Dodaj do ulubionych

hotel millenium oyun w sharm el sheikh czyktośbył?

12.03.08, 19:34
Wybieram się w lipcu z 2 letnim dzieckiem? może ktoś jedzie też z dzieckiem w
tym wieku?? a może ktoś już tam był??
prosze o informacje
Obserwuj wątek
    • inga71 Re: hotel millenium oyun w sharm el sheikh czykto 12.03.08, 21:58
      jadę tam we wrześniu ale młodszego nie zabieram,jadę tylko ze
      starszym.Czytałam opinie na forum o Egipcie,widziałam zdjęcia i mam
      znajomą w biurze i wszystkie opinie są super na jego temat więc nie
      mamy czego się baćsmile
      • kkiinniiaa Re: hotel millenium oyun w sharm el sheikh czykto 12.03.08, 22:26
        Dziekuje smile))
        a może ktoś leci 16 lipca???
    • jednokolanko Info o hotelu Millenium, Sharm itp 27.03.08, 17:53
      Byliśmy w hotelu Millenium w czasie świąt Wielkanocnych z biurem Exim Tours.
      Hotel znajdziecie na mapach Google - współrzędne 28.035168, 34.436817.
      Jest pięciogwiazdkowy, co w praktyce oznacza 4 europejskie gwiazdki. Położony
      nad samą plażą w dzielnicy hotelowej Sharm el Sheikh o nazwie Nabq. Odległość do
      centrum miasta to ok 30km, od lotniska parę minut drogi. W Naama Bay,
      najbliższym większym centrum rozrywkowo - kulturalnym (restauracje, bary,
      dyskoteki, sklepy) znajdziecie się mniej więcej po przejechaniu 2/3 drogi do
      centrum.

      Akomodacja:
      Trwa długo, bagaży nie wnosicie do hotelu, zajmują się nimi bagażowi (chcą potem
      bakszysz - 1$ od bagażu, ale nie musicie dawać). Parę funtów lub dolarów w
      paszporcie ponoć pomaga w otrzymaniu pokoju z widokiem na morze. Nie wiemy, nie
      próbowaliśmy. Dostajecie też szare opaski - w przypadku wykupienia all inclusive
      - o samym AI później. Wypełniacie formularz kwaterunku, kserują wasze paszporty
      i prowadzą was prosto do pokoju. Bagaże docierają ok pół godziny po was.

      Sam hotel:
      Duży, czysty, nowy. Pokoje przeciętnej wielkości, dobrze utrzymane,
      klimatyzowane cały rok. Klimatyzacją sterujecie sami. W pokojach się nie pali.
      Do waszej dyspozycji będzie duża szafa z sejfem (sami tworzycie hasło) łazienka
      z wanną i wstrętną odsalaną chemicznie morską wodą (nie nadaje się do picia
      nawet po przegotowaniu), telewizor z satelitą (trafiał się nawet POLSAT2 lub
      Polonia) i lodówka. Są ręczniki - odzielnie podłogowy, kąpielowe, do twarzy i
      rąk. W łazience jest też pudełko chusteczek, szamponiki i płyny pod prysznic w
      tubkach i po dwa pudełka z czepkami kąpielowymi i mydłami. Z tym, że jedno
      pudełko na parę jest zwykle... puste smile.

      Żelazko jest w recepcji, trzeba tam o nie poprosić, lub zadzwonić, podając numer
      pokoju.

      Wodę dostaniecie raz, po przyjeździe - minus tego hotelu. Za odpowiedni bakszysz
      można dostać ją też później od sprzątającego. Za dobre bakszysze, zostawiane na
      łóżku, odwdzięczy się kwiatami w wazoniku.

      Pokoje sprzątane są każdego dnia w godzinach 8 - 12. Sprzątajcy potrafi obudzić
      rankiem. Zmienia pościel co 1-2 dni, w zależności od potrzeb. Aby zmienił
      ręczniki, rzućcie brudne na podłogę.

      Nie zostawiajcie nic na łóżku - mogą potraktować to jako bakszysz. Słyszeliśmy,
      że Egipcjanie nie kradną, ale jeśli coś znajdą - uznają za swoje - nawet jeśli
      to aparat, zostawiony przez turystę w autobusie minutę wcześniej. Taka pokrętna
      filozofia. Dlatego uważajcie wszędzie, żeby NIGDZIE nic nie zostawić, niczego
      nie zapomnieć.

      Hotel jest duży, od głównej ulicy dojeżdża się doń alejką. Składa się z głównego
      budynku w kształcie litery U i bungalowów, obecnie dopiero w budowie. Wewnątrz U
      jest sporo zieleni, palmy, klomby i trawniki oraz basen. Bardzo czysty, ma
      kilka, różnej głębokości zbiorników, najgłębiej jest tam niestety ok 170cm.
      Ciekawostką jest bar, gdzie można wypić drinka, siedząc po pas w wodzie. Dwie
      wysepki, jedna z klombem, druga z miejscami na leżaki i punktem masażu.

      Leżaki i materace bezpłatne, zarówno nad basenem jak i na plaży. Ręczniki -
      świeże i czyste - dostaniecie w zamian za "towel cards" - każdy taką kartę
      dostaje, za nią dostajecie ręcznik, po oddaniu ręcznika zwrot karty. Pilnujcie
      jej, za zgubienie sporo się płaci. Przy basenie jest bar, tam też odbywa się
      gimnastyka i animacje. Animatorzy młodzi, głównie Włosi. Jest możliwość gry w
      piłkę wodną. Tuż obok hotelu są korty tenisowe, a w głównym budynku siłownia,
      sauna i jacuzzi.

      Uwaga na słońce. Każda kąpiel w odsalanej lub naturalnej morskiej wodzie
      spłukuje najlepsze kremy z filtrem. Nierzadkie są oparzenia albo nierówna,
      plamiasta opalenizna (która nam się przytrafiła, mimo ostrożności). Już w marcu
      w Sharmie są upały 30-sto stopniowe, więc nie polecamy naśladować wielu
      turystów, którzy już pierwszego dnia pobytu smażą się w słońcu po trzy godziny.
      I to nawet w najgorszy upał - godziny 12-15. My spędzaliśmy ten czas na
      obiedzie, poobiedniej drzemce albo czytaniu przewodnika w chłodnym wnętrzu
      pokoju. Słońce zachodziło ok. 17, więc na opalanie i kąpiele było dość czasu
      przed południem i późnym popołudniem.

      Kąpiel po zachodzie słońca jest zabroniona i w morzu (co oczywiste) i w basenie
      (po zachodzie wlewają tam środki czyszczące)

      W nocy wszystkie hotele są pięknie oświetlone, polecamy wieczorne spacery ze
      statywem.
    • jednokolanko Info o Millenium, sharm itp 27.03.08, 17:54
      Plaża jest przy hotelu. Piaszczysta. Jest tam bar i miejsce do siatkówki.
      Parasolki mają wygodną półkę (na drinki i aparatsmile). Samo morze podczas naszego
      pobytu było bardzo spokojne. Z plaży schodzi się na płyciznę laguny, długości ok
      150 m. Tworzy ją martwa rafa, pokryta piachem - idąc do końca szelfu napotkamy
      ryby, węże, kraby, rozgwiazdy, jeżowce. Przez całe 150m głębokość wzrasta
      jedynie do ok. 130cm. Dno jest nierówne, miejscami ostre, nadepnąć można na
      kolczaste rozgwiazdy czy jeżowce, bliżej plaży na kraba - buty do nurkowania są
      KONIECZNE! Bierzcie ze sobą aparat, przydaje się podwodny - widoki cudne. Laguna
      kończy się ścianą rafy.

      Nie można tam dojść dnem, bo po żywej rafie nie można chodzić. Służą ku temu
      pomosty, tzw.: "jetty". Millenium NIE MIAŁ jeszcze swojego pomostu, gdy tam
      byliśmy. Pomost był w trakcie budowy, zapewne skończą go przed początkiem
      sezonu. Uzywać można pomostu po prawej stronie hotelu. Ten po lewej, bardzo
      długi, należy do hotelu Grand Azurro i jego mieszkańcy mają nań wyłączność.
      Przejść się po nim można, ale nie da się zeń nurkować - na ostatnią platformę
      bronią wejścia ratownicy. Podobno jednak niektórych wpuszczają - w przypływie
      dobrego humoru lub za łapówkę. My korzystaliśmy z pomostu po prawej.

      Wraz z końcem laguny zaczyna się głębia, od razu jest ok. 40 m do dna. Rafa
      boska, pełno rybek i chociaż nurkowanie z rurką, powierzchniowe, daje wgląd
      zaledwie na część skarbów rafy, wrażenia są nieziemskie. Warto poćwiczyć
      oddychanie w masce i jej nakładanie tak, by nie przeciekała, początkujący mogą
      mieć trudności. A połykanie słonej wody lub piekące oczy nie są przyjemnością.
      Warto zabrac ze sobą jednorazowy aparat do zdjęć podwodnych, a nawet dwa!smile

      Uwaga na meduzy. Większość nie przekracza 7 cm średnicy, ale nawet te malutkie
      (3cm) nieprzyjemnie parzą. Duże meduzy (nie spotkaliśmy) mogą być niebezpieczne
      - dotknięcie ich parzydełek ręką lub nogą powoduje nawet okresowy, częściowy
      paraliż kończyny. Dlatego do rekreacyjnego pływania i kąpieli polecamy raczej
      basen - w pobliżu bezpiecznego dna i zimnych drinków smile

      Zakupy i pieniądze:
      W hotelu jest sklep z papirusami, jubilerski, pamiętkowy, kupić można też
      ubrania, kosmetyki, słodycze oraz napoje. Ceny są wysokie, chociaż nie na
      wszystkie artykuły. Płacić można w dolarach albo funtach egipskich.

      1 USD to obecnie 5,5 FE, albo ok 0,5 Zł. UWAGA! w sklepach bywają gorsze
      przeliczniki, dlatego opłaca się wymienić walutę na lotnisku albo w hotelu
      (niemal każdy, w tym Millenium, ma oddział jakiegoś banku w holu).

      WSZĘDZIE I ZAWSZE uważajcie przy odbieraniu reszty. Mogą "nie mieć wydać" (po
      prostu chcą oszukać) albo zamiast 50 FE w papierku, wydadzą 50 piastrów (100
      piastrów to jeden funt).

      Najbliższy bankomat (z tego, co wiemy) znajduje się na lotnisku.
      Na lotnisku także znajdziecie sklep wolnocłowy, gdzie można zaopatrzyć się w
      importowane alkohole w ciągu 24 godzin od przylotu. To istotne, bo all inclusive
      wszędzie obejmuje jedynie alkohole lokalne (i to nie wszystkie, ale o tym
      później) a ceny za np. Jacka Danielsa czy Malibu są niebotyczne.

      Jeśli nie chcecie płacić dużo, wybierzcie się do centrum handlowego -są to ciągi
      sklepików, z kręcącymi się wokół naganiaczami. Uprzedzam - są okropnie nachalni.

      Centra w pobliżu Millenium to: Jasmin Center - po drugiej stronie dwupasmówki,
      La Strada i deptak Al Khan - kawałek na wschód, również przy ulicy.

      Wszędzie, oprócz supermarketów - gdzie artykuły mają ceny, trzeba się targować.
      UWAGA - wszyscy bez wyjątku będą starali się od was wycisnąć jak najwięcej kasy
      - zaklinając się przy tym na Allaha i nazywając was "przyjaciółmi" - niestety,
      spotkaliśmy się z przypadkiem, gdy kupiec, widząc, że nie chcemy się dać
      naciągnąć, zrobił się niemiły i zaczął krzyczeć. Jeśli nie macie zamiaru nic
      kupować, ignorujcie zaczepki i nie wdawajcie się w dyskusje. Arabskie "la,
      szokran"(tak się wymawia, znaczy "nie, dziękuję"), "chalas" (dość) lub w
      ostateczności "uskut" (zamknij się) pomaga, jeśli są zbyt natrętni.

      Jeśli chcecie coś kupić, zorientujcie się w kilku sklepach w cenach i wybierzcie
      najniższe, targując się oczywiście. Stargować można dużo. W zależności od ilości
      towarów, które kupujecie, nawet 50%. Nie wahajcie się proponować bardzo niskiej
      ceny, te, które podają sprzedawcy, mogą przekraczać wartość sprzedawanych rzeczy
      nawet 10-krotnie. A targować się lubią.

      Jeśli ten sam sklep odwiedzicie kilkakrotnie, albo przyprowadzicie znajomych,
      możecie liczyć na lepsze ceny.

      UWAGA na buble! Koszule mogą mieć dwie połówki z dzurkami, zamiast guzików,
      możecie też kupić dwa lewe buty. Musicie uważać przy każdych zakupach, uważnie
      oglądać towar. Mnie zdarzyło się kupić strój kąpielowy z źle przyszytym
      zapięciem, co na szczęście skorygowałam w hotelu, więc jedynie uśmiałam się nieźle.

      Pamiętajcie, że jeśli dacie Egipcjaninowi swoje pieniądze, możecie o nich
      zapomnieć. Nieważne, że pamiątka albo klapek rozleci się po kilku godzinach,
      albo że ten sam towar zobaczycie gdzie indziej kilkakrotnie tańszy. Nie ma szans
      na odzyskanie pieniędzy.
    • jednokolanko Info o Millenium - zakupy, transport, bezpieczeńst 27.03.08, 17:56
      Co warto kupować?
      - Esencje perfumeryjne (nie dodają alkoholu i chemicznych dodatków ale trzeba
      uważać na rozcieńczane parafiną) - większość wycieczek do Kairu zawiera wizytę w
      perfumerii, ale o tym później. Oszukane są znacznie częściej spotykane niż
      czyste esencje, więc warto popytać o pewny sklep - ale nie miejscowych, bo wyślą
      was do sklepu brata, wujka, znajomego - niekoniecznie z pewnym towarem, a na
      pewno z wysokimi cenami.

      - Papirus - tu równie często można się naciąć, sprzedają podróbki już nie tylko
      z liści bananowca, ale innych, lepszych materiałów. O ile podobno liście
      bananowca łamią się przy zginaniu (papirus jest elastyczny) to trudniej odróżnić
      inne podróbki. Ponoć są nietrwałe i niszczą się pod wpływem dotyku i wilgoci -
      ze względu na klej, więc sprzedaje się je w ramkach albo zapakowane w folię.
      Sprzedawane są też obrazki mające jedynie ramkę z prawdziwego papirusu, a
      podkład rysunku z innego materiału. Podobno porównywanie grubości pasm materiału
      pomaga w rozpoznaniu podróbek. Prawdziwa kartka papirusu może mieć kilka
      grubości pasm, podróbki 1 albo 2 grubości. Ze względu na znaczne różnice
      grubości, na papirusie zwykle nie da się drukować, więc obrazki są malowane - a
      podróbki zwykle nadrukowane.

      - Biżuterię - złoto jest stosunkowo tanie. Uwaga na sklepy z narysowanym
      wielbłądem na szybie - sprzedają tam produkty jedynie platerowane złotem.

      - Maski i płetwy. O ile nie przyjedziecie ze swoim sprzętem do oglądania rafy,
      kupicie go tanio na miejscu (po targach). Warto, bo jest co oglądać. Jeśli więc
      nie stać was na nurkowanie ze sprzętem (dalej napiszę o tym więcej) to
      zaopatrzcie się koniecznie.

      Nigdzie w okolicach Sharm nie kupicie produktów z koralowca, muszli itp.
      Sprzedaż jest zabroniona ze względu na obecność rafy - przepięknej, drugiej po
      autralijskiej Wielkiej Rafie. Zabronione jest też urywanie żyjącej rafy,
      łowienie ryb, oraz wywożenie jakichkolwiek elementów życia morskiego - muszli,
      kawałków korali itp (nawet martwych, znalezionych na plaży). Grożą za to mandaty
      500 do 2000$. O ile szkoda, że nie można przywieźć muszelki na pamiątkę, o tyle
      przepis ten ma sens, bo gdyby go nie było, miejscowi wyprzedaliby rafę po
      kawałku w jeden miesiącsuspicious

      Transport:
      Z hotelu do Naama Bay dojedziecie taxi za 40-60 FE. Ustalcie koniecznie cenę
      przed wejściem do taksówki i powtórzcie ją kilka razy (często zamiast fifteen
      kierowca słyszy fifty), bo inaczej naliczy wam gigantyczną cenę. Inną opcją jest
      nieco tańszy tzw. "shuttle bus" - hotelowy transport, płaci się z góry za bilet
      w obie strony. Rozkład jazdy i cennik wisi w recepcji.

      Najtańsze jest podróżowanie miejscową komunikacją - busami, które kursują główną
      ulicą co jakieś 5 minut. Do Naama Bay dojedziemy za 5 FE. Przed wejściem do
      takiego pojazdu musimy zapytać, gdzie jedzie - busy jadą tam, dokąd znajdą
      chętnych.

      Z hotelu do lotniska (bankomat i duty free shop) dojedziemy za ok 20-30 FE.

      Jeśli kierowca taksówki twierdzi, że nie ma wydać, siedźcie w niej, dopóki nie
      "znajdzie" reszty.

      Egipskie drogi są szerokie, równe, ale niemal przy każdym skrzyżowaniu i rondzie
      zdobią je progi lub grzybki zwalniające. Są uciążliwe przy dłuższej jeździe.
      Męczące są też częste postoje przy policyjnych punktach kontrolnych, kontrola
      paszportów przy wjeździe i wyjeździe z miast.

      Ubawiły nas zwyczaje egipskich użytkowników dróg: jeżdżenie pod prąd na
      dwupasmówkachsmile, jazda w nocy na światłach awaryjnych, ciągłe trąbienie i
      miganie sobie wzajemnie światłami, albo jazda całkiem bez świateł przy dużym
      księżycu. Rzadko trafia się przejście dla pieszych, każdy chodzi i jeździ jak
      chce. Nawet w Kairze połowa świateł drogowych nie działa. Co dziwne, mało jest
      kolizji i wypadków.

      Bezpieczeństwo:
      Ze względu na pojawiające się czasem zamachy na turystów, Egipcjanie uważają na
      bezpieczeństwo. Wjazdów do hoteli strzeże ochrona, wejścia do hotelowych
      budynków też są chronione, częste są bramki wykrywające metal (turystów jednak
      nie kontrolują). Przez kontrolę plecaków i bramkę przechodzi się nawet w drodze
      na górę Synaj. Wokół zabytków kręci się pełno uzbrojonej policji turystycznej. W
      kairskim muzeum także napotkacie dokładną kontrolę i zakaz fotografowania. Nie
      wolno robić zdjęć także mostom i innym strategicznym obiektom. Łatwo zostać
      posądzonym o szpiegostwo, a to w tym kraju bardzo poważne oskarżenie - na
      turystów patrzy się pod tym kątem bardziej pobłażliwie, ale lepiej nie
      ryzykować. W trakcie wycieczki do Kairu przez cały czas towarzyszył nam
      uzbrojony w broń automatyczną tajniak.

      Jednak zaskoczyło nas lotnisko - w Polsce kazano wyrzucać płyny przed wejściem
      do samolotu, a kosmetyki można było mieć przy sobie w przezroczystej torebce.
      Przy bramce dokładnie nas przeszukiwano, kazano wyjąć całą elektronikę, czasem
      nawet zdjąć buty. Natomiast w drodze powrotnej w Egipcie nikt nie sprawdzał
      pakietów śniadaniowych, które zabraliśmy z hotelu. Ludzie pownosili na pokład
      butelki z wodą, soki, jedzenie. Nikt nie patrzył na ekran "rentgena" bagażowego,
      chociaż prześwietlano całość bagażu, łącznie z dużym. Przez bramki
      przechodziliśmy biegiem. Gdyby ktoś chciał zaatakować załogę czy współpasażerów,
      nie miałby z tym najmniejszego problemu.
    • jednokolanko Info o Millenium - All inclusive w rzeczywistości 27.03.08, 17:57
      ALL INCLUSIVE w Millenium:
      Sprawa jest bardzo złożona. Porównamy tu informacje, jakie dostaniecie w hotelu
      na kartce, i co napotkacie w rzeczywistości:

      Śniadania w Restauracji Oyuon 7-10

      Poranne przekąski - Bar przy basenie 11-12 - w rzeczywistości nic tam nie dają,
      oprócz napojów i drinków.

      Obiad w Restauracji Oyuon 13-15

      Popołudniowe przekąski - Bar przy basenie 16-18 - jak wyżej suspicious

      Kolacja w Restauracji Oyuon 19-22 lub restauracji włoskiej Primo Piatti
      (wcześniejsza rezerwacja - 1 dzień)- w rzeczywistwości za darmo można tam iść
      jedynie raz, potem restauracja włoska jest płatna. Polecam jedynie, jeśli macie
      ochotę na pizzę, poza tym ubogo i podobne jedzenie jak na sali głównej.

      Przekąski wieczorne - Soweto bar 22-23 - też nic tam nie zjecie.

      Napoje uzyskacie w trzech barach: Atrium Cafe (budynek główny, pod schodami
      holu) 11-22, przy basenie 9:30 do zachodu słońca, na plaży od 10 do zachodu.

      Wszystkie napoje objęte all inclusive podają w kubkach lub szklankach, za
      butelkowane lub puszkowane są płatne.

      Za darmo pijecie: wodę mineralną (tylko niegazowaną, z uzyskaniem gazowanej
      nawet w sklepach są problemy), napoje gazowane typu cola,fanta itp., soki z
      koncentratów (bardzo smaczne i zawsze zimnesmile), lokalne piwo lane (w barze
      restauracyjnym leją jedno - Saccara Gold - gorzkie ale leciutkie i orzeźwiające;
      w Soweto Barze w karcie jest większy wybór piw lokalnych, ale za darmo też jest
      tylkojednosuspicious Tym razem Stella - ciemniejsze i bardziej "polskie" w smaku - za
      inne też płacicie). Lokalne alkohole mocne i wino (wino podawane tylko do obiadu
      i kolacji) też są za darmo, możecie prosić o drinki.

      Niestety, tonic jest tylko w Soweto, przy barze basenowym zrobią wam gin ze
      spritem. Można prosić też o rum z colą. Reszty nie polecamy. Soweto ma w ofercie
      popularne drinki na bazie lokalnych składników, ale zamówiony przez nas long
      island ice tea był tak wstrętny, że więcej złożonych drinków nie zamawialiśmy.

      Uważajcie na lód. Jest ryzyko, że robią go z "niepitnej" kranówki.

      All inclusive obejmuje też kawę filtrowaną i herbatę.

      Dodatkowo płacicie za: soki ze świeżych owoców, importowany alkohol oraz lokalne
      piwa "inne", napoje w butelkach, puszkach i kartonach, cappuccino, espressom latte.

      Wodę na codzień można sobie przelać z plastikowych bukłaków przy barze
      basenowym. Trochę żółtawa, ale zjadliwa.

      All INCLUSIVE NIE OBEJMUJE LODÓW I FAJKI WODNEJ. Jedyne desery to ciasta do
      obiadu i kolacji. Torty, tarty, biszkopty, galaretki, babeczki, ciasteczka. Są
      przepyszne, chociaż bardzo słodkie i "mulące"smile

      Jedzenie mają smaczne. Obiady i kolacje to bardzo duży wybór: zawsze jest mięso,
      gotowane warzywa, ziemniaki, ryż o różnych smakach, makaron, wędliny (średnio
      smaczne), oliwki, różnego rodzaju sałatki (próbujcie, niektóre pyszne, polecamy
      brokułową), czasem frytki albo minipizza, lasagne, szpinak, parę zup (nie
      próbowaliśmy) owoce morza. Jest także do każdego posiłku chleb, różne bułki,
      bagietki.

      Śniadania są jednolite, ale też bogate: jest jajecznica, gotowane jajka, tosty
      francuskie, mleko i płatki, dżemy i miód, bagietki, croissanty, słodkie
      bułeczki, omlety i parę innych smakołyków. Każdy znajdzie coś dla siebie.

      Co do klątwy faraona - nie zależy to od tego, co jesz, a czego nie, tylko od
      miejscowej flory bakteryjnej. Taka ruletka. Warto więc kupić na miejscu lek
      Antinal. Bierze się go po dwie tabletki 3 razy na dobę, nic nie można jeść przez
      cały dzień, dużo pijemy. Kupicie go w każdej aptece - tam też się targuje! Nasze
      polskie leki nie działają na tamtejszą florę. Do dyspozycji macie też płatnego
      lekarza. Kontaktujecie się z nim przez rezydenta. Dojeżdża z centrum, więc
      chwilę to trwa. Podobno lekarzy mają wykształconych, dobrych, leki skuteczne.
    • jednokolanko Info o Millenium - wycieczki fakultatywne 27.03.08, 17:58
      Spędzanie czasu:
      All inclusive obejmuje tenis ziemny w ciągu dnia (nocą płatny 12$ godzina),
      siatkówkę plażową, aerobic, siłownię, animacje.

      Dodatkowo płatne: masaż. jacuzzi, sauna, internet (tuż obok recepcji, 6$ za pół
      godziny, 10$ godz. - w La stradzie znajdziecie tańszy - 6$ za godzinę.).
      Dodatkowo zapłacicie za sporty wodne, opiekę nad dzieckiem i wypożyczenie samochodu.

      Wycieczki fakultatywne:
      Zaplanujcie je sobie przed albo na samym poczatku wyjazdu. Potem możecie się
      zagapić i nie zdążyć. Są podobne w każdym biurze. My byliśmy na trzech - nie z
      Eximem, tylko z Sun&Fun, mieli taniej o 10$ każdą wycieczkę. Nasza rezydentka,
      pani Ludmiła udzieliła nam mało informacji, suche, natomiast rezydentka z
      Sun&Fun, pomimo, że nie byliśmy jej grupą, wyjaśniła nam wiele szczegółów: jak
      się ubrać, co zabrać, co, gdzie, kiedy i jak. Na każda wycieczkę wypisze wam
      kwitek, który oddacie potem pilotowi, gdy po was przyjedzie. Teraz parę słów o
      wycieczkach:

      Kair jednodniowy autokarem: była też wersja dwudniowa, albo samolotem. Koszt
      naszej to 55$. Wyjechaliśmy nocą, po drodze jeden postój. śniadanie dostajecie w
      recepcji jako suchy prowiant. W planie jest muzeum Kairskie (zawiedliśmy się,
      biegem zwiedzaliśmy, 1,3 godziny na całość, zobaczyliśmy może 1/90 eksponatów -
      podobno zawsze tak jest. Nie wolno w środku fotografować, obok muzeum jest
      minipoczta, można tam kupić znaczki i nadać kartkę. W recepcjach hotelu też
      można nadać, więc nie ma pośpiechu.).

      Potem macie obiad w restauracji (szwedzki stół napoje płatne) niezbyt smaczny w
      naszym przypadku. Potem Giza - też pędem, dwie z trzech piramid, ale w sumie nie
      ma czasu na wejście do środka, bo zaraz jedziecie do Sfinksa. Można przejechać
      się na wielbłądach, ale często oszukują, więc nikt nie skorzystał. Na sfinksa
      macie chwilę, można go spokojnie obejrzeć. Sprzedają tam podróbki rzeźb z gipsu.
      W autokarze także przewodnik usiłował nam sprzedać złote i srebrne wisiorki z
      imionami po arabsku albo w hieroglifach, grawerowane przez znajomegosuspicious, do
      odbioru wieczorem.

      Wiozą was też do "muzeum papirusu", gdzie najstarszy jest sprzedawca, bo muzeum
      jest w rzeczywistości zwykłym sklepem, z którym przewodnik robi interesy. Ale
      jest plus - kupicie tam oryginalny, malowany papirus. Drogi 250-1500 FE.

      Ostatnia w planie "wytwórnia esencji perfumeryjnych", która jest także sklepem -
      dość drogim, ale podobno esencje nie mają parafiny i alkoholu. Sprzedają na
      uncje, jeśli kilka osób kupi razem, wychodzi taniej, więc najlepiej umówić się
      na zakup po trzy, cztery osoby. Kupić tam można olejki jednoskładnikowe, jaśmin,
      papirus (fajnysmile), lotos (pięknysmile) i mieszanki. Robią tam podróbki perfum typu
      kenzo, dior, boss, fahrenheit, i inaczej je nazywają. Znajdziecie tam
      praktycznie każde perfumy, wystarczy poprosić - dostaniecie do powąchania. Są
      bardzo trwałe, choć pachną delikatnie. Powrót na około 22-24 w nocy

      Submarine: łódź z kadłubem z szyb. 45$. Jedziecie do Naama Bay rano, siedzicie
      przez chwilę w kafejce, gdzie proponują wam duże zdjęcia waszej osoby ozdobione
      kiczowatymi wizerunkami rafy i rybek oraz kartonową rozkładówkę z gatunkami,
      które można spotkać na rafie. To drugie będzie znakomite dla dzieciaków.
      Wsiadacie na łódź, i schodzicie pod pokład. Wąsko, małe stołeczki przy szklanych
      ścianach. Będziecie przez ok 40 minut płynąć wzdłuż rafy. Przyda się dobry,
      czuły aparat, z silnym kontrastem. Szyby i woda odbierają masę uroku zdjęciom
      rafy. Ale nacieszycie oczy widokiem rybek i przepięknych koralowców. Potem
      wracacie na pokład i częstują was coląsmile Za darmo!! tongue_out Powrót na ok. 13-14 do
      hotelu. Te wycieczki są codziennie, organizowane też przez masę biur
      miejscowych, także w hotelu przy basenie firma "United submarine" będzie wam je
      oferować.

      Góra Synaj i Klasztor św. Katarzyny - 35$ Wyjazd nocą, klika godzin wcześniej
      poproście w recepcji, żeby wam przygotowali suchy prowiant, bo nas o tym nie
      poinformowano i straciliśmy śniadanko. Po 3 godzinach drogi lądujecie u podnóża
      góry, czekacie (oczywiście otoczeni sklepikami) w kolejce na przejście przez
      kontrolę i idziecie wielbłądzią ścieżką na szczyt góry. Wyprawa dość forsowna
      dla nielubiących chodzić po górach i starszych. Góra ma ponad 2000 metrów.
      Idziecie z latarkami, omijacie wielbłądzie łajno, trzeba mijać się na wąskiej
      ścieżce z wielbłądami i odmawiać beduinom, którzy będą wam co chwila proponować
      podwózkę. Za spore pieniądze.

      Miniecie 8 postojów, na każdym kiosk ze słodyczami i coca coląsmile Z każdym metrem
      wyżej ceny rosną. Po 8 postoju będą schody z odłamków skalnych - stromy i dość
      trudny odcinek. Po bokach ścieżki stoją beduini i wyciągają ręce, proponując
      pomoc. Niestety, za skorzystanie z niej słono się płaci. Jeden z Rosjan
      skorzystał, otrzymał pomoc przez jakiś odcinek drogi i musiał płacić 20$ tongue_out
      Warto mieć wodę i dobre, zakryte buty. Liczcie się z tym, ze po powrocie będą
      wymagały solidnego prania.

      Po osiągnięciu szczytu czekacie na wschód słońca. Zimno. Zaproponują wam
      materace i koce (5-20 FE) ale lpiej mieć kurtkę i czapkę. Także aparat, bo gdy
      słońce wzejdzie, widoki są boskie. Tłoczno, warto zająć sobie miejsce wcześnie.

      Potem schodzicie do podnóża, gdzie odwiedzacie klasztor, mijany wczesniej. Obok
      jest noclegownia i restauracja, można tam zadziwiająco tanio kupić wodę,
      herbatę, słodycze. Miejcie drobne, bo są problemy z resztą, aczkolwiek starają
      się być uczciwismile. Czekacie na otwarcie klasztoru i zwiedzacie go. W kościele
      nie wolno robić zdjęć, na terenie klasztoru owszem. Zobaczycie potomka
      goręjącego krzewu (prawdopodobnietongue_out) który wygląda bardziej jak drzewosmile.

      Wycieczki są kosztowne, jest bogata oferta. Można pojechać do Petry
      (samolotem/autokarem 240$/ponad 300$), Jerozolimy ok 150,$ Luxoru - samolotem
      230$, na rejs statkiem po parku narodowym Ras Mohamed lub do wyspy Tiran -
      30-40$, na safari quadami, jeepami - ok 30-50$, pływanie z delfinami ok. 150$
      czy do parku wodnego Cleopark 30$.

      Jest tyle atrakcji, że warto wybrać się na dwa tygodnie.
    • jednokolanko Info o Millenium - co zabrać, nurkowanie 27.03.08, 17:58
      Otrzymacie też ofertę szkół nurkowania.
      Są różne ceny, warto przed decyzją się zorientować. Polskie szkoły mają ceny: za
      jedno zejście pod wodę ze sprzętem po krótkim teoretycznym instruktażu 35-45$,
      za dwa 60-70. Są też wyprawy kilkudniowe na rejsy, w zależności od długości
      kosztują 80-200$. Za cały 4 dniowy kurs nurkowania ok. 250$.

      Jest kilka opinii. Jedni twierdzą, że świetne przeżycie i warto, inni, że słabo
      przygotowują i jest niebezpiecznie. Nie wiemy, nie próbowaliśmy.

      Co trzeba mieć:
      -dobre buty trekkingowe
      -aparat z wielką kartą
      -do zdjęć podwodnych (do kupienia w PL za 36zł, w Egipcie za 30-40 zł) - ma 27
      klatek, jednorazowy
      -maskę z rurką i płetwy - bądź kupić na miejscu, po targach zapłacicie ok 100 -
      150 FE.
      -ciepłą bluzę lub kurtkę - noce są zimne, a w autokarze klimatyzacja też potrafi
      dać w kość.
      -dużo drobnych na bakszysze - zawsze i wszędzie.
      -zawsze wodę
      -zawsze krem z filtrem
      -leki na niestrawność itp.
      -chusteczki higieniczne i papier - za toaletę zwykle płaci się bakszysz, często
      nie ma papieru i mydła.
      -przewodnik - ma słowniczek, masę przydatnych wskazówek. I jest co poczytać
      popołudniamismile
      -plecak - przyda się na wędrówki
      -pojemnik na szyję - schowacie tam paszporty i pieniądze, w Kairze jest podobno
      dużo kieszonkowców.
      -długie spodnie i bluzki z długimi rękawami - bez nich nie wejdziecie do
      meczetów i klasztorów.

      UWAGA! Co do powyższych - przydają się też na codzień. Pary bez obrączek mogą
      się liczyć z nieprzyjemnymi spojrzeniami. Nie radzimy się publicznie całować, w
      Kairze nie uchodzi nawet trzymanie się za ręce.

      Pomagają obrączki, nawet pożyczone od rodziców czy znajomychbig_grin

      Kobiety muszą się liczyć z tym, ze nawet obsługa hotelu będzie na nie gwizdać,
      mrugać, zaczepiać, bezczelnie patrzyć w dekolt. Niektórym to nie przeszkadza.
      Nas męczyło. Samotne dziewczyny i kobiety w ogóle mają kiepsko w Egipcie. Pomaga
      "uskut", w ostateczności zbesztanie po angielsku czy nawet plaskaczsmile. Nie
      wahajcie się. Egipcjanie pozwalają sobie na dużo. Często spotkać się można z
      niechęcią, czy wręcz pogardą dla turystów z zachodu, pomimo tego, że wielu z
      Egipcjan żyje z turystyki.

      To, obok wszechobecnego brudu (poza hotelami rzecz jasna) i natręctwa Egipskich
      sprzedawców, oraz ciągłego domagania się bakszyszu jest rzeczą, która nas nieco
      zniechęciła do Egiptu.

      Niemniej życzymy miłego wypoczynkusmile
      • kkiinniiaa Re: Info o Millenium - co zabrać, nurkowanie 27.03.08, 22:50
        Serdecznie dziękuje za wszystkie informacje na temat Millenium i zwyczajów tam
        panujących, jadąc tam z pewnością skorzystamy z rad i wskazówek.
        jescze raz wielkie dzięki
        pozdrawiam Kinia smile
      • jojne_jakow Re: Info o Millenium - co zabrać, nurkowanie 03.04.08, 13:02
        Wybieram się pierwszy raz do Egiptu - do hotelu Millenium i nie kumam, co z tymi
        pomostami. Czy pływać i nurkować można dostając się do wody jedynie z pomostu?
        Czy można wchodzić wody z plaży? Wiem, że to może trochę głupie pytania, ale po
        przeczytaniu wielu postów, straciłem orientację. Dzięki za info.
        • monjan Re: Info o Millenium - co zabrać, nurkowanie 04.04.08, 10:36
          mozna co najwyzej pobrodzic w wodzie, bo dalej rosna koralowece-nie wolna na ich
          stawac, parzą i drapią
          • inga71 Re: Info o Millenium - co zabrać, nurkowanie 04.04.08, 12:45
            oj przyda się to całe wypracowaniesmile,na pewno skorzystam
            • jojne_jakow Re: Info o Millenium - co zabrać, nurkowanie 12.04.08, 22:25
              Dzięki za odpowiedzi. Jeszcze jedno pytanie: czy na pomoście są jakieś miejsca, w których można się przebrać przed nurkowaniem? Z forum wiem, że do wody można wskoczyć z pomostu znajdującym się po lewej stronie od hotelu, nie znam realiów, stąd pytanie. Pozdrawiam wszystkich. Napiszę o wrażeniach bezzwłocznie po powrocie. (Jadę za 2 tygodnie i boję sięwink
              jj
    • tatianach Re: hotel millenium oyun w sharm el sheikh czykto 09.07.08, 10:36
      Jednokolanko, dzięki za informacje!!! bardzo nam pomogłeś, zawsze łatwiej sie
      odnaleźć jeżeli już coś wiemy. Jak z cenami, lepiej płacić ich walutą czy
      dolarami? Czy opłaca sie wypłata z bankomatów i jakie karty honorują??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka