Gość: BBB
IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl
29.09.03, 08:16
Pan Profesor Żak popełnił kolejny felieton. Skopiowałem i zamieszczam.
Felieton Stanisława Żaka: Biskup męczennik
Stanisław Żak 26-09-2003, ostatnia aktualizacja 26-09-2003 21:07
Minęło 50 lat, całe półwiecze, od wydania wyroku w jednym z najbardziej
perfidnych procesów w powojennej Polsce - w tym procesie oskarżonym był
ordynariusz kielecki ks. bp Czesław Kaczmarek, którego aresztowano 20
stycznia 1951 roku pod zarzutem "wrogiej działalności i dążenia do obalenia
ustroju". Śledztwo trwało trzy lata, gdyż funkcjonariusze nie mogli uzyskać
od biskupa potwierdzenia zmyślonych zarzutów, mimo stosowania wobec niego
drastycznych metod śledczych: głodzenie, karcer, zanurzanie po szyję w dole
kloacznym, wielogodzinne przesłuchania bez możliwości załatwiania potrzeb
fizjologicznych, pozbawianie snu, wreszcie podawanie środków chemicznych
powodujących absolutne otępienie i obojętność na zjawiska zewnętrzne.
Aresztowanie biskupa kieleckiego było sondą, która miała pokazać reakcję
episkopatu i duchowieństwa oraz wiernych, a także wytrzymałość psychiczną i
fizyczną samego więźnia. Okazało się, że więzień potrafił wiele wytrzymać;
wierni nie wierzyli w zarzuty zawarte w akcie oskarżenia, modlili się, pisali
listy protestacyjne; umiarkowanie zachował się episkopat, który po
aresztowaniu Prymasa pod naciskiem władz wybrał przewodniczącego i wydał
oświadczenie autorstwa Bolesława Piaseckiego. W oświadczeniu czytamy: "Godne
ubolewania fakty ujawnione w procesie biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka
wymagają zdecydowanego potępienia".
Porównując warunki, w jakich przebywał Prymas, z tymi, w jakich trzymano bpa
kieleckiego, dochodzi się do wniosku, że były one diametralnie różne; że nasz
ordynariusz był torturowany, na skutek czego stracił zdrowie; że trzymano go
w warunkach ubliżających nie tylko jego kapłańskiej i biskupiej godności, ale
przede wszystkim jego godności ludzkiej.
Po zwolnieniu z więzienia nie pozwalano mu wrócić do diecezji. Władze
kościelne wraz z ks. Prymasem gotowe były iść na ustępstwa i spowodować
wyjazd biskupa do Rzymu na czas nieokreślony. Tylko zdecydowanie i
konsekwencja ordynariusza przeszkodziły w realizacji tych planów.
Przypominam to w pięćdziesiątą rocznicę wyroku (12 lat więzienia) i upominam
się o przywrócenie dobrego imienia człowiekowi zamęczonemu przez
funkcjonariuszy UB. Dlaczego do tej pory nie rozpoczęto procesu
beatyfikacyjnego tego męczennika-świadka?