o Wałęsa!, Boniek! ;-
            ))) i nawijali. Aż w końcu kolega wymyślił, że będziemy "Hungarian" wink))
            Patrzyli, kręcili nosem i odchodzili, chyba za dużo o Węgrach nie wiedzieli ;-
            )).
            Nawiązując do przewodniego tematu podsumowanie.
            Może Twojemu synkowi nic nie będzie i przez te 2-3 dni będziecie się dobrze
            bawić. Weź tylko pod uwagę ile trwa podróż......
            Ale jeśli już pierwszego dnia załapie biegunkę, to masz przerąbane.Bo nic nie
            zobaczysz i będziecie musieli się zaraz zwijać, albo siedzieć cały czas w
            hotelu. Wybór należy do Ciebie.
            • maugosia1 Re: Maroko z połtoraroczniakiem 02.07.03, 00:20
              Akurat w Maroku Arabów jest tak ze 35% - reszta to Berberowie. To gwoli
              ścisłoci - napisałaś ////po wizycie w Maroku będę miała niepochlebne zdanie o
              Arabach////
              Wiesz - ludzie są różni. I nie można porównywać Arabii Saudyjskiej z Marokiem -
              nie ta ilość $$$ na głowę. I nie ich to wina.
              Nie wiem jak długo byłaś w Maroku - ja spędziłam tam 3 miesiące - czas
              wystarczająco długi, by czuć się zobowiązana do zaprzeczania takim opiniom,
              jakie usłyszeliśmy w tym wątku.
              To prawda, że na najbardziej uczęszcznych przez turystów trasach roi się od
              naganiaczy i drobnych oszóstów - jak napisałam wcześniej - przymusową sesję
              kupowania dywanów musi przeżyć chyba każdy. Ale normalni ludzie są niezykle
              życzliwi - my mieszkaliśmy przez miesiąc w zabitej dechami dziurze, przyjęci
              przez tych z ''Brudoslandu'' niemal jak rodzina. Dzielili się z nami każdą
              miską kuskusu smile)
              Napisałaś ////i poniekąd rozumiem tych ludzi - taki jest ich styl życia i
              zarabiania pieniędzy//// Wybacz, to nie jest ich styl życia, oni są
              po prostu biedni, ich dzieci często nie mają co jeść.

              Trochę Cię jednak rozumiem - będąc turystą bardzo trudno nawiązać kontakt z
              ludźmi - istnieje trudna do przekroczenia bariera. My mieliśmy szczęście.
              Pozdrawiam
            • kicia_edziecko Re: Maroko z połtoraroczniakiem 02.07.03, 09:01
              Wybaczcie, znowu będzie po kawałku, jednak nijak nie mogę wysłać w całości.
              Hi,
              Rozumiem Twoje odczucia, jednak z jednym się nie zgodzę: że są mili bo mają w
              tym interes. Jasne, że wsród Arabów panuje specyficzny stosunek do robienia
              interesów, kręci się trochę naciągaczy i naganiaczy. Jednak takie
              generalizowanie uważam za przesadę.
              • kicia_edziecko Re: Maroko z połtoraroczniakiem 02.07.03, 09:04
                Kiedy byłam w Syrii napotkałam niesamowitych ludzi. Na przykład młode
                małżeństwo (on 30, ona 15, już w ciąży), które zatrzymaliśmy na stopa w okolicy
                pustyni. Mieli nas podwieść do najbliżeszego miasta, kiepsko znali angielski i
                w końcu wyszło tak, że zamiast jechać prosto tam, najpierw skręcili oglądać
                opuszczone miasto na pustyni (to MY chcieliśmy je zobaczyć, 40 km w jedną
                stronę).
              • kicia_edziecko Re: Maroko z połtoraroczniakiem 02.07.03, 09:06
                Potem zawieźli nas w końcu miasta właściwego i zaprosili nas do pierwszego domu
                jego ojca, gdzie były 3 pokolenia, w sumie ze 20 osób.
                Następnego dnia zabrali nas do drugiego, drugiej żony ojca i ich dzieci.
                Spaliśmy u nich, jedliśmy, plotkowałam o babskich sprawach z siostrami Omara,
                uczyły mnie tańczyć, zdradzały sposoby na depilację... Zostaliśmy zaproszeni
                też na ślub brata Omara, jednak musieliśmy niestety pędzić na samolot.
              • kicia_edziecko Re: Maroko z połtoraroczniakiem 02.07.03, 09:07
                Było to zupełnie bezinteresowane, podobnych przykładów mogłabym podać wiele. I
                choć na codzień faktycznie spotykałam się z ich kombinatorstwem to w pamięci
                pozostały mi właśnie takie momenty. Trzeba oddzielić ziarno od plew.
                Pozdrawiam
                Jak pisałam na początku - będziemy w Andaluzji, na wybrzeżu, z Marbelli podróż
                na drugą stronę cieśniny trwa niespełna godzinę, zatem wrócić można równie
                łatwo...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka