Gość: Olo
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
16.01.05, 18:23
Często przyjezdzam do Kielc autobusem. Urzeka mnie ten wasz dworzec. Najpierw
od wejscia subtelny zapach szczyn. Prowadzi jakims podziemnym tunelem /sen
pijanego architekta ?/. Potem zdezelowane drzwi wahadłowe i juz jestem. Tylko
gdzie? Szare, smentne pomieszczenie z kioskami zywcem z przedmiesc Sajgonu czy
innej metropolii dalekiej Azji. Rozkład jazdy wcale nie poinformuje ze jet
jakis autobus dalej. Potem waskie schody do góry i wspaniała sala. Smród
szczyn zastapił odór niemytych ciał. Sala upstrzona szyldami i planszami
reklamowymi wykonanymi przez jakiegos amatora a zawieszone w miejscach
wyjatkowo nietrafionych. Ciekawostka sa komunikaty płynace z uszkodzonego
głosnika. Ten akcent, budowa zdań jak z Filmu Bareji. A w tle uczniowie
wspaniałych kieleckich szkół, chyba specjalnych / dlaczego bez wychowawców?/
Specjalnych dlatego że niebożęta posługuja sie jednym słowem, no moze dwoma.
Ku.. artykułowane na wszystkie mozliwe sposoby: z pytajnikiem, z
wykrzyknikiem, jako zdziwienie,zaciekawienie, postanowienie czegos,grozba,
prosba czy zamiast przepraszam /zrób miejsce, ku.. /.Twarze młodziezy szare
bez wyrazu, poznac na nich ciagote przodków do okowity. Czegos takiego gdzie
indziej zobaczyc trudno. Dlatego odwiedzajcie Kielce takiego bantustanu nie
zobaczycie.