poród

07.08.03, 18:21
W którym szpitalu najlepiej rodzić w Lublinie i dlaczego?
Obecnie jestem w ciąży i się zastanawiam, ktory szpital wybrać.
To moja pierwsza ciąża i może dlatego tak to przeżywam, jestem w 2 miesiącu i
mam jeszcze troczę czasu na zastanowienie.
M.M.
Proszę o odpowiedź.
    • mamamamamama Re: poród 07.08.03, 23:04
      witam!!!
      Ja jestem z lecznej kolo Lublina i rodzilam rowniutkie 3 miesiace temu na
      Lubartowskiej.
      Troche balam sie tego szpitala , bo nasluchalam sie niesamowitych opowiesci ,
      ale pobyt wspominam wspaniale!!!!
      Naprawde polecam ci ten szpital , bo mimo strasznych opowiesci moich
      kolezankach nt. tego szp.byla fantastyczna atmosfera.

      Jak chcesz wiedziec cos wiecej lub cos konkretnego to pisz na :
      kaarolinaa4@wp.pl

      Pozdrawiam!!

      Karola+Esterka(08.05.03)
      • komanczera Re: poród 01.09.03, 23:47
        Potwierdzam, wzorowa porodówka,, super kobiyki, moze jedna była wredna z
        noworodków, ale poza tym rewelacja. Polecam!!!
    • mamboo Re: poród 08.08.03, 09:00
      Ja natomiast rodziłam Łukasza i Kalinę na Staszica i jestem zadowolona zarówno
      z opieki w trakcie jak i po. Oczywiście trafiły się dwa wyjątki sfrustrowanych
      i niezbyt przyjemnych położnych, ale wszędzie trafiają się różne typy.
      Pozdrawiam serdecznie i życzę udanego rozwiazania, Basia.
      • gyokuro Re: poród 24.08.03, 21:21
        Ja rodziłam na Kraśnickich. I wcale mi się nie podobało. Może dlatego, że
        poród miałam z atrakcjami. Najpierw leżałam na patologii, a 13-ego dnia po
        terminie dostałam oksytocynę. Przemęczyłam się 13 godzin od przebicia pęcherza
        płodowego, a poród i tak skończył się cesarką, bo dzidziuś się cofał. No i tu
        było tragicznie - kiedy wybudzałam się z narkozy dostałam drgawek i po rurce w
        gardle nie mogłam oddychać, a lekarze zamast coś poradzić zaczęli na mnie
        wrzeszczec, żebym nie histeryzowała! No, miłe to nie było. Acha - wiadomo
        było, że dziecko jest duże, bo na USG wyszło ponad 4 kilo. Ponoć na Staszica
        od razu robi się w takich przypadkach cesarkę, jeśli to pierwsza ciąża... Nie
        wiem jak bym do tego podeszła jeszcze będąc w ciąży, ale z obecnego punktu
        widzenia mogę powiedzieć, że przynajmniej oszczędzone mi by było te 13 godzin
        męki...
        Gdybyś chciała się dopytać o położne, na patologii, porodówce i położnictwie,
        to pisz na:
        bastiatan@xl.wp.pl

        Pozdrawiam,
        Kasia i Julek (4 m-ce)
        • selma2003 Re: poród 29.08.03, 21:02
          No cóż, co przypadek to inne wrażenia. ja rodziłam na Kraśnickich cztery mies.
          temu i było super. Po pierwsze, sama byłam na porodówce, bo nikt nie rodził
          inny oprócz mnie. Po drugie, położna bardzo się starała i nie chciała przyjąć
          żadnych pieniędzy (!). Po trzecie, zadowolona byłam z warunków sanitarnych juz
          po porodzie.
          Pierwsze dziecko rodziłam cztery lata temu na Jaczewskiego i bez rewelacji.
          Sale duże i duszne, nikt się mną nie zajmował podczas porodu, rodziłam prawie
          10 godz, może moja wina, nie umiałam oddychać prawidłowo, a kogo to obchodziło.
          Powodzenia!
        • komanczera Re: poród 01.09.03, 23:57
          Ja mieszkam prawie na przeciwko szpitala na Kraśnickich, ale wołami by mnie tam
          nie zaciągnęli na poród. Rodziłam na Lubartowskiej i po zdarzeniu jakie
          miałam "okazję" zobaczyć wszytskiego mozna sie spodziewać po szpitalu właśnie
          na Kraśnickich. Dziewczyna zaczęła rodzić, zawiózł ją mąż na Kraśnickie na
          porodówkę. Pytania czy chodziła do tutejszej szkoły rodzenia, który lekarz ją
          stąd prowadzi, jako, że dziewczyna bez "Krasnickiej" szkoły rodzenia i żaden
          lekarzy Wieczorków jej nie prowadził, dziewczyna miała pobieżne USG i walczyła,
          walczyła tak ..........18 godzin i..... i nic!!! Żadnych dopalaczy, zadnego
          miłego słowa, nic, porody naturalne i koniec. Mąż załadował wyjacą żonę do
          samochodu i przywióżł na Lubartowską. Dziewczynie zrobili ponownie USG i ktg, i
          co dziecko ponad 4,5 kg, tętno spadało, główka nie wchodziła w kanł rodny.
          Cesarka. Urodziła chłopaczka ważył ponad 4700 i na szczęście zdrowiutki.
          Opowiadam tą historię na przekór wszytskim opiniom "za". Leżałam na Kraśnickich
          na ortopedii i byłam bardzo zadowolona. Jak córcia miała 4 tyg. poparzyłam
          sobię rękę i na Izbie Przyjęć na Kraśnickich nawet chirurg i pielęgniarka
          opowiadali takie rzeczy o porodówce "KraśnickieJ", ze aż ciarki przechodziły mi
          po plecach. Nie przytaczam, bo tylko słyszałam a przypadek, który
          przytoczyłam "widziałam" na własne oczy!!!!
          Pozdrawiam i odradzam
          Oczywiście to jest tylko moja opinia!!!!!

          P.S. Przy okazji pozdrawiam Iwonkę (o której mowa!!!!) i synka Damianka
          Anka i Basia (8 m-cy)
          • addria Re: poród 02.09.03, 09:56
            Niestety, tak się składa, że ja miałam identyczną "przygodę" co znajoma
            Komanczery tyle, że właśnie na Lubartowskiej.
            Byłam pod opieką lekarza z Kraśnickich i w 6 misiącu ciąży miałąm silne
            zatrucie pokarmowe, akurat wtedy był remont na Al. Kraśnickich, więc
            pojechaliśmy z mężem na Lubartowską. Tam byłam średnio miło potraktowana, kiedy
            dowiedziano się, że jestem pacjentką lekarza z Kraśnickich, a na obchodzie
            lekarze bez pardonu powiedzieli, że "jeśli pani ciąża prowdzona jest przez
            tamtejszego ginekologa, to trzeba było jechać na Krśnickie, a nie tutaj".
            Wydukałam, że na Kraśnickich jest remont, na to usłyszałam, ze to niemożliwe
            (!), a pani doktor tylko kiwała z dezaprobatą głową. Nie muszę chyba mówić jak
            się poczułam.
            Jak więc widać, w środowisku szpitalnym, panuje taka zasada: nie leczysz się u
            lekarza "od nas" to won! Przykre to...
            • gyokuro Re: poród 03.09.03, 21:39
              To jeszcze raz ja, od tej cesarki i wrzeszczących lekarzy z Kraśnickich. Ja
              chodziłam do państwowego ginekologa z przychodni, więc nie byłam związana z
              żadnym szpitalem w tej kwestii. Ale za to chodziłam do "Kraśnickiej" szkoły
              rodzenia, którą prowadzi położna oddziałowa, nawiasem mówiąc bardzo
              sympatyczna. I co? I jakoś nie było zbyt fajnie podczas porodu. Moze dlatego,
              że tego dnia było 9 porodów, a tylko trzy boksy tam są. Jeden z nich przez
              cały dzień blokowałam ja, a drugi koleżanka z patologii z identycznym
              przypadkiem jak mój. Tyle, że jej dali w trakcie odpocząć pod kroplówką z
              glukozy, a ja tak nie mogłam, bo miałam już przebity pęcherz płodowy. W sumie
              ona też miała cesarkę, tylko już następnego dnia.
              Kasia
              • selma2003 Re: poród 04.09.03, 22:08
                No nie będę sie upierać co do kraśnickiej. Ale ja do żadnych szkół rodzenia
                nigdy nie chodziłam. Fakt byłam jedyna rodząca na Kraśnickiej. Na Jaczy było ok
                10 porodów podczas całego dnia rodzenia, jakoś wszystko pomyślnie się
                skończyło, czego życzę wszystkim rodzącym, oczekującym itp.smile
    • gocha.k Re: poród 23.09.03, 09:05
      Myślę,że to nie zależy od szpitala, ale od personelu na który akurat trafisz.
      Wszędzie są dobre fajne położne jak i głupie nieprzyjemne.
      Moja rada (po trzech porodach) to chodzić do dobrego lekarza prowadzącego i
      rodzić u niego w szpitalu. Może to trochę kosztuje, ale masz pewność, że
      decyzje podjęte podczas porodu nie zaszkodzą ani tobie ani dziecku. Naprawdę
      spotkałam się z takimi przypadkami, że nie ryzykowałabym porodu "z marszu" ,
      tym bardziej, że moje były ciężkie. Jak jest wszystko w porządku podczas porodu
      to każdy szpital jest dobry. Gorzej jak zacznie się dziać coś
      nieprzewidzianego... Ja trzy razy rodziłam na Jaczewskiego (ostatnio właśnie
      10.09.2003) u tego samego lekarza, którego polecam jeśli będziesz
      zainteresowana. Pozdrawiam.
    • ivia Re: poród 03.10.03, 21:10
      Jestem w 6 tygodniu ciąży, i cały czas zastanawiam się nad wyborem lekarza
      prowadzącego. Mam już pewne doświadczenie w tej kwestii bo to mój trzeci raz.
      Poprzednie porody były ok (rodziłam na Jaczewskiego) ale musiałam zapłacić.
      Godzę się na to bo wiem że teraz są takie realia. Ale chodzi mi o to, że
      poprzednio chodziłam do lekarzy przez 9 miesięcy i płaciłam za prywatne wizyty
      i chciałam żeby byli przy porodzie, ale dziwnym zbiegiem okoliczności za
      pierwszym jak i za drugim razem lekarz wyjechał na urlop (oczywuiście nie ten
      sam). Nie wiem czy wyglądam niepoważnie, czy co ze mną jest nie tak, ale teraz
      się zastanawiam, po co płacić za wizyty, jak mogę chodzić do zwykłej
      przychodni, a za poród i tak muszę zapłacić temu, kto akurat będzie na
      dyżurze. Co o tym sądzicie? A może możecie mi polecić jakiegoś lekarza godnego
      zaufania?
      Pozdrawiam
      ivia
      • okri Re: poród 03.10.03, 23:54
        Wejdź na forum "ciąża i poród" , a tam w podforum "szpitale". Ostatnio był tam
        wątek o lekarzach prowadzących ciążę (w Lublinie oczywiście).
        Pozdrawiam, Iwona
    • mamaamati Re: poród 30.08.04, 14:41
      Czesc ja rodzilam na Lubartowskiej 6 m.temu.mozna powiedziec ze jestem
      zadowolona.Rodzilam ok.4h.Zeby bylo szybciej dali mi kroplowke z oksytocyna i
      przebili pecherz plodowy .niepodobalo mi sie to ze o niczym mnie nie
      informowali.chodzilam do szkoly rodzenia i troche sie sama orientowalam.polozna
      byla znudzona(nic nie dalam w lape) ale widzialam tez sympatyczne polozne.ja
      widocznie trafilam na taka(znudzona).Mimo radze przygotowac jakas kaske dla
      poloznej niezaleznie gdzie bedziesz rodzic.Kwota nie duza (ok.300-400)a opieka
      odrazu inna.pozdrawiam
      • cynamoon6 Re: poród 04.09.04, 22:40
        Ja rodzilam na Krsnickich 2.5 roku temu.
        nie chodzilam do zadnejs skoly rodzenia
        nie chodzilam na wizyty do Wieczorkow
        za to lezalam tam 3 tygodnie na patologii
        w lape nikomu nie dalam a lekarzami i ch podejsciem bylam zacwycona
        Sam porod zaczal sie tragicznie, bo trafilam na dyzur jedynej lekarki, ktorej
        nie trawilam w tym szpitalu i ona zamiast mnie wspierac poszla spac. Polozna
        tez byla chamska ale sobie z nia asertwnie poradzilam.
        Potem zmienila sie "zmiana" i dalej juz bylo bardzo dobrze.

        Dla mnie wazne bylo to, zeby bylo intymnie, milo, przyjaznie, kolorowo i
        nowoczesnie.
        I potem lezalam z dzieckiem w dwojce a lekarze przychodzili 5 razy dziennie
        pytac jak sie czujemy wink

        Gdybym miala miec drugie dziecko chyba tez bym tam rodzila, chociaz slysze o
        tym szpitalu coraz wiecej strasznych opowiesci (a 2,5 roku temu byly glownie b.
        dobre opinie...)
Pełna wersja