Dodaj do ulubionych

Na dancing do Biruty, na jednego do Źródełka. P...

28.09.12, 19:13
Ciekawe zdjęcia o dużych walorach sentymentalnych, ale redaktor się nie popisał i nie wysilił. Zamiast malować sceny jak z obozu pracy (wygłodniały tłum kłębiący się przy ladzie i bufetowe jak nadzorczynie podsądnych...) mógłby opisać zdjęcia. Moje typy: zdjęcie nr 1 - bar na rogu Sienkiewicza i Staszica, nie pamiętam nazwy, ale charakterystyczny sufit ze "stalaktytami"; nr 2 - tego skrzyżowania nie rozpoznaję, ale znaczące, że akurat nie ma na tej fotografii żadnego baru; nr 3 - to barek letni przy Silnicy, jeśli się nie mylę, na odcinku między Sienkiewicza i Solną; nr 4 - tego wnętrza nie pamiętam, to były czasy mojego dzieciństwa i nie wpuszczano mnie do takich lokali; nr 5 - też nie wiem, natomiast podpis pod zdjęciem jest zupełnie niezrozumiały; nr 6 i 7 - wiadomo i tym razem autor ma słuszność wybijając striptz, jedyny (chyba?) w latach 70. w Kielcach, o którym - szczególnie wśród nieletniej młodzieży, krążyły legendy.
Mimo braków w opracowaniu redakcyjnym, podziękowanie za miłą podróż we wspomnienia z dawnych Kielc.
Obserwuj wątek
    • Gość: asd Re: Na dancing do Biruty, na jednego do Źródełka. IP: *.dynamic.chello.pl 28.09.12, 20:06
      Gdzie jest skrzyzowanie Żelaznej i Paderewskiego bo nie wiem?
      Jaki problem odpalić teraz takie dancingi?? Sam bym na taki poszedł, bez barachła do okoła.
    • plantin Fotografie wspaniałe ale tekst poniżej krytyki 28.09.12, 20:18
      w dodatku przekłamany. Po pierwsze sztućce połamane i pogięte - owszem trafiały się - ale wtedy wystarczyło oddać je obsłudze lub to do tych kobiet zgłosić i były wymieniane lub uzupełniane o całe. Może zaraz ktoś zacznie bredzić że łyżki były na łańcuchu ?
      Obrusy owszem z ceraty a jak inaczej można było utrzymać czystość w tamtych czasach ? a tak po kilku klientach lub także gdy zgłoszono że jest coś np. rozlane to było to natychmiast czyszczone. Proszę się przejść i zwrócić uwagę jaka teraz jest czystość w knajpkach, pubach, barach, restauracjach - wcale nie jest lepiej.
      Menu - jakie do diabła miało być w barach mlecznych ? Oczywiście było jarskie, dopiero pod koniec PRL-u do barów mlecznych dopuszczono kotlety mielone czy gulasz i nie należy tego mylić z kotletami rybnymi !
      Trzeba też pamiętać, że w pewnym okresie bary właśnie mleczne stawały się barami jedzenia nie tylko jarskiego - tańszego niż w restauracjach.
      W ogóle mam wrażenie że Autorzy raczej znają koniec PRL-u, kiedy to bary mleczne - były takimi często już tylko z nazwy.
      Co za bzdety, że obsługa sama przyznawała iż w mielonych jest wszystko inne - owszem mogło tak być (i podobno tak jest do dzisiaj - ale kto się przyzna - trzeba mieć znajomego kelnera lub kucharza to Panom autorom opowiedzą) ale nikt tego nie robił otwarcie - za coś takiego można było stracić posadę. Mielone jak i inne miały swoje ściśle określone przepisy wykonania - w ogóle dla barów była była cała książka receptur - nawet posiadam takową. Co pewien czas wpadały kontrole z Sanepidu, chyba też z PIHu. Owszem nie zawsze było wzorowo ale tragicznie także nie, nie pamiętam abym słyszał np. o zatruciu pokarmowym.
      Poza tym jeszcze jedno - zawsze w każdym lokalu (w restauracjach także) na widocznym miejscu - z reguły przy bufecie lub kasie wisiała "Książka życzeń i zażaleń" lub "Książka skarg i wniosków".
      Motyw z facetem maczającym paluchy był znany w całej Polsce, ja lepszą rzecz widziałem w Warszawie na Centralnym ale to w "młodszych" latach bo w 1981 r.
      Dlaczego jedzenie było "szybkie i głośne" czyżby ludzie się dławili i głośno mlaskali ? Trzeba wyjaśnić - że w momencie gdy oczekiwało się np. na sadzone jajko to potem bufetowa głośno wykrzykiwała - "sadzone dwa razy !" - ale nie wszędzie tak robiono.
      Spektrum korzystających z barów mlecznych w czasach PRL było także szersze - np. w Lublinie często można było spotkać znamienitych profesorów (z reguły starszych panów pod krawatem czasem z muszką) KUL-u lub UMCS jedzących jarskie dania przy jednym stoliku ze studentami.
      Co do "knajp" - była jeszcze "Samanta" na Zagórskiej, "Czardasz" przy dawnym Obrońców Stalingradu a później nawet na Czarnowie przy "Niemcu" - "Piastowska".
      "Jodłowa" jeszcze kilka lat temu istniała, ale właściciel do niej pod koniec raczej już dokładał.
      'Winnica" ciągle serwuje znakomite potrawy.
      Wzmiankowane "rozbieranki" były w wykonaniu pań w wieku często balzakowskim, przy skromnych "gibających" się ruchach, w często przyciemnionej sali.
      W restauracjach warto wspomnieć o zimnych bufetach, gdzie często można było na szybko "walnąć setę" lub dwie pięćdziesiątki, koniecznie z przekąską (słynne meduzy - małe galaretki z mięsem, marchewką, z pietruszką na wierzchu, lub z tatarem - siekane mięsko + rozlane jajko - zatruć salmonellą także nie pamiętam :-)))
      Nie wypada wspomnieć o zakątkach sal (z reguły 2-3 stoliki) dla niepalących, które w pewnym okresie czasu pojawiły się w lokalach.
      A "babcie klozetowe" ?:-)))
      Nad zalewem dorobiliśmy się Relaxu - gdzie prawie zawsze można było się napić rarytasu - Pepsi, Krakusa, Żywca i zjeść wspaniałe lody na tarasie.
      Na Szydłówku - chyba ten blok należy do Wiśniowej była bodajże "Zakładowa" - ale tam mało kto przychodził z zewnątrz.
      Przy Placu Partyzantów naprzeciwko słynnego postoju Taxi (tuż przed Dużą) była słynna knajpa z której od razy "pakowano" delikwentów do
      "gabloty" i do domu lub do innej :-))
      Była też restauracja w dawnym "Centralnym" - przez pewien czas bardzo modna, następna w "Bristolu".
      Przy Obrońców była też knajpa rybna ( z wódką i potrawami rybnymi !) - niestety nazwy nie pomnę.
      W kilku z tych lokali rezydowały Panie zwane niegdyś "córami Koryntu" - nie napiszę w których, bo i po co - już są na emeryturze :-)))
      Tak więc nie było tak siermiężnie i posępnie, powiedziałbym że było bardziej wesoło niż obecnie.
      W ogóle ktoś mógłby się pokusić o napisanie historii kieleckich wyszynków, knajp itp. od Pocieszka a nawet wcześniej poczynając.
      • Gość: smurfmadrala kasza,naleśniki,bukiet,pierogi,kopytka,zsiadłe mle IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.09.12, 21:24
        "Fast food PRL-style"/czyli prosta kuchnia polska/ był tańszy, lepszy, zdrowszy niż
        tak namolnie reklamowana, przemysłowa pasza treściwa - junk food podana na styropianie.
        W moim ulubionym, prastarym "Jasiu i Małgosi" kolejka jest zawsze.
        Wnętrze nowego "Ludwika" jest tak obrzydliwie plastikowe,
        że mimo dobrych chęci, apetytu i ciekawości wszedłem i wyszedłem natychmiast,
        na pewno wrócę, po recyklingu, kiedy wystrój trafi do pojemnika "plastik".
        • plantin Zgodzę się z Tobą - ci Autorzy zapomnieli, że 29.09.12, 08:20
          to jedzenie w barach mlecznych i później - w tych barach już "mieszanych" jedzenie mimo wszystko było zdrowsze niż obecna papka, gotowce zamrożone przez dwa (i więcej) lat i podpieczone w mikrofali, czy bułki pieczywopodobne. Jak komuś nie pasowały dawne mielone zawsze mógł zamówić "schaboszczaka" - wtedy wiedziano w jakiej "knajpie" dawano więcej bułki a mniej mięsa. Ale pamiętam też sytuację gdy klient zażyczył sobie zważenia kotleta (prawie jak Michnikowski) - natychmiast dostał drugiego - bardziej okazałego ! - Śmiechu było co nie miara !
        • Gość: szansa ..a Winnica.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.12, 21:50
          Winnicę przerobiono na bar przyszpitalny, z cyrkowym parkietem ,mogącym służyć jedynie pokazom tresowanych myszy ;
          lub piruetów samego projektanta wnetrza :)
      • Gość: kpt.Bomba Re: Fotografie wspaniałe ale tekst poniżej krytyk IP: *.kielce.vectranet.pl 28.09.12, 23:00
        @platin: dziękuję za tak szczegółowy opis. Złóż propozycję współpracy kieleckiej GW. Jak będą mądrzy i Cię przyjmą, to w przyszłości unikniemy braku opisów pod historycznymi zdjęciami.
      • Gość: AS Re: Fotografie wspaniałe ale tekst poniżej krytyk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.12, 23:18
        Na Szydłówku ta słynna knajpa nazywała się chyba "Robotnik".
        • Gość: robotnik Re: Fotografie wspaniałe ale tekst poniżej krytyk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.09.12, 04:52
          Gość portalu: AS napisał(a):
          > Na Szydłówku ta słynna knajpa nazywała się chyba "Robotnik".

          "Robotnik" to było kino w WDK,
          a knajpa nazywała się chyba "Osiedlowa".
          Ponoć wieczorami bardzo pijacka.
          • plantin Osiedlowa - być może, naprawdę nie pamiętam 29.09.12, 08:13
            tam przesiadywali głównie miejscowi, faktem jest też że atmosfera czasami była "niespokojna". Ale za to tam czy w "Piastowskiej" można było kupić "po znajomości" szampana na Sylwestra, którego trudno było uświadczyć w sklepach a Sylwester bez bąbelków - to nie to samo. Co ciekawe były okresy że "na wynos" było taniej, ale pamiętam też że czasami do tego "szampana" musiałem dokupić coś z zimnego bufetu - z reguły był to tatar degustowany w pośpiechu :-)))
          • Gość: Donek Re: Fotografie wspaniałe ale tekst poniżej krytyk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.09.12, 12:05
            Masz rację knajpa na Szydłowku to był Robotnik a dopiero po protestach "klasy panujacej" czyli
            aktywu robotniczego w PZPR zmieniono na Osiedlową !
            A czy pamietacie knajpę młodzieżową Europa w podwórku przechodnim międzu Wesołą a Dużą ?
            A stajnia na Warszawskiej -od rynku w kierunku pólnocnym po wschodniej stronie ?Tam później był Polmozbyt !Restauracja Łysica na Bodzentyńskiej !Bar Krakowski z ciepłym piwem !
            Bonanza-Restauracja Leśna w lesie na Stadionie! To były czasy a teraz tylko same puby i ...
            • Gość: szansa ktokolwiek widział, ktokolwiek pamieta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.13, 18:34

              Gość portalu: Donek napisał(a):

              > Masz rację knajpa na Szydłowku to był Robotnik a dopiero po protestach "klasy p
              > anujacej" czyli
              > aktywu robotniczego w PZPR zmieniono na Osiedlową !
              > A czy pamietacie knajpę młodzieżową Europa w podwórku przechodnim międzu Wesołą
              > a Dużą ?
              ------------------------------------------------------------------------------------------------------------
              Znam historię odleglejszą prawdopodobnie kawiarni Europejska.
              W tym podwórzu, w grodzie , funkcjonowała przed wojna - a i podczas wojny , kawiarenka u Świetlików. Gosci zapraszał szyld :
              " Na werandzie u Świetlika pyszne lody , gra muzyka,
              pyszne lody, czekolada , firma gosciom wielce rada "

              Pan Świetlik, legionista, patriota, podczas okupacji skupiał u siebie kielecką młodzież;
              tutaj mozna było dowiedzieć sie wiesci z frontu, z miasta, z lasu.

              Inną kawiarnią, skupiajacą inteligencję kielecką - przed wojna i krótko po wojnie, była kawiarnia Smoleńskiego , u zbiegu Małej i Sienkiewicza.
              Słynęła ze znakomitych wyrobów cukierniczych i z tego, ze spotykali się w niej panowie : adwokaci, lekarze, nauczyciele, okoliczni ziemianie - "na partyjkę brydżyka" , przychodziły eleganckie kobiety, mężczyźni.
              Kielce przed wojną nie byly miastem duszym ani liczebnym, ale inteligenckim, z inteligenckim duchem i sznytem.
              Zycie w ówczesnych Kielcach miało smak, oj miało!




        • Gość: kinial Re: Fotografie wspaniałe ale tekst poniżej krytyk IP: *.centertel.pl 01.10.12, 13:19
          Na Szydłówku była ,,Osiedlowa"
      • Gość: taki Re: Fotografie wspaniałe ale tekst poniżej krytyk IP: *.ip.netia.com.pl 29.09.12, 08:55
        Ho Ho jaki znawca knajp :) Stały bywalec czy złotówa?
        Bez urazy. :)
        • plantin Tylko nie złotówa ! :-))) Choć miałem i mam tam 29.09.12, 18:10
          wielu znajomych, ale to osobny temat i koloryt tamtych czasów.
          A do wymienionych można jeszcze wspomnieć absolutnie "dekadencką" - Herbską" - a to był wesoły "lokal" :-)))
          • Gość: dydyk Re: Tylko nie złotówa ! :-))) Choć miałem i mam t IP: *.183.197.57.dsl.dynamic.t-mobile.pl 29.09.12, 18:18
            no i Stachu pseudo >Guma < pracowity milicjant chyba dzielnicowy
            • Gość: Aloro Re: Tylko nie złotówa ! :-))) Choć miałem i mam t IP: *.centertel.pl 29.09.12, 18:53
              Zjeść można było nie tylko w barach mlecznych. Popularnością cieszyła się m.in. restauracja Jodłowa na rogu obecnej ul. Paderewskiego i Żelaznej. Oprócz ciepłych posiłków w lokalu serwowano również alkohol. K

              Róg taki nigdy nie istniał i nie istnieje, a tak w ogóle to skrzyżowanie Panie Autor i to skrzyżowanie Paderewskiego i Żytniej . Z tymi rogami to radę uważać.
              • Gość: srodmiesciak Re: Tylko nie złotówa ! :-))) Choć miałem i mam t IP: *.dynamic.chello.pl 29.09.12, 22:13
                konserwator za brak ochrony dla Biruty powinien zostac zdymisjonowany dyscyplinarnie!
                • Gość: wieśmak Re: Tylko nie złotówa ! :-))) Choć miałem i mam t IP: *.dynamic.chello.pl 31.10.13, 10:25
                  Faktycznie w Birucie to była zabawa,
                  ale te panie za ladą wieczorem wyglądały jakoś tak efektowniej?
                  czyżby nosiły własne kreacje/wieczorowe?
                  mundurki i uniformy miały kelnereczki i kelnerzy,
                  był też fajny"starszy"tych kelnerów,wszystko chłop załatwił,
                  i wszystko to działąło na najzwyczajniejsze podniesienie ręki!!!
                  bez wywoływania,bez czekania,
                  elegancko stali w rządku pod ścianą normalnie łeuropa mogłaby się do teraz tego uczyć,

                  mieli takie śmieszne małe popielniczki
                  chyba z trzy pety tam można było zgasić max;
                  ale za to jak się wracało z tańców na parkiecie to zawsze były zmienione na czyste puste?!

                  i te złotuwy które się chciały pobić o wychodzących klientów byle by z nim jechać?!

                  ach wspomnień czar !!!
              • Gość: maniek Re: Tylko nie złotówa ! :-))) Choć miałem i mam t IP: *.kielce.vectranet.pl 30.09.12, 13:20
                róg Paderewskiego i Równej , przy Żytniej był sklep spożywczy
        • Gość: Donek Re: Fotografie wspaniałe ale tekst poniżej krytyk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.12, 12:41
          Stały bywalec czy złotówa? Niestety żadna z tych profesji tylko uwazny mieszkaniec miasta od 60 lat !
          • Gość: filuś co to 'złotówa' ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.12, 22:12
            raczcie wyjasnic dociekliwemu :inaczej się uduszę !
            • plantin Wysoce pogardliwe określenie taksówkarzy 02.10.12, 23:23
              używane kiedyś dość często - teraz raczej rzadziej.
              • Gość: filuś Re: Wysoce pogardliwe określenie taksówkarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.12, 10:22
                od czego , przez jaki wzgląd , tak taksówkarzy okreslano?
                • Gość: smurfmadrala Re: Wysoce pogardliwe określenie taksówkarzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.13, 07:38
                  adwokat-papuga
                  pani klozetowa- pisuardessa
                  pan klozetowy-kałboj
                  milicjant-..... /cenzura własna/
                  sekretarz PZPR-członek z ramienia wysunięty na czoło
                  geodeta -skiboskoczek
                  hydraulik-szambonurek

                  Czy "złotówa" jest określeniem pogardliwym?

                  Wracając do tematu knajpianego, pytam stale o restauracje polską,
                  POLSKĄ z nazwy, jadłospisu, wystroju, muzyki.
                  Dlaczego nie ma w polskich Kielcach polskiej restauracji?
                  Czy prowincjonalna, wytresowana przez tefałhien klientela
                  je wyłącznie kebaby, gaspaczo, szatubriandy, prosziuto, itp. ?

                  Niech się kokakola ode mnie odpepsi !
    • k.janik Na dancing do Biruty, na jednego do Źródełka. P... 30.10.13, 22:47
      A restauracje Stodółka w Miedzianej Górze ktoś pamięta?
      Pamiętam, ż kelnerki ze Stodółki były mistrzyniami świata w kręceniu pijanych klientów.Niejeden zostawiał tam wypłatę...
      • Gość: JagaK Re: Na dancing do Biruty, na jednego do Źródełka. IP: 213.77.117.* 05.11.13, 20:06
        Wtedy nie było ul. Żytniej, tylko Waligóry. A knajpa z daniami rybnymi przy Pl. Obrońców Staliningradu ( teraz Wolności)nazywała się po prostu Rybna, jakie śledziki w oleju w niej podawano, jakie karpiki w szarym sosie . A placki węgierskie i krem cytrynowy z Czardasza( Pl. Wolności) pamiętacie? A cynaderki w Świntuchu, czyli Świętokrzyskiej, a bar KW, czyli u Kundery, w którym i golonka i tatar się dla znajomych znalazły, a pijalnie piwa przy ul. Piecka, gdzie do kanki je nalewano a z browaru w Jędrzejowie pochodziło. A kawiarnię Kolorową z tlenionymi putanami po 4-0-tce? To se ne wrati.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka