Dodaj do ulubionych

WIĘKSZE KIELCE

IP: *.tu.kielce.pl / 10.10.3.* 27.10.03, 15:59
Chciałbym poruszyć temat włączania do miast okolicznych wsi i miasteczek.Rok
temu do Warszawy przyłączono miejscowość Wesoła a teraz myślą o tym także
władze Sulejówka.Mieszkańcy są zadowoleni bo potaniały ceny biletów
autobusowych,mają nowe linie, w tym nocne,planuje się budowę nowych dróg
itp.Większość ludzi i tak pracuje w Wawie i tam dojeżdza,do tego dochodzi
także swego rodzaju prestiż,mieszka się "w Warszawie" a nie "pod Warszawą".
Chciałbym ten temat odnieść do sytuacji Kielc.Na początek kilka
ciekawostek:część wsi Dyminy leży w granicach miasta, a część już w gminie
Morawica;część Cedzyny należy do Kielc a część do gminy Górno;część Dąbrowy
leży w Kielcach a reszta w gminie Zagnańsk,częśc Sitkówki w K. a reszta w
gminie Sitkówka-Nowiny.Trochę to bez sensu.Zmiana przynależności np.wsi
zależy od zgody jej mieszkańców,władz dotychczasowej gminy i Ministerstwa
Spraw Wewn i Administracji.Myślę że dla osób mieszkających w jednej z takich
podkieleckich wsi byłyby same korzyści z przyłączenia do Kielc:tańsze bilety
autobusowe,nowe połączenia,budowa dróg,wodociągów,wzrost cen nieruchomości a
dla Kielc to szansa na nowe tereny budowlane,więcej mieszkańców,po prostu
rozwój miasta.Osobiście bardzo bym chciał żeby Kielce miały jak największą
powierzchnię,pomyślcie np. gdyby takie Chęciny należały do Kielc,to już by
było niezły miasto,albo łysica w granicach miasta...Ciekawią mnie wasze
opinie,a szczególnie osób które mieszkają w takich właśnie okolicznych
miejscowościach,czy są za czy przeciw włączeniu ich do Kielc?Kielce nie mogą
mieć najwięcej mieszkańców w Polsce,ale mogłyby być największym miastem pod
względem wilekości.Moim ulubionym miastem jest San Paulo-jest dokładnie 75
razy większe powierzchniowo od naszego miasta.No to czekam na opinie...
Obserwuj wątek
    • Gość: 8 Re: WIĘKSZE KIELCE IP: *.tu.kielce.pl / *.tu.kielce.pl 27.10.03, 17:19



      Rocznica przyłączenia Wesołej do Warszawy




      Fot. Bruno Fidrych / AG



      Fot. Bruno Fidrych / AG


      ZOBACZ TAKŻE


      • Sulejówek się waha (26-10-03, 22:03)







      Barbara Kasprzycka 26-10-2003, ostatnia aktualizacja 26-10-2003 22:04

      Czy opłaca się rezygnować z samodzielności i wdzięczyć do molocha? Wesoła
      zrobiła to rok temu, 27 października. Jedni uważają, że na tym zyskała, inni
      nie mogą przeżyć utraty niezależności.
      czytaj dalej »
      r e k l a m a



      Wesoła weszła w granice Warszawy przy okazji wyborów samorządowych 27
      października 2002 r. Tak zdecydowali mieszkańcy, którzy w plebiscycie dostali
      wybór: albo jako samodzielne miasto wrócą do powiatu Mińsk Mazowiecki, albo
      stracą samodzielność i wchłonie ich stolica. Wybrali to drugie.

      Takiego luksusu nie mieli mieszkańcy Ursusa, którzy wcielenie ich niezależnego
      miasta do Warszawy (1977) uznali za represje po robotniczych protestach w
      zakładach Ursus w 1976 r. Urzędnicy do dziś przerabiają dawne ursusowskie
      adresy na nowe, by nie powielać nazw warszawskich.

      Tego problemu Wesoła nie miała - Rada Warszawy uchwaliła, że zostaną tam stare
      adresy. Główne ulice to wciąż Jana Pawła II czy Armii Krajowej. Przez to
      odrębność Wesołej zawsze będzie widoczna: to jedyna dzielnica, gdzie do nazwy
      ulicy dopisuje się Warszawa-Wesoła.

      Wesoła w 2002 r. była w czołówce rankingu polskich gmin. Miała najwyższy w
      kraju wzrost inwestycyjny. W jednej chwili z prężnego miasta stała się
      osiemnastą dzielnicą Warszawy. Ziściło się to, czego wszyscy łaknęli jak kania
      dżdżu: potaniały połączenia z Warszawą, pojawił się autobus nocny i dodatkowa
      linia dzienna. - Lepsze połączenia autobusowe to sprawa zasadnicza, dlatego
      możemy być zadowoleni, że staliśmy się dzielnicą Warszawy - ocenia Teresa
      Dąbrowska, mieszkanka Wesołej.

      Stolica musi się teraz dołożyć do tego, by dzielnica miała lepsze połączenie z
      miastem i najbliższym mostem Siekierkowskim. Zarząd Dróg Miejskich zakłada
      zbudowanie w 2005 r. ulicy, która przez las połączyłaby Wesołą z Wawrem i
      odciążyła przelotową trasę A2. Cieszą się też nauczyciele - w samodzielnej
      Wesołej zarabiali mniej niż koledzy w Warszawie. Na tym plusy się kończą.

      Wesoła przez dziesięć lat skutecznie broniła się przed wschodnią obwodnicą
      Warszawy. Kilka miesięcy po tym, jak utraciła prawa miejskie, Generalna
      Dyrekcja Dróg Krajowych jej głosu słuchać już nie musiała - jej plany
      przewidują przecięcie Wesołej trasą szybkiego ruchu. To nie jedyny przykład
      ubezwłasnowolnienia: - Bez naszego udziału zapadają ważne decyzje - mówi radny
      Marcin Jędrzejewski. - Rada dzielnicy nie zgodziła się na utopienie 80 tys. zł
      w remont dawnego budynku urzędu. Ale Rada Warszawy ten pomysł poparła.

      Warszawskie standardy sprawiły, że w ratuszu 16-tysięcznej dzielnicy w ciągu
      roku utworzono kilkanaście nowych etatów. Koszt utrzymania urzędu w przyszłym
      roku ma być o ponad 2 mln zł wyższy niż w ostatnim roku istnienia samodzielnego
      miasta. Nawet Irena Kuk, radna, która popierała przystąpienie do stolicy, czuje
      się zawiedziona. - Nie podoba mi się, że przybywa urzędników i rosną koszty -
      mówi. - W dzielnicy panuje chaos i rozwadnia się odpowiedzialność urzędników.



    • Gość: cvsior Re: WIĘKSZE KIELCE IP: *.proxy.aol.com 27.10.03, 17:46
      Stare ciagoty metropolitalne bo w Kielcach wielkie jest piekne, takie polskie
      San Paulo. Mzonki pozbawione rozsadku, science fiction, dyrdymaly.Miasto sie
      powiekszy jak bedzie musialo a nie jak heye beda chcialy.cvsior.
    • Gość: górol spod Łysicy Re: WIĘKSZE KIELCE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.03, 00:43
      A po co ci brachu Łysica w granicach Kielc? Zeby tam zrobic betonowe chodniczki
      i dojazd autobusem po wyrownanym goloborzu, jak to zrobiono na Sw. Pamieci
      Krzyzu? W ogole to sie zastanawiam jak komus moga przychodzic do glowy takie
      porabane pomysly - chyba tylko z nudow siedzac na klopie. Wez sie gosciu za
      jakas robote lepiej. I sprawdz, jak sie dokladnie pisze to miasto w Brazylii. :P
      • Gość: hey Re: WIĘKSZE KIELCE IP: *.tu.kielce.pl / *.tu.kielce.pl 28.10.03, 12:30
        Oj gorolu,gorolu...Nie wiesz że im większe miasto i im więcej ludzi w nim
        mieszka to tym więcej inwestycji może przyciągnąć i szybciej będzie się
        rozwijało.Dlaczego nikt nie inwestuje w Kielcach tylko w innych, dużych
        miastach?Bo jest za mały rynek zbytu.
        • awa160 Re: WIĘKSZE KIELCE 28.10.03, 13:15
          Co Ty kolego lejesz wodę iz będzie lepiej ?
          Zobacz z jakimi problemami walczą do dziś mieszkańcy Posłowić i Dymin a
          obiecywano im "złote góry" np.wodociąg a co z kanalizą przecież jest XXI wiek !!
          Zapytaj mieszkających pod Kielcami a mających obsługę ze strony gminy czy chcą
          aby im dać miasto ?
          Przykład:
          co zrobiono w Morawicy -wjazd od Tarnowa każdy kto jedzie pierwszy raz się dziwi
          że to wieś a nie miasto a co dalej zrobiło miasto ?
          Dużo szumu iż damy wam wiele a co dano?
          Jaki inwestor przyjdzie do Kielc skoro nie ma gdzie go umieścić/vide sławny HIT
          na ślichowicach/każda próba ulokowania inwestycji to problemy bo nie uregulowna
          prawnie własność ,bo mieszkańcy nie chcą itp.
          Jak miasto przyciąga inwestorów do upadłych zakładów to widać -tylko likwidacja
          zwolnienia,nie ma żadnych sygnałów ze strony miasta.Są tylko marzenia marzenia
          i czcza gadanina a efektów brak./budowć most na Jesionowej a reszta kiedy ?/
          • Gość: hey Re: WIĘKSZE KIELCE IP: *.tu.kielce.pl / *.tu.kielce.pl 28.10.03, 13:25
            Dobra,zgadzam się że władze miasta nic nie robią żeby poprawić życie
            mieszkających na obrzeżach.Ale chodzi mi o to , czy mieszkańcy okolicznych
            miejscowości byliby za przyłączeniem do Kielc,gdyby obiecano im (np. w formie
            pisemnej umowy) m.in.:
            -budowę nawierzchni dróg gruntowych i remonty obecnych,
            -budowę wodociągów i kanalizacji;
            -nowe połączenia komunikacyjne i więcej autobusów,
            -budowa chodników,
            i innych.
            Wiadomo że podejście władz musi się zmienić ale chciałbym wiedzieć czy w takim
            wypadku jak powyżej ludzie byliby za czy przeciw...

    • Gość: bolo.z.bochenca Re: WIĘKSZE KIELCE IP: *.com 28.10.03, 15:34
      Mysle, ze GW powinna silnie promowac ta idee, zwlaszcza w kierunku poludniowym.
      Nareszcie kazdy redaktor moglby powiedziec o sobie "kielczanin".
      • Gość: hey Re: WIĘKSZE KIELCE IP: *.tu.kielce.pl / *.tu.kielce.pl 28.10.03, 15:43
        a ty chciałbyś żeby twoj Bocheniec należał do Kielc?Czekam na opinie,chyba
        każdy ma jakies zdanie na ten temat.Potrzebne mi są opinie do rozprawy
        doktorskiej pt."Przyzwolenie społeczne na rozwój aglomeracji miejskich na
        przykładzie miasta Kielce"
        • Gość: hey Re: WIĘKSZE KIELCE IP: *.tu.kielce.pl / *.tu.kielce.pl 28.10.03, 16:30
          Dla porównania:
          powierzchnia Kielc:109 km kw.
          Częstochowa 160 km. kw.
          Warszawa 512 km kw
          Katowice 164 km kw
          Gliwice 134 km kw
          Poznań 261 km kw
          Radom 112 km kw
          Szczecin 301 km kw
          Lublin 148 km kw
          Kraków 327 km kw
          GMINA DALESZYCE 222 km kw.+ 109 Kielc=331 km i mamy wicelidera !!!(po
          połączeniu).

          • Gość: emenems Re: WIĘKSZE KIELCE IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 29.10.03, 12:29
            Nie liczy sie ilość, liczy sie jakość!
    • robust Re: Kiedyś pewnie będą większe... 29.10.03, 12:57
      Kielce kiedyś z pewnością będą większe. Ale ten proces musi przebiegać w sposób
      naturalny, wynikający głównie z ekonomicznie uzasadnionych potrzeb mieszkańców
      i samego miasta. I nie sądzę, żeby administracyjne decyzje w sprawie
      powiększenia powierzchni Kielc były potrzebne i pożyteczne. Przecież stosunkowo
      niedawno obecne dzielnice miasta (choćby Czarnów, czy Szydłówek) były
      podkieleckimi wioskami. Starsi mieszkańcy pamiętają wyjazdy do Czarnowa, do
      Białogonu, do Dąbrowy... Teraz miejsca te są dzielnicami miasta. I pewnie
      kiedyś Chęciny, czy Św. Krzyż będą objęte miejskimi granicami. Musi to jednak
      potrwać trochę jeszcze czasu. Cierpliwości... Pozdrawiam
      • drs Re: Kiedyś pewnie będą większe... 29.10.03, 15:34
        Powiększanie na siłę powierzchni miasta nic nie daje.Jest takie miasto nazywa
        sie Tarnobrzeg i sięga polami aż do Sandomierza i co?I nic.Podobny temat
        wałkują na forum Rzeszów.
        Kielce obecnie liczą coś około 215 tysięcy mieszkańców i jak na razie tendencja
        ludnościowa jest malejąca.Po pierwsze młodzież wyjeżdża na wyższe uczelnie do
        większych ośrodków i tu juz nie wraca bo szanse otrzymania pracy są
        żadne.Większego napływu ludności do Kielc obecnie raczej spodziewać sie nie
        należy bo nie ma tu miejsc pracy,nie ma nowych inwestycji na skalę 200 tys
        miasta/poza sklepami,hipermarketami,stacjami benzynowymi a tu miejsca raczej
        dla nielicznych i mniej wykształconych.Po trzecie niz demograficzny/więcej
        zgonów niż narodzin/ raczej nie zaklada przyrostu liczby mieszkańców tak jak
        kiedys na początku lat 80 tych zakładano,że Kielce zbliżą sie do granicy
        300tysięcy mieszkańców pod koniec wieku.Więc po co na siłę przyłączać okoliczne
        gminy.|Oczywiście dla miasta to nowe tereny pod budownictwo/przyszłosciowo/,i
        wpływy z podatków,ale dla mieszkańców przygranicznych gmin,które miałyby być
        włączone do miasta to wyższe podatki i nic w zamian/przykład Dymin,które do
        dziś chcą secesji bo im nie wybudowano dróg,wodociagów i kanalizacji tak jak
        obiecywano.Po co być obywatelem miasta 2giej kategorii,jak można sobie żyć na
        wsi jak obywatel pierwszej.
        Obecnie istnieje w wielu wiekszych miastach tendencja do uciekania na wieś/mowa
        o ludziach zamożnych/,kupowania tam tańszych gruntów i budowania swoich
        posiadłości,generalnie w miastach pozostają ci co muszą ,a więc
        ubożsi.Mieszkańcy blokowisk z epoki socjalizmu.
        Miasto będzie się powiększać w sposób naturalny,wtedy jeśli bedzie czynnik
        miastotworczy,a więc będzie przybywało ludności,bedą miejsca pracy,jeśli Kielce
        bedą na swój sposób miastem atrakcyjnym/np.Uniwersytet,lotnisko itp/.Na razie
        poza pięknym położeniem i wojewódzkością nie są dla ludzi młodych punktem
        startu,nie są takim magnesem dla potencjalnych dużych inwestorów.Nie chce mi
        się wierzyc ,że tu powstanie fabryka np.Mercedesa lub Volkswagena,choć pewnie
        tego każdy by chciał.Poza tym czynnikiem miastotwórczym jest sieć połączeń
        drogowych i kolejowych,bliskość autostrad,a z tym jest krucho.Pozdrawiam.
        • Gość: hey Re: Kiedyś pewnie będą większe... IP: *.tu.kielce.pl / *.tu.kielce.pl 03.11.03, 13:24
          widze,że pozostali nie maja swojego zdania na ten temat...
          • Gość: hey Re: Kiedyś pewnie będą większe... IP: *.tu.kielce.pl / *.tu.kielce.pl 04.11.03, 15:02
            Z forum Rzeszowa:Powiększyć obszar Rzeszowa!
            Autor: Gość: jawo IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl
            Data: 10-06-2002 21:07 + odpowiedz na list

            + odpowiedz cytując


            --------------------------------------------------------------------------------
            Właśnie trafiłem na Wasze forum i proponuję temat na czasie. Przed wyborami
            samorządowymi i pierwszymi w historii bezpośrednimi wyborami prezydenta
            Rzeszowa.
            Temat nie jest nowy, był już poruszany w styczniu w wątku "Powiększyć Rzeszów"
            https://www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?
            dzial=0511&forum=RZESZOW&wid=946725&aid=946725&layout=2. Chciałbym, by to co tu
            napiszę ,było kontynuacją tamtej dyskusji.
            Miałem okazję jako pracownik służb rozwoju miasta złożyć propozycję zajęcia się
            tematem i wstępne opracowanie, ale niestety nie znalazła ona zrozumienia :( u
            wpływowych :( osobistości w mieście.


            Na ten temat pisała Redaktor Bujara z Gazety w Rzeszowie 14. i 16.09.1999 roku.
            Rzeczywiście mamy powierzchnię mniejszą nie tylko niż Tarnobrzeg, ale i Stalowa
            Wola i Nisko (dla sprawiedliwości podajmy że w tych dwóch ostatnich jest sporo
            lasów, ale jednak), a także porównywalną do.... Mielca i Ropczyc (he, he).
            I rzeczywiście obecne granice administracyjne, pochodzące z 1976 roku (Rzeszów
            miał wtedy ok 100 tys. m-k), a tak na dobrą sprawę z... 1950 roku (Rzeszów miał
            wtedy ok. 45 tys. mieszkańców) są podtrzymywane sztucznie, tzn. są ciaśniejsze
            niż faktyczny rozwój miasta, jaki nastąpił w ostatnich latach i je przekroczył,
            szczególnie w zakresie zabudowy jednorodzinnej - nie tylko willowej, ale i np.
            szeregowej. Kiedy inne miasta w latach 70, 80 i 90 powiększały swoje obszary
            nieraz kilkukrotnie jeśli chodzi o ilość i wielkość, my nie przyłączyliśmy ani
            ara. Zakres powiększenia, które z wielu powodów musi jak najszybciej nastąpić,
            musi być jednak przedmiotem wnikliwej analizy. Powiększenie nie może odbywać
            się "samo dla siebie", musi mieć jakiś cel i argumenty. Za taki trudno uznać
            ten, który leżał u podstaw prób działań w tym zakresie z 1999 roku, a chodziło
            wtedy o przyłączenie terenów zamieszkałych, tak by liczba mieszkańców Rzeszowa
            przekroczyła 200 tys., co wiązać się miało z korzystniejszym systemem dotacji
            centralnych dla miast ponad 200-tysięcznych. Argumentów za jest jednak sporo i
            to ważkich. Jednym z nich niewątpliwie jest faktyczny rozwój miasta poza jego
            obecnymi granicami. Kuriozum jest tu osiedle Miłocin-Kolonia obok technikum
            rolniczego, funkcjonalnie należące do Rzeszowskiej Baranówki, a
            administracyjnie... do odległego o 13 km Głogowa. To nie jest "rybka":
            mieszkający tam ludzie korzystają w pełni z miejskiej infrastruktury: mają
            miejskie autobusy w miejskiej strefie, rzeszowską wodę i kanalizację w tej
            samej cenie co mieszkańcy Rzeszowa (a budowę ujęcia i oczyszczalni finansuje
            Rzeszów - czyli my - wszyscy mieszkańcy Rzeszowa - bez udziału gmin
            okolicznych. To Rzeszów brał kredyty na kosztowną modernizację technologii
            uzdatniania wody i na zwiększenie przepustowości oczyszczalni i Rzeszów,
            czytaj my wszyscy je płacimy.) MPWiK utrzymujący sieć także utrzymuje miasto
            Rzeszów. A podatki od mieszkających tam osób wpływają do kasy gminy Głogów Młp.
            A to niemało: podatek od nieruchomości, gruntowy, i 26% kwoty podatku od
            dochodów osobistych (popularny PIT). W ogóle większość podrzeszowskich
            miejscowości, w sumie ok. 20 tys. osób poza Rzeszowem korzysta w rzeszowskiej
            sieci wodno-kanalizacyjnej. Nie licząc składek komitetów społecznych ds. budowy
            sieci wod-kan i kosztów ponoszonych przez gminę na sieć, gminy okoliczne nie
            dały grosza na kosztowne rozbudowy ujęcia wody ani oczyszczalni ścieków. Ceny
            jakie płacą mieszkańcy okolicznych miejscowości za wodę i ścieki są identyczne
            jak dla mieszkańców Rzeszowa - ceny ustalane są uchwałą Rady Miasta Rzeszowa i
            do niedawna (a założę się że i dziś też) dotowane z miejskiej kasy. Tak więc
            teorie o potrzebie "ładowania pieniędzy w infrastrukturę" typu woda
            kanalizacja, gaz itp. na przyłączonych terenach można spokojnie włożyć między
            bajki. Przeciwnie - to co mamy teraz to jakiś rodzaj pasożytnictwa na tkance
            miejskiej Rzeszowa i naiwności polityki miejskiej. Tym zresztą Rzeszów różni
            się od innych miast w Polsce, które często właśnie przez zróżnicowanie cen za
            wodę i ścieki dla mieszkańców miasta (dotowane) i spoza miasta (niedotowane)
            stwarzają zachętę do przyłączenia się do miasta okolicznych terenów. Jeśli do
            tego dodać znaczący odpływ najbogatszych mieszkańców Rzeszowa, którzy budują
            się powszechnie "o rzut kamieniem": funkcjonalnie w mieście, a administracyjnie
            poza nim, sytuacja dla władz Rzeszowa (i dla nas) powinna jawić się jako
            niewesoła: spadek liczby mieszkańców i spadek wpływów do budżetu miasta (to już
            mamy: tegoroczny budżet będzie nominalnie mniejszy od zeszłorocznego). Co
            więcej w wykładanych do publicznej wiadomości planach rozwoju okolicznych wokół
            Rzeszowa gmin w najbliższych latach zakłada się silne wykorzystanie bliskości
            miasta i budowę de facto dzielnic Rzeszowa w granicach administracyjnych tych
            gmin na terenach przygranicznych.
            Dość powiedzieć, że roczny przyrost liczby mieszkańców terenów okolicznych
            sięga nawet 3%, a samego Rzeszowa w ostatnich latach nie przekracza 3 promili.
            Zresztą, kto zbierał np. atlas samochodowy Super Nowości albo ma z księgarni
            nowy, niech popatrzy w nim na okolice Rzeszowa i innych miast, nawet już nie
            tylko obecnych 18 miast wojewódzkich (18 bo w dwóch województwach są po 2
            stolice), ale też i tych większych ze "starych" 49 województw: prosze popatrzeć
            na zasięg terytorialny dzielnic, np. Konina, Włocławka, Krakowa w stronę
            Wieliczki, Gdańska i wielu innych i stopień odsunięcia ich od centrum wokół
            Rzeszowa i w innych miastach. Rzeszów jest 24 pod względem wielkości i 63 pod
            względem powierzchni w Polsce. Spośród 65 miast na prawach powiatu (tzw.
            powiatów grodzkich), których przeciętna powierzchnia w Polsce wynosi 100,63
            km2, Rzeszów z 53,7 km2 zajmuje 49 miejsce, ostatnie spośród 18 miast -stolic
            16 województw. Naturalną konsekwencją tego stanu rzeczy jest jedna z nawyższych
            w Polsce lokata jeśli chodzi o gęstość zaludnienia czyli osób przypadających na
            1km2: 8 wśród miast ponad 25 tysięcznych, 6 wśród miast na prawach powiatu i
            trzecia - za Warszawą i Białymstokiem wśród miast wojewódzkich, z tym że te
            ostatnie dane szybko mogą się zmienić i będziemy pierwsi: Warszawie szybko
            ubywa mieszkańców, a Białystok rozpoczął właśnie proces włączania
            podbiałostockich miejscowości od 1 stycznia tego roku. Oczywiście statystyka
            nie może być głównym argumentem za powiększeniem obszaru Rzeszowa, ale jest
            ważną informacją jak bardzo zostaliśmy w tyle i jak bardzo jesteśmy wyjątkowi w
            prowadzonej w tym zakresie polityce. Poza tym jest kryterium działań
            podejmowanych w urzędach centralnych dotyczących nie tylko wielkości dotacji
            wynikających z liczby ludności, lokalizacji na podstawie tego samego kryterium
            siedzib urzędów regionalnych (właśnie zaczyna się ich odpływ z Rzeszowa) ale w
            ogóle przyznania praw do pełnienia funkcji administracyjnych. Można oczywiście
            pisać zdania typu: " Polecam trochę lektury na
            temat uwarunkowań polityki przestrzennej i zagospodarowania miast", tylko że
            jak z powyższego wynika albo cała reszta Polski ma w nosie tego typu lektury,
            albo czyta jakieś inne - dość że na tym wychodzi lepiej od nas - to Rzeszów
            jest we wszystkich chlubnych rankingach związanych wprost ze skutkami
            prowadzonej polityki przestrzennej w miastach jest na ostatnim miejscu, a w
            niechlubnych na pierwszym.
            Obecna polityka władz miasta, jak twierdzą niektórzy ma na celu "poczekanie" aż
            okoliczne gminy wybudują Rzeszów na swoim terytorium, żeby potem "przenieść
            tabliczkę z napisem Rzeszów" dalej od centrum. Temu ma służyć propagowanie tu
            zupełnie nie realnej i śmiesznej idei Rzeszowa jako metropolii otoczonej
            wianuszkiem miejscowości o wyso

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka