SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1

21.06.02, 16:37
Przeczytałem dziś artykuł o kupowanych pracach dyplomowych i magisterskich
(„Słowo Ludu” str. 5) i jestem zbulwersowany. Nie wiem czy podziwiać mam
naiwność czy obłudę ludzi stykających się ze sprawą. Tzw „promotor” zwany
też „opiekunem’ pracy dyplomowej czy magisterskiej to na ogół taki sam człowiek
jak każdy inny i takie same ma możliwości. Realnie oceniam je na max. 7-15 prac
w zależności zdrowia, obciążenia dydaktycznego, sytuacji rodzinnej i wielu
innych równie prozaicznych czynników. Myślę, że wiem co mówię, bo byłem
opiekunem wielu prac. To naprawdę ciężka praca i stosowany np. w Akademii
Świętokrzyskiej przelicznik 13 godzin za opiekę nad jednym dyplomantem jest
bardzo zaniżony. Taką pracę trzeba kontrolować już na etapie pisania. Trzeba tu
uważać by nie „przegiąć pały” i nie narzucić dyplomantowi swego punktu widzenia
z jednej strony i nie dopuścić by praca była nieudolną kompilacją dostępnych
materiałów z drugiej. Wypada zadbać o właściwy dobór źródeł (n.b. większość
studentów nie korzysta na co dzień z biblioteki i oczekuje nie tyle ogólnych
wskazówek co wskazania konkretnych prac; najlepiej podręczników. Pisanie pracy
dyplomowej to dla wielu z nich ostatnia szansa na poznanie normalnej pracy z
literaturą, szczególnie czasopismami czy materiałami z Internetu), omawiać
kilkakrotnie koncepcje pracy (zmienia się ona zwykle dynamicznie w miarę
pryskania iluzji o dostępności potrzebnych materiałów i zgodności punktów
widzenia piszącego i opiekuna), a często poprawiać rozłożenie akcentów, styl
czy nawet ortografię. Jeśli pisanie pracy dyplomowej ma mieć jakiś sens, to
jest ona (ta praca) zwykle wspólnym dziełem dyplomanta i jego opiekuna. Aby
numer taki miał szanse się udać obie strony reprezentować powinny jakiś
rozsądny poziom wiedzy merytorycznej, umiejętności jej przekazywania i być w
miarę „na bieżąco” w dziedzinie, której praca dotyczy. Seminarium
dyplomowe „obudowane” być powinno jednym lub dwoma wykładami monograficznymi o
zbliżonej tematyce, a student winien mieć dostęp do czytelni z aktualną
literaturą (również czasopismami) przedmiotu. Chętnie się dowiem, gdzie w
naukach humanistycznych lub podstawowych jest w Kielcach coś takiego obecne.
Promotor jest zazwyczaj tak obciążony dydaktyką, że o pracy naukowej dawno już
zapomniał (często jest też naukowym „przebierańcem” np. inżynierem udającym
speca od marketingu czy zarządzania), a niekiedy poza doktoratem i ew.
habilitacją sam nie „popełnił” żadnej naukowej pracy. Bóg jeden wie skąd ma
wziąć aktualną wiedzę merytoryczną i metodologiczną, którą przekazać ma
podopiecznemu. Podnosiłem ten problem, również publicznie (por. „Słowo Ludu” z
22 i 26 kwietnia b.r.), wielokrotnie, ale odzewu nie widać.
    • wako3 Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 cd 21.06.02, 16:44
      Aby w Kielcach utrzymać się na jakim takim poziomie (nie mówię tu o jego
      podnoszeniu, przy standardowym np. w Wydziale Zarządzania Akademii
      Świętokrzyskiej obciążeniu dydaktycznym ca. 300% pensum jest to bardzo trudne)
      trzeba co najmniej dwa razy w miesiącu jechać do normalnych ośrodków by zajrzeć
      do biblioteki czy pogadać z „pokrewną duszą” o tym co się w nauce dzieje. Tego
      nie da się zmienić w rok czy dwa; potrzebne byłyby tu skoordynowane działania
      wszystkich uczelni w celu stworzenia dobrego zbioru czasopism czy jakichś
      środowiskowych seminariów na w miarę przyzwoitym poziomie. Wymagałoby to
      oczywiście pewnego ukierunkowania wysiłków i świadomej rezygnacji z rozwoju
      dziedzin gdzie szans nie mamy, ale w perspektywie doprowadzić by mogło do
      powstania klimatu dla powołania w Kielcach uniwersytetu. Wydaje mi się, że w
      rozmowie o uniwersytecie to właśnie pytający o jego profil poseł Miodowicz, a
      nie wojewoda („stawianie wozu przed koniem”) miał rację. Trzeba po prostu
      mierzyć zamiary na siły; Mickiewicza tylko czyta się miło. Tyle o
      stronie „promotor”. Student z kolei mając te same co jego opiekun problemy z
      literaturą i środowiskiem naukowym ma zazwyczaj jeszcze za mało forsy by
      pojechać np. do Jagiellonki czy na ciekawe seminarium do Warszawy. Jeśli
      studiuje zaocznie, to ma tez niekiedy problemy ze znalezieniem wolnego czasu,
      to nie za studia mu w końcu płacą. Nie wiem jak wygląda sytuacja w innych
      miejscach, ale u nas (WZiA AŚ) o wybieralnych i sprofilowanych na pisaną pracę
      wykładach monograficzny rozsądny student nie powinien nawet myśleć. Nie
      powinien też myśleć o normalnym kontakcie z opiekunem, bo ten ostatni nie ma na
      to czasu, a często również zdrowia (jeśli np. dojeżdża, ma dwa lub więcej
      etatów i stu dyplomantów). Tak więc pisanie pracy dyplomowej tak, jak ja to z
      okresu moich studiów pamiętam, nie wydaje mi się u nas możliwe i, choć brzmi to
      fatalnie, nie potępiam tych co prace kupują. Nie jest jednak prawdą, ze byłoby
      to trudno ukarać. Myślę, że cytowany przepis byłby dobrą podstawą. Udowodnienie
      przestępstwa to zupełnie inna sprawa; to można zrobić (bardzo prosto, pytając
      np. delikwenta o znajomość treści pracy podczas obrony) tylko wyjątkowo; przy
      naszym np. „przerobie” (ca. 1000-2000 dyplomantów) wychwycić można nie więcej
      niż 5% przypadków. Nie wydaje mi się jednak, by należało tu potępiać studentów.
      Winne są reguły tej gry i ludzie, którzy je tworzą. Reguły rynku jeszcze nie
      działają, dyplom, szczególnie w obecności tzw. „układów” (np. „Babcia wujka
      znała sekretarza, który teraz jest prezesem”) daje jednak przewagę nad
      kwalifikacjami i zaspokaja obłędne niekiedy ambicje rodziców.
    • wako3 Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 cd2 21.06.02, 16:45
      Widzą to również studenci i wybierają nie takie tematy, które dają im szanse na
      rynku pracy, a takie, które łatwo jest obronić. Znam mnóstwo prac
      typu „historia instytucji” i bardzo mało z dziedziny tzw. „twardego”
      zarządzania, gdzie trzeba się wykazać nie tylko wiedzą werbalną, lecz również
      konkretnymi umiejętnościami. Takie prace trudniej jest zarówno kupić (jest ich
      mało i są zazwyczaj bardzo „uszczegółowione”) jak i napisać na zamówienie (ich
      pisanie jest mało opłacalne). Najrozsądniejszym wyjściem byłaby rezygnacja z
      tej formy zakończenia edukacji w szkole wyższej, ale to jest temat dla
      publicysty krajowego, nie lokalnego, pisma. Mam świadomość faktu, że moje
      widzenie sprawy spaczone jest zarówno „miejscem siedzenia” (jestem nauczycielem
      akademickim) jak i nietypową dla wydziału, w którym pracuję specjalnością
      (zajmuję się tzw. „informatyką teoretyczną”. Wiem jednak, że obecnie łączenie
      zarządzania z informatyką jest coraz częstsze.). Chętnie usłyszałbym zdanie
      innych, mile widziałbym tu np. studentów i moich kolegów. A może
      Redakcja „Gazety” podejmie temat? Być może udałoby się np. „przewalczyć” obecną
      fikcję i wymusić, nawet kosztem znacznego obniżenia poziomu, samodzielne
      pisanie prac. Możnaby np. spróbować stworzyć jakiś system kontroli realności
      opieki promotora nad dyplomantem. Myślę, że sprawa warta jest zachodu, skala
      problemu jest olbrzymia, a za parę lat dyplomy naszych uczelni mogą stracić
      wszelką wartość i do Unii (obyśmy tam nigdy tacy jak dziś jesteśmy nie byli)
      wejdziemy jako kraj matołów trzeciej kategorii. Warto zauważyć, że banany u nas
      jeszcze nie rosną.


      • Gość: nube Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 cd2 IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 21.06.02, 18:31
        Cóż, znam ten problem niejako od podszewki, ponieważ dorywczo zajmuję się
        przepisywaniem prac magisterskich na czysto. Jednocześnie sama jestem studentką
        (IV rok) i jestem w trakcie zbierania i pisania swojej pracy.
        Bardzo mnie boli, że mój dyplom, choć wypracowany godzinami spędzonymi w
        czytelni, przy komputerze i nad książkami nie będzie warty tyle, ile powinien.
        Jednocześnie mam okazję obserwować innych magistrantów, którzy przynoszą mi
        swoje rękopisy. Kilka razy zdarzyło mi się, że musiałam przepisywać "żywcem" co
        najmniej 1/4 książki. Przychodziły też do mnie osoby, które przynosiły swoje
        notatki z zajęć i chciały, żebym z tego zrobiła rozdział pracy magisterskiej
        (!!!). Moją reakcją było zawsze odesłanie ich do "Anonsów" albo uczelnianej
        tablicy ogłoszeń, tym bardziej, że profil większości prac należąy uznać za
        ekonomiczny, a ja jestem zdeklarowaną humanistką, która z ekonomią ma do
        czynienia tylko tyle ile naprawdę musi ;-).
        Co do promotora, ja mam szczęście, bo trafiłam na świetną osobę - dr Renatę
        Piasecką z AŚ, więc jestem dobrej myśli, jeśli chodzi o moją "twórczość
        naukową".
        • Gość: wako3 Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 cd2 IP: *.pu.kielce.pl / 192.168.192.* 22.06.02, 19:07
          Jest Pani niestety jednym z nielicznych wyjątków. Smutna prawda jest taka, że
          bardzo duży procent prac dyplomowych i magisterskich to wielokrotnie
          już "używane" wypracowania kilku specjalistów (broniący pracy delikwent nie
          zawsze wie co w niej jest, a niekiedy nie rozumie użytych w pracy sformułowań)
          lub kiepskie "gnioty", powstajace w ostatniej chwili jako kompilacje
          najbardziej nieraz dziwacznych "źródeł". Winni jesteśmy głównie my, nauczyciele
          akademiccy, którzy nie znajdujemy czasu na rzetelną pomoc dyplomantowi. Pomoc
          taka niestety sporo kosztuje; w mojej ocenie ok 20 godzin na jedną prace w roku
          (bez dyskusji na seminariach). Można to zrobić z 5-cioma, niekiedy 15-toma
          osobami, realna opieka nad np. 50-ma pracami magisterskimi to lipa. Bardzo bym
          chciał, by wszyscy studenci AŚ mieli taką jak Pani opiekę, jest to jednak dziś
          po prostu nierealne. Na samym Wydziale Zarządzania mamy ponad dwa tysiace osób
          piszących prace dyplomowe. Aby zapewnic im normalne warunki musielibysmy mieć
          ok 400 specjalistów mogących poswięcic im swój czas. Wszystkich pracowników
          Wydziału było w roku 2001 (vide folder uczelniany z 2001 roku) 99, w tym 68
          mogących zgodnie z postanowieniami Senatu prowadzić prace dyplomowe (nb. nie
          mogę zadnym sposobem doszukac sie ani tych 11 profesorów, ani 20 habilitowanych
          doktorów; myślę, ze idzie tu o tzw. "spadochroniarzy" wpadających do Kielc
          dorobic trochę grosza do pensji w Warszawie czy Krakowie), a żadnego w jakimś
          sensie "kierunkowego". Ma Pani po prostu dużo szczęścia, że trafiła na opiekuna
          mającego dla Pani czas. Zyczę, by trwało ono do końca studiów. Dziękuję za głos
          w dyskusji, cieszę sie, że znalazł sie ktoś nie chowający głowy w piasek i
          udajacy, że nic sie nie dzieje. Gdyby wiecej osób tak jak Pani myslało, byłoby
          pewnie uczciwiej, a dyplom Pani miałby bardziej realną wartość.

          Pozdrawiam.
          • Gość: nube Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 cd2 IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 23.06.02, 19:08
            Dziękuję za pozdrowienia.
            Cóż, zdaje się, że musimy przeczekać ten okres "dżungli" (może wystarczy jedno
            pokolenie), żeby się ucywilizować w kwestii pisania prac magisterskich, a nawet
            doktoranckich.
            Liczę, że moje (hipotetyczne jeszcze ;-)) dzieci będą mogły konkurować swoimi
            dyplomami z rówieśnikami z Europy Zachodniej.
            Przesyłam pozdrowienia i słowa otuchy
            nube
            • wako3 Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 cd2 24.06.02, 13:52
              Dziękuję, szkoda, że tak niewielu studentów interesuje sie tematem. Większość
              żyje chyba iluzjami o przewagach lewych dyplomów nad ich (dyplomów) brakiem i
              możliwosciach rodziny czy znajomych w znalezieniu pracy. Kiedy obudza sie z
              reka w nocniku, bez pracy, bez nadziei na jej znalezienie (brak kwalifikacji) i
              wyladuja na ulicy, to będzie juz za późno. Nie widzę niestety dobrego sposobu
              by wytlomaczyć im, ze wydawanie forsy na lewą prace dyplomową, to wbijanie
              gwoździa do trumny własnych nadziei na pracę. Chyba ma Pani rację pisząc o
              czekaniu na nastepne pokolenie. Może jednak ktos z Pani rówieśników da sie
              jeszcze uratować. Pozdrawiam i życze udanych wakacji.
    • wako3 Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 28.06.02, 17:09
      Ciekawe, że poza nube nikt sie tym wątkiem nie interesuje. Według moich
      szacunków różne prace dyplomowe (licencjackie i magisterskie) pisze w Kielcach
      nie mniej niz pięć do siedmiu tysięcy osób. To małe miasteczko. I co? i nic!!
      Nikt sie oburza, nie komentuje, po prostu nie ma sprawy. Wszyscy(?) akceptują
      to co jest. to jest naprawdę ciekawe.
      • Gość: nube Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 29.06.02, 16:50
        Może ten wątek czytają tylko osoby, które piszą albo które zlecają pisanie
        prac ;-).
        Oczywiście żartuję.
        Ale to rzeczywiście dziwne, jak duże jest społeczne przyzwolenie na takie
        metody "zdobywania wiedzy".
        Dziękuję za życzenia. Również życzę miłych, odprężających wakacji. I do
        kolejnego postu. :-)
        nube
        • wako3 Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 12.10.02, 20:56
          Zdaje się, że jakaś kielcka gazeta przed kilkoma dniami "wyciągnęła' ten temat. Kto zna
          namiary?
    • Gość: ciekawski Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 IP: *.abak.net.pl 13.10.02, 14:25
      Chyba nie jest tak źle. Raport Nik-u nie wspomina o pracach dyplomowych
      (magisterskich) w AŚ, choć przytacza przypadek z Gdańska, gdzie wypomniano
      komuś prowadzenie ponad 100 prac.
      Kupowanie prac powoli przechodzi do normalki. Już nawet NIK (patrz ich strony)
      wypisuje adresy stron na których oferują gotowe prace na liczne tematy.
      Po co tu się zresztą martwić obroną pracy. Nie lepiej kupić gotowy dyplom.
      Ostatnio bohaterem był pan Krzysztof O., który nie stawia się na wezwania sądu.
      Po co sobie życie uprzykszać
      • wako3 Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 13.10.02, 17:17
        Gość portalu: ciekawski napisał(a):

        > Chyba nie jest tak źle. Raport Nik-u nie wspomina o pracach dyplomowych
        > (magisterskich) w AŚ, choć przytacza przypadek z Gdańska, gdzie wypomniano
        > komuś prowadzenie ponad 100 prac.
        > Kupowanie prac powoli przechodzi do normalki. Już nawet NIK (patrz ich
        strony)
        >
        > wypisuje adresy stron na których oferują gotowe prace na liczne tematy.
        > Po co tu się zresztą martwić obroną pracy. Nie lepiej kupić gotowy dyplom.
        > Ostatnio bohaterem był pan Krzysztof O., który nie stawia się na wezwania
        sądu.
        >
        > Po co sobie życie uprzykszać



        Raport NIK nie wspomina o Akademii, bo w AŚ, w przeciwieństwie do innych
        uczelni, tego akurat nie kontrolowano. Widziałem raport NIK o wynikach kontroli
        w AŚ i nie znalażłem tam nawet wzmianki o kontrolowaniu ilości dyplomantów na
        prowadzącego. prawdopodobnie kielecki NIK nie wykonał do konca planu kontroli,
        bo zwykle okresla on (plan kontroli) szczegółowo co nalezy kontrolować, a to
        jest akurat jeden z podstawowwych parametrów oceny (od tego, niejako od końca,
        liczy sie np. limity przyjęć na pierwszy rok). Nie wiem czy to
        naprawdę "normalka", jeśli tak jest, to czarno widzę przyszłośc edukacji. I to
        nawet nie z tytułu obnizenia poziomu, ale z powodu masowej w tym przypadku
        demoralizacji. Jeśli wchodzi sie w dorosłe życie oszustwem, a wszyscy to
        akceptują to ta "normalka") to trudno oczekiwać, że taki "magister" będzie
        potem uczciwie pracował, nie daj Bóg np. uczył w szkole. Nie traktowałbym tego
        tak lekko. Pozdrowienia i zyczenia trochę mniej "optymizmu".

    • Gość: daniel Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 IP: *.mega / 192.168.1.* 14.10.02, 07:56
      Wiataj wako3 skoro mowa o pracach i znowu o moim wydziale, dobrze chociaż że
      nie wymieniono Instytutu Nauk Politycznych postanowiłem się wtrącić. Jak wiesz
      z wątku o AŚ jestem na etapie pisania swojej pracy idzie mi to bardzo opornie
      ale ciężko jest mi przelać własne myśli, spostrzeżenia, wnioski itp... na
      papier zdecydowanie wolę dyskusję na żywo. No ale co począć pracę muszę
      napisać i obronić, do rzeczy zgadzam się w pełni z wami że dużo studentów
      kupuje prace i nawet palcem nie kiwnie aby ją napisać, studia wyższe stały się
      tak popularne że masowość tego "zjawiska" staje sie groźna (ilość nie idzie w
      jakość). Dla mnie miarą określającą czy zasłużyłem na tytuł magistra nie
      będzie sam dyplom ale wiedza jaką zdobyłem i jaką dysponuję po ukończeniu
      uczelni. Jedna ważna sprawa promotor, opiekum ma oczy i może łatwo sprawdzić
      czy pracę pisze sam student czy ktoś za niego skoro jest tak dużo takich
      przypadków dlaczego jest tak cicho o tym, nie słyszałem aby jakiś wykładowca
      został zwolniony czy ukarany za to że dopóścił do obrony pracę studenta nie
      napisaną przez niego...

      pozdrawiam

      daniel
    • Gość: Elora Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 IP: 81.26.8.* 14.10.02, 10:39
      chciałabym podjąć temat nie tylko prac magisterskich ale też zdziwienia, że nikt się ni wypowiada na ten temat. Obecnie piszę własną pracę magisterską na WZiA Aś, prace licencjacką obroniłam w ciągu 5 minut i to, że nikt nawet nie przeczytal mej pracy i ocenił mnie na bdb jest faktem. Większości z Nas to odpowiada wręcz za nic ocena, wystarczyło mieć średnią z ostatnich lat wysoką a i to nie zawsze. Dla mnie obrona była tak szybka, że nawet nie poczułam zadowolenia z całej tej pracy jaką w nią włożyłam i pomimo szczerych chęci promotora zapewne nie została przeczytana. wyłączając z tego spis treści mej pracy - przeciez pytania także trzebabyło mi jakieś zadać to nic, że ni zdąrzylam na nie nawet odpowiedzieć a tym samym wykazać zawartą we mnie wiedzę odnośnie tematu. Tak jak wiele moich znajomych pisalam pracę samodzielnie w pełnym słowa tego znaczeniu. Nie miałam tej wygoby, że np. Promotor układał mi plan pracy czy wrecz dawał książki do pracy, nikt nie podkreślał mi co mam zawrzeć w swej pracy. Sprawa rozbija sie o to, że faktycznie nie mają czasu na nas. Dlatego też grono ludzi szczególnie na zaocznych choć nie tylko kupuje pracę. Mi samej zaproponowano kupno. Tylko tyle, że ja wybrałam sobie niezbyt powszechny temat pracy co zwalnia mnie nawet z pokusy jakiegokolwiek oszustwa. Druga sprawa to,to że nawet nie chodze do promotora, bo i po co? stacić czas na czekanie pod drzwiami po to tylko, by usłyszeć 2 w porywach do 5 zdań. Sensu nie ma .. tak więc nie spodziewam się by obrona mej pracy magisterskiej wyglądala inaczej. serdecznie pozdrawiam waco3 i podziwiam za odwagę mimo bezsilności, bowiem przypomina to wszystko walkę z wiatrakami.
      Elora
      • Gość: psuj studentów Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 14.10.02, 17:52
        Gość portalu: Elora napisał(a):

        > chciałabym podjąć temat nie tylko prac magisterskich ale też zdziwienia, że
        nik
        > t się ni wypowiada na ten temat. Obecnie piszę własną pracę magisterską na
        WZiA
        > Aś, prace licencjacką obroniłam w ciągu 5 minut i to, że nikt nawet nie
        przecz
        > ytal mej pracy i ocenił mnie na bdb jest faktem. Większości z Nas to
        odpowiada
        > wręcz za nic ocena, wystarczyło mieć średnią z ostatnich lat wysoką a i to
        nie
        > zawsze. Dla mnie obrona była tak szybka, że nawet nie poczułam zadowolenia z
        ca
        > łej tej pracy jaką w nią włożyłam i pomimo szczerych chęci promotora zapewne
        ni
        > e została przeczytana. wyłączając z tego spis treści mej pracy - przeciez
        pytan
        > ia także trzebabyło mi jakieś zadać to nic, że ni zdąrzylam na nie nawet
        odpowi
        > edzieć a tym samym wykazać zawartą we mnie wiedzę odnośnie tematu. Tak jak
        wiel
        > e moich znajomych pisalam pracę samodzielnie w pełnym słowa tego znaczeniu.
        Nie
        > miałam tej wygoby, że np. Promotor układał mi plan pracy czy wrecz dawał
        książ
        > ki do pracy, nikt nie podkreślał mi co mam zawrzeć w swej pracy. Sprawa
        rozbija
        > sie o to, że faktycznie nie mają czasu na nas. Dlatego też grono ludzi
        szczegó
        > lnie na zaocznych choć nie tylko kupuje pracę. Mi samej zaproponowano kupno.
        Ty
        > lko tyle, że ja wybrałam sobie niezbyt powszechny temat pracy co zwalnia mnie
        n
        > awet z pokusy jakiegokolwiek oszustwa. Druga sprawa to,to że nawet nie chodze
        d
        > o promotora, bo i po co? stacić czas na czekanie pod drzwiami po to tylko, by
        u
        > słyszeć 2 w porywach do 5 zdań. Sensu nie ma .. tak więc nie spodziewam się
        by
        > obrona mej pracy magisterskiej wyglądala inaczej. serdecznie pozdrawiam waco3
        i
        > podziwiam za odwagę mimo bezsilności, bowiem przypomina to wszystko walkę z
        wi
        > atrakami.
        > Elora

        -----------------------------------
        No, nie załamuj się Eleonoro, że walczych z wiatrakami. Musisz wiedzieć. że
        jeszcze nie tak dawno byli na uczelniach tacy którzy poświęcali magistrantom
        nie 2-5 zdań, ale 2-5 tygodni i za to ich powyrzucali z uczelni. Ale o tym
        nie wolno pisać bo jest cenzura. I oficjalnie ci,którzy ich powyrzucali sa
        najlepsi z najlepszych a ci ktorych powyrzucano za psucie studentow (przyznasz
        chyba ,że w ciagu 2-5 tygodni można popsuc każdego studenta) nie sa godni miana
        nauczyciela akademickiego. Poczytaj sobie Orwella np. o Miniserstwie Prawdy
        gdzie wartości podobnie jak na uczelniach mają odwrócony znak.
        Życzę dalszej walki z wiatrakami. Naprawde warto!
        • Gość: lila Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 IP: 81.26.8.* 15.10.02, 07:34
          Ja broniłam swojej pracy na Politechnice i było dokładnie to samo. Nikt nawet
          jej nie przeczytał, promotor tylko popodkreślał mi takie błędy jak np: że nie
          było wyjustowania, że tabelka jest mało widoczna, nie kolorowa, że przy
          drukowaniu tytuł rozdziału przeskoczył mi na poprzednią stronę ...
          A obrona? Miałam opowiedzieć wstęp (w dwóch zdaniach) i jedno pytanko.
          Tak jest na większości uczelni.
          Ale to się przecież nam studentom podoba, więc dlaczego teraz narzekamy ...?
          • ckdezerter Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 15.10.02, 09:13
            Gość portalu: lila napisał(a):

            > Ja broniłam swojej pracy na Politechnice i było dokładnie to samo. Nikt nawet
            > jej nie przeczytał, promotor tylko popodkreślał mi takie błędy jak np: że nie
            > było wyjustowania, że tabelka jest mało widoczna, nie kolorowa, że przy
            > drukowaniu tytuł rozdziału przeskoczył mi na poprzednią stronę ...
            > A obrona? Miałam opowiedzieć wstęp (w dwóch zdaniach) i jedno pytanko.
            > Tak jest na większości uczelni.
            > Ale to się przecież nam studentom podoba, więc dlaczego teraz narzekamy ...?

            Ja też broniłem swoją pracę na polibudzie i było zupełnie inaczej niż w twoim
            przypadku, zadawali mi szczegółowe pytania i bardzo wnikali, oj bardzo.
            • wako3 Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 15.10.02, 13:03
              ckdezerter napisał:

              > Gość portalu: lila napisał(a):
              >
              > > Ja broniłam swojej pracy na Politechnice i było dokładnie to samo. Nikt na
              > wet
              > > jej nie przeczytał, promotor tylko popodkreślał mi takie błędy jak np: że
              > nie
              > > było wyjustowania, że tabelka jest mało widoczna, nie kolorowa, że przy
              > > drukowaniu tytuł rozdziału przeskoczył mi na poprzednią stronę ...
              > > A obrona? Miałam opowiedzieć wstęp (w dwóch zdaniach) i jedno pytanko.
              > > Tak jest na większości uczelni.
              > > Ale to się przecież nam studentom podoba, więc dlaczego teraz narzekamy ..
              > .?
              >
              > Ja też broniłem swoją pracę na polibudzie i było zupełnie inaczej niż w twoim
              > przypadku, zadawali mi szczegółowe pytania i bardzo wnikali, oj bardzo.

              Nie mam pojęcia jak to jest na politechnice, chciałbym jednak zwrócić uwage na pewne
              rachunki. Normalna obrona to ok 30 min do 1 godziny (przygotowanie dokumentów,
              skompletownie komisji, prezentacja dyplomanta, pytania, dyskusja itp.) Jesli bronic sie
              ma np dwa tysiace osób to daje to ca 1000 - 2000 godzin. Jesli komisje pracuja równolegle
              np. cztery - pięć komisji to mamy ok 250 - 500 godzin. Myslę, ze realnie doliczajac np
              czas na posiłki, toalete, krótkie odpoczynki miedzy obronami (to jest naprawde meczace i
              stresujace zajęcie) dostaniemy nie mniej niz 1000 godzin. Jesli przyjac, iż człokowie
              komisji nie mają w tym czasie zadnych zajęć (a zwykle mają ich mnóstwo,
              niektórzy "realizuja" np ca. 3000 godzin w roku, tj ponad 14 godzin dziennie) to obrony
              poinny leciec ciurkiem przez 100 dni (przyjąłem pracowników - herosów zasuwajacych po 10
              godzin dziennie), czyli ponad trzy miesiace. W wydziale, o którym mowa w tym roku do
              załatwienia jest własnie ponad dwa tysiace obron. Myślę, że nie trzeba tego komentować.
              • Gość: komentator Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 15.10.02, 13:25
                No nie, komentarz jest potrzebny. Te wyliczenia obrazuja fikcję edukacyjną,
                parodię szkolnictwa wyższego w Polsce, ktorego poziom obniża się drastycznie.
                Ilośc nie przechodzi w jakość. Niestety do oceny poziomu brane sa pod uwage
                parametry ilościowe ale i tych tak naprawde nie ma bo sa brane z sufitu.
                • wako3 Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 15.10.02, 17:28
                  Gość portalu: komentator napisał(a):

                  > No nie, komentarz jest potrzebny. Te wyliczenia obrazuja fikcję edukacyjną,
                  > parodię szkolnictwa wyższego w Polsce, ktorego poziom obniża się drastycznie.
                  > Ilośc nie przechodzi w jakość. Niestety do oceny poziomu brane sa pod uwage
                  > parametry ilościowe ale i tych tak naprawde nie ma bo sa brane z sufitu.

                  To niestety w duzej mierze prawda. Zastanawiam się czy nie poprawiłoby sytuacji
                  upublicznienie obron prac dyplomowych. Coś takiego juz kiedys było, a w
                  przypadku doktoratów czy habilitacji jest to obligatoryjne. Przy okazji
                  promotorzy mogliby się wykazać znajomoscia prowadzonych prac prezentując co (z)
                  robił dyplomant.
                  • Gość: Jakub Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 15.10.02, 17:42
                    Ja sądziłem, że obrony nie są tajne. Na pewno nie są, ale nie są też jawne, jak
                    to wynika z Twojej wypowiedzi. Może teraz, gdy AŚ otrzymuje coraz to nowe prawa
                    do doktoryzowania i habilitacji, pod pozytywnym przykładem i wpływem tychże,
                    zwyczaj publicznych obron prac mgr zaistnieje i tu.
                    • wako3 Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 16.10.02, 20:54
                      Gość portalu: Jakub napisał(a):

                      > Ja sądziłem, że obrony nie są tajne. Na pewno nie są, ale nie są też jawne, jak
                      >
                      > to wynika z Twojej wypowiedzi. Może teraz, gdy AŚ otrzymuje coraz to nowe prawa
                      >
                      > do doktoryzowania i habilitacji, pod pozytywnym przykładem i wpływem tychże,
                      > zwyczaj publicznych obron prac mgr zaistnieje i tu.

                      W pewnym sensie sa. Nie idzie tu o to że nie masz na nie wstepu (choc ja nigdy nikogo na
                      obronach nie widziałem), ale o to, iz zgodnie z ustawa o ochronie danych osobowych to
                      dyplomant decyduje o tym, czy mozesz jego prace przeczytać. Jak chce to utajni.
                      Prawdziwym problemem jest jednak masówka; jesli ma sie odbyc np. dwa tysiace obron,
                      to "kosztuje" to min. 8000 tzw. "osobogodzin" (komisja to trzech pracowników naukowo-
                      dydaktycznych w tym oblgatoryjnie jeden profesor i protokolant). Policz zreszta sam czas
                      na sformułowanie trzech pytań, dyskusje nad ocena wypełnienie kilku formularzy,
                      ogłoszenie wyniku itp. a zobaczysz ile Ci wyjdzie. Upublicznienie wszystkich obron to
                      utopia. Ja myslałem o bardzo specjalnych przypadkach; duzej "odleglości" tematyki pracy
                      od specjalności promotora, przypadku gdy promotor nie opublikował w ostatnim czsie (np.
                      dwu lat) zadnej pracy, gdy ma np. 100 dyplomantów (sa tacy co tylu maja w jednej z wielu
                      szkół, w których pracują) i podobnych. Idzie o przypadki, gdy EWIDENTNIE "cos nie gra".
                      Tak więc znakomita wiekszośc kupujacych prace mogłaby spać spokojnie. Moze jednak ci,
                      którzy sa dzis np. na pierwszym roku pomysleliby zanim by prace kupili. Pozdrowienia.
            • nowyy Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 17.10.02, 15:03
              ckdezerter napisał:

              > Ja też broniłem swoją pracę na polibudzie i było zupełnie inaczej niż w twoim
              > przypadku, zadawali mi szczegółowe pytania i bardzo wnikali, oj bardzo.

              przyznam, że ja też broniłem się na polibudzie i podobnie jak ckdezerter
              siedziałem maglowany przez ponad 30 minut, wnikali, pytali, a skąd?, a
              jak? ... - nie było łatwo! ale obroniłem się, promotora miałem pierwsza klasa
              (takich ludzi trzeba szukać ze świecą), zawsze miał czas i lubiał studentów, ON
              to robił z zamiłowania - chciało się go słuchać
              chyba miałem szczęście :)) ale pracy w zawodzie i tak nie znalazłem ...
              • wako3 Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 17.10.02, 16:14
                nowyy napisał:

                > ckdezerter napisał:
                >
                > > Ja też broniłem swoją pracę na polibudzie i było zupełnie inaczej niż w tw
                > oim
                > > przypadku, zadawali mi szczegółowe pytania i bardzo wnikali, oj bardzo.
                >
                > przyznam, że ja też broniłem się na polibudzie i podobnie jak ckdezerter
                > siedziałem maglowany przez ponad 30 minut, wnikali, pytali, a skąd?, a
                > jak? ... - nie było łatwo! ale obroniłem się, promotora miałem pierwsza klasa
                > (takich ludzi trzeba szukać ze świecą), zawsze miał czas i lubiał studentów,
                ON
                >
                > to robił z zamiłowania - chciało się go słuchać
                > chyba miałem szczęście :)) ale pracy w zawodzie i tak nie znalazłem ...


                A może jest takich absolwentów wiecej? Wasze istnienie to dowód na to, że może
                być normalnie. Nawet nie wiecie jakie to ważne!

    • Gość: Jan Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 17.10.02, 11:22
    • Gość: Jan Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 17.10.02, 11:24
      Znakomity pomysł z tymi publicznymi obronami. Zero nakładów a oszustów można
      wyłapać.
    • quak Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 19.10.02, 10:59
      Jeśli istnieje (-ałby) obowiązek oddawania takich prac w formie elektronicznej,
      to wychwycenie pracy, którą ktoś przepisał nie stanowiłoby problemu, bo są
      serwisy internetowe, które oferują taką usługę - myślę o porównywaniu z
      dostępnymi dokumentami. Czym więcej prac byłoby sprawdzanych, tym gęstsze było
      by sito weryfikacji podobieństwa.

      Wydaje mi się również, że praca magisterska jest dostępna dla każdego, kto ma
      prawo korzystania z biblioteki uczelnianej, bo przecież chyba tych prac się nie
      wyrzuca?

      Myślę również, że opiekun (promotor) mógłby spokojnie, otrzymując prace w
      formie elektronicznej (np. e-mailem) na etapie powstawania, wziąć pod skrzydła
      20, a może nawet 30 osób. I oczywiście na bieżąco korzystać z wyżej
      wspomnianego serwisu. Oszczędność czasu dla promotora, bo nie zawsze musiałby
      się spotykać osobiście ze studentami i dla studentów (tu również materialna).
      • wako3 Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 19.10.02, 16:20
        quak napisał:

        > Jeśli istnieje (-ałby) obowiązek oddawania takich prac w formie
        elektronicznej,
        >
        > to wychwycenie pracy, którą ktoś przepisał nie stanowiłoby problemu, bo są
        > serwisy internetowe, które oferują taką usługę - myślę o porównywaniu z
        > dostępnymi dokumentami. Czym więcej prac byłoby sprawdzanych, tym gęstsze
        było
        > by sito weryfikacji podobieństwa.
        >
        > Wydaje mi się również, że praca magisterska jest dostępna dla każdego, kto ma
        > prawo korzystania z biblioteki uczelnianej, bo przecież chyba tych prac się
        nie
        >
        > wyrzuca?
        >
        > Myślę również, że opiekun (promotor) mógłby spokojnie, otrzymując prace w
        > formie elektronicznej (np. e-mailem) na etapie powstawania, wziąć pod
        skrzydła
        > 20, a może nawet 30 osób. I oczywiście na bieżąco korzystać z wyżej
        > wspomnianego serwisu. Oszczędność czasu dla promotora, bo nie zawsze musiałby
        > się spotykać osobiście ze studentami i dla studentów (tu również materialna).

        quak napisał:

        > Jeśli istnieje (-ałby) obowiązek oddawania takich prac w formie
        elektronicznej,
        >
        > to wychwycenie pracy, którą ktoś przepisał nie stanowiłoby problemu, bo są
        > serwisy internetowe, które oferują taką usługę - myślę o porównywaniu z
        > dostępnymi dokumentami. Czym więcej prac byłoby sprawdzanych, tym gęstsze
        było
        > by sito weryfikacji podobieństwa.


        To chyba dobry pomysł!!
        >

        > Wydaje mi się również, że praca magisterska jest dostępna dla każdego, kto ma
        > prawo korzystania z biblioteki uczelnianej, bo przecież chyba tych prac się
        nie
        >
        > wyrzuca?


        Tu się mylisz. Tak było dawniej. Dziś dyplomant wypełnia specjalny formularz,
        gdzie decyduje czy ma ona (praca) być ogólnie dostępna czy nie. Jeśli nie chce,
        to pracy nie obejrzysz.

        >
        > Myślę również, że opiekun (promotor) mógłby spokojnie, otrzymując prace w
        > formie elektronicznej (np. e-mailem) na etapie powstawania, wziąć pod
        skrzydła
        > 20, a może nawet 30 osób. I oczywiście na bieżąco korzystać z wyżej
        > wspomnianego serwisu. Oszczędność czasu dla promotora, bo nie zawsze musiałby
        > się spotykać osobiście ze studentami i dla studentów (tu również materialna).

        TO CHYBA RZECZYWIŚCIE DOBRY POMYSŁ. Nie twierdzę, ze miałaby to byc jedyna
        forma kontaktu, ale na pewno usprawniłoby to współpracę. Ja cos takiego
        próbowałem, ale na małą skalę i szybko zarzuciłem, bo niektórzy się oburzali,
        iż wymagam posiadania komputera (wiele osób oddawało prace w rękopisie i dawało
        innym do przepisania tzw, "ostateczną" wersję. To było jednak dawno. Dziś
        możnaby juz chyba wymagać, by student miał dostęp do komputera.)

        Pozdrowienia.
    • Gość: Wójcik Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 22.10.02, 00:03
      A jest taki gość co nazywa się W. Korczyński, który sprzedaje prace
      dyplomowe (licencjackie i magisterskie) i na Akademii
      i w pewnej szkole prywatnej.

      Prawda Panie Waldemarze ?
      Czy już sobie Pan przypomniał kim ja jestem ?
      Sam Pan mi oferował kupno takiej pracy.

      Pozdrawiam wszystkich, których ta gadka Pana Waldemara K. zauroczyła i wywołała
      burzliwą dyskusję.

      P.s.
      Ludzie nie dajcie się wpuścić w maliny.
      Ten człowiek tylko wywołuje zamęt w kieleckim środowisku naukowym.
      Był taki człowiek, który to samo próbował zrobić na Politechnice Św.
      (dr Kosik), ale zaraz z pracy wyleciał.
      Bo co to jest za pracownik, który bruździ i naraża na złą opinię swój zakład
      pracy ? Rektor Politechniki od razu poradził sobie z tym problemem, ale Pan
      Massalski jakoś nie może.
      Poczekajcie tylko jak pan W. Korczyński zacznie bruździć przeciwko swojej
      drugiej pracy WSU (WSUmiejętnośći :) ). Ja na miejscu rektora tej uczelni bał
      bym się takiego człowieka zatrudnić bo znowu odwali jakiś numer.
      • Gość: Jakub To Wójcik już nie z zagranicy pisze? IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 22.10.02, 00:19
        Jak to jest z tą dobrą pracą za granicą?
      • Gość: listonosz Listy z wątku: KOWAL dziekanem WSEiA IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 22.10.02, 00:41
        1.
        Re: KOWAL dziekanem WSEiA!!
        Autor: Gość: Korczyński IP: *.wsu.kielce.pl
        Data: 20-10-2002 18:56 + odpowiedz na list

        To JEST pomówienie. Nie przypominam sobie tego pana (Pawła Wójcika). Nie
        sprzedawałem prac magisterskich ani dyplomowych. Kpiłem sobie wielokrotnie z
        niektórych "dyplomantów" oferujac pisanie pracy po 1000 (tysiąc) złotych ZA
        STRONE. Jeśli o tym mysli pan Wójcik, pisząc, iz traktowałem studentów
        jak "szmaty", to sie przyznaję. Nie pisałem też do dzis niczego w tym watku.
        Nie chce sie tez wypowiadac na temat zadnej konkretnej osoby sposród
        moich "kolegów", bez jej (tej osoby) zgody. Jeśli są pod moim adresem jakieś
        zarzuty jestem gotów do publiczej dyskusji z tymi co je podnoszą. Jest tez
        otwarta droga do komisji dyscyplinarnej i prokuratora. Ja podtrzymuje wszystko
        co powiedziałem (napisałem) wczesniej; zarówno na forum jak i pismach do władz
        Uczelni, Wydziału i Ministerstwa (było ich wiele). Mam pismo sekretarza stanu
        potwierdzajace stwierdzenie przez kontrolę wewnetzną Akademii "wielu poważnych
        niieprawidłowości" W moim odczuciu niektóre watki sa bardzo zrecznie sterowane.
        Ja miałem konflikt z Dziekanem Wydziału o to, ze wskazałem przypadki
        fałszerstwa, wyłudzenia i pare innych "nieprawidłowosci" (m.in. ponad dwa
        tysiace godzin "realizowane" przez jednego z pracowników. Warto zwrócić uwage
        na fakt, iż zarzut ten potwierdzony został przez kontrolę wewnetrzna uczelni.
        Pisałem o tym w watku "pierwsze potwierdzone kłamstwo" na tym forum. Zarzutu o
        obłędnie duzej ilosci prac dyplomowych prowadzonych przez jedna osobe nie
        potwierdzono, bo NIK w Akademii Świetokrzyskiej, w przeciwieństwie do innych
        uczelni tego nie sprawdzala. Podobnie jest z innymi zarzutami, np. o
        tzw. "dublowaniu" godzin dydaktycznych. Dysponuje kopiami rozkładów zajęć z
        naniesionymi "zdublowanymi" godzinami.) Dzis mam konflikt z całościa władz
        Wydziału i duzej mierze Uczelni. Ten wątek wyglada mi na taki własnie. Aby
        jednak nie stwarzać wrazenia, ze sie przed czyms uchylam proponuję Panu
        Wójcikowi następującą forme dyskusji: ja odpowiem na każdy skierowany pod moim
        adresem (i jakos udowodniony) zarzut, a On na jeden mój pod adresem wskazanej
        przeze mnie (bedzie miał kilka do wyboru) osoby sposród władz i pracowników
        Wydziału. Mozemy tak rozmawiać rozpatrujac na przemian raz jego, raz moje
        zarzuty. Ja każdorazowo podam sposób sprawdzania prawdziwosci moich wypowiedzi.
        Dyskusja taka bedzie mozliwa oczywiscie wyłącznie po uzyskaniu pisemnej zgody
        osoby, o której mielibysmy dyskutowac (zgody na podanie do publicznej
        wiadomości informacji o niej i sposobach sprawdzenia tych informacji.) Ja
        powtarzam, że wyrażam zgodę na ujawnienie informacji o prowadzonych przeze mnie
        zajeciach, pracach dyplomowych, publikacjach itp. POD WARUNKIEM JEDNAK, ŻE W
        TYM SAMYM MIEJSCU PODANE BEDĄ TAKIE SAME INFORMACJE O BYŁYCH WŁADZACH WYDZIAŁU
        I NP. (to tylko JAKIS przykład, ten wątek jego dotyczy) DOKTORZE KOWALU.
        Generalnie idzie o to, by "zamknąć mi usta". Inne metody; pogróżki, likwidacja
        Zakładu, utrudnianie dostępu do potrzebnych mi materiałów i dokumentów (m.in.
        wyników i protokołów egzaminów. Cierpią na tym studenci, bo nie mam jak
        wpisywać im ocen na które czekają od trzech tygodni) okazały sie nieskuteczne.
        To jest po prostu próba "spacyfikowania" niewygodnego faceta, z którym nie
        wiadomo co zrobić.

        2.
        Re: KOWAL dziekanem WSEiA!!
        Autor: wako3@NOSPAM.gazeta.pl
        Data: 20-10-2002 21:06 + odpowiedz na list

        Zostałem pomówiony przez osobę, sadzac z adresu nieuchwytną (to chyba Grecja).
        Moje szanse na sensowna replikę są więc żadne. Aby jednak nie stwarzać wrazenia
        ze cos ukrywam zgadzam sie na publiczna, "na zywo" dyskusję o sprzedawaniu prac
        dyplomowych i innych dotyczacych WZiA AS sprawach z dowolna osoba wskazana
        przez Pana Pawła Wójcika. Możliwa jest tylko dyskusja "na żywo". Jesli ktos ma
        watpliwosci czy powinenem tego żądać (dyskusji "na żywo") niech przeczyta
        artykuł red Martyny Kowalskiej "Pierwsza wojna uniwersytecka" w "Słowie Ludu" z
        26 kwietnia. Nawiasem mówiąc, w redakcji "Słowa" powiedziano mi, ze taka pani
        redaktor tam nie pracuje.
        Waldemar Korczyński
      • wako3 Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 22.10.02, 11:49
        Proszę Pana Pawła Wójcika, który pomawia mnie o przestępstwo, o podanie adresu
        który mógłbym podac w pismie do prokuratury. Wniosek o sciganie złozę i tak,
        ale podanie adresu znacznie uprościłoby sprawę. Ja niestety nie znam nikogo o
        tym imieniu i nazwisku i jestem (chwilowo) bezsilny wobec pomówień. Ja sie nie
        ukrywam i wszystko co napisałem potrafie udowodnić.
        • Gość: Jakub Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 22.10.02, 14:53
          Obu adresów internetowych dostarczy administracja GW, co znacznie ułatwi
          wykrycie tzw. sprawcy.
          • Gość: dysydent Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 22.10.02, 17:12
            Prof. Andrzej Zoll chce likwidacji pisemnych prac magisterskich, bo prace
            można kupić. Co wy na to ?
            • Gość: nube Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 22.10.02, 19:05
              A co proponuje w zamian?
              nube
              • Gość: Jakub Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 22.10.02, 19:28
                ...może ustne, bo trudniej udowodnić, a pisemne, choć kupione, pozostają na
                piśmie ...
                To niepodobne do Zolla, choć czasami powie mu się coś dowcipnego.
                • Gość: stefan Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 IP: *.LIB.UPENN.EDU 22.10.02, 23:42
                  troche z innej beczki, ale tez o sciaganiu, a raczej wymyslaniu zrodel.
                  W 200 roku ukazala sie w USA ksiazka pt Arming America, ktorej autor twierdzi,
                  ze przed wojna secesyjna bylo w USA malo broni w rekach prywatnych, a jezelu
                  juz byla to zepsuta i malo kto potrafil sie nia poslugiwac. Po wojnie
                  secesyjnej natomiast ilosc dostepnej broni wzrosla, co jest raczej zrozumiale.
                  Ksiazka maial swietne recenzje, a jeszcze zanim sie ukazala na rynku byly
                  omowienia z prasie. Poniewaz w USA bron to temat kontrowersyjny zaczeto badac
                  zrodla, ktore ten gosc wykorzystal. Okazalo sie, ze czesc jest bardzo
                  niedokladnie cytowana, niektore sa zupelnie przeinaczone, a niektorych z nich w
                  ogole nie ma, bo sie spalily w pozarze San Francisco w 1916 roku. Z tego
                  wniosek, ze gosc je pop prostu wymyslil. Kiedy poproszono autora, zeby ujawnil
                  skad ma takie dane, powiedzial, ze to sa notatki ze zrodel, ale tak zapisane,
                  ze teraz nie moze ich odczytac. Kiedy go przycisnieto do muru powiedzial, ze
                  chetnie by je pokazal, ale... sie spalily, albo zostaly zniszczone woda w
                  pozarze i nie mozna ich odczytac. Gosc pracuje na Uniwersytecie Emory w
                  Georgii. Po zbadaniu sprawy pozaru w Emory okazalo sie, ze faktycznie cos sie
                  tam palilo, uruchomily sie spryskiwacze ppoz, ale niczyje ksiazki, notatki,
                  papiery, czy inne rzeczy nie zostaly uszkodzone w stopniu uniemozliwajacym ich
                  pozniejsze uzycie. Emory nie bardzo moze wyrzucic tego goscia, ale na pewno
                  wysla go na jakis urlop.
                  Oszusci sa jak widac wszedzie.
    • Gość: odkrywca Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 25.10.02, 13:25
      Walko twoje szacunki są porażające. 8 tys. godzin obron to prawie rok a więcej
      niż rok akademicki. Jak wy to zrobicie? A gdzie filie w Staszowie i Pińczowie?
      A NIK nie kontrolował tej sprawy bo, małżonka jednego z dyrektorów delegatury w
      Kielcach prowadziła w zajęcia w fili w Pińczowie.
    • Gość: mmm Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 25.10.02, 19:25
      czyzby to dr Korczyński napisal hehehhehe
      • wako3 Re: SPRZEDAŻ PRAC MAGISTERSKICH-1 14.11.02, 13:10
        Gość portalu: mmm napisał(a):

        > czyzby to dr Korczyński napisal hehehhehe


        Nie pisałem listu, o którym mowa. W. Korczyński
    • Gość: asystent zapytanie IP: 81.26.8.* 18.11.02, 13:57
      Nie ma tygodnia by do mojej skrzynki pocztowej nie zawitał list następującej
      treści:

      U N I V E R S I T Y D I P L O M A S
      Obtain a prosperous future, money earning power,
      and the admiration of all.
      Diplomas from prestigious non-accredited
      universities based on your present knowledge
      and life experience.
      No required tests, classes, books, or interviews.
      Bachelors, masters, MBA, and doctorate (PhD)
      diplomas available in the field of your choice.
      No one is turned down.
      Confidentiality assured.
      CALL NOW to receive your diploma
      within days!!!

      tu numery telefonów

      Call 24 hours a day, 7 days a week, including
      Sundays and holidays.

      Ostatnio przeglądałem Anonse. Tam są ogłoszenia typu: "piszę pracę
      magisterskie. Każdy temat" albo "kupię pracę magisterską lub dyplomową".
      Wyrosła nam nowa gałąź gospodarki.

      Czy te zajawiska są uregulowane jakimiś przepisami prawnymi?
      • Gość: Ania Re: zapytanie IP: 81.26.12.* 19.11.02, 14:45
        I to jest dla mnie prawdziwym dowodem, ze dotarl do nas kapitalizm.
        Inteligencja nie jest dawana wszystkim w rownych ilosciach. I cale szczescie.
        Ciagle jednak mysle, ze lepiej byc pieknym i wysportowanym ... niz madrym. Bo
        madrosc w zyciu przeszkadza.I to bardzo. A ze na glupich chcacych miec dyplomy
        mozna zarabiac? Taka jest polska rzeczywistosc. Jest to nawet pocieszajace, ze
        polscy inteligenci nauczyli sie sprzedawac wiedze. A ze jest to wynaturzone....
        Coz, co u nas wynaturzone nie jest?
        • wako3 Re: zapytanie 19.11.02, 18:42
          Gość portalu: Ania napisał(a):

          > I to jest dla mnie prawdziwym dowodem, ze dotarl do nas kapitalizm.
          > Inteligencja nie jest dawana wszystkim w rownych ilosciach. I cale szczescie.
          > Ciagle jednak mysle, ze lepiej byc pieknym i wysportowanym ... niz madrym. Bo
          > madrosc w zyciu przeszkadza.I to bardzo. A ze na glupich chcacych miec
          dyplomy
          > mozna zarabiac? Taka jest polska rzeczywistosc. Jest to nawet pocieszajace,
          ze
          > polscy inteligenci nauczyli sie sprzedawac wiedze. A ze jest to
          wynaturzone....
          >

          Masz rację. Ale zeby to akceptować?!
          > Coz, co u nas wynaturzone nie jest?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja