Dodaj do ulubionych

Plagiat w prokuraturze

IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 21.08.06, 02:09
To wszystko sa ruchy pozorne... Zarowno od strony prawnej (w polskim prawie
plagiat przedawnia sie po 5 latach od chwili popelnienia, dr Budzen swoja
habilitacje przedstawil slowackiej uczelni w grudniu 2000 roku)jak i
dyscyplinarnej (poprzedni rektor, prof. Massalski, przedawnil sprawe
dyscyplinarna nie kierujac jej do Komisji Dyscyplinarnej w ciagu 4 miesiecy
od chwili powiadomienia o plagiacie).
Jedyna skuteczna rzecza jaka mozna w tej chwili zrobic to wystapic do
ministra szkolnictwa wyzszego, prof. Sewerynskiego, o COFNIECIE i
UNIEWAZNIENIE zaswiadczenia o rownowaznosci slowackiej plagiatowej docentury
dra Budzenia z polskim stopniem dra habilitowanego. Takie cofniecie nastepuje
na podstawie decyzji Ministra i oparte jest na Kodeks Postepowania
Administracyjnego.

Publicznie tutaj apeluje do Senatu Akademii Swietokrzyskiej i Pani Rektor
Renz, aby oficjalnie i "z wielkim hukiem" wystapili o takie uniewaznienie do
Ministra Nauki. Apeluje tez do Senatora Rzeczpospolitej, prof. Adama
Massalskiego, o wystapienie i interwencje senatorska w tej sprawie podczas
obrad Senatu. Co swego czasu zaniedbal rektor Massalski, moze teraz naprawi
Senator Massalski...

dr Marek Wronski, New York
"Z Archiwum Nieuczciwosci Naukowej"
miesiecznik Forum Akademickie
Marekwro@aol.com
Obserwuj wątek
    • Gość: Marek Wronski Wspolne badania... IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 21.08.06, 02:31
      Przedstawiam ponizej obszerne fragmenty mojego komentarza (wydrukowanego w
      styczniu 2006 w numerze Forum Akademickiego) na temat twierdzen dra Budzenia,
      ze "WSPOLNIE" pracowal z prof. Kazimierskim. Warto wiedziec, ze dr Budzen
      przyszedl do Katedry prof. Kazimierskiego dopiero jesienia 1992 roku.:

      Dla wszystkich osób, które wezmą do ręki 77-stronicowy egzemplarz pracy
      habilitacyjnej „Usprawnianie procesu nauczania techniki i poprawa jego
      efektywności poprzez stosowanie mini wideofilmów” oraz porównają ją z
      rozdziałem VII „Kryteria oceny środków dydaktycznych” z książki prof. Wacława
      Kazimierskiego „Środki dydaktyczne w szkolnictwie zawodowym. Zarys teorii i
      praktyki.”, Warszawa 1984 oraz z książką tego samego autora „Efektywność zadań
      dydaktycznych. Cz. III” Jelenia Góra, 1996, jest jasne, że dr inż. Henryk
      Budzeń dopuścił się plagiatu, dosłownie przepisując strona po stronie!

      On sam na str.6 swojej pracy stwierdził: Uwzględniając projektowo-badawczy
      charakter niniejszej pracy, piąty, a zarazem najistotniejszy jej rozdział,
      obejmuje prezentację opracowanej przez autora pracy procedury oceny
      przydatności mini wideofilmów, która została zastosowana do teoretycznej ich
      weryfikacji przed zastosowaniem w eksperymencie.

      Jest nieprawdą, że procedura oceny dydaktycznej mini wideofilmów w procesie
      nauczania „została opracowana wspólnie z profesorem W. Kazimierskim” jak
      twierdzi dr Budzeń. W monografii „Rozwijanie samodzielności młodzieży poprzez
      zadania i ćwiczenia” wydanej w Radomiu w 1994 roku, w rozdziale VI. Zadania
      dydaktyczne z zastosowaniem mini-wideofilmu” część 5. Procedura oceny
      przydatności dydaktycznej filmu (str 143-151) w tabeli 6.3 ówczesny docent
      Kazimierski stwierdza w odnośniku, iż jest to „Opracowanie własne”. Podobny
      komentarz z odnośnikiem jest przy tabeli 6.4 (Arkusz oceny dysdaktycznej mini-
      filmu” jak i przy tabeli 6.5 opisującej 10-pktową skalę ocen.

      Łatwo to udowodnić, bowiem wszystkie te tabele ukazujące procedurę przydatności
      doc. Kazimierski opublikował 10 lat wcześniej - w 1984, w książce wydanej przez
      Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, w nakładzie 2500 egzemplarzy. Co więcej,
      autor tam podaje, że jego kryteria oceny były przedmiotem badań w latach 1976-
      77 w 49 kuratoriach wojewódzkich – w Zespołach Metodyków Przedmiotowych.
      Badania nad tymi kryteriami Kazimierski podsumował w 1978 w postaci
      maszynopisu, napisanego wspólnie z prof. Tadeuszem Nowackim, twórcą i
      dyrektorem Instytutu Kształcenia Zawodowego w Warszawie, który w 1984 wydał mu
      wyżej wspomniane „Środki dydaktyczne w szkolnictwie zawodowym”. I te właśnie
      kryteria przejął w pracy habilitacyjnej dr Budzeń.

      Jest też wątpliwe twierdzenie dra Budzenia iż „zasadnicza część pracy
      habilitacyjnej dotyczy ogólnego opisu własnych badań empirycznych, analizę
      wyników tych badań oraz wnioski z nich wynikające”. Opis badań podany jest na
      jednej stronie maszynopisu (od połowy str 62 do połowy str.63), brak jest
      wzmianki kiedy je przeprowadzono i w jakich szkołach. Wyniki badań to zaledwie
      jedna tabela (Tab.10 ze str. 65), gdzie poza średnią oceny uczniów nie ma
      żadnych innych danych: tzn. liczby uczniów, odchylenia standartowego itd.
      Chciałbym podkreślić, że całość tego podrozdziału dr Budzeń opublikował na
      stronach 118-123 w innej, wcześniejszej swojej książce „Skuteczność nauczania-
      uczenia się w aspekcie czynności zawodowych nauczyciela” wydanej w Radomiu w
      2000 roku, gdzie recenzentem był prof. Henryk Bednarczyk i prof. Rozmarin
      Dubovska z Banskiej Bystrzycy.
      Analizy wyników praktycznie nie ma, aczkolwiek jest dwustronicowy podrozdzialik
      z takim tytułem, gdzie napisano banały niegodne pracy magisterskiej, a co tu
      mówić o habilitacji…
      Podsumowując – ta „praca habilitacyjna” w dobrym polskim uniwersytecie by
      zapewne ledwo przeszła jako praca magisterska. Na Słowacji – w Uniwersytecie
      im. Filozofa Konstantina zrobiono „z igły widły” tylko dlatego, że żaden z
      trzech recenzentów nie znał tematyki i dobrano ich po znajomości.

    • Gość: Marek Wronski Re: Plagiat w prokuraturze IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 21.08.06, 02:40
      Drobna poprawka: praca habilitacyjna zostala zlozona w slowackiej uczelni w
      czerwcu 2001 roku i docenture obroniono w grudniu 2001 roku. Oznacza to, ze w
      czerwcu 2006 roku nastapilo przedawnienie karalnosci przez polska prokurature.

      Rektor slowackiej uczelni, prof. Daniel Kluvanec poinformowal mnie, ze na
      Slowacji nie odbiera sie plagiatowych doktoratow ani habilitacji. Cala sprawa
      plagiatowej habilitacji dra Budzenia zostala tam schowana "pod rektorski dywan"
      zreszta podobnie jak druga habilitacja z Radomia --prof. Andrzeja Slomki,
      obroniona w tym samym czasie czyli grudniu 2001. Dr Slomka jako
      swoja "habilitacje" przedstawil kopie swojego doktoratu obronionego w
      Warszawie!!
      Tez mu wlos z glowy nie spadl, a rektor Politechniki Radomskiej, prof. Luft,
      przedawnil sprawe dyscyplinarna...
      • Gość: bziQ Re: Plagiat w prokuraturze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.06, 09:16
        I to jest piękne... Ciekawe, ilu jest takich słowackich naukowców:).
        • Gość: fredek Re: Plagiat w prokuraturze IP: *.airm.net / *.airm.net 21.08.06, 15:03
          No właśnie, ciekawe ilu takich "naukowców" z habilitacjami słowackimi,
          ukraińskimi, białoruskimi, rosyjskim itd. pracuje w Kielcach?
          Osobiście znam, taką jedna habilitowaną, która nie zna cyrylicy, ale ukraińska
          habilitację ma !!!!
          Jak sie dowiedziałem, co ona wyczynia po tej habilitacji, to włosy mi stanęły
          dęba. Na wszystkim się zna, recenzuje co jej w ręce wpadnie i tak głupota się
          szerzy w Kielcach (i nie tylko). Myślę, że należałoby przyglądnąć się pracom
          recenzowanym przez takie "wybitności".
          • Gość: gosc Re: Plagiat w prokuraturze IP: *.eranet.pl 21.08.06, 17:39
            a ciekawe ilu takich naukowcow i nie tylko wypowiada sie na temat o ktorym w
            ogole nei ma pojecia.....ktorego szczegolow totalnie nie zna....czyta tylko to
            co nasmarowala gazeta albo jakis przekupiony dziennikarzyna (wtajemniczeni juz
            wiedza kto wzial i jak duzo)....i po co to wszystko????? nie po to zeby
            naprawic cos w polskiej nauce bo od tego jest prawo ustawy...ktore sa lamane od
            samej gory albo zle zapisane........ale po to zeby z zazdrosci i zawisci innemu
            zaszkodzic namieszkac....polska mentalnosc!
        • Gość: Kronikarz AŚ Re: Plagiat w prokuraturze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.06, 21:03
          Proszę poszukać na biologii. Tam były dawny profesor Kołątaj woził swoje "dziewczyny" do Nitry na Słowację w ramach badań naukowych i "sprzedaży kremów Nivea" a stamtąd przywoził pastę do zębów.
    • Gość: A. A. Z. Plagiat w prokuraturze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.06, 17:53
      Nic się nie przedawniło - zob. strona:
      bazy.opi.org.pl/raporty/opisy/dokhab/57000/d57304.htm
      na której wyraźnie pisze: data uzyskania stopnia 01.01.2002
      • Gość: Mare Wronski Re: Przedawnilo sie IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 21.08.06, 23:06
        Liczy sie data wprowadzenia pracy naukowej do obiegu naukowego, co tutaj
        tozsame jest z data zlozenia habilitacji na Slowacji na rece dziekana
        tamtejszego Wydzialu Pedagogicznego. Nastapilo to w czerwcu 2001 roku. Data 1
        stycznia 2002 to zatwierdzenie habilitacji przez tamtejszego rektora i
        uzyskanie stopnia docenta.
        • Gość: A.A.Z. Re: Przedawnilo sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.06, 09:46
          Nie przedawniło się, gdyż praca Henryk B. została wydana w roku 2003 w Radomiu -
          zob. Biblioteka Narodowa alpha.bn.org.pl/search*pol/t?
          SEARCH=Usprawnianie+procesu+nauczania+techniki+i+poprawa+jego+efektywno
    • Gość: issa Re: Plagiat w prokuraturze IP: 218.241.67.* 21.08.06, 19:21
      NIE plagiatom na uczelniach
      • Gość: zuza Re: Plagiat w prokuraturze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.06, 19:40
        u nas policja jest świetna ,zna sie na wszystkim co podchodzi pod
        naukę,filozofię religię a ma swoje podstawowe obowiązki -ład i porzadek gdzieś
        daleko vide chuliganeria w Kielcach i inne proste sprawy !
        • Gość: turek Re: Plagiat w prokuraturze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.06, 23:55
          Plagiatomafia
          Tygodnik "Wprost", Nr 1072 (16 czerwca 2003)
          Popełnienie plagiatu nie grozi w Polsce infamią
          Dwa dni przed postępowaniem dyscyplinarnym o plagiat (a właściwie o dziewięć
          plagiatów) prof. Aniela Puszko z Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu pojawiła
          się na Uniwersytecie Opolskim w roli promotora pracy doktorskiej. Pikanterii
          tej sytuacji dodaje fakt, że doktorantka była objęta tym samym postępowaniem
          dyscyplinarnym o plagiat. Ten przykład dowodzi, że w Polsce walka z
          plagiatorami jest właściwie fikcją. Jedyną osobą, która robi to na serio, jest
          dr Marek Wroński, polski lekarz mieszkający w Nowym Jorku, który wyszukuje
          plagiaty w pracach z dziedziny medycyny i biologii. Nikt nie wie, ile
          publikowanych w naszym kraju artykułów naukowych jest plagiatem, bo sprawdza to
          w zasadzie tylko jedno czasopismo - "Polski Przegląd Chirurgiczny". - W Polsce
          kwitnie plagiatorstwo, bo osób dopuszczających się tego przestępstwa nie
          skazuje się na całkowite potępienie i zakaz wykonywania zawodu - mówi prof.
          Andrzej Kajetan Wróblewski, były rektor Uniwersytetu Warszawskiego.
          Bezkarni złodzieje
          Dotychczas do Komisji Dyscyplinarnej przy Radzie Głównej Szkolnictwa Wyższego
          wpłynęło zaledwie dziesięć spraw dyscyplinarnych w sprawie plagiatów
          popełnionych w latach 1999-2003 r. Żadna z najgłośniejszych spraw o plagiat nie
          zakończyła się bezwzględnym ukaraniem plagiatora. Od sześciu lat różne
          instancje kontrolne nie mogą sobie poradzić z ukaraniem dr. hab. Andrzeja
          Jendryczki, byłego profesora Śląskiej Akademii Medycznej. Dr Marek Wroński
          znalazł aż 35 jego prac, które okazały się plagiatami. Już trzykrotnie
          uczelniana komisja dyscyplinarna uznawała Jendryczkę za plagiatora i
          trzykrotnie Komisja Dyscyplinarna przy RGSW uznawała odwołanie Jendryczki (ze
          względu na formalne uchybienia). Obecnie Jendryczki nie można już ukarać, bo
          sprawa się przedawniła. Wcześniej umorzyła ją prokuratura. Czyżby dlatego, że
          współautorami jego publikacji było kilkunastu bardzo znanych na Śląsku lekarzy?
          Mimo że od stwierdzenia oszustwa (sfałszowanie recenzji) popełnionego przez
          prof. Franciszka Nowaka, byłego prorektora Wyższej Szkoły Pedagogicznej w
          Bydgoszczy (obecnie Akademii Bydgoskiej), minęły cztery lata i zapadł wyrok
          sądu, z wszczęciem postępowania dyscyplinarnego tak zwlekano, że sprawa również
          się przedawniła. Prawie od trzech lat zawieszone jest postępowanie
          dyscyplinarne przeciwko dr Magdalenie Sitek z Wydziału Prawa Uniwersytetu
          Szczecińskiego, która przepisała duże partie książki prof. Wojciecha Siudy. Dr
          Sitek przeniosła się na Wydział Prawa Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w
          Olsztynie. Nie ukarano także prof. Macieja Potępy, filozofa z Uniwersytetu
          Łódzkiego. On również znalazł pracę na uniwersytecie w Olsztynie, ponadto wciąż
          pracuje w Polskiej Akademii Nauk.
          - Zdarzało się, że komisje uczelniane świadomie powodowały przedawnienie spraw.
          W takich wypadkach Komisja Dyscyplinarna przy Radzie Głównej Szkolnictwa
          Wyższego musiała umarzać sprawy. To bardzo demoralizujące - mówi Żaneta
          Jaworska z Ministerstwa Edukacji Narodowej.
          Jak profesorowie korzystają z prac studentów
          Niedawno studenci Uniwersytetu Szczecińskiego ze zdumieniem stwierdzili, że w
          książce "Różnorodność życia społecznego" prof. Adama Sosnowskiego z Instytutu
          Socjologii tej uczelni całe fragmenty zostały przepisane z pracy prof. Jerzego
          Wiatra "Społeczeństwo". Sprawa jest o tyle żenująca, że książka prof. Wiatra
          była przez kilkadziesiąt lat podręcznikiem, który doczekał się kilkunastu
          wydań. Taki czyn był wyrazem skrajnej desperacji albo kompletnej bezmyślności.
          Z kolei na Uniwersytecie Warszawskim wykryto niedawno dwa wypadki przepisania
          przez pracowników uczelni prac studentów.
          Dr Katarzyna Weiss, adiunkt w Instytucie Historii Uniwersytetu Gdańskiego,
          wydała książkę "'Swoi' i 'obcy' w Wolnym Mieście Gdańsku 1920-1939". Książka
          jest rozszerzonym doktoratem nagrodzonym przez rektora. Mało tego, otrzymała
          nawet cenioną nagrodę Klio (jury przewodniczył prof. Tomasz Szarota). Okazało
          się jednak, że ta praca też jest plagiatem. Wykrył to prof. Marek Andrzejewski
          pracujący w tym samym zakładzie co Katarzyna Weiss. Kilkadziesiąt stron
          przepisano z książki Henryka Stępniaka "Ludność polska Wolnego Miasta Gdańska".
          Jeśli książka jest plagiatem, to jest nim także doktorat, na którego podstawie
          powstała.
          - Plagiaty są również plagą wśród magistrantów. Po 1990 r. czterokrotnie
          wzrosła liczba studentów, a bardzo nieznacznie liczba nauczycieli akademickich.
          To sprawia, że promotorzy mają zbyt dużo seminarzystów, by móc kontrolować
          wszystkie prace - mówi ks. prof. Andrzej Szostek, etyk, rektor Katolickiego
          Uniwersytetu Lubelskiego.
          W ubiegłym roku powstał serwis internetowy Plagiat.pl, w którym m.in. można
          sprawdzić, czy praca nie jest fałszerstwem. Z serwisu korzysta tylko jedna
          uczelnia - UMCS w Lublinie. Do tej pory zgłoszono do sprawdzenia około 17 tys.
          prac. Co szósta okazała się plagiatem. Jak mówi Tomasz Skalczyński, jeden z
          założycieli serwisu, zdarzają się prace skopiowane nawet w 80 proc. Najczęściej
          przepisywane są teksty z zarządzania, marketingu, public relations. Aby chronić
          się przed plagiatami, władze Uniwersytetu Warszawskiego zobowiązały studentów
          do przedstawiania prac także w formie elektronicznej, co ułatwia wychwytywanie
          plagiatów. Uniwersytet Warszawski przygotowuje obecnie własny system kontroli
          prac licencjackich i magisterskich. - Z plagiatami trzeba walczyć bezwzględnie,
          bo ci, którzy sami przepisali cudzą pracę i zdobyli w ten sposób tytuły oraz
          stopnie naukowe, łatwo akceptują oszustwo u innych. W ten sposób powstaje
          spirala demoralizacji - mówi ks. prof. Andrzej Szostek.
          Sąd nad plagiatorami
          Polska nie jest oczywiście jedynym krajem, w którym popełniane są plagiaty.
          Tyle że - jak mówi prof. Andrzej Kajetan Wróblewski - w Niemczech czy Stanach
          Zjednoczonych funkcjonują mechanizmy pozwalające surowo karać plagiatorów. To
          sprawia, że plagiatów jest niewiele. Według Office of Research Intergity (Biura
          Badania Nierzetelności Naukowej), w ubiegłym roku w Stanach Zjednoczonych
          zdarzyło się dwanaście wypadków oszustw, a w tym - dwa. Gdy Gabrielle
          Napolitano z Princeton University na ostatnim roku studiów przedłożyła do
          końcowej oceny 12-stronicową pracę z języka hiszpańskiego, która okazała się
          plagiatem, została przesunięta na niższy rok studiów. W USA za oszustwo uznaje
          się nie tylko przepisanie czyjejś pracy, ale też na przykład wykorzystanie
          studentów lub pracowników naukowych niższej rangi do przeprowadzenia badań i
          eksperymentów, a potem pominięcie ich udziału (w Polsce jest to nagminne). Gdy
          Jason Yu, profesor inżynierii na University of Utah, nie podał nazwisk
          współautorów publikowanych przez siebie prac, komisja dyscyplinarna nakazała mu
          wzięcie rocznego bezpłatnego urlopu. Potem wyszło na jaw, że Yu ma na koncie
          także plagiaty. Sprawa trafiła do sądu, który zakazał Yu pracy akademickiej.
          Zgodnie z amerykańskim prawem obowiązującym od 1 marca 1989 r. każda praca
          automatycznie otrzymuje prawa autorskie, nawet jeśli znaczek copyright nie jest
          do niej dołączony. Jeśli ktoś skopiuje pracę autora bez jego zgody i bez
          podania źródła, popełnia plagiat i może być pozwany do sądu federalnego o
          złamanie praw autorskich. W Polsce formalnie plagiatorowi można odebrać stopień
          naukowy na podstawie kodeksu postępowania administracyjnego - artykuł 145 par.
          1 mówi, że jeśli decyzja o przyznaniu stopnia naukowego była oparta na
          fałszywych przesłankach, to w ciągu dziesięciu lat można ją unieważnić. Z
          informacji dr. Marka Wrońskiego wynika, że dotychczas z tego prawa skorzystano
          zaledwie dwa razy. Stopień doktorski odebrano Jackowi Illgowi, literaturoznawcy
          z Uniwersytetu Jagiellońskiego, oraz Jerzemu Jankowskiemu, byłemu posłowi SLD,
          który doktoryzował się na Wydziale Gospodarki Narodowej Akad
          • Gość: turek Re: Plagiat w prokuraturze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.06, 23:57
            oraz Jerzemu Jankowskiemu, byłemu posłowi SLD, który doktoryzował się na
            Wydziale Gospodarki Narodowej Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu.
            Plaga plagiatów ma swoje źródło w akceptacji różnych form ściągania,
            korzystania z efektów cudzej pracy czy przyzwoleniu na kopiowanie legalnego
            oprogramowania. Spektakularne plagiaty są tylko efektem tolerowania
            nieuczciwości. Antyplagiatorskie programy tego nie zmienią, ale pozwolą
            kompromitować plagiatorów. Gdyby je powszechnie zastosować, mogłoby się okazać,
            że wielu absolwentów, uczonych czy dziennikarzy zrobiło kariery, kradnąc cudze
            prace.

            Janina Blikowska
            Współpraca: Agnieszka Pukniel
            Waszyngton
            ŁUKASZ TURSKI
            fizyk z Polskiej Akademii Nauk
            Na początku lat 90. wygłosiłem wykład na uniwersytecie w Toruniu. Ukazał się on
            potem w formie książkowej. Półtora roku później ten sam wykład wygłosił jeden z
            profesorów bydgoskiej Akademii Rolniczo-Technicznej, a potem opublikowała
            go "Gazeta Wyborcza". W Polsce jest przyzwolenie na oszustwo w nauce. Zaczyna
            się to od powszechnej tolerancji dla ściągania w szkołach, potem na masową
            skalę kupuje się prace magisterskie. Wreszcie - przepisuje się prace naukowe.
            • Gość: turek Re: Plagiat w prokuraturze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.06, 00:01
              To może pościągamy na maturze?:)
          • Gość: Marek Wronski Re: Plagiatomafia IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 22.08.06, 14:08
            Artykul WPROST byl opublikowany na podstawie moich artykulow z miesiecznika
            FORUM AKADEMICKIE oraz innych artykulow i informacji, ktor przekazalem autorce.
            Od tamtego czasu wyszlo na jwa wiele wiecej tego typu skandali akademickich i
            mam przekonanie, ze trzeba je bedzie opisywac na lamach czasopism
            miedzynarodowych.
    • peryhelium dr Wroński? Czy pamięta Pan proh.Jędryczkę z ŚlAM? 22.08.06, 13:40
      CZy to Pan Panie Doktorze zajmował się sprawą prof. Jędryczki z ŚLAMu?
      • Gość: Marek Wronski Re: dr Wroński? Czy pamięta Pan prof.Jędryczkę z IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 22.08.06, 14:02
        Tak - swietnie pamietam plagiaty prof. Jendryczki (udowodnilem ich
        piecdziesiat), bowiem ta sprawa spowodowala, ze tak mocno zainteresowalem sie
        patologia nauki. Dr Jendryczko jest na rencie, nie pracuje w nauce i jak z nim
        rozmawialem w maju tego roku w Katowicach to odnioslem wrazenie, ze szczerze
        zaluje swoich grzechow.
        • peryhelium Gratulacje !!! 22.08.06, 14:13
          Szanowny Panie Doktorze, cieszę się, że mogę z Panem wymienić te kilka słów.
          Dzięki Pana działaniom,egzamin z chemii leków zdawałem już nie u omawianego
          profesora, a u doc.Buszman, a pamięć o prof. Jędryczce krąży jedynie jako
          anegdota wśród studentów WF w Sosnowcu. Aktualne znacznie bliższe mi są klimaty
          uczelni kieleckich, stąd zdumiewa mnie i cieszy zainteresowanie Pana Doktora.
          Prosze przyjąć wyrazy poparcia i uznania dla pańskiego zaangażowanie w
          obnażanie miernoty intelektualnej i emocjonalnej bagna polskiej nauki jakże
          charakterystycznego dla peryferiów uniwersyteckich tworzących różnorakie
          parafernalia zamiast rzetelnej pracy naukowej.
          Łącze wyrazy szacunku i serdecznie pozdrawiam
    • Gość: Kronikarz AŚ Plagiat w prokuraturze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.06, 20:56
      to dotyczy tego profesora z Radomia, którego zatrudnił były rektor Massalski?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka