Gość: bystre oko
IP: *.134.219.81.static.kielce.msk.pl
19.10.06, 09:30
....ohydnym temat: "polskie dziennikarstwo" ale niestety – coś przeczytałem i
nie mogłem nie dać wyrazu swojemu obrzydzeniu.
Gazeta.pl zamieszcza tekst wywiadu jaki na antenie Radia Tok FM
przeprowadzono z Antonim Macierewiczem. Tym razem "dziennikarzy" udawali
młodzi, dopiero pracujący na uznanie szefostwa funkcjonariusze Agory:
Klaudiusz Slezak i Krzysztof Skórzyński. Oto kilka fragmentów rzeczonego
wywiadu:
Slezak i Skórzyński: Czy wie Pan, że na większości z nich ("intrenetowych
listach Żydów") są nazwiska z Pana listy agentów, że te listy prawie się
pokrywają?
Macierewicz: Nie, nie wiedziałem tego, to po pierwsze, po drugie wątpię, nie
wydaje mi się, aby tak było. SS: My to sprawdziliśmy. Czy jest Pan
antysemitą?
Macierewicz: Nie, nie jestem antysemitą. SS: Oczywiście, to nie jest tak, że
jest to notarialnie potwierdzona lista polskich Żydów, ale na takich wielu
stronach antysemickich znajdują się takie listy i my sprawdziliśmy, nasza
reporterka to sprawdziła, że większość nazwisk z listy tzw. "polskich Żydów"
pokrywa się z Pana listą agentów...
Macierewicz: Ale ja nie chcę Pana martwić, ale tych zbieżności jest więcej.
Nie wiem, czy Pan zdaje sobie sprawę z tego, mianowicie rok wcześniej zrobił
swoją listę Pan minister Milczanowski, jak Pan wie, ona jest absolutnie
tożsama z listą, którą ja zrobiłem. Czy Pan Milczanowski też miał jakiś
związek podejrzany z listą polskich Żydów? Panowie, czy nie popadacie czasami
w jakąś obsesję?
SS: Ale to jest proste pytanie, Pan jest często określany jako antysemita. To
też łatka, którą Panu przylepiono?
Macierewicz: Nie wiem, ja pierwsze słyszę, żeby ktoś mnie określał jako
antysemitę, ale to bardzo ciekawe.
SS: Przed przerwą chcemy poruszyć jeszcze jeden wątek...
Macierewicz: Ale zaraz, zaraz, Pan nie skończył, ale któż mnie określa jako
antysemitę? A takie oskarżenie, które pada w radio, panowie się powołujecie
na kogoś, a potem "Nie, to nie my, no skądże, my tak tylko słyszeliśmy, że
ktoś mówił".
SS: Ale my wyjaśniamy... Macierewicz: No to kto mówił?SS: Są plotki...
Macierewicz: Pan mówi, że często mówiono, no to kto mówił?
SS: My mówimy, że są takie plotki i dlatego pana zapraszamy, żeby to
wyjaśnić. Nie wiem, czy Pan dobrze słuchał naszej sondy, Pan w sondzie też
był określony jako antysemita.
Macierewicz: Rzeczywiście nie słyszałem tego, choć dużo tam było bzdur
mówionych.
SS: To już Pan wyjaśnił, że nie jest Pan antysemitą.
Macierewicz: Ja tego nie muszę wyjaśniać, nie ma powodu, żebym ja się w tej
sprawie tłumaczył.
SS: Ale my jako dziennikarze mamy prawo zapytać, prawda? (…) SS: (…) Bo
dotarliśmy do opowiadań ludzi, którzy tam (w więzieniu gdzie władze PRL
przetrzymywały AM) pracowali...
Macierewicz: Pracowali, czyli funkcjonariuszy?
SS: Tak, tak. Opowiadają, że był Pan bardzo wulgarny, chamski, obżerający się
frykasami z darów dla internowanych.
Macierewicz: No oczywiście, ciekawe, jakimi frykasami.
SS: Szynkami chociażby.
Macierewicz: Szynkami, tak? To interesujące.
SS: Podobno razem z kolegami karmił Pan psy szynką, którą dostawał Pan z
darów dla internowanych.
Macierewicz: Tutaj wolałbym, żebyście Państwo podali nazwisko, bo
rzeczywiście tym razem powinien zostać powołany do sądu.
SS: Nie możemy.
Macierewicz: Jeżeli Państwo przeciwko ludziom osadzonym w więzieniu
wykorzystujecie pomówienia funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa, to jakby
moralną jakość tego działania sami osądźcie.
SS: Panie Pośle my pytamy, dlatego Pana tu zaprosiliśmy, żeby wyjaśnić ten
incydent. Jesteśmy dziennikarzami, którzy mogą czasami zadawać czasami trudne
pytania
Macierewicz: Ależ ja nie twierdzę, że nie, ja tylko chcę żebyście osądzili
jakość moralną swojego postępowania.
SS: Ale Panie Pośle, my zapytaliśmy wprost, czy to jest prawda?
Macierewicz: Ja odpowiedziałem wprost, a teraz sobie to osadźcie.
SS: Czyli nie odpowie Pan na pytanie? Przytoczyliśmy parę faktów: wulgarny,
chamski, obżerający się frykasami z darów dla internowanych, podobno razem z
kolegami, karmił psy szynką, to jest z opowiadań jednego z pracowników
tamtego zakładu karnego i teraz pytamy Pana wprost, to jest prawda czy to
jest nieprawda?
Macierewicz: To jest nieprawda, rzadko jestem wulgarny, nigdy nie jestem
chamski, nie obżeram się szynką, a na pewno w stanie wojennym nie karmiłbym
nią psów, to po prostu wykluczone. Czy Pan kiedyś siedział w więzieniu, albo
w takim zakładzie? SS: Nie mam nadzieję, że nigdy nie będę
Macierewicz: To informuje Pana, że podejście do psów, pilnujących więźniów,
nie jest możliwe, informuję Pana i warto by, Pan sobie to uświadomił, gdy
następnym razem spyta Pan o podobną rzecz, po rozmowie z gestapowskim kapo,
kogoś z Oświęcimia. Niech Pan się zastanowi nad tym
SS: To tylko żeby była jasność, powiem to słuchaczom, to nie chodziło o
żadnego gestapowskiego kapo, ani o żadnego klawisza, jak to się w Polsce
określa, to był jeden z pracowników nazwijmy to sfery socjalnej zakładu
karnego w Łubkowie.
Macierewicz: Ciekawe kto to jest sfera socjalna w takim razie?
SS: Bardzo nam przykro, mamy obowiązek chronić naszych informatorów.
Trochę przydługi ten cytat ale chyba warto się pomęczyć jego lekturą by
przekonać się, że nie ma takiego poziomu dziennikarskiego upadku żeby nie
dało się zejść jeszcze niżej. Myliłby się jednak kto by sądził,
że "dziennikarze" to wyłącznie pozbawieni podstawowych przymiotów człowieka
przyzwoitego prostacy. O nie, gdy trzeba potrafią być uprzejmi, pełni
galanterii oraz wygimnastykowani (w końcu przeprowadzać wywiady, czasem
bardzo długie, w pozycji klęczącej jest pewnym wysiłkiem). Wszystko zależy od
tego, z kim nasi kapo-dziennikarze się spotykają. A dokładniej rzecz ujmując:
jaki jest stosunek "Salonu" do danego delikwenta. Jeśli jest to człowiek,
którego prawo do życia "Salon" ledwie, acz niechętnie, toleruje wtedy mamy
dziennikarzy aroganckich, agresywnych, chamskich i zdolnych do największego
świństwa. Jeśli natomiast łaski kontaktu z czwartą władzą doświadczy
pupil "Salonu" wtedy robi się tak słodko, że od samego słuchania można
przytyć o ładnych parę kilogramów. Czy jesteśmy sobie w stanie wyobrazić tych
samych, dzielnych dziennikarzy Tok FM przepytujących np. Bronisława Geremka w
następujący sposób:
SS: Podobno jest pan pedofilem? Geremek: Słucham?! SS: Tak mówią na mieście.
Takie plotki, rozumie pan. Pytamy bo mamy prawo a słuchacze muszą poznać
odpowiedź. Geremek: To kłamstwo! Jak tak można?! SS: No przecież my tylko
przytaczamy fakty a pan może je skomentować jak pan chce.
No i jak? Jesteśmy sobie w stanie wyobrazić? Raczej nie…
Nawiasem mówiąc: wklepałem w wyszukiwarkę internetową hasło "lista Żydów",
kliknąłem na pierwszy, lepszy link jaki mi przedstawiono jako rezultat
wyszukiwania. Pewnie podobnie zrobiła "nasza reporterka", która sprawdziła,
że lista Macierewicza i listy Żydów są prawie tożsame (co w
opinii "dziennikarzy" potwierdza przypuszczenia, że AM jest antysemitą)…
Niestety bystre oko "reporterki" nie wyłowiło nazwiska w środku listy: Antoni
Macierewicz (wł. Izaak Singel, przyjął chrzest podczas internowania)…
By pozostać w bliskości śmierdzących wyziewów "wolnych mediów" pozwolę sobie
opisać to, co wczoraj widziałem w Wydarzeniach TV Polsat. Okolice godziny
19.00, elegancka prowadząca zapowiada kolejny materiał, tym razem będzie o
tym jak bawią się młodzi ludzie w jakiejś zabitej dechami mieścinie. Na
ekranie widzimy nakręcony przez młodych ludzi film, na którym m.in. oddają
mocz, jedzą oraz smarują się ekskrementami, walą głowami w ściany. Towarzyszy
temu komentarz: To porażka nas wszystkich, całego społeczeństwa. Jaki był
powód nadania takiego materiału w porze dobranocki? Jak można uzasadnić
puszczenie takiego dzieła w ogólnopolskiej stacji telewizyjnej? Ja nie
znajduję innego uzasadnienia jak takie, że spora cześć