Dodaj do ulubionych

Szopka Akademijna(?)-JAJA JAK BERETY!!!

01.01.05, 14:12
Znalazłem na Forum GW we Wrocławiu szopkę, która prawie idealnie pasuje do
niektórych wypowiedzi o naszej AŚ na tym forum. Była tez jeszcze wczoraj na
Forum Kraj, ale dzis juz nie udało mi sie znaleźć. Niżej załaczam tekst (w
trzech postach, tak jak we Wrocławiu). Co najmniej trzy postaci; Matoł
Wielki, Lewus i Dupa były na tym forum wielokrotnie opisywane. Teksty pasują
jak ulał. Matoł Wielki - był na forum wspominany rzadko, ale Dupa i Lewus to
stali bohaterowie wielu postów. Pierwszy to kunktator i kłamca, a drugi
zarozumiały bufon, który uważa, ze nikt nie ma prawa pytać o to, co który z
uczonych napisał. Zobaczcie zreszta sami. Ja sie ubawiłem. Nie mogę znaleźć
odtwórców ról Ptaków i Obcego, ale może wam sie uda? Ja zgodnie z życzeniem
Autora szopki wychylę dwa kieliszki za Jego zdrowie. Dobrej zabawy!!
Obserwuj wątek
    • frajer002 Re: Szopka Akademijna(?)-JAJA JAK BERETY!!! 01.01.05, 14:13
      Szopka uniwersalna

      Miejsce akcji: Rzecz dzieje się w Mieście i jego okolicach gdzieś w Polsce.
      Czas: Bliżej nieokreślony, ale gdzieś na początku XX1 wieku.
      Osoby:

      Frajer - który czytał niewłaściwe książki m.in. Kanta i Kotarbińskiego.

      Matoł Wielki - który żadnej książki nie przeczytał w całości, ale czytał
      tytuły i słownik
      wyrazów obcych.

      Wyborcy Matoła Wielkiego - też niczego nie czytali, bardzo zręcznie cytują
      teksty klasyków,
      a na co dzień czytają krótkie wiadomości tekstowe w pismach brukowych i
      kobiecych.

      Dobrze Ustawiony Patron Analfabetów - ten przeczytał 4 książki, ale umie o
      nich gadać. Jest
      o pół gówna lepszy niż Matoł Wielki. Jest też znakomitym liżydupą i
      pozorantem.

      Przebierańcy w Czerwonych Portkach - ludzie obrotowi, co to siedząc nad
      nadbudowie
      trzymają w swych rękach władze, tfuu... pomyliło mi się - bazę. Wiele nie
      czytali i boją się,
      że motłoch im to wytknie.

      Męty w Portkach Czarnych i Kolorowych - zawistni naśladowcy przebierańców,
      starają się
      jak mogą, aby im dorównać. Czytelnictwo - podobnie jak M.P.C.K.

      Obcy - naprawiacz świata, ale głównie własnej kieszeni. Bardzo zręcznie gada
      o wartościach
      etycznych. Głównie ich braku u innych. O swoich nie wspomina, bo ma o sobie
      bardzo dobre
      zdanie. Oczytany w literaturze o grach i gierkach społecznych. Z gęby co
      chwila wyskakują
      mu slogany o uczciwości i naprawie świata. Zawsze wie o co jest dobre a co
      złe.

      Bardzo Autonomiczny Nowy Dostojny Autorytet - postać bliżej nieznana,
      prawdopodobnie
      zbiorowa, do której wszyscy poza Frajerem i biernymi tubylcami się umizgują.
      Każdy
      chciałby być Bardzo Autonomicznym Nowym Dostojnym Autorytetem.

      SZanowane Moralne Autorytety TYpowe - grupa typowych autorytetów średniego
      szczebla.
      Przeczytane dokładnie to co trzeba (czego nie trzeba nie czytała albo
      zapomniała) i zawsze
      wie jak się odezwać.

      Lokalny Elokwentny Wielki Uczony Szuler - największy (według siebie) uczony
      we
      wszechświecie. Zna jednak swoje miejsce i uczoność okazuje tylko biernym
      tubylcom.
      Innych chętnie cytuje. Chodzi z podręczną pompką i dba o to by zawsze być
      właściwie
      nadętym (jak trzeba dopompowuje się pompką).

      Popularne Tanie Autorytety Kupione - wykorzystywane przez D.U.P.A. jako
      proteza mózgu. Na pewno nie są to orły, ale chętnie się za takich podają.
      Żywią się głownie padliną układów.


      Tłum biernych tubylców - grupa ciężko pracujących (albo w ogóle nie
      pracujących, bo nie
      ma dla nich roboty) osobników nie widząca nadziei na poprawę ani możliwość
      wpływania na
      cokolwiek. Zachowała jednak sporo poczucia przyzwoitości.

      Chór Klakierów - specjalnie wybrane przydupasy Dobrze Ustawionego Patrona
      Analfabetów.
      W grupie tej pojawiają się od czasu do czasu Matoł Wielki i Lokalny
      Elokwentny Wielki
      Uczony Szuler. Bywa tez Obcy, ale wypowiada się bardzo ostrożnie, musi dbać o
      opinię, a pokazywanie się w tym towarzystwie nie jest dobrze widziane. Grupa
      klakierów czyta głównie bełkot swego patrona.

      Anioł Stróż - jedyna pozytywna postać szopki. Stale zafrasowany, bo głupota
      Frajera zapędza
      go ciągle w trudne sytuacje, ale jak to anioł daje sobie z nim radę.

      Niżej podajemy scenariusz, muzykę i libretto naszej szopki. Czytelnik łaskawy
      proszony jest
      o samodzielne dobranie obsady poszczególnych ról. Można przypuszczać, że
      obsada zmieniać
      się będzie w zależności od miejsca i czasu do których libretto odnieść zechce
      reżyser szopki -
      mający poczucie humoru Forumowicz. Szczególnie udana obsada premiowana będzie
      nagrodą;
      Polskim Oskar(d)em, wieńcem z liści osiki i tytułem Zasłużonego Ludowego
      Reżysera
      Akademii Pierwszostyczniowych.

      Miłej zabawy

      Post Scriptum1 Przedstawione w Szopce postacie nie mają oczywiście, jakże by
      inaczej,
      żadnych rzeczywistych odpowiedników. Są to postacie całkowicie urojone,
      powstałe w
      chorym jeszcze umyśle faceta, który nie zdążył dobrze po Świętach
      wytrzeźwieć. Jest zatem
      oczywiście, niewątpliwie, całkowicie zrozumiałe, że wszelkie skojarzenia z
      jakimkolwiek
      żyjącymi postaciami lub grupami postaci mogą być jedynie całkowicie
      przypadkowe i
      czynione na wyłączną odpowiedzialność kojarzących. Autor Szopki nie poczuwa
      się do
      żadnej odpowiedzialności z tego tytułu. Aby właściwie odczytać intencje
      autora Szopki
      należy przed przeczytaniem odświeżyć umysł dwoma, a w przypadkach szczególnie
      ciężkich,
      trzema kieliszkami brandy (koniak też może być).

      PostScriptum2. Autor przeprasza bardzo wszystkich, których mógł w jakikolwiek
      sposób
      urazić doborem tekstów do znanych, lubianych i szanowanych melodii.

      (C) Copyright Żadne prawa autorskie nie są zastrzeżone. Rozpowszechnianie
      zarówno w częściach jak i
      w całości wskazane. Przed rozpowszechnieniem w częściach należy wypić jeden
      kieliszek
      dowolnego trunku (wedle uznania) za zdrowie autora. Rozpowszechnianie w
      całości jest
      całkowicie darmowe.

      Prolog
      Ciemna noc. Dziurawą i pełną kolein polską drogą jedzie sprowadzony z Reichu
      grat. Za
      kierownicą siedzi Frajer, a z tyłu przysnął jego Anioł Stróż. Frajer
      podśpiewuje cicho (na
      melodię "Hej, idę w las, piórko mi se migoce"):

      Jady bez las
      światło mi se migoce
      zdążyć na czas
      choć tu wszystko klekoce

      Samochód wpada w dziurę, Anioł budzi się i pyta (na melodie "A dokąd idziesz
      czarny
      baranie. "):

      Anioł _Stróż: A dokąd jedziesz, głupi baranie
      Frajer: Do Miasta, do Miasta mój miły Panie
      Anioł_Stróż: Ale tam śmierdzi, głupi baranie
      Frajer: Mam katar, mam katar, mój miły Panie

      Samochód wpada w drugą dziurę i rozsypuje się na kawałki. Potłuczony frajer
      gramoli się
      z trudem i idzie dalej w tym samym kierunku. Zdenerwowany Anioł_Stróż pyta:

      Anioł_Stróż:. Jak tam dojedziesz głupi baranie
      Frajer: Piechotą, piechotą mój miły Panie

      Idą piechotą. Smród staje się coraz większy. Anioł Stróż nie wytrzymuje:

      Anioł_Stróż: Ja już nie mogę, głupi baranie
      Frajer: Sam póde, sam póde mój miły Panie

      Anioł_Stróż: A leźże sobie głupi baranie!

      Kopie Frajera w tyłek. Frajer leci w powietrzu i śpiewa:

      Frajer: Dziękuję, dziękuję mój miły Panie

      Akt pierwszy
      Po krótkim locie Frajer ląduje na rynku. Nadchodzi Matoł równie Wielki, co
      głupi. Matoł
      minę ma poważną, ubrany jest w garnitur i buty z których wystaje mu słoma. W
      kieszeni
      eleganckiego garnituru trzyma widelec, bo ktoś mu powiedział, że tak właśnie
      wyglądają
      ludzie z klasy, do której się ostatnio przeniósł. Z drugiej kieszeni zwisa
      schowany
      niedostatecznie dokładnie, czerwony, ZMS-owski krawat, o którym Matoł Wielki
      chciałby
      zapomnieć. Myśląc, ze tak w nowej klasie trzeba gadać MW poważnym głosem
      prawi (prawdę mówiąc to tylko bełkoce, ale jest przekonany, ze mówi mądrości,
      bo słyszał te słowa w różnych ważnych ustach):

      Ujmując systemowo adekwatni towarzysze,
      Pardon, szanowni Państwo, wicie, rozumicie
      Jest to brzegowa zmiana danych analiza
      Jak też widać nausznie zewnętrzna siurpryza.

      Syntetyczną metodą to analizując
      I poetycznie cicho dupą powarkując
      Dochodzim z trudem wielkim do tego odkrycia,
      Że nasza stara dupa to na Śląsku rzycia.
      A biorąc razem w lupę to ogromne wszystko
      Należy mi się za to jakieś stanowisko.

      Grupka Mętnych Jegomościów mająca dokonać wyboru zatacza się i śpiewa (na
      melodię
      "Hej, posadzili Bace na kamini kupe ...")

      Hej posadzimy gupka
      A na stanowisko
      Hey mała nasa kupka
      Załotwi nom sysko

      Ucieszony Matoł Wielki odśpiewuje (na melodię "My pierwsza Brygada, ..."):

      Wy moja brygada
      Cwaniaczków gromada
      A ja jestem swój chłop
      układy mam hop, hop, hop, hop.

      Frajer (przypomniały mu się szkolne lektury)

      Ciemno wszędzie, głupio wszędzie
      Gorzej chyba już nie będzie
      Niech na stołek bałwan wchodzi
      Mnie to wszystko nie obchodzi.

      • frajer002 Re: Szopka Akademijna(?)-JAJA JAK BERETY!!! 01.01.05, 14:14
        Matoł Wielki wchodzi na stołek. Wyborcy Matoła Wielkiego podsłuchali co Frajer
        mówił (mają w podsłuchiwaniu wprawę) i
        odszczekują (na melodię piosenki rajdowej "A nam jest wszystko jedno, my cały
        mamy świat
        .."):

        A nam jest wszystko jedno
        Bo forsą stoi świat
        Z ferajną naszą wredną
        on zuch i chwat.

        Zbliża się Dobrze Ustawiony Patron Analfabetów. Myśląc, że jest sam podśpiewuje
        wesoło
        (na melodię "Krakowiaczek Ci ja, .."):

        Hej, a cwaniaczek Ci ja, To się wychylam
        i wszelkie konkrety, z daleka omijam.
        Jestem elastyczny, zawsze wiem gdzie skoczyć
        aby ciągle z prądem, umieć się potoczyć.
        Zamiast coś podpisać, chciałbym tylko gadać
        Odpowiedzialności mogę kazać spadać
        Pisma przekazuje dzisiaj do Anasza
        Anasz jutro wyśle pismo do Kajfasza
        W ten to sposób prosty, ja zawsze niewinny
        Jakby cos się działo, to odpowie inny
        Gdy wszyscy czerwoni, Ja tylko różowy
        Jak dokoła czarno, Jam nie kolorowy

        Z za rogu wychodzi Frajer i pyta

        A jaki?

        D.U.P.A natychmiast zwalnia, przybiera minę umęczonego oraz poświęcającego się
        dla ludu (i swoich przydupasów)
        mentora i idąc statecznym krokiem, ubrany w roboczy (bardzo starannie dobrany
        aby i
        majestat podkreślić i pokazać tubylcom jak się dla nich zapracowuje) garnitur
        śpiewa (na
        melodię "Piechota, ta szara piechota ..")

        Ja jestem dziś skromny
        I szary mój strój
        Choć pragnę i sławy i złota
        Ja w dalszym szeregu wyruszam na bój
        A w pierwszym niech idzie hołota
        Scypionów nie trzeba, Kunktator nasz wzór
        A mury trza wznosić, nie burzyć
        Co powiem klakierów pochwali mnie chór
        A krnąbrnych potrafię wykurzyć.

        Upewniwszy się, że wszyscy już wiedzą jaki on pracowity (po nocach biedaczek
        zasuwa) przebiera się D.U.P.A. szybko w strój sportowy aby pokazać, że On taki
        bardziej współczesny i od sportów (szczególnie tych, co to wypada) nie stroni.
        Idąc zauważa okazję, bo grupa innych frajerów podnosi jakiś sztandar z
        sensownymi (na pozór przynajmniej) hasłami. D.U.P.A. robi szybko kopię
        sztandaru, podnosi ją jeszcze wyżej niż oryginał i śpiewa (na melodię starej
        polskiej pieśni - według D.U.P.a. oczywiście - "Myśmy przyszłością Narodu,
        pierś nasza pełna jest sił,...")

        Myśmy som solą tej ziemi
        Na nas głosować ma lud
        Bo my łapami naszemi
        Wydrapiem wszelki tu brud

        Z bocznej ulicy wychodzą Brud z Syfem. D.U.P.A. bierze ich pod ręce i idą teraz
        razem. Frajer dziwuje się, ale idzie za D.U.P.Ą. Robi się coraz mętniej. Mgła,
        z nieba kapie mocz i łajno. Z bocznej
        uliczki wychodzi zorganizowana grupa na czarno ubranych facetów, którym spod
        krótkich
        marynarek widać poszarpane czerwone portki. Twarze skrywane lub wykrzywione
        tak, że
        trudno je rozpoznać. Frajer patrzy i wydaje mu się, że niektórych skądś zna.
        Rozpoznaje kilku
        wyborców Matoła Wielkiego (wszyscy śpiewają na melodię "Spoza gór i rzek,
        wyszliśmy na
        brzeg,. ...").

        Spoza gówna rzek
        Wyszli my na brzeg
        A stąd niedaleko już
        do kasiory gdzie stoi głupi stróż

        No i chcieli nas
        Taki to był czas

        Stróż nam forsę dał
        Potem jeszcze chciał

        Byśmy wspierali go
        Gdyby przeszkadzał jemu kto.

        Do grupy facetów w czerwonych portkach dołączają męty w portkach czarnych i
        kolorowych.
        Grupa się powiększa. Idą całą szerokością jezdni i śpiewają potężnymi z
        przepicia głosami
        (na melodię "Płynie, płynie Oka, jak Wisła szeroka, ..." tj. refren Marszu
        Pierwszego
        Korpusu) .

        Płynie, płynie wóda
        Może nam się uda
        Kolorki zmienić znów
        Płynie, płynie wóda
        A jak się nie uda
        W łeb zbierze ten i ów.

        Z kolejnej ulicy wyskakuje Obcy. Obcy jest wycwanionym populistą i udaje, że ma
        zamiar
        usunąć z miasta smród. Śmiało wskazuje mało ważne przekręty i kopie lokalnych
        cwaniaczków, którym ktoś inny już dołożył. Rozgląda się za prawdziwymi
        draniami. Śpiewa
        (na melodię Warszawianki "Hej, kto Polak na bagnety, ...")

        Hej, kto z Miasta za mną bieżyć
        Żyj nadziejo moja, żyj
        Każdy musi mi uwierzyć
        Chociażby na krzywy ryj.
        Ja tu wszystkim pokieruję
        I pokażę jak ma być
        Jeśli nawet coś popsują
        To uczciwie będziem żyć

        Obcy dostrzega D.U.P.A. Podejrzewając, że jest to jeden z członków
        rzeczywistego Zarządu
        Miasta (Obcy jest bystrzak) lekko go podszczypuje. D.U.P.A. reaguje właściwie i
        po chwili są
        kumplami. Śpiewają teraz razem (na melodię "Morze, nasze, morze. Wiernie ciebie
        będziem
        strzec. ...")

        Żadna siła, żadna burza
        Nie odbierze władzy nam
        Nasza grupa, choć nieduża
        Dzielnie strzeże banku bram
        Forsa, nasza forsa, dzielnie Ciebie będziem strzec.
        Mamy zamiar Cię utrzymać,
        Albo za cię z honorem lec.

        Frajer zbaraniał jeszcze bardziej i mówi do Obcego:

        Ale ten honor z forsą się kłóci

        Obcy przygotowany na takie pytania śpiewa natychmiast (na melodię Yankee
        Doodle "My Bonie is over the
        Ocean. My Bonie is over the see. ...")

        My honour is over my Warsaw
        My honour is near the see (tu może tez być "far from the see" jesli Obcy jest z
        południa)
        My honour is over my Warsaw
        Don't come back my honour to me.

        Frajer, jak to frajer, nie kapuje dlaczego Obcy nie chce swego honoru mieć
        blisko siebie i pyta

        Why?

        Okazuje się, że Obcy nie gada po angielsku i nie wie o co chodzi, a początek
        wyrazu
        skojarzył z łajnem.. Frajer ma taką minę jakby go bolał ząb. Obcy już miał dać
        Frajerowi w
        pysk, ale dostrzega jego głupią minę i myśląc, ze boli Frajera ząb pyta:

        Obcy: Co za łaj? Czy coś Cię boli?

        Frajer: Nie, ja pytam dlaczego ten honor nie ma wracać.

        Obcy: A to co za pacan? O co jemu chodzi?

        Frajer myśląc, że żartują z jego angielszczyzny pyta po polsku

        Mnie o ten angielski się właśnie rozchodzi.

        Obcy oburzony na głupotę frajera, który nie kapuje, że honor przeszkadza w
        interesach

        Chodzi ci o piosenkę? Umiem ją na blachę

        Frajer dopiero teraz załapał, że Obcy nie zna angielskiego i powtarza piosenkę
        nie rozumiejąc
        ani słowa. Chce się założyć o butelkę wódki (chciał początkowo szampana, ale
        zorientował
        się, że go wyśmieją), że Obcy nie wie co mówi.

        Ale czy ją rozumiesz? Postawię Ci flachę ...

        Obcy nie pojmuje głupoty Frajera

        Obcy: A to głupek jakiś, idziem do kompanii.

        Obcy wkurzony namolnością Frajera całuje nogi D.U.P.A. poczym wstaje i idzie
        trzy kroki za
        nim. Oszołomiony frajer siada, aby wszystko przemyśleć. Robi się coraz
        ciemniej. Kurtyna
        się zasuwa.

        Koniec aktu pierwszego.

        Akt drugi

        Frajer trochę oprzytomniał, wstał i wraca na rynek. Idzie powoli na Zachód. Z
        gęstniejącej
        mgły wyłania się ogromny Wielki Szalet. Siedzi w nim defekując z trudem ogromny
        Bardzo
        Autonomiczny Nowy Dostojny Autorytet. Pod deską, w dole kloacznym stoją w
        cieniu
        Szanowne Moralne Autorytety TYpowe. Razem z łajnem B.A.N.D.A. wydala również
        forsę, którą SZ.M.A.TY. łapią. Obcy wraz z grupą facetów w czerwonych,
        czarnych i kolorowych
        portkach pod protekcją D.U.P.A. dołącza do SZ.M.A.TY. Zaczynają śpiewać (na
        melodię
        piosenki Mackiego Majchra z "Opery za trzy grosze" Brechta)

        Mądrzy zawsze stoją w cieniu
        Tylko głupcy w świetle są
        No i widać tylko głupków
        Mądrzy niewidoczni są.

        A jak trzeba coś załatwić
        Tu telefon, jakiś gest
        Czasem trzeba coś ułatwić
        Wdzięczność warta tego jest.

        Frajer z najwyższym trudem wstrzymuje odruch wymiotny. W końcu nie wytrzymuje i
        wymiotuje na D.U.P.A. & Co.. D.U.P.A. & Co. znoszą to ze stoickim spokojem,
        udają, że
        deszcz pada i śpiewają dalej

        Tutaj kwity, ówdzie forsa
        Ręka rękę musi myć
        Ten nasz frajer jakby osłab
        Nie rozumie jak ma być.

        Na rynek wtacza się Lokalny Elokwentny Wielki Uczony Szuler. Tubylcy schodzą mu
        z
        drogi, kłaniają się nisko i podziwiają uczoność. L.E.W.U.S. zna swoje miejsce w
        szeregu
        więc rozgląda się najpierw, czy nie ma zwierzchności i nie dostrzegając jej
        śpiewa tłumowi
        tubylców, którzy słuchają go z rozdziawionymi gębami nic z tego nie rozumiejąc.
        Aby być
        całkiem bezpiecznym L.E.W.U.S. śpiewa po niemiecku (na melodię Horst Wessel
        Lied "Die
        Fahne hoch, die Reihen festgesc
        • frajer002 Re: Szopka Akademijna(?)-JAJA JAK BERETY!!! 01.01.05, 14:14
          --------------------------------------------------------------------------------
          Na rynek wtacza się Lokalny Elokwentny Wielki Uczony Szuler. Tubylcy schodzą mu
          z
          drogi, kłaniają się nisko i podziwiają uczoność. L.E.W.U.S. zna swoje miejsce w
          szeregu
          więc rozgląda się najpierw, czy nie ma zwierzchności i nie dostrzegając jej
          śpiewa tłumowi
          tubylców, którzy słuchają go z rozdziawionymi gębami nic z tego nie rozumiejąc.
          Aby być
          całkiem bezpiecznym L.E.W.U.S. śpiewa po niemiecku (na melodię Horst Wessel
          Lied "Die
          Fahne hoch, die Reihen festgeschlossen ..")

          Die Nase hoch, die Augen festgeschlossen
          Der Weise geht mit kurzem, krummen Schritt
          Er glaub', all' seine Gegnern sollen lieg'n erschossen
          Sein' Kameraden helfen ihm damit.

          Die Nase hoch, wir brauchen nicht zu denken
          Das macht uns mued', wir sind ja ungewoehnt
          Die schwere Arbeit wollen wir Euch schenken
          Uns reicht das Geld, wir sind dazu gewoehnt.

          Die Stellen frei fuer uns alte Genossen
          An diesem Level kann man sicher sein
          Fuer alle andern ist die Tuer geschlossen
          Wir brauchen Sklaven dummen wie ein Stein.

          Unsre Erfolge machen uns berühmte
          Doch sind geheim, das muss man ja versteh'n
          Wir sind wie alten Rosen, heute schon verbluehten
          Wenn waer' es klar, wir muessten ja weggeh'n

          (Frajer kiepsko zna niemiecki, więc jego polskie bardzo luźne tłumaczenie może
          być np.
          takie:

          Do góry nos, i mocno zamknąć oczy
          Idzie mądrala, raczej toczy się
          I myśli, że po trupach wrogów swoich kroczy
          Kumple pomogą obojętnie gdzie.

          Do góry nos, nie dla nas jest dumanie
          To męczy nas, zapomnieliśmy już
          Ale robotę damy ci, baranie
          Nam starczy forsa, tobie trud i kurz.

          Posady dla nas mają się zachować
          Na tym poziomie jasne musi być
          Że wszyscy inni mogą w dupę nas całować
          Bo niewolnicy tak nie mogą żyć.

          Osiągi nasze czynią nas sławnymi
          Ale pozostać tajne muszą dziś
          Gdyby wiedziano jakimś dużymi
          Bywają one, trzebaby precz iść.)

          Frajer też się dziwuje, bo myślał, że tego się już od wielu lat nie śpiewa. Sam
          sobie nie
          wierząc szczypie delikatnie L.E.W.U.S.-a, aby sprawdzić czy to nie sen. Okazuje
          się, ze
          popełnił błąd, bo L.E.W.U.S. był nadętym zbyt mocno balonem. Teraz pęka z
          wielkim
          hukiem, a smród staje się jeszcze większy. Z L.E.W.U.S.-a uchodzi siarkowodór i
          L.E.W.U.S.
          staje się całkiem mały lewusem. Wyciąga ręce do Wielkiego Szaletu i prosi (na
          melodię
          piosenki o Maku i Kaczuszce "Kaczuszko, wiesz, maki są tak duże, duże, duże, a
          Ty masz
          krótkie nóżki. .."):

          Koledzy, te progi są tak duże, duże, duże, duże
          A ja mam móżdżek mały
          Te progi się ostały
          Koledzy pomóżcie mi, bo jestem taki mały
          A progi się ostały
          I co ja robić mam?

          B.A.N.D.A., D.U.P.A. i SZ.M.A.TY. solidaryzują się z lewusem i w trosce o
          własną dupę, bo też udają i żyją z pozorów postanawiają mu pomóc. Spuszczają ze
          smyczy dwa Popularne Tanie Autorytety Kupione i szczują je na Frajera. Inne
          P.T.A.K.-i patrza na to z obrzydzeniem, ale nasze naradzają się i uroczyście
          komunikują całkiem już ogłupiałemu Frajerowi.

          Pismo zaraz my sporządzim
          Aby wiedział, ze pobłądził
          Każdy co się dzisiaj waży
          Zauważyć, że bez twarzy
          Jest nasz patron ukochany
          Gdy przypiera go do ściany jakiś fakcik niezbyt nowy
          Każdy z nas jest wszak gotowy
          Tego dowieść, co potrzeba
          "że nasz patron z łaski nieba"
          "że dwa i dwa od dziś osiem'
          "że uczciwość my podnosiem"
          Te łamańce z lewa, z prawa
          Dla nas fajna to zabawa
          "że trójkącik ma sześć boków"
          "że nasz pan ma głowę w kroku"
          A fe! Trochem się wygłupił
          Pan nasz, patron, by to kupił
          Bo po prawdzie on niemota
          Ale wicie, to hołota
          Może zacząć o coś pytać
          No i mogłoby zazgrzytać
          Jak spytają o to wszystko
          Skąd też mamy stanowisko
          Tak wygodnie i przytulnie
          Kto nasz chrzestny? Jakie wspólne
          Interesy ma z patronem ...?

          Dostrzegają D.U.P.A.

          Wnet powitam go pokłonem.

          Nadchodzi DUPA, P.T.A.K.-i myśląc, że Frajer nie widzi rzucają się do jego
          stóp. Frajera szlag trafia, bo nie może pojąć dlaczego ptaki aż tak bardzo
          przeginają pałę.

          Rany Boskie, co za menda!
          Nie potrafi żadna zrzęda
          Przydupasów tak zohydzić
          Ale można to wyszydzić.
          Dziś na Forum to opiszę
          Tak to, kryptotowarzysze!

          Frajer widzi tłum biernych tubylców i nie orientując się jeszcze co jest grane,
          opowiada im co
          widział i słyszał. Z tłumu szybko wyłania się spora grupa, formuje szyk i
          śpiewa. Reszta
          tubylców stoi smętnie i nie wie co robić. I wstyd im i boja się. Wyłoniona z
          tłumu grupa
          okazuje się być Chórem Klakierów. Chór Klakierów śpiewa (na melodię hymnu
          byłego
          ZSRR "Potężny jest Związek Republik swobodnych ...")

          Potężny jest związek głupoty z zawiścią
          I wielką potęga niewolniczy duch
          Wolności się boim, patron jest za blisko
          Więc portki są pełne i trudny jest ruch
          Nikt się nie odezwie, pozwolim na wszystko
          Co tylko wymyśli patron i druch.

          Frajer chce coś jeszcze powiedzieć, ale oto pojawia się ponownie Anioł Stróż,
          któremu
          zrobiło się Frajera żal.

          Anioł_Stróż: I coś tu zastał, głupi baranie?
          Frajer: Syf - burdel, syf - burdel mój miły Panie

          Anioł_Stróż: Olej to, olej to głupi baranie
          Frajer: Oleję, oleję mój miły Panie

          Anioł stróż bierze za łeb Frajera i odlatują z miasta. Frajer po drodze olewa
          wszystkich
          równo. Wszyscy oddychają z ulgą, lewus się znowu nadyma, D.U.P.A. też, a
          tubylcy
          spuszczają łby jeszcze niżej.

          Koniec Aktu drugiego i ostatniego.

          Epilog

          Anioł Stróz naprawia czarodziejską różdżką grata i jadą dalej. Tym razem
          prowadzi Anioł
          Stróż. Tłumaczy dobrotliwie Frajerowi:

          Anioł_Stróż: Ludzie zapomną, głupi baranie

          Frajer cosik się zawzion i goda:

          Frajer: Ja im przypomnę, mój miły Panie
          Frajer: Ja im przypomnę, mój miły Panie

          Po odlocie Frajera kilku zarażonych frajerstwem tubylców zaczyna podnosić
          głowy.
          D.U.P.A., lewus (jeszcze nie do końca się napompował i L.E.W.U.S.-em jeszcze
          nie jest) i
          M.A.Ł.P.-y rozglądają się bacznie dokoła. Wypatrują nowych frajerów.

          P.S. Niestety nie jest dobrze, bo frajerstwem zaraziło się kilku spokojnych
          tubylców. Co teraz
          będzie?!
          • Gość: ojejek Re: Szopka Akademijna(?)-JAJA JAK BERETY!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.05, 16:51
            A to we Wroclawiu bylo????:)))
            • Gość: Ania Re: Szopka Akademijna(?)-JAJA JAK BERETY!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.05, 17:13
              Usmialam sie:))). Mechanizmy, mechanizmy....
          • olds_reader Re: Szopka Akademijna(?)-JAJA JAK BERETY!!! 15.01.05, 08:37
            Fajne. I pasuje do wielu instytucji i ludzi.
        • frajer002 Re: Szopka Akademijna(?)-JAJA JAK BERETY!!! 21.02.05, 19:59
          Ta szopka nie jest tylko akdemijna. I chyba jest aktualna.
    • Gość: Pi Re: To z was sie śmieją! IP: *.MAN.atcom.net.pl 01.01.05, 23:35
      Politycy to tylko emanacja spoleczeństwa. Dzieki jakim takim kryteriom doboru i
      tak lepsza niz reszta, ktora ich wybrała (wyborcom nikt nie stawia
      najmniejszych wymogów). Maniera wysmiewania sie z polityków jest sposobem na
      tłumienie albo wyrzutów sumienia (u tych, ktorzy sumienie mają), albo cwaniacki
      sposób na odwrócenie uwagi od wlasnych karalnych kodeksowo niegodziwości (to u
      nieposiadajacych sumienia).
      SLD-owcy wybrali najlepszych spośród siebie.
      Sekretarze gminni pzpr, prezesi i dyrektorzy zakładów przemysłu terenowego
      wybrali najlepszych spośród siebie - to poslowie samoobrony;
      itd.
      • kobylybbb Politycy to emanacja 01.01.05, 23:57
        „Politycy to tylko emanacja społeczeństwa” – teza znana.
        Teza najwygodniejsza dla polityków. Mogą okazać się złodziejami, szubrawcami i
        innymi kanaliami, ale nie można ich o nic obwinić, bo są „emanacją
        społeczeństwa”.
        Hitler i Stalin też byli w takim razie „emanacją społeczeństwa”. Wniosek
        prosty – Rosjanie i Niemcy to narody zdegenerowanych morderców.
        Czy pozostają tylko komory gazowe?!
        • Gość: Pi Re: Politycy to emanacja IP: *.MAN.atcom.net.pl 02.01.05, 22:46
          Politycy sa poddawani pewnym procedurom weryfikacyjnym, nie moga byc karani,
          musza deklarować swoje dochody, dziennikarze ciagle patrza im na ręce. Dlatego
          partie polityczne wysuwają do wyborów odpowiednich, sprawdzonych członków. To,
          że członkowie SLD osadzeno w roli posłów, premierów, ministrów, marszałków są
          lepsi niż reszta eseldowców - to jasne i nie wymagajace szerszego udowadniania.
          Władze SLD naprwde starja sie dobierac najmniej skorumpowanych, ale muszą
          wybierac z tego materiału ludzkiego, ktory tworzy SLD. Zatem wynika z tego, że
          reszta, tzw. szarzy wyborcy SLD sa jeszcze gorsi. Hi!
          • frajer002 Re: Politycy to emanacja 07.01.05, 20:11
            Pi napisal: "Politycy ... nie moga byc karani, " Dlaczego politycy nie moga byc
            karani?! Czy do pierdla wsadzac wolno tylko chlopaka, ktory jechal bez biletu?
            Gdzie jest taki zakaz?
      • frajer002 Re: To z was sie śmieją! 04.01.05, 19:36

        > Politycy to tylko emanacja spoleczeństwa. Dzieki jakim takim kryteriom doboru
        i
        >
        > tak lepsza niz reszta,

        Dlaczeo od razu lepsza? Moze tylko zręczniejsza? Albo wycwaniona? A moze ma
        grubsza skórę (polityk winiemn miec podobno skóre nosorożca)?

        ktora ich wybrała (wyborcom nikt nie stawia
        > najmniejszych wymogów). Maniera wysmiewania sie z polityków jest sposobem na
        > tłumienie albo wyrzutów sumienia (u tych, ktorzy sumienie mają), albo
        cwaniacki
        >
        > sposób na odwrócenie uwagi od wlasnych karalnych kodeksowo niegodziwości (to
        u
        > nieposiadajacych sumienia).

        Tak źle i tak niedobrze. Należy wiec polityków chwalić, a broń Boze sie z nich
        wysmiewac!

        > SLD-owcy wybrali najlepszych spośród siebie.

        To jacy sa ci gorsi?!!

        > Sekretarze gminni pzpr, prezesi i dyrektorzy zakładów przemysłu terenowego
        > wybrali najlepszych spośród siebie - to poslowie samoobrony;
        > itd.

        Ta szopka nie jest może w najlepszym stylu, ale nie mozna stawiac sprawy tak,
        ze każda kpina z polityka świadczy źle o kpiarzu. Zreszta bywało przeciez i
        tak, ze kpina politykom (tym wykpiwanym) pomagała. Może i ta komus pomoze.
    • autorytet.moralny Re: Szopka Akademijna(?)-JAJA JAK BERETY!!! 22.01.05, 12:31
      To jest bardzo uniwersalne. Każdy moze znaleźć dobra obsade tej sztuki.
      • Gość: miko2 Re: Szopka Akademijna(?)-JAJA JAK BERETY!!! IP: 213.163.229.* 21.02.05, 20:37
        Rany Waldek aleś się ożywił!. Ale szopka w poście? To chyba nie wypada. Wymyśl
        coś nowego.
        PS.. Czy twój nowy pracodawca wie do jakich celów używasz Internet w pracy?
        • olds_reader Re: Szopka Akademijna(?)-JAJA JAK BERETY!!! 19.03.05, 15:25
          Jak sie ogląda telewizje i chodzi na spotkania z Wildsteinem to taka szopka
          jest jak rzeczywistośc. Jak ten frajer to przewidział?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka