szumewa76
16.07.09, 11:22
W ośrodku „Arena Słońca” spędziliśmy z dziećmi tegoroczne wakacje.
Niestety nie był to tak wspaniały ośrodek jak mi się wydawało z
opisu.
Po pierwsze, wielkim utrudnieniem ze strony właścicieli jest brak
zgody, aby można było sobie podzielić obiad na II części, tzn.
najpierw ok. 14-tej dzieci jedzą zupę, a później za 2-3 godziny
przychodzimy na drugi danie. Właściciel wymyślił, że można sobie
kupić zupę w ich barze, a dopiero później przyjść na drugie danie.
Oczywiście okazał „wielkie serce”, ponieważ gościom „Areny Słońca”
pozwolił kupować w barze zupę z 15% rabatem.
Jeśli chodzi o samo wyżywienie, to gdybym przyjechała odpocząć tylko
na weekend, to nie miałabym zastrzeżeń. Natomiast już po tygodniu
widok mini parówek, kiełbasy z cebulą, jajka sadzonego i ciągle
takich samych sałatek przyprawiał mnie o mdłości. A pewnego dnia
byłam świadkiem jak cichaczem zabierano ze stołówki śmierdzącą pastę
jajeczną.
Desery podawane do obiadu też pozostawiały wiele do życzenie, np.
dławiąca dzieci kostka z kaszy mannej albo makaron z białym serem
bleeee. Jest stół chłodniczy z sałatkami, ale nie liczcie na zmianę
repertuaru – cały czas to samo
Młode kelnerki są bardzo miłe, ale szefuje im ciotka właścicielki i
sprawdza, czy przypadkiem nikt nie wynosi nawet najmniejszej kromki
ze stołówki. A z czym mielibyśmy robić te kromki dla dzieci? Z tą
nieśmiertelną mielonką (szynki ani razu nie widziałam) i podsuszonym
żółtym serem?
Kiedyś nie mogłam pójść na śniadanie, ponieważ zagorączkowałam w
nocy. Poprosiłam moich teściów, aby mi przynieśli śniadanie, to
właściciel powiedział, że nawet w takim przypadku nie można wynieść
śniadania, bo to będzie precedens. ( Bez komentarza)
W barze można zamówić sobie naprawdę dobrą pizzę!!!
Uwaga na stare ciastka sprzedawane przez panią barmankę. Sernik
grubości dwóch palców kosztuje 5 zł. I w dodatku był nieświeży o
czym doskonale wiedziała pani barmanka, której zwróciłam uwagę, a
ona przyznała, że był pieczony 4 dni temu !!! (Bez komentarza)
Jeśli chodzi o pokoje, to sytuacja jest nieciekawa pod względem
oświetlenia - po prostu jest CIEMNO !!! lampki , które są na
wyposażeniu mają 25 W mocy !!! (sprawdziłam). Nie ma najmniejszej
możliwości poczytanie sobie książki. Nie zainstalowano żadnej lampy
sufitowej, są śmieszne kinkiety.
Weźcie koniecznie z domu duże ręczniki kąpielowe, ponieważ tymi
hotelowymi można tylko zawinąć sobie głowę (50cm x 100cm). W ogóle
nie ma w pokojach dużych ręczników kąpielowych.
Na początku mojego pobytu, zapytałam się właściciela, czy jest
możliwość posprzątania pokoju przez panią sprzątaczkę. To wiecie co
mi odpowiedział: że „idea pokoju jest taka, że każdy sprząta sobie
sam, ponieważ na wyposażeniu jest miotła i wiadro ze szmatą”.
Zamiatałam piasek z podłogi codziennie, ale lustra i umywalki nawet
nie byłam w stanie umyć, ponieważ „na wyposażeniu pokoju” była tylko
szmata do podłogi. Jednak w ogóle nie zrażałam się taką „ideą
pokoju” i czując potrzebę pełnego posprzątania zostawiałam klucz w
recepcji.
Jeżeli zdecydujecie się jednak na pobyt w „Arenie Słońca” to
koniecznie proście o pokoje w budynku głównym. Po pierwsze pokoje
mają wyższy standard. Po drugie jest w nich cieplej, a po trzecie
balkony są bezpieczniejsze.
Zobaczcie na zdjęcie na stronie internetowej tego ośrodka. Są tam
drewniane balustrady. Balkony w budynku głównym mają balustrady
bardziej wypełnione (tzn. grubsze są te sztachety), natomiast
pozostałe balkony mają bardzo skąpe balustrady, tak że małe dziecko
bez trudu może przełożyć nogę i wylecieć. Jeśli jednak dostaniecie
pokój w budynkach bocznych, to naciskajcie na pokój na piętrze,
który jest zdecydowanie cieplejszy od tego na parterze. Jeśli noce
są zimne, to żądajcie włączenia ogrzewania. Właściciel puszcza
grzanie w nocy, po wyraźnej interwencji gości, ale biorąc pod uwagę,
że budynki wolnostojące mają ogrzewanie solaryczne - NIE liczcie na
cuda. Przy niskiej temperaturze zewnętrznej w pokojach jest po
prostu ZIMNO.
Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, to tragiczna jest też brama wjazdowa,
która ma tylko jedną przekątną. I tutaj już może każde dziecko
wybiec wprost na ulicę, a wiadomo jak to z dziećmi jest.
Aha, no i kilka słów o parkingu, o którym tak szumnie na stronie
internetowej. Faktycznie tak jest, że każdy pokój ma jedno miejsce
parkingowe. Jednak wielkość tego parkingu może tylko rozśmieszyć.
Aby zaparkować, trzeba bardzo się nagimnastykować. Nie wiem, kto im
odebrał ten parking.
Plac zabaw jest rzeczywiście bardzo dobrze wyposażony i ciągle
dokupywane są nowe zabawki. Jest też namiot z piłeczkami dla dzieci,
tak że w razie deszczu dzieci mogą tam trochę poszaleć.
Bardzo miłe ze strony właściciela było to, iż pozwolił mi wyprać
ubrania w hotelowej pralce nie pobierając za to żadnych opłat (dałam
tylko własne detergenty).