Samolot i 6 tygodniowe niemowlę

20.01.09, 19:16
Czy ktoś z Was leciał z maluchem 6 tygodniowym?
Ja będę lecieć tylko 1,5 godziny, myślę,że maluch po prostu prześpi podróż.
Macie doświadczenie w podróży z takim maluchem?
    • mal_art Re: Samolot i 6 tygodniowe niemowlę 20.01.09, 21:05
      A wpuszczą Was w ogóle na pokład? Nie wiem dokładnie, ale z tego co pamiętam,
      różne linie mają różne limity wieku pasażerów. Nie wiem czy uda Ci się kupić
      bilet dla takiego maluszka, spotkałam się gdzieś z przepisem wpuszczającym na
      pokład dopiero od skończonego 2 miesiąca. Zorientuj się w liniach, którymi
      chcesz lecieć, bo może być różnie. Chodzi o bezpieczeństwo dziecka - nagła
      zmiana ciśnienia może mieć negatywny wpływ na zdrowie i rozwój malucha.
      Bezpiecznieństwo zależy chyba też od wielkości samolotu, radzę Ci dokładnie
      rozeznać się w temacie, bo to wszak o zdrowie Twojego dziecka chodzi.
      Co do przetrwania lotu - może być faktycznie tak dobrze, że maluszek prześpi
      cały lot (czego życzę z całego serca), ale niestety może płakać z powodu różnicy
      ciśnień. Niemowlakowi znacznie łatwiej zatykają się uszy niż dorosłego, a to
      bywa bolesne - i powód do rozpaczy gotowy. Pomoże picie - czyli pierś/butelka i
      to w zasięgu ręki, a nie gdzieś tam w plecaku w schowku na bagaż. Masz prawo
      wziąć ze sobą do bagażu podręcznego jedzonko dla dziecka, czyli np. butelkę z
      mlekiem, najwyżej każą Ci się z niej napić, żeby udowodnić że to nie jakaś
      groźna substancja.
      Maluszka musisz przypiąć do siebie specjalnym pasem przynajmniej na czas startu
      i lądowania. Niestety to też może mu się nie spodobać, ale to konieczność.
      No i ubierz maleństwo "na cebulkę", weż jakieś zapasowe ubranka, bo różnice
      temperatur w samolocie i na lotnisku mogą być spore. Przyda Wam się też pewnie
      kocyk i poduszeczka (nie dla malucha, tylko dla Ciebie, żebyś mogła oprzeć się
      wygodniej z dzieckiem na rękach). Raczej nie masz co liczyć na rozkładane
      łóżeczko dla dziecka, bo lot krótki, ale upewnij się u przewoźnika, jeśli tak to
      super, b. się przydaje.
      Zasadniczo lot samolotem z maluszkiem nie różni się specjalnie od jazdy
      samochodem czy pociągiem, trzeba się przygotować jak najlepiej się da - i liczyć
      że będzie dobrze. Szczęśliwej drogi!
      • aniaop Re: Samolot i 6 tygodniowe niemowlę 20.01.09, 21:24
        mal_art napisał:

        > A wpuszczą Was w ogóle na pokład? Nie wiem dokładnie, ale z tego
        co pamiętam,
        > różne linie mają różne limity wieku pasażerów. Nie wiem czy uda Ci
        się kupić
        > bilet dla takiego maluszka, spotkałam się gdzieś z przepisem
        wpuszczającym na
        > pokład dopiero od skończonego 2 miesiąca.


        A co Ty opowiadasz??? W/g przepisow lotniczych noworodek moze
        podrozowac samolotem od skonczonej 7 doby zycia. I to tez jest
        zmiana wprowadzona nie tak dawno, bo kiedys mogl od 48h zycia.
        • czelokadka Re: Samolot i 6 tygodniowe niemowlę 20.01.09, 22:00
          kuzynka leciala przez Atlantyk z 3 tygodniowa corka
          • mal_art Re: Samolot i 6 tygodniowe niemowlę 20.01.09, 22:12
            Być może zależy to od regulaminu konkretnej linii - na pewno zdarzyło mi się
            gdzieś o takich granicach wiekowych czytać. A że można i z noworodkiem... może i
            można, ale ja bym się jednak osobiście nie zdecydowała.
            • aniaop Re: Samolot i 6 tygodniowe niemowlę 20.01.09, 22:19
              Moja droga bajek mi nie wmawiaj, bo ja pracuje w liniach lotniczych
              od 10 lat i akurat miedzynarodowe przepisy prawa lotniczego znam
              dosyc dobrze. No chyba, ze to sa jakies linie krzak i nie stosuja
              sie do rezolucji IATA.
    • eve-11 Re: Samolot i 6 tygodniowe niemowlę 21.01.09, 09:14
      Witam. Lecieliśmy z synkiem jak miał 10 tygodni - lot około 2,5 godziny. Teraz z
      perspektywy czasu nie wiem czy to był dobry pomysł... Wyobrażałam sobie, że będę
      karmić go piersią na początku w czasie wznoszenia i tak spokojnie minie mu
      początek i koniec lotu. Tymczasem jak wspominają inni, albo każą go specjalnym
      pasem przypiąć do siebie - gdzie nijak nie mogłam poradzić sobie z karmieniem
      (butelek akurat nigdy nie używałam); albo zapiąć w foteliku samochodowym na
      miejscu obok siebie w samolocie (u nas akurat gdzieś w samolocie było wolne
      miejsce, więc osoba obok mnie przesiadła się - tak było z lotem powrotnym).
      Synek bardzo płakał i był niespokojny właściwie przez cały lot. Wiem,że czas
      minął bardzo szybko, ale zafundowałam chyba sobie i jemu traumę... a pewnie
      innym pasażerom też...

      Popytaj innych mam jak sobie radzą, bo może maja inne doświadczenia i swoje
      sposoby na maluszki smile U nas akurat tak wyszło... Myślę, że tu może bardzo
      przydać się butelka ze smoczkiem - przełykanie pomaga wyrównać ciśnienie w
      uszach co na pewno polepszy komfort lotu u maluszka. Podobnie jest ze smokiem,
      ale moje szkraby nigdy nie chciały ciągnąć smoczka...
Pełna wersja