Dodaj do ulubionych

Przekręty w harcerstwie?

IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 21.01.04, 09:14
"Rzeczpospolita": Władze Związku Harcerstwa Polskiego działały na szkodę
swojej organizacji. Taki wniosek płynie z wewnętrznego raportu ZHP.
W latach 90. harcerze stracili udziały w swoich spółkach i część majątku,
którego wartość szacowana jest obecnie na 12 mln zł. Związkiem kierował wtedy
Ryszard Pacławski, kandydat na prezesa TVP. Jego zastępcą był obecny
naczelnik Wiesław Maślanka - ujawnia "Rzeczpospolita".
ZHP, to największa organizacja młodzieżowa, której misją jest wychowywanie
dzieci i młodzieży. I może właśnie z tego powodu sprawa utraconych
harcerskich spółek jest jak rodzinna tajemnica. Wiedzą o niej wszyscy, ale
nikt oficjalnie nie chce o tym rozmawiać.
W raporcie padają słowa o odpowiedzialności osób zarządzających "wówczas"
majątkiem w imieniu ZHP. Po wielu latach część kadry ZHP próbuje udowodnić,
że decyzje i działania władz Związku były bezprawne - pisze "Rzeczpospolita".
Obserwuj wątek
    • Gość: hm Re: Przekręty w harcerstwie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 15:48
      Oświadczenie

      dotyczące nieścisłości w artykule RZECZPOSPOLITEJ
      "Biznes po harcersku" z 21 stycznia 2004 roku

      Niestety, na potrzeby tezy wynikającej z artykułu jego autorzy nie zauważyli niektórych faktów, inne zinterpretowali zaś na korzyść swoich wniosków.

      W ZWIĄZKU Z TYM JESTEŚMY ZMUSZENI ZWRÓCIĆ UWAGĘ NA KILKA OCZYWISTYCH BŁĘDÓW:

      - Nie ma żadnych rzetelnych szacunków, które uprawdopodobniłyby tezę,
      że ZHP tracił udziały w spółkach i że wartość tego majątku mogłaby sięgać
      12 mln zł.

      - Nie jest prawdą, że w ramach rozliczeń związanych z realizacją Porozumienia ZHP ma wyłożyć 2 mln zł czy jakąkolwiek inną kwotę.

      - ZHP założyło w 1990 r. spółkę "Harctur" z kapitałem zakładowym 45 tys. zł ,
      a w 2004 r., w wyniku tak krytykowanego w artykule Porozumienia z 12 czerwca 2003 r.,
      ZHP ma uzyskać udziały w spółkach, których aktywa mogą być warte co najmniej 6 mln zł (wycena zakończy się za miesiąc).

      - Warszawska nieruchomość przy ul. Niemcewicza 17 nigdy nie stanowiła własności ZHP, więc nie została utracona i nie może być mowy o odzyskaniu jej własności. Nie jest prawdą, że do spółki Harctur ZHP przekazał budynek hotelu i działki gruntu. Nigdy nie były to składniki majątku ZHP, tak więc nie mogły być do spółki przekazane bądź użyczone.

      W 1995 r. ZHP sprzedał mocno zadłużony Harctur po wartości bilansowej 30 tys. zł. Nie można było przewidzieć, że w 1997 r. zmieni się ustawa o gospodarowaniu nieruchomościami, która da prawo uwłaszczenia tym posiadaczom nieruchomości, którzy władali nią w grudniu 1990 r.

      - Chwilę po uwłaszczeniu ?Harctur? w lipcu 2000 r. złożył oświadczenie potwierdzające prawa ZHP do znacznej części wartości nieruchomości.
      Ponadto 13 maja 2003 r. spółka Best Estern Plaza Hotels złożyła ZHP notarialnie potwierdzoną nieodwołalną ofertę przewłaszczenia "Harcturu" na rzecz ZHP.

      - Autorzy przeceniają tzw. Raport Centralnej Komisji Rewizyjnej. Jest to jednoosobowe opracowanie, przekazane 19 osobom wchodzącym w skład władz ZHP. Artykuł niesłusznie nadaje mu rangę oficjalnego dokumentu obrazującego stanowisko władz Związku.

      Autorzy artykułu nie biorą również pod uwagę, że ZHP nie jest firmą, jakich tysiące na rynku. Misją ZHP jest wspomaganie wychowania dzieci i młodzieży, a nie prowadzenie firm i zarabianie pieniędzy. Oczywiście nie zwalnia to nas harcerzy ze szczególnej dbałości o nasz majątek (musi on służyć do osiągnięcia celu nadrzędnego, majątek ten został w latach 90. znacznie wzbogacony, uregulowano stan prawny wielu obiektów).

      Jednocześnie zauważam jednak, że harcerze nie mogą, kierując się w swoich działaniach Prawem Harcerskim, stosować do reguł ?twardego biznesu?. Nie możemy budować hoteli, transferować pieniędzy za granicę, korzystać z dwuznacznych luk prawnych. Mimo że prawo na to pozwala, nam ? harcerzom - pewnych rzeczy nie wypada robić. Nie znaczy to, że wobec "rekinów biznesu" jesteśmy bezbronni ? w opisywanym przypadku, w świetle prawa, uporządkujemy sprawy majątkowe związane ze spółkami grupy "Harctur".

      (-) podharcmistrz Arkadiusz Bojarun
      rzecznik prasowy ZHP

      Warszawa, 21 stycznia 2004 roku
      • Gość: były zuch jaki kraj tacy harcerze IP: *.mancomplex.pl 27.01.04, 16:02
    • Gość: hm Re: Przekręty w harcerstwie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 16:27
      Oświadczenie dotyczące nieścisłości w artykule RZECZPOSPOLITEJ
      "Biznes po harcersku" z 21 stycznia 2004 roku
      Niestety, na potrzeby tezy wynikającej z artykułu jego autorzy nie zauważyli niektórych faktów, inne zinterpretowali zaś na korzyść swoich wniosków.

      W ZWIĄZKU Z TYM JESTEŚMY ZMUSZENI ZWRÓCIĆ UWAGĘ NA KILKA OCZYWISTYCH BŁĘDÓW:
      - Nie ma żadnych rzetelnych szacunków, które uprawdopodobniłyby tezę,
      że ZHP tracił udziały w spółkach i że wartość tego majątku mogłaby sięgać
      12 mln zł.
      - Nie jest prawdą, że w ramach rozliczeń związanych z realizacją Porozumienia ZHP ma wyłożyć 2 mln zł czy jakąkolwiek inną kwotę.
      - ZHP założyło w 1990 r. spółkę "Harctur" z kapitałem zakładowym 45 tys. zł ,
      a w 2004 r., w wyniku tak krytykowanego w artykule Porozumienia z 12 czerwca 2003 r.,
      ZHP ma uzyskać udziały w spółkach, których aktywa mogą być warte co najmniej 6 mln zł (wycena zakończy się za miesiąc).
      - Warszawska nieruchomość przy ul. Niemcewicza 17 nigdy nie stanowiła własności ZHP, więc nie została utracona i nie może być mowy o odzyskaniu jej własności. Nie jest prawdą, że do spółki Harctur ZHP przekazał budynek hotelu i działki gruntu. Nigdy nie były to składniki majątku ZHP, tak więc nie mogły być do spółki przekazane bądź użyczone.
      W 1995 r. ZHP sprzedał mocno zadłużony Harctur po wartości bilansowej 30 tys. zł. Nie można było przewidzieć, że w 1997 r. zmieni się ustawa o gospodarowaniu nieruchomościami, która da prawo uwłaszczenia tym posiadaczom nieruchomości, którzy władali nią w grudniu 1990 r.
      - Chwilę po uwłaszczeniu ?Harctur? w lipcu 2000 r. złożył oświadczenie potwierdzające prawa ZHP do znacznej części wartości nieruchomości.
      Ponadto 13 maja 2003 r. spółka Best Estern Plaza Hotels złożyła ZHP notarialnie potwierdzoną nieodwołalną ofertę przewłaszczenia "Harcturu" na rzecz ZHP.
      - Autorzy przeceniają tzw. Raport Centralnej Komisji Rewizyjnej. Jest to jednoosobowe opracowanie, przekazane 19 osobom wchodzącym w skład władz ZHP. Artykuł niesłusznie nadaje mu rangę oficjalnego dokumentu obrazującego stanowisko władz Związku.
      Autorzy artykułu nie biorą również pod uwagę, że ZHP nie jest firmą, jakich tysiące na rynku. Misją ZHP jest wspomaganie wychowania dzieci i młodzieży, a nie prowadzenie firm i zarabianie pieniędzy. Oczywiście nie zwalnia to nas harcerzy ze szczególnej dbałości o nasz majątek (musi on służyć do osiągnięcia celu nadrzędnego, majątek ten został w latach 90. znacznie wzbogacony, uregulowano stan prawny wielu obiektów).
      Jednocześnie zauważam jednak, że harcerze nie mogą, kierując się w swoich działaniach Prawem Harcerskim, stosować do reguł ?twardego biznesu?. Nie możemy budować hoteli, transferować pieniędzy za granicę, korzystać z dwuznacznych luk prawnych. Mimo że prawo na to pozwala, nam ? harcerzom - pewnych rzeczy nie wypada robić. Nie znaczy to, że wobec "rekinów biznesu" jesteśmy bezbronni ? w opisywanym przypadku, w świetle prawa, uporządkujemy sprawy majątkowe związane ze spółkami grupy "Harctur".
      (-) podharcmistrz Arkadiusz Bojarun
      rzecznik prasowy ZHP
      Warszawa, 21 stycznia 2004 roku
      • Gość: BBB Tekst do odpowiedzi IP: *.wl.kielce.octava.net.pl 27.01.04, 21:58
        "Rzeczpospolita".
        Raport był wewnętrzny. Czy tak, czy inaczej ktoś jest nieuczciwy. Skoro się
        przytacza odpowiedź, to warto przytoczyć także tekst.

        Rzeczpospolita 21.01.2004r. Nr 17
        Gdy na czele ZHP stał Ryszard Pacławski, związek stracił znaczną część swojego
        majątku. Teraz harcerze próbują go odzyskać
        Biznes po harcersku
        Z notatki wewnętrznej ZHP: W zgromadzeniach wspólników spółek (...) ZHP
        reprezentował z reguły naczelnik ZHP hm. Pacławski, a przewodniczącym obrad
        zgromadzenia był zastępca naczelnika hm. Maślanka. Na niektórych
        zgromadzeniach jako reprezentujący ZHP występował zastępca naczelnika hm.
        Maślanka. Dokumenty wskazują, że co do zasady w przypadku zgromadzeń
        wspólników wiedzę o ich decyzjach posiadali zarówno hm. Pacławski, jak i hm.
        Maślanka.
        CEZARY BIELAKOWSKI, RADOSŁAW GIL
        Władze Związku Harcerstwa Polskiego działały na szkodę swojej organizacji.
        Taki wniosek płynie z wewnętrznego raportu ZHP. W latach 90. harcerze stracili
        udziały w swoich spółkach i część majątku, którego wartość szacowana jest
        obecnie na 12 mln zł. Związkiem kierował wtedy Ryszard Pacławski, kandydat na
        prezesa TVP. Jego zastępcą był obecny naczelnik Wiesław Maślanka. Dziś
        harcerze próbują odzyskać to, co przeszło w prywatne ręce.
        ZHP to największa organizacja młodzieżowa, której misją jest wychowywanie
        dzieci i młodzieży. I może właśnie z tego powodu sprawa utraconych harcerskich
        spółek i majątku jest jak rodzinna tajemnica. Wiedzą o niej wszyscy, ale nikt
        oficjalnie nie chce o tym rozmawiać. A od kilkunastu miesięcy w ZHP huczy jak
        w ulu: w Związku doszło do poważnych niegospodarności. Napięcie sięgnęło
        zenitu, gdy w czerwcu do dymisji podał się specjalny zespół, który badał losy
        majątku i negocjował porozumienie o jego zwrocie.
        Okazało się bowiem, że naczelnik Maślanka za plecami zespołu podjął działania
        na własną rękę, za które potem o mały włos nie stracił swojej funkcji. Ale to
        nie koniec kłopotów, które spadły na głowy byłych i obecnych władz ZHP.
        - Naszego majątku nie kupiliśmy z państwowych dotacji, ale zdobyliśmy dzięki
        własnej przedsiębiorczości - chwalił się sześć lat temu naczelnik Pacławski.
        Wówczas nie wspomniał jednak, że pod jego rządami, za jego wiedzą i zgodą, do
        prywatnej spółki trafił użytkowany przez ZHP hotel wraz z atrakcyjną działką w
        centrum Warszawy przy Niemcewicza 17. Związek stracił też spółkę Harctur i
        kontrolę w Best Harcturze.
        Jakimi motywami kierowały się władze ZHP - nie sposób dociec, choć w Związku
        krążą na ten temat legendy. Jest tyle wersji, ilu rozmówców.
        Próba odpowiedzi na to pytanie znajduje się w grudniowym raporcie sporządzonym
        w Centralnej Komisji Rewizyjnej ZHP. Pada w nim wiele zarzutów. Najdalej idący
        informuje, że władze ZHP świadomie działały na korzyść prywatnej spółki, która
        wzbogaciła się kosztem ZHP.
        Choć historia ta sięga początku lat dziewięćdziesiątych, dopiero w zeszłym
        roku harcerze upomnieli się o to, co utracili. ZHP teoretycznie może odzyskać
        swoją własność - warszawską nieruchomość oraz udziały w kilku spółkach, które
        kiedyś zakładał. Pod jednym, ale istotnym warunkiem. Związek musi wyłożyć co
        najmniej 2 mln zł, których nie ma. A długi harcerzy sięgają dziś 7 mln zł.
        Sprawa dla prokuratury?
        We wspomnianym raporcie sporządzonym w Centralnej Komisji Rewizyjnej ZHP pada
        propozycja zawiadomienia prokuratury.
        - Centralna Komisja Rewizyjna ZHP powinna rozważyć podjęcie uchwały o
        zawiadomieniu stosownych organów o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez
        zarząd Harcturu i osoby zarządzające wówczas majątkiem w imieniu ZHP - czytamy
        w raporcie, do którego dotarliśmy. Komisja Rewizyjna odniesie się do raportu
        pod koniec stycznia.
        Obaj naczelnicy, pytani przez "Rz" o stawiane im zarzuty i raport z wnioskiem
        o zawiadomienie prokuratury, zgodnie przypominają, że sprawę sprawdzała już...
        prokuratura i niczego złego się nie dopatrzyła. Ale to tylko część prawdy. W
        grudniu prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa, ale w innej sprawie -
        dotyczącej kredytu, jaki ZHP otrzymał na przełomie 1989/90 z Komitetu Kultury
        Fizycznej i Sportu, którym kierował Aleksander Kwaśniewski. Tę historię badała
        Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która przekazała materiały prokuraturze. -
        Agencja nie zajmowała się hotelem i działką przy ulicy Niemcewicza, sprawa
        dotyczyła kredytu - mówi nasz informator z kręgów zbliżonych do ABW.
        Prokuratura potwierdza. - Skupiliśmy się na wątku kredytu - mówi prokurator
        Katarzyna Szyfer.
        Naczelnicy dwaj
        Pacławski może się pochwalić niepobitym dotąd rekordem w piastowaniu funkcji
        naczelnika Związku. Kierował nim przez 10 lat. Do władz harcerstwa trafił na
        przełomie lat 80. i 90. z rodzinnego Sanoka. Był jak ulał na nowe czasy, bez
        nomenklaturowej przeszłości. Obecnie jest dyrektorem regionalnej Trójki. - Ma
        kontakty od Pałacu Prymasowskiego do Prezydenckiego - twierdzą jego znajomi. -
        Rysiek generalnie ma nasze poparcie i będzie się piął w górę. To nasz
        człowiek - mówił kilka lat temu o naczelniku współpracownik PSL-owskiego
        barona Adama Struzika.
        Maślanka ma dłuższą karierę w centrali Związku - trafił tam w połowie lat
        osiemdziesiątych. Jako zastępca naczelnika był najbliższym współpracownikiem
        Pacławskiego, szczególnie w sprawach gospodarczych. Wśród naszych rozmówców
        panuje powszechna opinia, że karierę zawdzięcza Pacławskiemu. - Wszystko można
        powiedzieć o Maślance, ale nie to, że ma choć kawałek charyzmy, która, by
        kierować taką organizacją jak ZHP, jest niezbędna - mówi o Maślance dobrze
        znający go instruktor.
        Preludium, czyli druhowie hotelarze
        Historia dzisiejszych problemów zaczęła się od flirtu harcerstwa z wielką
        turystyką w rynkowych realiach. Jego źródła sięgają burzliwego roku 1989 -
        roku Okrągłego Stołu i czerwcowych wyborów. - Wszystko się kończyło i
        towarzysze szukali każdej możliwości, żeby zapewnić sobie dalsze wygodne
        życie - mówi z przekąsem jeden z dawnych instruktorów harcerskich. Jak się
        okazuje, nie tylko towarzysze myśleli o niepewnym jutrze. Druhowie też.
        Pomocną dłoń wyciągnął do nich Aleksander Kwaśniewski i jego Komitet Kultury
        Fizycznej i Sportu. W ostatnich miesiącach urzędowania przyszły prezydent
        zdecydował, że harcerze dostaną na budowę hoteli 14 mln dolarów z Centralnego
        Fundusz Rozwoju Turystyki.
        ZHP powołuje na przełomie 1989 i 1990 spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością
        o nazwie Harctur, do której trafiają kredyty. W nowych warunkach gospodarczych
        miała ona zarządzać "turystycznym" majątkiem Związku. Spółka rozpoczęła budowę
        sieci hoteli za pieniądze z pożyczki. Do Harcturu trafił też, używany od lat,
        wspomniany hotel i działka przy ulicy Niemcewicza 17.
        Następują kolejne ruchy biznesowe. Najpierw ZHP współtworzy spółkę jont
        venture Best Eastern Plaza Hotels i obejmuje w niej 20 proc. udziałów. Do tej
        spółki trafiają dewizowe kredyty i budowane już hotele, którymi ma zarządzać.
        W listopadzie 1992 roku harcerze zakładają kolejną spółkę Best Harctur, której
        udziałowcem staje się Best Eastern Plaza Hotels. Naczelnik Pacławski użycza
        jej majątku Harcturu - wraz z hotelem i działką przy Niemcewicza 17.
        Oficjalnie podawanym powodem przeniesienia majątku do Best Harcturu jest
        ucieczka od ewentualnej odpowiedzialności finansowej Związku na wypadek
        bankructwa Harcturu. W nowym przedsięwzięciu harcerze mają co prawda 70 proc.
        udziałów, statut Best Harcturu jest jednak tak skonstruowany, że ZHP nie może
        podejmować samodzielnych decyzji. Decyzje te pozbawiają Związek realnego
        wpływu na swój majątek.
        Finał, czyli dobrzy wujkowie z ZHP
        Mijają trzy lata. Władze ZHP podejmują kolejne decyzje, które otwierają drogę
        do całkowitej utraty hotelu przy Niemcewicza. W 1995 roku zastępca naczelnika
        druh Maślanka w imieniu Związku sprzedaje Harctur spółce Best Eastern Plaza
        Hotels za 30 tys. zł.
        Według raportu już sama sprzedaż Harcturu budzi wątpliwości - jego
        • Gość: BBB Re: Tekst do odpowiedzi cd. IP: *.wl.kielce.octava.net.pl 27.01.04, 22:06
          Według raportu już sama sprzedaż Harcturu budzi wątpliwości - jego autorzy
          uważają, że spółka została wyceniona poniżej wartości - choć była zadłużona.
          Co istotne, pół roku przed tą transakcją Harctur wystąpił do Urzędu Dzielnicy
          Ochota z wnioskiem o przyznanie mu prawa do wieczystego użytkowania działki
          przy Niemcewicza 17 i prawa własności do hotelu. Budynek ten co prawda ZHP
          otrzymał w użytkowanie w 1957 roku po likwidacji ZMP, ale kwestia własności
          nie została uregulowana. - Władze ZHP - wiedząc o podjętych przez Harctur
          działaniach - nie uwzględniły tego faktu ani w umowie sprzedaży udziałów, ani
          w innej formie porozumienia, które umożliwiłoby partycypowanie w potencjalnych
          korzyściach związanych z uwłaszczeniem - stwierdza raport. Raport dodaje
          ponadto, że w sytuacji trwającego postępowania uwłaszczeniowego ZHP nie
          powinien w ogóle sprzedawać Harcturu. Oznacza to tyle, iż - podpisując umowę o
          sprzedaży Harcturu - nie zrobiono nic, by zabezpieczyć interes ZHP.
          Główna Kwatera ZHP tłumaczy się z tego tak: Harctur został sprzedany w celu
          uniknięcia odpowiedzialności Związku w razie bankructwa tej spółki. Raport dla
          Komisji Rewizyjnej stwierdza natomiast: uzasadnienie to należy uznać za
          niewystarczające i nie do zaakceptowania.
          Przyspieszenie
          W 1997 roku zmienia się prawo i proces uwłaszczenia rusza z kopyta. I władze
          ZHP idą jeszcze dalej. Przekazują na rzecz Harcturu, czyli obcej sobie już
          spółki, prawa wynikające z poniesionych nakładów finansowych na modernizacje
          tego hotelu jeszcze z okresu PRL. Wartość nakładów oszacowano na 3,6 mln zł.
          Pacławski podpisuje umowę, która stwierdza, że ZHP przekazuje Harcturowi te
          nakłady w formie... darowizny. I to zostaje w raporcie skrytykowane.
          - W tym miejscu raport ma rację. Harctur by się nie uwłaszczył bez tego
          scedowania - przyznaje dziś Maślanka.
          Dwa tygodnie później, w październiku 1998 roku, dzielnica Ochota uznaje
          roszczenia Harcturu. Spółka nie jest już od dawna własnością harcerzy.
          Poświadczone notarialnie prawo do 3546 mkw. w centrum Warszawy i hotelu
          dostaje Harctur, który należy do Best Eastern Plaza Hotels. I tak oto majątek
          harcerzy przechodzi w prywatne ręce. W wyniku skomplikowanych operacji
          udziałami, na które pozwalały władze ZHP, harcerze już dawno utracili w Best
          Eastern Plaza Hotels bezpośrednie udziały i nie mają w niej nic do
          powiedzenia. Ze zgromadzonej przez nas dokumentacji wynika, że decyzje
          własnościowe, które do tego doprowadziły, firmowali Pacławski i Maślanka.
          Maślanka twierdzi, że nic nie wiedział o zmianach w akcjonariacie Best Eastern
          Plaza Hotels.
          Wiceprezes Best Eastern Plaza Hotels Cezary Droszcz ocenia, iż ZHP popełnił
          taktyczny błąd, sprzedając Harctur. Zapewnia równocześnie, że władze ZHP nie
          mogły wiedzieć, iż zmieni się prawo pozwalające na szybkie uwłaszczenie.
          Maślanka przyznał w rozmowie z nami, że być może to była pochopna decyzja.
          Tajemniczy Best Eastern
          Skąd się wzięła spółka Best Eastern Plaza Hotels, której władze ZHP zapaliły
          zielone światło do uwłaszczenia się na majątku harcerzy? - jak twierdzi
          raport. Kto przez 12 lat był i jest dalej prezesem Best Eastern Plaza Hotels?
          Ireneusz Borkowski. Był on pierwszym prezesem Harcturu, a wcześniej należącego
          do ZHP Biura Usług Turystycznych Harctur, poprzednika Harcturu z czasów PRL.
          - To prosty człowiek - maturzysta - opowiada o nim jeden z dawnych
          współpracowników. Nie wszystkich jednak naszych rozmówców stać na taki ton
          przy określaniu Borkowskiego. Mówią o nim powściągliwie i z obawą. - Wiele
          może i na wiele go stać - ucina pytania o Borkowskiego inny nasz rozmówca.
          Wszyscy jednak zgodnie przyznają, że to nie on jest mózgiem firmy. Wskazują na
          Cezarego Droszcza.
          A Droszcz, zastępca Borkowskiego, to dawny urzędnik Aleksandra Kwaśniewskiego
          w Komitecie Kultury Fizycznej i Sportu, w latach 80. był szefem ZSP.
          Urzęduje w hotelu przy Niemcewicza, który przypomina czasy późnego Gierka.
          Droszcz nie pasuje do tego otoczenia - przypomina raczej urzędnika z
          Kancelarii Premiera. Szary garnitur, drogie pióro. Chętnie opowiada o swojej
          pracy "w resorcie", czyli w Komitecie, o tym, jak pozostał w pracy, kiedy
          premierem został Tadeusz Mazowiecki. Nieprecyzyjnie tłumaczy, jak trafił w
          1992 roku do Best Eastern Plaza Hotels. - Niektórzy mówią, że jestem
          zapraszany do współpracy, kiedy wszystko się wali - mówi. Dodaje, że Borkowski
          szukał kogoś, kto by się zajął inżynierią finansową. Czy znał wcześniej
          Borkowskiego. - Trochę, z corocznych spotkań z okazji Dnia Turystyki, narad
          resortowych - wyjaśnia.
          Ale jego obecność w spółce Borkowskiego nie jest aż tak tajemnicza. - Ojciec
          Droszcza kierował poznańskim oddziałem BUT Harcturu w latach 80. Był więc
          pracownikiem Borkowskiego - wyjaśnia jeden ze starych instruktorów. Droszcz
          jest aktywny także społecznie, nie tylko w biznesie - zasiada w Radzie
          Naczelnej Stowarzyszenia "Ordynacka", jest w kierownictwie PZMotu i PTTK.
          Gdyby nie ZHP, nie byłoby dziś prywatnej spółki Best Eastern Plaza Hotels. Nie
          byłoby jej trzech hoteli wzniesionych z pieniędzy Centralnego Funduszu
          Turystyki i Sportu, które zaczęli budować harcerze. Dwa z tych hoteli stanęły
          na działkach należących kiedyś do ZHP. Filarem Best Eastern Plaza Hotels nie
          byłaby też spółdzielnia mieszkaniowa, która korzystała z pomocy finansowej
          harcerskich spółek.
          Epilog czyli odpowiedzialność
          W raporcie padają słowa o odpowiedzialności osób zarządzających "wówczas"
          majątkiem w imieniu ZHP. Po wielu latach część kadry ZHP próbuje udowodnić, że
          decyzje i działania władz Związku były bezprawne. Stało się to możliwe po
          artykule w "Polityce" w 2000 r., który jako pierwszy poruszył sprawę. W
          zeszłym roku z powodu rozliczeń majątkowych doszło do konfliktu. W czerwcu do
          dymisji podał się specjalny zespół, który badał dokumenty i rozpoczął
          negocjacje zmierzające do odzyskania od Best Eastern Plaza Hotels spółek i
          części majątku. Okazało się bowiem, że naczelnik Maślanka za plecami zespołu
          podpisał porozumienie na własną rękę. Zespół uznał, że porozumienie jest dla
          ZHP niekorzystne, a zachowanie naczelnika nielojalne. Na posiedzeniu Rady
          Naczelnej ZHP padł nawet wniosek o odwołanie Maślanki i zwołanie zjazdu
          nadzwyczajnego. Posiedzenie przełożono, a sprawa została wyciszona, choć
          naczelnik absolutorium uzyskał nie bez kłopotów. - Nawet jeżeli to wszystko to
          była tylko głupota, a nie świadome działanie na szkodę Związku, nie ma żadnych
          okoliczności łagodzących - mówi nam jeden z instruktorów ZHP.
          Naczelnik Maślanka jest dobrej myśli. Zgodnie z porozumieniem, które zawarł za
          plecami zespołu, ZHP ma odzyskać Harctur, Best Harctur, hotel na Niemcewicza
          17 wraz z działką za pieniądze ze sprzedaży resztówki udziałów w Best Eastern
          Plaza Hotels. Do tej pory nie ma jednak chętnego na te akcje, mimo prób
          znalezienia takiego inwestora przez jeden z domów maklerskich. Ze sprawozdań
          finansowych Best Eastern Plaza Hotels wynika, że spółka ta przynosi straty. -
          Do wiosny 2000 roku miałem pełne przekonanie, może naiwne, ale nie tylko ja,
          bo i inni, iż cała ta grupa spółek harcturowskich działa głównie w imię
          interesów ZHP - mówi Maślanka.-


          Ryszard Pacławski
          - Wszystkie moje działania - także w zakresie działalności gospodarczej - były
          potwierdzane przez statutowe organy związku. Trzy razy zdecydowaną większością
          głosów zjazdy ZHP wybierały mnie na naczelnika. Podkreślam, że wszystkie
          ważniejsze sprawy dotyczące sfery gospodarczej były omawiane kolegialnie.
          Nadzór nad Główną Kwaterą sprawowały Rada Naczelna związku i Centralna Komisja
          Rewizyjna. W sprawie Harcturu już na początku lat 90. powoływałem zespoły,
          które miały sprawdzać, czy wszystko toczy się prawidłowo. Niezależnie od tego,
          wszystkie działania dotyczące tej spółki były kwitowane przez Radę Naczelną i
          CKR. Oczywiście ten temat był często omawiany, ale ani razu się nie zdarzyło,
          • Gość: BBB Re: Tekst do odpowiedzi cd. IP: *.wl.kielce.octava.net.pl 27.01.04, 22:14
            Oczywiście ten temat był często omawiany, ale ani razu się nie zdarzyło, by
            były jakiekolwiek kłopoty z uzyskaniem przeze mnie corocznego absolutorium. Z
            troską przyjrzałem się jeszcze raz tym działaniom, kiedy upubliczniono sprawę.
            Oczywiście jako naczelnik ZHP odpowiadam za całą działalność stowarzyszenia,
            uważam jednak, że tutaj niczego nie zaniechałem ani nie podjąłem błędnej
            decyzji. Natomiast jeżeli zdarzyły się jakiekolwiek nieprawidłowości, powinny
            być absolutnie wyjaśnione, a wobec osób odpowiedzialnych wyciągnięte
            konsekwencje. Z tego, co wiem, sprawą spółek związanych z "Harcturem"
            zajmowała się już prokuratura i umorzyła postępowanie.
    • Gość: Krzysio czyżby IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 27.01.04, 19:29
      "rzeczpospolita" miała swojego faworyta na stanowisko prezesa TVP ?

      Pozdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka