paprota12
19.12.07, 21:00
Witam serdecznie
Ostatnio denerwuje mnie straszny buraczany zwyczaj na drogach Kielc.
wjezdzajac na skrzyzowanie i sygnalizujac zamiar skrętu w lewo
ustepuje pierwszenstwa jadacym na wprost i skręcającym w prawo.
Często jest tak że stojąc na tym skrzyżowaniu nie zdążę opuścić go
na zielonym. niestety po zmianie wjeżdzaja na skrzyzowanie BURAKI
roznorakie, ktore uniemozliwiaja opuszczenie skrzyzowania. Dlaczego
jeden cham z drugim wjezdza na skrzyzowanie, jezeli jeszcze znajduje
sie na nim moj samochod? jest to wrodzona buraczana zlosliwosc, bo i
tak nikt nie przyspieszy, bo zaraz musi stac na nastepnym czerwonym
swietle... (nie pisze o sytuacji kiedy ktos wjezdza na skrzzowanie i
nie moze zjechac z niego poniewaz nie ma miejsca za skrzyzowaniem,
tacy osobnicy sa sami sobie winni)