Dodaj do ulubionych

Czerwona Burzu -Azja

IP: 69.156.150.* 14.05.06, 06:56
Radni ujawniają swoje majątki





ZOBACZ TAKŻE


• Majątki radnych i prezydentów (12-05-06, 23:18)







Dorota Steinhagen 12-05-2006, ostatnia aktualizacja 12-05-2006 23:02

Ryszard Szczuka z SLD ma najlepszą pensję i najwięcej nieruchomości. Ireneusz
Gębski z PiS-u, emerytowany prezes Zakładu Energetycznego, najzasobniejsze
konta. Raz w roku radni i wysocy urzędnicy magistraccy mają obowiązek podać
do wiadomości publicznej, co znajduje się w ich portfelach.


Ostatni rok niewiele zmienił w sytuacji majątkowej częstochowskich
samorządowców. Nikt gwałtownie nie zbiedniał, nikt się też oszałamiająco nie
wzbogacił i nie wstawił do garażu nowiutkiego maybacha.

Na los na pewno nie może narzekać Ryszard Szczuka (SLD), przewodniczący Rady
Miasta i prezes spółdzielni mieszkaniowej Nasza Praca. Prezesowanie
przyniosło mu w ubiegłym roku powyżej 195 tys. zł. Na konto odłożył kolejnych
28 tys. zł, ale żadnej nowej nieruchomości nie kupił. I tak ma ich sporo: dom
i pół kolejnego, mieszkanie, trzy działki, lokal użytkowy i dwa samochody. -
Ale to wszystko należy do mnie i mojej żony - podkreśla.

Ireneusz Gębski (PiS) z pewnością chwali sobie życie emeryta. Świadczenie
otrzymuje wysokie - ponad 40 tys. zł w skali roku. Akcje, które posiada, dały
mu dodatkowych 30 tys. zł, diety radnego to 22 tys. No i na kontach ma sporo:
prawie 600 tys. zł i ponad 180 tys. euro. Złotówkowe oszczędności znacznie
jednak się zmniejszyły - o ponad 300 tys. zł. Za to na hodowlano-uprawowej
działce, którą kupił w 2004 r., trwają jakieś inwestycje.

Wiesław Wiatrak (SLD) także jest emerytem. Bez zajęcia nie wytrzymał jednak
długo - trochę ponad rok. We wrześniu 2005 r. porzucił wygodne kapcie i
działkę dla posady kanclerza na Politechnice Częstochowskiej. A że jest ona
nieźle płatna (przez niespełna pół roku dała mu ponad 30 tys. zł), musiał
zawiesić emeryturę.

Zdzisław Wolski (SLD) to kolejny przedstawiciel lewicy w czołówce zamożnych
radnych. Spółka akcyjna Pan Gaz Częstochowa SA (ma w niej 90 proc. akcji)
przyniosła mu 90 tys. zł dywidend. Kolejnych 30 zarobił jako lekarz. Tyle że
musiał zainwestować w swoje miejsce pracy - za 20 tys. zł wykupił cztery
udziały w prywatyzowanej przez miasto przychodni.

Janusz Kula (Wspólnota) to jeden z oszczędniejszych prawicowych radnych:
zgromadził 82 tys. zł, 18,2 tys. dol. i 220 euro. W ubiegłym roku zaczął
nadrabiać straty roku poprzedniego, kiedy to jego oszczędności zmniejszyły
się o 18 tys. zł. Ale ponieważ po przejęciu huty przez Donbas jego zarobki
wzrosły o ok. 1000 zł miesięcznie, udało mu się odłożyć ponad 6 tys. zł.

Barbara Głąb (Wspólnota) najwyraźniej postanowiła zadbać o swoją przyszłość:
za ponad 10 tys. zł kupiła akcje PGNiG. - Ale mam wyjątkowy "talent" do
interesów: natychmiast po tym, jak zainwestowałam w tę firmę, jej akcje
zaczęły spadać. Nawet się tym nie zdziwiłam - opowiada. - Do końca roku
straciłam w ten sposób ponad 1000 zł. Zdaje się, że ostatnio moje akcje jakby
troszkę urosły, ale wolę ich nie sprawdzać za często. Po co się denerwować?

Obowiązek składania oświadczeń majątkowych przez radnych istnieje od dawna
(tyle tylko, że dopiero od czterech lat prawo wglądu do nich mają wyborcy).
Dla nikogo z częstochowskich radnych nie jest to zatem nowość. Ale co z tego?
Rok temu Józef Błaszczeć "zapomniał" wpisać do oświadczenia swoich zarobków
jako dyrektora Rejonowego Urzędu Poczty. Brak uzupełnił dopiero po rozmowie
z "Gazetą". W tym roku dla odmiany nie umieścił w formularzu diet, które
pobierał za prace w Radzie Miasta - około 2 tys. zł miesięcznie.

- Dlaczego nie umieścił Pan diet w oświadczeniu? - zapytaliśmy.

- Przecież to jest w zeznaniu podatkowym - tłumaczył.

Faktycznie, każdy radny razem z oświadczeniem składa kopię PIT-u. Gdyby to
jednak miało wystarczyć, po co byłyby oświadczenia majątkowe?

Błaszczeć nie jest radnym - orzekł to w czwartek Naczelny Sąd
Administracyjny. Jeśli nie zrezygnuje z pracy w RUP-ie, w przyszłej kadencji
także nie będzie mógł zasiąść w Radzie Miasta, bo prawo zabrania radnym
wykorzystywania w działalności gospodarczej mienia komunalnego, a RUP, którym
kieruje Błaszczeć, wynajmuje lokale od Częstochowy.

Ireneusz Gębski dla odmiany w rubryce "Oszczędności w walutach obcych"
napisał: "Jak w roku ubiegłym". W poprzednim oświadczeniu wpisał tam
niebagatelną kwotę - 181 tys. euro. - Teraz nie było co wpisywać, bo przez
ten rok niewiele wzrosły: około 1,5 proc. - powiedział "Gazecie".

Sęk w tym, że 1,5 proc. od takiej kwoty to blisko 2700 euro, czyli ponad 10
tys. zł. Niewykluczone, że dla kogoś, kto ma odłożone ponad 500 tys. zł i
ponad 180 tys. euro, to faktycznie drobiazg niewart wzmianki, jednak w
oświadczeniu rubryka jest po to, aby ją wypełnić rzetelnie i zgodnie z prawdą.

Przed nami kolejne wybory samorządowe. Nowi radni także będą składać
oświadczenia majątkowe. Ciekawe, czy wszyscy nauczą się, jak to należy robić.


Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka