Dodaj do ulubionych

Czy kielecki naukowiec popełnił plagiat?

IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 31.10.05, 00:27
Szkoda ze Gazeta nie opublikowala mojego listu do Redakcji, ktory wyslalem w
czwartek. To czego od 8 miesiecy nie zrobila ani Politechnika Radomska, ani
Akademia Swietokrzyska to nie powolano Komisji Dziekanskiej, ktora by po
prostu wydala opinie ze habilitacja to zwykly plagiat z 3 ksiazek prof.
Kazimierskiego, w tym jednej z 1984 roku!
Tak samo podobnej Komisji nie powolano w Nitrze, aczkolwiek jest to ABSOLUTNY
obowiazek Rady Wydzialu. Do tej pory dziekan Gabriela Porubska nie
odpowiedziala na list z 14 czerwca prof. Bialczyka... Milczy tez minister
Edukacji Slowacji, Martin Fronc do ktorego skierowalem dwa listy.
Profesor Henryk Budzen w chiwli obecnej jest w Banskiej Bystrzycy, gdzie w
tamtejszym Uniwersytecie Mateja Bela pelni funkcje promotora pracy
doktorskiej. Jest to wielki skandal! Podobnym promotorem w Banskiej Bystrzycy
jest prof. Andrzej Slomka z Politechniki Radomskiej, ktory swoja habilitacje
z Nitry uzyskal przedstawiajac swoja stara prace doktorska z Warszawy.
Z moich informacji wynika, iz do Banskiej Bystrzycy na dzien obrony czyli na
3 listopada przyjedzie tez doc. Gabriela Porubska. Ma ona cala dokumentacje
plagiatu, ktora wyslal jej prof. Bialczyk 14 czerwca 2005.
Rektor Uniwersytetu Mateja Beli jak i dziekan Wydzialu Pedagogicznego, prof.
Beata Kosova(gdzie jest obrona w tamtejszym Studium Doktoranckim) wiedza o
skandalu, bowiem pisalem do nich w czwartek... Czy cos zrobia, aby
uniemozliwic promocje doktoratow promotorom, ktory wyludzili stopnie docentow
na podstawie nierzetelnych prac? Zobaczymy...
Marek Wronski, New York
"Z Archiwum Nieuczciwosci Naukowej"
Forum Akademickie
email: Marekwro@aol.com
Obserwuj wątek
    • Gość: zniesmaczony Re: Czy kielecki naukowiec popełnił plagiat? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.05, 05:47
      Miejsce każdego zlodzieja `jest w więzieniu. Najpierw jednak nawet złodziej
      jest formalnie niewinny aż sąd itp. tego nie rozpatrzy. A jeśli się to
      potwierdzi to środowisko powinno poradzić sobie z każdym hohsztaplerem.
      • Gość: turek Re: Czy kielecki naukowiec popełnił plagiat? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.05, 07:58
        Jak cos takiego jest mozliwe? Przeciez juz dawno mialoby tak, ze tytuly
        uzyskane za granica (wtedy jednak rzecz dotyczyla przede wszystkim krajow
        bylego ZSRR) nie beda sie liczyc, jesli jest mozliwosc przeprowadzenia
        procedury habilitacyjnej w Polsce. Nadal to ustalenie nie obowiazuje? Czyli
        niedlugo doczekamy sie, ze prace polonistyczne beda powstawac u promotorow
        Rosjan, Ukraincow, Bialorusinow lub Slowakow? A swoja droga... ciekawe, ze
        ludzie nie wierza w obrony w Polsce i szukaja tych "obejsc zagranicznych"? Czy
        to posrednio nie informuje, ze cos z przeprowadzaniem przewodow w Polsce jest
        nie tak?
        • Gość: M.S Re: Czy kielecki naukowiec popełnił plagiat? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.05, 09:26
          Turku Szanowny,
          niekoniecznie "z przeprowadzaniem przewodów w Polsce jest nie tak". Otóż, na
          ile mogłem sie zorientować (a w pewnym stopniu mogłem), chętnie na Białoruś, do
          Rosji, a teraz, jak widać na Słowację, udają się po stopnie naukowe (na ogół
          habilitacje)ci znakomici naukowcy, których prac habilitacyjnych nie dopuszczono
          ze względu na poziom w Polsce. W pewnych ośrodkach we wskazanych wyzej
          panstwach wymagan ostrych nie ma, wnosi sie stosowna opłatę, a plac,owka
          tamtejsza jest zadowolona, ze przyjeżdzają do nie z zagranicy zdobywac stopnie
          naukowe. To, co dziwi, to funkcjonowanie przepisu o niemal automatycznym
          uznaniu owego stopnia w Polsce. Co ciekawe, sporo wsród owych tytanow nauki
          sporo jest zajmujących sie pedagogiką, a w tej dyscyplinie od dawna już zrobic
          doktorat czy habilitację nie jest trudno, nawet w Polsce. Jesli więc musza oni
          szukać okazji za granica, to dowodnie to wskazuje na poziom tych prac i ich
          autorów. Pozdrawiam. MS
          • nfa05 kompatybilność 31.10.05, 10:53
            Niestety głowne zło tkwi w kompatybilnosci systemu naiki w Polsce z systemem
            nauki na Białorusi, na Ukrainie, na Słowacji a braku kompatybilności z
            systemem w UK czy USA. Niestety decydenci nauki polskiej ten system utrwalają
            i to się demokratycznej większości podoba. Co z tego wynika - widac jak na
            zalączonym obrazku
            • Gość: każdy może.... Re: kompatybilność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.05, 14:46
              Każdy na tym forum może bredzić, tak jak nfa05. Przeczytaj ustawy, przepisy,
              albo niech ci Fundcja NFA zapłaci za kurs podstaw prawa. Osoba która wypowiada
              się pod tym nickiem na wielu forach, nie ma pojecia o funkcjonowaniu nauki w
              kraju i poza Polską a jej propozycje "reformy" sprowadzają się do spraw
              drugoplanowych. Typowe pokomunistyczne, życzeniowe myślenie.
              • Gość: Witek Re: kompatybilność IP: *.motzarella.de 31.10.05, 21:27
                To nie sa brednie, co pisze nfa05. To jest bicie piany paru osób zwolnionych z
                różnych uczelni najczęściej za brak wymiernych osiągnięć w pracy naukowej.
                Najlepszym przykładem jest list otwarty głównego animatora NFA czyli dr Józefa
                Wieczorka do nowego rektora UJ (patrz:
                www.kontrateksty.pl/index.php?action=show&type=news&newsgroup=16&id=895).
                Zobacz jak ten facet skamle o etat na UJ. Jest to niezwykle pouczająca lektura
                na temat upadku człowieka wyrotowanego.
                • sowizdzal6 Re: kompatybilność 02.11.05, 12:06
                  Gość portalu: Witek napisał(a):

                  > To nie sa brednie, co pisze nfa05.

                  Słusznie, to jest, NIESTETY, prawda. Choć trzeba przyznać, że bardzo gorzka.

                  To jest bicie piany paru osób zwolnionych z
                  > różnych uczelni najczęściej za brak wymiernych osiągnięć w pracy naukowej.

                  To jest dobra wypowiedź. Mozna w tym miejscu porównać dorobek naukowy
                  wspomnianego niżej dr-a Józefa Wieczorka i uczonych AŚ. Nie proponuję aby
                  porównywać Wieczorka np. z uczonymi z Wydz. Zarzadzania, których prac w w
                  krajowych, czy nie daj Bóg zagranicznych czasopismach z ich dziedziny nie mozna
                  na ogół znaleźć, bo moznaby sie na śmierc zadziwic. Można go jednak porównać do
                  tych najlepszych w AŚ. Wynik bedzie szokujacy. Licząc według oficjalnej
                  punktacji (dostępna na stronie MNiI) Wieczorek WIELOKROTNIE lepszy niz
                  przecietny profesor zwyczajny AŚ.

                  > Najlepszym przykładem jest list otwarty głównego animatora NFA czyli dr Józefa
                  > Wieczorka do nowego rektora UJ (patrz:
                  > www.kontrateksty.pl/index.php?action=show&type=news&newsgroup=16&id=895).
                  > Zobacz jak ten facet skamle o etat na UJ. Jest to niezwykle pouczająca lektura
                  > na temat upadku człowieka wyrotowanego.

                  Lektura jest naprawde pouczajaca. Nie wiadomo jednak czy chodzi o
                  upadek "człowieka wyrotowanego", czy też systemu, który akceptuje np. na
                  stanowisku dyrektora ds. nauki faceta o zerowym dorobku w czasopismach
                  naukowych, a o Wieczorku pozwala pisac tak jak w tym poście. A tak w ogóle to
                  takie posty oddaja dobrze mentalność tych "niewyrotowanych". Wiecej tego, a
                  lepiej bedzie widac o co Wieczorkowi chodzi.

                  • Gość: miko2 Re: kompatybilność IP: 69.60.114.* 09.11.05, 20:30
                    Mój szanowny Waldemarze,
                    warto jest oczywiście porównywac dorobek naukowy ale jak widzę oprócz ekonomii,
                    j. niemieckiego poczułeś się również mocny w zakresie geologii. Ja taki mocny
                    nie jestem i nawet nie zdawałem sobie sprawy, że szanowny pan dr Józef Wieczorek
                    jest również ekonomistą, politologiem (czyżby drugi fakultet?) skoro chcesz
                    porównywać jego dorobek w postaci artykułów z kimkolwiek z Wydziału Zarządzania
                    i Administracji Akademii Świętokrzyskiej. Ja bardzo próbowałem ale niestety
                    nigdzie nie odnalazłem pracy habilitacyjnej dr Wieczorka (baza OPI nic tu
                    niestety nie pomogła). Czy mógłbyś wskazać na tytuł tej pracy bądź datę
                    uzyskania stopnia naukowego doktora habilitowanego? Sam przecież wiesz
                    doskonale, że polska ustawa o szkolnictwie wyższym pozwala zatrudniać doktorów
                    na stanowiska naukowych jedynie przez ściśle określony czas (chyba 8 lat). Po
                    tym czasie taka osoba musi sobie poszukać pracy poza uczlenią bądź przejść (jak
                    to było w twoim przypadku) na stanowisko dydaktyczne. Sądzę, że to jest problem,
                    o którym pan dr Wieczorek pisze. To się nzywa rotacja ponieważ w ten sposób
                    osoby, które nie potrafią stać pełnoprawnymi ( w rozumieniu ustawy
                    "samodzielnymi") pracownikami nauki zwalniają miejsca dla młodych i
                    zdolniejszych. Tak działa ten system, jest on bezlitosny i czasem faktycznie
                    zmusza tych mniej utalentowanych (jak np. ty sam) do "żarcia kartofli" jak był
                    łaskaw się wyrazić dr Wieczorek.
                    Pozdrawiam
                    twój
                    miko2
                    • Gość: zosieńka Re: kompatybilność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.05, 15:44
                      Moja uradowana pojawieniem sie miko2 cnotliwość pyta się: Czy to prawda, że miko2 dostaje niestrawności, gdy pojawia sie nazwisko Szplita i Massalskiego?
                      Mój dziubasku, pozdrawiam.
                    • w.korczynski Re: kompatybilność 11.11.05, 16:32
                      Ja tu wyjątkowo zgadzam się z miko2. Obowiązujące w naszym systemie przepisy,
                      na które ja się powoływałem rzeczywiście traktują wszystkie stopnie i tytuły
                      naukowe „równo”. Oznacza to, że można je porównywać według tego
                      samego „przeliczania”. Generuje to sytuację, gdy facet, który np. wymyślił nowy
                      sposób diagnozowania chorych czy odkrył cząstkę elementarna albo gwiazdę
                      dostaje tyle samo punktów, co inny, który np. opisał poglądy Honeckera na
                      dzieła Lenina. To jest trochę przerysowane, ale tak właśnie jest. Wykoncypować
                      nowy sposób diagnozy jest zwykle trudniej niż pisać o Honeckerze, ale ludzie
                      okrutnie lubią jasne, czytelne sytuacje i jak tylko mogą, to zaraz chcą
                      wszystko dokoła porównywać. Zgodnie z takim, powszechnie w Polsce akceptowanym,
                      paradygmatem doktor Wieczorek jest WIEOKROTNIE lepszy od profesora Szplita.
                      Można jednak, idąc za rozumowaniem miko2, pytać o porządek leksykograficzny,
                      tzn. ustalić wpierw czy trudniej jest napisać coś sensownego z geologii, czy z
                      ekonomii, a dopiero potem liczyć punkty. Można to robić na wiele sposobów, np.
                      porównując ilość ekonomistów i geologów. Gdyby tak zrobić, to przewaga doktora
                      Wieczorka stałaby się jeszcze większa i wszystkim byłoby głupio, że to właśnie
                      doktor Wieczorek owe kartofle żre. Tym bardziej, że w przywołanej tu bazie
                      www.opi.org.pl habilitacji Szplita nie ma. Rzeczywiście nie wszyscy pracownicy
                      uczelni stają się tak samodzielni jak Szplit i nie zakazują innym wypowiadania
                      się o nieprawidłowościach w państwowej uczelni (m.in. ja się takim nie staję i
                      stać nie chcę). W tym przypadku dowcip polega na tym, że nie ma sposobu
                      sprawdzenia poprawności dojścia do tej samodzielności, bo praca habilitacyjna
                      Szplita jest trudno dostępna (powinna być w bibliotece uczelni, gdzie pracuje),
                      a liczony wg wspomnianej punktacji jego dorobek naukowy jest ZNACZNIE gorszy
                      niż dorobek doktora Wieczorka. I to jest właśnie problem, o którym pisze miko2.
                      System jest rzeczywiście bezlitosny, ale to chyba nie ta jego cecha jest
                      najciekawsza. Najciekawsze jest według mnie to, że wspomnianą przez miko2
                      samodzielność osiągać można na wiele przedziwnych sposobów i może ona (ale nie
                      musi!) polegać na samodzielnym obijaniu się, bo nie ma sposobu, aby przestać
                      być samodzielnym. Wieczorek trochę o tym pisuje, ale wyraźnie za mało.
                      Powiedzieć można, że w stosunku do potrzeb edukacyjnych (vide miko2) to
                      Wieczorków się po prostu za mało. Jest jednak coraz lepiej, bo duży popyt
                      (wiele takich jak miko2 wypowiedzi) generuje zwiększoną podaż, więc Wieczorków
                      powoli przybywa. Ja staram się trochę pomagać, ale co się do tego zabiorę, to
                      miko2 natychmiast podrzuca mi jakąś ciekawostkę z życiorysu Szplita i rozprasza
                      moje edukacyjne zapędy. Naprawdę, gdyby nie zachęta miko2, to pewnie pisałbym
                      tu znacznie rzadziej.
                      PS. Z ludźmi pokroju miko2 „na ty” oczywiście nie bywam, ale nie protestuję, bo
                      to jest też pewna ilustracja mentalności tego pana.
                      • Gość: miko2 Re: kompatybilność IP: *.eecs.harvard.edu 11.11.05, 21:12
                        Czołem Waldeczku!
                        Jeszcze raz się uprzejmię zapytuję: gdzie można znależć informację o habilitacji
                        dr Wieczorka? Gdzie wreszcie jest twoja habilitacja? Ach tez bazy OPI! Nic tam
                        nie można znaleźć :)
                        Wytłumacz mi jedną rzecz. W chwili, w której podpisywałeś umowę o prace i
                        mianowanie na stanowisku adiunkta w kieleckiej WSP (potem AŚ) znałeś dsokonale
                        przepis z ustawy o szkolnictwie wyższym. Przepis ten stanowił, że na stanowisku
                        adiunkta może pracować tylko 8 lat jako doktor, potem musisz zrobić habilitację.
                        Myślę, że dr Wieczorek również znał ten przepis. Nie zrobiłeś habilitacji w
                        związku z tym można było uznać, że nie masz kwalifikacji do bycia adiunktem.
                        Ospowiada to sytuacji kierowcy zawodowego, który stracił prawo jazdy. Ty
                        straciłeś formalne kwalifikacje do bycia naukowcem. Najlepszym dowodem, że mam
                        rację jest fakt, że Politechnika Świętokrzyska zatrudniła cię na stanowisku
                        starszego wykładowcy czyli jako nauczyciela ale nie naukowca. Jak widac nie
                        tylko AŚ ale również druga kielecka uczelnia oceniła twoje naukowe osiągnięcia
                        jako niewystarczające.
                        Tak więc ani ty ani Wieczorek nie jesteście naukowcami. Coś tam sobie piszecie
                        ale są to widać rzeczy bezwartościowe (jak twoje artykuły z Międzyzdrojów) skoro
                        żadna uczelnia, ani w tym kraju ani za granicą, nie chciała cię widzieć w gronie
                        swoich profesorów. Sam twierdzisz, że w USA nie ma habilitacji. Dlaczego nie
                        pracujesz w takim razie tam? Lepsze pieniądze, nie ma tam miko2, same zalety.
                        Czyżby jednak te twoje publikacjie była naprawdę aż tak słabe, że w
                        przeciwieństwie do Szplita nie pozwalają cię zatrudnić na żadnej uczleni nawet w
                        krajach gdzie nie ma habilitacji? Dlaczego Szplit może mieć zajęcia za granicą,
                        pracowac na uczelniach w Niemczech, USA a ty nie możesz nigdzie? Może to nam
                        jeszcze wyjaśnisz? Dlaczego on otrzymuje granty z MNiI a tobie nigdy to się nie
                        udało? Jaki system jest winien takiemu stanowi rzeczy? Czyżby w USA również
                        panował komunizm?
                        A może przemawia przez ciebie zwykła ludzka zawiść? Np. skora ja nie potrafię to
                        chociaż tego Szplita oczernię na forum! Aco mi tam!
                        Przemyśl to sobie Waldek bo dla mnie jest całkowicie oczywiste, że Laluś,
                        Kronikarz AS, germanista_43, sowizdzal6, pan "...", Bąbel to jesteś ty sam. Nie
                        przeszkadza mi to zupełnie, że podpisujesz się tak różnie ale będę informował
                        innych forumowiczów bo jeszcze ktos by pomyślał, że aż tyle osób jest
                        zainteresowane naszą dyskusją. Twoje próby manipulacji są po prostu dziecinne i
                        żałosne.
                        Pozdrawiam i życze dużo zdrowia i rychłej habilitacji,
                        tówj przyjaciel
                        miko2
                    • Gość: Laluś Re: kompatybilność miko2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.05, 17:19
                      Te, miko2, powiedz ty mi, dlaczego na AŚ w waszych kielcach nie ma asystentów w stopniu doktora a tylko same sa adiunkty. W każdej szanujacej się uczelni i naprawdę cos znaczącej dla polskiej nauki, to nierzadko doktorzy zajmują stanowiska asystentów. Możesz sam to sprawdzić. Niestety, ale w tym dziwnym miescie jakim są wasze Kielce, to byle doktor jest adiunktem a doktor habilitowany zostaje profesorem. Toż to paranoja, chociaż nie można temu sie zbytnio dziwic, jeżeli jest profesorami są zasłużeni towarzysze z PZPR albo ci co pisali o słusznych wytycznych zjazdów w enerdówku czy też w PRL (vide Szplit czy Massalski).
          • Gość: turek Re: Czy kielecki naukowiec popełnił plagiat? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.05, 07:46
            Taaak, znana mi jest historia dwoch pan pedagogicznych:), ktore wrocily z
            wycieczki do jakiegos miasta "postradzieckiego" (szczegolow nie pamietam
            dokladnie, moze to byla Moskwa)z gotowymi habilitacjami. Ciagle jednak nie
            rozumiem, na jakich zasadach te tytuly sa uznawane w Polsce. Przeciez u nas sa
            chyba specjalisci, ktorzy powinni weryfikowac takie habilitacje i konfrontowac
            je z dorobkiem naukowym poszczegolnych osob. A moze decyzje w tym zakresie
            podejmuje zwykly urzednik, ktory niczego nie sprawdza?
            Pozdrawiam rowniez:).
            • Gość: turek3 Re: Czy kielecki naukowiec popełnił plagiat? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.05, 16:23
              Hej, np. na geografii AŚ też zadzialała turystyka habilitacyjna. Dwie profesury
              zostały zrobione w Rosji.Na bologii takze dwie, a nastepne są w drodze. Czemu
              nie w Polsce???Bo tam trudnej?. I co z tego ? Mają prof. i sa łakomym konskiem
              dla uczelni- oceniaja i weryfikuja dorobek innych. Co nie jest zabronione jest
              dozwolone. przyznawanie stopni nie moze byc automatyczne i uznaniowe.Albo
              wprowadzic zakaz, albo weryfikować to co klepna Rady za granicami.Mamy całe
              zastepy pożal się Boze naukowców (przekłada sie to na pensje). Czy jest jakies
              wyjscie? Podobne teraz ma byc łatwiej w Polsce zrobic hab. Pozyjemy
              zobaczymy.Co do plagiatu?. Jeżeli sie okaże faktem- wilczy bilet i ostracyzm
              srdowiska.Jeżeli nie przeprosić izapłacic odszkodowanie. pozdro.
    • Gość: maniek.siekiera biedni doktoranci tych plagiatorow... IP: *.wurnet.nl / *.wur.nl 01.11.05, 09:59
      Przed obrona jest jeszcze mozliwa zmiana promotora i wtedy ich obrony beda
      wazne. Z kolei jesli tamci straca habilitacje - to automatycznie doktoraty
      uzyskane pod ich opieka naukowa powinny zostac anulowane. Ale jak widac -
      plagiatorzy ida w zaparte wierzac, ze sprawa sie rozejdzie po kosciach. A sie
      nie rozejdzie - bo to juz nie czasy komuny, gdzie sie wyciszalo wszelkie
      skandale...

      i bardzo zreszta dobrze. W nauce powinna byc jasnosc i przejrzystosc. A ja mam
      nadzieje, ze kiedys dojdziemy do stanu, kiedy prace doktorskie beda publikowane
      w calosci w internecie. To najlepszy sposob na to, zeby podniesc ich poziom i
      zeby zmniejszych prawdopodobienstwo plagiatow
      • Gość: ??? Re: biedni doktoranci tych plagiatorow... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.05, 10:06
        Kolejny przykład nieznajomości prawa. Doktoratu nie nadaje promotor!
        • Gość: maniek.siekiera Re: biedni doktoranci tych plagiatorow... IP: *.athome235.wau.nl 01.11.05, 14:29
          tak się składa, że ja jestem po doktoracie, więc wiem jak się to odbywa. Stopień
          doktora nadaje rada wydziału.

          A kwesta jest taka, że promotorem musi być samodzielny pracownik naukowy - czyli
          ktoś z habilitacją. Jeżeli ktoś zdobył habilitację niezgodnie z prawem (np.
          popełniając oszustwo - plagiat), to habilitacja zostaje mu cofnięta i wtedy
          oczywiście osoby uzyskujące stopień doktora pod opieką naukową takiego promotora
          powinny mieć odebrany tytuł.
          • Gość: Kosmita Re: biedni doktoranci tych plagiatorow... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.11.05, 16:38
            Ale to tez by było niezgodne z prawem. Nie może ponosic odpowiedzialności
            uczciwy doktorant za oszustwa swego promotora.
          • Gość: Do Mańka Re: biedni doktoranci tych plagiatorow... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.05, 17:11
            "doktor" to nie tytuł naukowy. Procedurę pozbawienia tego stopnia naukowego
            określają szczegółowo przepisy. I twoje odczucia nie są prawdziwe.
            • Gość: PRAWDA Re: biedni doktoranci tych plagiatorow... IP: 81.6.129.* 01.11.05, 20:06
              Ro znowóż Ty lizusie,co pijesz wódkę z dziekanami A.Ś.? To Ty jesteś tym
              Zniesmaczonym z początku tego Forum? Jeśli tak, to idź do PSYCHOANALITYKA, bo
              Twoje zniesmaczenie grozi jeszcze większym alkoholizmem i pomieszaniem z
              poplątaniem!PRZETAŃ PRAWDĘ NAZYWAĆ FAŁSZEM, A FAŁSZ PRAWDĄ!!!!!
              • Gość: PRAWDA Re: biedni doktoranci tych plagiatorow... IP: 81.6.129.* 01.11.05, 20:13
                ERRATA:"No znowuż Ty lizusie"
            • Gość: maniek.siekiera co ty bredzisz?! IP: *.athome235.wau.nl 02.11.05, 00:39
              doktor to nie tytuł naukowy??!!? hehe, to ciekawe, czemu wszyscy pracownicy
              naukowi średniego szczebla wpisują w sprawozdaniach i innych dokumentach w
              rubryce tytuł naukowy: doktor i stanowisko: adiunkt ;)
              Oj, chopcze - doucz się zanim zaczniesz zabierać głos w sprawach, o których nie
              masz pojęcia ;)

              a po drugie - doktorant może i działa w dobrej wierze... ale to nie zmienia
              faktu, że jego przewód doktorski prowadzony jest przez nieuprawnioną do tego
              osobę. Poza tym - sprawa stała się zbyt głośna aby doktorant nie wiedział, iż
              jego promotor jest plagiatorem i nie próbował załatwić sobie choćby z dziekanem
              czy przewodniczącym swojej komisji zmianę promotora. Rada wydziału w tych
              okolicznościach nie miałaby zapewne nic przeciwko.
              • Gość: Do Mańka Re: co ty bredzisz?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.05, 00:50
                Nie wiem gdzie ty pracujesz, jeżeli w yższej szkole, to nie kompromituj jej,
                siebie możesz.
                Ustawowo w Pplsce jest jeden tytuł naukowy - profesor i dwa stopnie naukowe:
                doktor i doktor habilitowany. Do książek to nie wstyd. Wstyd używać agresywnego
                języka nie znając sprawy.
          • bylu.bylu Re: biedni doktoranci tych plagiatorow... 07.11.05, 11:09
            Gość portalu: maniek.siekiera napisał(a):

            > tak się składa, że ja jestem po doktoracie, więc wiem jak się to odbywa.
            Stopie
            > ń
            > doktora nadaje rada wydziału.
            >
            > A kwesta jest taka, że promotorem musi być samodzielny pracownik naukowy -
            czyl
            > i
            > ktoś z habilitacją. Jeżeli ktoś zdobył habilitację niezgodnie z prawem (np.
            > popełniając oszustwo - plagiat), to habilitacja zostaje mu cofnięta i wtedy
            > oczywiście osoby uzyskujące stopień doktora pod opieką naukową takiego
            promotor
            > a
            > powinny mieć odebrany tytuł.

            A znasz kogos, komu odebrano habilitację?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka