Dodaj do ulubionych

Sukces historyka z UJK

28.11.08, 15:37
Serdeczne gratulacje. Jest Pan świetnym nauczycielem, naukowcem i
człowiekiem (kolejność zupełnie przypadkowa:)), w pełni Pan na to
wyróżnienie zasłużył. Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • Gość: durnowaty Re: Sukces historyka z UJK IP: *.chello.pl 28.11.08, 19:51
      Gratulacje! To jest naprawdę dobra wiadomość:).
      • Gość: pracownik Re: Sukces historyka z UJK IP: *.gprs.plus.pl 28.11.08, 23:24
        p.Miernik jest jednym z niewielu wartosciowych osoba w tym pozal sie
        Boże uniwersytecie..niestety mozna by tu z nazwiska wymienic wielu
        ktorzy swoja prace na UJk realizuja poprzez dosłowne picie kawki i
        udawanie wielkich naukowcow.Tzwani głupio madrzy.Gratuluje
        Profesorze.
    • Gość: COC na UJK coś drgnęło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.08, 23:38
      ostatnio było o sukcesie w badaniach w mikrobiologii teraz z historii
      • Gość: jagak Re: na UJK coś drgnęło IP: 213.77.117.* 29.11.08, 12:46
        A na bibliotekoznawstwie nic.
        • Gość: COC Re: na UJK coś drgnęło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.08, 17:35
          bo to i taki kierunek
    • Gość: Merowing Sukces historyka z UJK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.09, 20:28
      Gratulacje Panie Profesorze :) Zycze dalszych sukcesów w życiu zawodowym i
      cierpliwosci w pracy z wyjątkowo opornymi na wiedzę historyczną uczniami i
      studentami ;)
    • Gość: Kasia Sukces historyka z UJK IP: 89.108.245.* 18.02.09, 23:57
      Gratulacje.Wyróżnienie w pełni zasłużone.
      • Gość: nico Re: Sukces historyka z UJK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.09, 16:59
        A indeks Hirscha ZERO, i to ma byc naukowiec czy tylko gminno-regionalny naukowiec?
        Papers: 0 Cites/paper: 0.00 h-index: 0
        Citations: 0 Cites/author: 0.00 g-index: 0
        Years: 0 Papers/author: 0.00 hc-index: 0
        Cites/year: 0.00 Authors/paper: 0.00 hI-index: 0.00
        AWCR: 0.00 AW-index: 0.00 hI,norm: 0

        Hirsch a=0.00, m=0.00
        Contemporary ac=0.00
        Cites/paper 0.00/0.0/0 (mean/median/mode)
        Authors/paper 0.00/0.0/0 (mean/median/mode)

        • Gość: turek Re: Sukces historyka z UJK IP: *.chello.pl 19.02.09, 20:30
          Takiś inteligentny i liczyć umiesz:), to chyba wiesz, że indeksy
          cytowań nie sprawdzają się w naukach humanistycznych?
          Powiedz mi, co chciałeś w tym wątku napisać? Że jedyną znaną Ci
          satysfakcję osiągasz tylko przy oglądactwie indeksu Hirscha (za
          przeproszeniem:P)? Biednyś.
    • akson1 MAK dołacza się do gratulacji... 19.02.09, 22:35
      Zespół Metropolii Akademickiej Kielce z zadowoleniem przyjmuje informacje o
      przyznaniu nagrody...itd.
      A tak na serio...
      Serdecznie gratulujemy i ściskamy kciuki za dalsze sukcesy :)

      • Gość: nieturek Re: MAK dołacza się do gratulacji... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.09, 13:49
        Odpowiadając turkowi: nałokowce z UHPJK-a bierom forsę nie za pier...... w stołek ale za pracem naukowom i to pracem, ktura cosik dla potomnych wniesie. W kieleckim grajdole sie przyjeło, ze forsa sie nalezy zawsze bo to profesor a gdy cosik sie napisze to wielkie osiongniecie nałokowe, chociaz tak powinno na codzień. Takich nałokowcow od pezypadku do przypadku w Kielcowie jest na peczki.
        A facio co pisał o indeksie hirscha to ma troche racyji, bo po cholere taka ksionszka, gdy tylko bedzie za zycia tego profesor.... aktualna a jak pomrze un to do piwnicy z niom.Kto jom wogule zacytuje?
        • Gość: Kasia Re: MAK dołacza się do gratulacji... IP: 94.254.148.* 20.02.09, 21:24
          Widać,że przywykł Pan do lektury "super Expresu",która potem jest szeroko
          cytowana przez inne brukowce.
          Literaturę naukową pisze się po to,by inni naukowcy mogli z niej czerpać w swych
          dociekaniach,dla studentów,by mogli pogłębiać swą wiedzę i dla historii samej w
          sobie.Bycie naukowcem to taki niepraktyczny zawód,praca dla idei.Trzeba trochę
          więcej wyobraźni(być może wyższe IQ)by docenić pracę dla idei,która nie bazuje
          na utylitaryzmie.
          • w.korczynski Re: MAK dołacza się do gratulacji... 21.02.09, 12:36
            To chyba nie jest najlepsza argumentacja, bo mozna natychmiast
            powiedzieć, że skoro pracuje sie dla ideii, to płacić powinna ta
            włąsnie abstrakcyjna idea, a nie społeczeństwo. Ale rozumiem, że to
            taki skrót. Prawdą jest, że konsumentem rezultatów pracy naukowej
            jest głównie sama nauka, ale też prawda jest, że tzw. nauki
            humanistyczne wnoszą wartosci istotne, niekiedy nawet bardzo
            istotne, dla funkcjonowania społeczeństwa jako w miare sensownego
            systemu umozliwiajacego jednostce "godną" (to słowo jest naduzywane,
            ale lepszego nie znajduję) egzystencję. I za to społeczeństwo
            humanistom płaci. Ja nie znam sprawy; ani człowieka ani książki, ale
            byłbym ostrozny z jej wyśmiewaniem (nie wiem czy Autorzy tych zbyt
            mocno krytycznych postów książke czytali). Z drugiej strony opinie,
            iż nauka nie musi być (niekoniecznie bezpośrednio) utylitarna są
            niebezpieczne dla samej nauki i mogą skutkować brakiem
            zrozumienia "szarego obywatela" dla funkcjonowania nauki. Na
            temat "istoty" nauki do dziś nie ma zgody, ale o roli nauki pisało
            wiele osób. Jest też wiele pism (np. "Forum Akademickie",
            www.forumakad.pl) i portali poswięconych nauce jako zjawisku
            społecznemu np. portal Niezależnego Forum Akademickiego
            (www.nfa.pl). W żadnym z tych miejsc nie pojawiają sie tak ostre
            stwierdzenia jak w poscie "Kasi". Przepraszam, jesli źle ten post
            zrozumiałem.
            • Gość: Kasia Utylitaryzm nauki IP: 94.254.184.* 21.02.09, 21:07
              Panie Korczyński,nie wyciągajmy "szarego człowieka" do odpowiedzi,bo po tego
              typu literaturę-mam na myśli fachową-sięgają zainteresowani tematyką,nie zaś
              ludzie chcący coś poczytać do poduszki.
              Swoją drogą sądy,że praca humanisty to coś za coś i jest winien społeczeństwu
              igrzyska,jest mocno przesadzona,trąci minioną epoką.Uczelnia to nie huta
              żelaza,która ma dać określoną ilość stopu.
              Za przeproszeniem,naukowcy nie są społeczeństwu nic winni.Jak społeczeństwo
              chce,to samo może spędzać godziny w archiwach i bibliotekach,potem przy
              laptopie-setki godzin,zanim powstanie kilkadziesiąt stron czegoś,co wprowadza
              nową wiedzę.Dużo osób ma taką możliwość,niewielu z niej korzysta.
              A to,co zostaje napisane znajdzie swoich odbiorców.Nauka nie jest dla bycia
              cytowaną jak rymy częstochowskie.Skoro książka "My i oni"ujrzała światło
              dzienne,znaczy że ktoś przyjął temat pracy i że wprowadza ona nowe spojrzenie na
              zagadnienie.
              Być może kiedyś,ktoś napisze rozprawę o forach internetowych i nasze opinie będą
              utylitarne,bo na razie to "sztuka dla sztuki". Pozdrawiam
              • w.korczynski Re: Utylitaryzm nauki 22.02.09, 15:06
                >>Panie Korczyński,nie wyciągajmy "szarego człowieka" do
                odpowiedzi,bo po tego typu literaturę-mam na myśli fachową-sięgają
                zainteresowani tematyką,nie zaś ludzie chcący coś poczytać do
                poduszki. << Dokładnie to miałem na mysli pisząc, ze nauka jest
                głownym konsumentem swoich rezultatów.

                >>Swoją drogą sądy,że praca humanisty to coś za coś i jest winien
                społeczeństwu
                igrzyska,jest mocno przesadzona,trąci minioną epoką. Uczelnia to nie
                huta
                żelaza,która ma dać określoną ilość stopu.<< Nie wiem, kim Pani jest
                (podejrzewam jednak, że pracuje Pani w jakiejś uczelni), ale tak
                właśnie rozlicza się ludzi z pracy w uczelni. Liczą się przeróżne
                punkty tym tzw. indeks Hirscha.
                >>Za przeproszeniem,naukowcy nie są społeczeństwu nic winni.<<
                Oczywiście, że są winni; forsę, która społeczeństwo mogłoby wydać na
                inne cele, np. mleko dla dzieci. Każdy, kto bierze grosz publiczny
                jest cos społeczeństwu winny.
                >>Jak społeczeństwo chce,to samo może spędzać godziny w archiwach i
                bibliotekach,potem przylaptopie-setki godzin,zanim powstanie
                kilkadziesiąt stron czegoś,co wprowadzanową wiedzę.Dużo osób ma taką
                możliwość,niewielu z niej korzysta.<< Społeczeństwo za to właśnie
                płaci naukowcom, aby sobie tego siedzenia oszczędzić.

                >>A to,co zostaje napisane znajdzie swoich odbiorców.Nauka nie jest
                dla bycia
                cytowaną jak rymy częstochowskie.<< Zgodnie wszelkimi kanonami
                systemu naszej nauki to stwierdzenie zakrawa na herezję (choć ja
                częściowo ten pogląd podzielam). Toż właśnie cytowania są w
                rozliczaniu badań naukowych najważniejsze. Naprawdę polecam lekturę
                dyskusji w portalu NFA (www.nfa.pl) oraz dyskusje wokół tzw.
                scientometrii.
                >>Skoro książka "My i oni"ujrzała światło dzienne,znaczy że ktoś
                przyjął temat pracy i że wprowadza ona nowe spojrzenie na
                zagadnienie. << Ja nie wypowiadałem się na temat tej książki, bo jej
                NIE ZNAM. Jednak w tym miejscu popełnia Pani kolejny grzech przeciw
                tzw. „dobrym obyczajom w nauce” (celowo dubluje skrót „tzw.” i
                cudzysłów, bo to trzeba przeczytać! Koniecznie!), które
                jednoznacznie ZABRANIAJĄ przywoływania autorytetu w argumentacji
                naukowej.
                >>Być może kiedyś,ktoś napisze rozprawę o forach internetowych i
                nasze opinie będą utylitarne,bo na razie to "sztuka dla sztuki".<<
                Nie sądzę, jesteśmy poza tematem (tzw. naukoznawstwem) Również
                pozdrawiam
                • Gość: Kasia Re: Utylitaryzm nauki IP: 94.254.198.* 22.02.09, 17:41
                  Jeśli chce Pan nieść "kaganek oświaty" i przekierować zainteresowanie ludzi z
                  kufla piwa na literaturę fachową,to trzymam kciuki.Jak najbardziej
                  popieram.Natomiast to pustosłowie o obowiązkach naukowców wobec społeczeństwa
                  staje się już groteskowe.Proszę sobie przejrzeć,z łaski swojej,pozycję
                  pt."Obława" Joanny Siedleckiej lub "Władza a społeczeństwo w PRL"Andrzeja
                  Friszke.Przekona się Pan,jak miniona władza próbowała zrobić z nauki utylitarny
                  dział propagandy i jak wymierne miały być efekty pracy do-m.in-zarobków.
                  Zapewne,drogi Panie,nie ma Pan wiedzy o poziomie wynagrodzeń pracowników
                  naukowych,więc oświecę Pana,iż są one grubo poniżej średniej krajowej.
                  Swoja drogą,to dobrze że nauka wywołuje tak ożywioną dyskusję.Pozdrawiam.
                  • w.korczynski @Kasia 22.02.09, 18:40
                    Niczego i nigdzie nosić nie zamierzam. Kaganka oswiaty do ludu też
                    nie. To o obowiazkach, to prawie cytat z rozmaitych kodeksów
                    etycznych, ale ja NAPRAWDĘ myslę, ludzion sie płaci nie za to
                    że "leżą i pachną" albo siedza w wiezy z kości słoniowej, ale za to,
                    ze cos pożytecznego robią. Jesli biorą forsę za frajer, to są
                    darmozjadami lub naciagaczami albo czyms podobnym. Nie wiem o czym
                    traktuje książka Joanny Siedleckiej ani Andrzeja Friszke, ale nie
                    sądzę, by któras z tych pozycji mogła zmienic moje poglady. Pani
                    chyba mysli o tfurczej (nie mylić z twórczej) interpretacji Lenina i
                    Stalina rozmaitych mysli naukowców Zachodu. Ale to nie ma nic do
                    rzeczy. Warto zapoznac się z tym jak funkcjonuje nauka, w tym i tzw.
                    humanistyka na Zachodzie, gdzie owego "utylitarnego działu
                    propagandy" nikt z nauki nie robił (Hitler był epizodem). To
                    przekonanie o konieczności, by naukowiec był - nawet za
                    pośrednictwem długiego szeregu następców - jakoś społecznie
                    uzytecznym jest jaknajbardziej zachodnie. A tak przy okazji; jak
                    odróznić pracę naukowca humanisty (np. literaturoznawcy) od
                    dziennikarza (np. recenzenta)? Popper ani Kuhn, o Lakatosu nie
                    wspominając nic o tym nie piszą. Coś mi się zdaje, że czasem jedynym
                    dobrym rozróznieniem bywa tytuł. Ale z tego śmiał sie juz Bułhakow.
                    Z tą znajomością zarobków w nauce źle Pani trafiła. Tak się sklada,
                    że w uczelniach pracowałem wiele lat i BARDZO DOKLADNIE wiem ile sie
                    zarabia. Adiukt ma około średniej, a PRAWIE KAŻDY pracownik naukowo -
                    dydaktyczny ma powyżej mediany (przy istniejących "kominach
                    płacowych" odnoszenie sie do średniej jest mylące, bo ma ją
                    niewielki procent zatrudnionych). Ale nawet w stosunku do średniej
                    nie jest tak źle. Mozna sprawdzić w oswiadczeniach majatkowych
                    naukowców - parlamentarzystów, np. byłemu Rektorowi AŚ, Massalskiemu
                    wychodziło ok 220 tys. za 9 miesięcy. Nie wiem jak ma sie to do Pani
                    opinii o zarobkach w nauce, ale ja myslę, że to sporo. Na tym forum
                    o nauce "jako takiej" raczej się nie dyskutuje, choc ja miałem
                    watpliwą przyjemność takie debaty tu prowadzić. Proszę nie odnosić
                    tego do siebie; dyskusja z Panią jest - mimo róznic pogladów - w
                    sumie sympatyczna. Tamte miały miejsce kilka lat temu i były
                    rynsztokowe. Moze Pani zresztą sprawdzić; być może zrewiduje Pani
                    swój poglad na naukę co to jak muzyka "Du holde Kusnst ..." itp.. Ja
                    wypowiadam się najczęściej na łamach "Niezależnego Forum
                    Akademickiego" i "Forum Akademickiego". To ostatnie pismo traktuje o
                    sprawach jaknakbardziej zwiazanych z nauką. A może pogadamy np. na
                    łamach NFA (www.nfa.pl)? Ma Pani w moim pojęciu bardzo oryginalne
                    poglady na naukę i na pewno spotkałaby Pani tam ludzi, którzy
                    lepeiej niz ja potrafiliby wyartykułwać to o co mi chodzi. Bo mam
                    wrazenie, ze chyba nie wyraziłem sie dostatecznie jasno, a nie mam
                    teraz mozliwosci częstego pisania na internetowych forach.
                    Pozdrawiam i licze na pojawienie sie Pani wypowiedzi na forach
                    poświeconych nauce.
                  • Gość: dysydent Re: Utylitaryzm nauki IP: *.autocom.pl 23.02.09, 14:10
                    Kasia ściemnia sprawę wynagrodzeń w nauce. Fakt, że asystent ma
                    mniej niż średnia krajowa ale tak jest też w Europie i Ameryce.
                    Normalne. U nas prof mają na ogół 2-3 średnie krajowe i nie jest to
                    mało tym bardziej, że wielu dostaje te średnie głownie za tytuł a
                    mnie za pracę.Niestety tak jest. Wielu robi na kilku etatach i
                    wyciąga dużo więcej. Ponadto są jeszcze inne gratyfikacje.
                    Parę lat temu prasa podawała, że najlepiej zarabiającym prezydentem
                    miasta w Polsce jest prezydent Krakowa prof. Jacek Majchrowski ale te
                    zarobki zawdzięczał nie temu że jest prezydentem ( ustawa kominowa
                    maks. ok. 12 tys miesięcznie) ale dlatego że był zatrudniony na
                    innych uczelniach np. na UJ czy u swojej zony której przekazał
                    wyższą szkołę któraś sam założył. Zdaje się był tez kiedyś prof. na
                    AŚ.Jak pozbierał te kiepskie ( w opinii Kasi) zarobki uczelniane i
                    różne ekspertyzy itp to mu wyszło gdzieś ok.60 tys na miesiąc, no i
                    opinia, ze w gruncie rzeczy jako prezydent to robi raczej społecznie
                    ale zarabia głownie jako prof. Jak się przegląda internet to aż
                    człowiek się dziwi czemu tacy sławni ludzie, politycy, biznesmeni,
                    tak garną się na uczelnie gdzie są pensje głodowe ? A ponadto lokują
                    tam swoje dzieci , żony itp . Aby wszyscy razem głodowali ?
        • Gość: turek Re: MAK dołacza się do gratulacji... IP: *.chello.pl 21.02.09, 02:16
          A za co Ty bierzesz tę forsę (bo jakoś mi umknęło)?
          • Gość: ja Re: MAK dołacza się do gratulacji... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.09, 19:12
            Ej wy naukowcy z bożej łaski. Nie znacie swojej ustawy! Poczytajcie sobie art. 111 ustawy o szkolnictwie wyzszym z 2005 roku. Stoi tam, jak byk, co ma robić doktor habilitowany czy też profesor.
            Nie mniej, jedna rozdmuchana przez media publikacja z kieleckiej uczelni zwanej UHPJK-iem, niezbyt dobrze świadczy o takim naukowcu i o samej uczelni.
            Pytanie wcale nie retoryczne - za co owi naukowcy z tej uczelni biorą podatników pieniądze?
            Może lepiej byłoby, aby im płacic dopiero za konkretne wyniki a nie markowanie pracy naukowej bez względu czy to w nauce ścislej czy humanistycznej. Trzeba pamietac, że oprócz pensji o wiele wiekszej niż przecietny emeryt dostaje to mają jeszcze dodatcje na swoje badania, A do tego dochodi jeszcze honorarium za takie dzieło.
        • Gość: turek Re: MAK dołacza się do gratulacji... IP: *.chello.pl 22.02.09, 11:24
          Widzisz, nie wiem, jakie są zwyczaje profesorskie, wiem jednak, że
          Dr hab. G.Miernik w pełni na swoją habilitację zapracował (a ten
          wątek -przynajmniej teoretycznie- dotyczył tej jednej osoby, a nie
          wszystkich profesorów świata/Polski/Kielc). Nie podoba mi się, że
          uogólniasz i wszystko interpretujesz jak jakiś mocno ograniczony
          matematyko-fizyk:P. Założę się, że reprezentujesz nauki ścisłe, w
          których indeks Hirscha jest czczony i wielbiony (pewnie codziennie
          rano go sprawdzasz?:P). Widzę, że oceniasz człowieka dopiero po
          sprawdzeniu w wyszukiwarkach jego nazwiska i cytowań. Skoro silisz
          się na jakąś nieudolną stylizację gwarową (to ma być pewnie
          dowcipne?), napisz artykuł o polskiej gwarze, koniecznie w języku
          angielskim i zobacz, czy Twój ukochany indeks to odnotował. Po
          prostu nie da się porównywać dorobku z dyscyplin humanistycznych i
          ścisłych. Indeks ten dotyczy przede wszystkim nauk ścisłych, czyż
          nie?
          Powiem Ci tak: istnieje większe prawdopodobieństwo, że zwykły
          śmiertelnik przeczyta książkę humanisty niż zajrzy do czegoś, co
          jest zatytułowane, np.: "Grupa holonomii w zastosowaniu do
          obliczeń kwantowych i całkowania nieliniowych układów
          dynamicznych" (z całym szacunkiem i niekłamanym podziwem dla osoby,
          która się tym zajmuje).
          • w.korczynski @turek 22.02.09, 15:13
            Nie wiem, czy to do mnie, ale wspominanie indeksu Hirscha i „Grupa
            holonomii” mogłyby tak sugerować, więc pozwolę sobie zabrać głos.
            >>Widzisz, nie wiem, jakie są zwyczaje profesorskie, wiem jednak, że
            Dr hab. G.Miernik w pełni na swoją habilitację zapracował (a ten
            wątek -przynajmniej teoretycznie- dotyczył tej jednej osoby, a nie
            wszystkich profesorów świata/Polski/Kielc). Nie podoba mi się, że
            uogólniasz i wszystko interpretujesz jak jakiś mocno ograniczony
            matematyko-fizyk:P. Założę się, że reprezentujesz nauki ścisłe, w
            których indeks Hirscha jest czczony i wielbiony (pewnie codziennie
            rano go sprawdzasz?:P). Widzę, że oceniasz człowieka dopiero po
            sprawdzeniu w wyszukiwarkach jego nazwiska i cytowań. << Nie
            zabierałem w ogóle głosu na temat habilitacji (nb. dopiero z tego
            postu dowiedziałem się, że to o habilitację chodzi) Pana Miernika.
            Wątku nie czytałem, ale w innym miejscu biore udział w dyskusji o
            sprawach nauki i ktoś znajomy zwrócił mi uwage na wypowiedź „Kasi”,
            która zasugerowała, że naukowiec pracuje „dla ideii”. Ja się z tym
            nie zgadzam; co wiecej uwazam takie poglady za szkodliwe dla nauki i
            ludzi, którzy się nauka zajmują. I dlatego napisalem mój wczorajszy
            post.
            >>Skoro silisz się na jakąś nieudolną stylizację gwarową (to ma być
            pewnie
            dowcipne?), napisz artykuł o polskiej gwarze, koniecznie w języku
            angielskim i zobacz, czy Twój ukochany indeks to odnotował.<< Na nic
            się nie silę, indeksy olewam, ale to nie ja lecz znacznie od nas obu
            (obojga?) więksi uczeni te klasyfikację wykombinowali.
            >>Po prostu nie da się porównywać dorobku z dyscyplin
            humanistycznych i
            ścisłych.<< Tak naprawdę, to nie da się porównać żadnych dwóch prac.
            Napisałem o tym nawet kilka tekstów na ten temat (np.
            www.forumakad.pl/archiwum/2007/03/28_dla_kogo_te_reformy.html)
            więc jako zarzut jest to stwierdzenie nietrafne.
            >> ( Indeks ten dotyczy przede wszystkim nauk ścisłych, czyż
            nie?<< Nie do końca i nie jest prawdą, ze uwzględnia tylko prace
            angielskojęzyczne. Ale to nie ma większego znaczenia. Kłopot w tym,
            ze jest to kryterium STOSOWANE. Tak więc ewentualne (chyba sensowne)
            zastrzeżenia kierować trzeba do tych, którzy scientometrie stosują.
            Z drugiej strony jakoś trzeba forsę na badania dzielić, a pomysłów
            brak.
            >>Powiem Ci tak: istnieje większe prawdopodobieństwo, że zwykły
            śmiertelnik przeczyta książkę humanisty niż zajrzy do czegoś, co
            jest zatytułowane, np.: "Grupa holonomii w zastosowaniu do
            obliczeń kwantowych i całkowania nieliniowych układów
            dynamicznych" (z całym szacunkiem i niekłamanym podziwem dla osoby,
            która się tym zajmuje). << Absolutna racja. Ale jest chyba gorzej;
            tzw. zwykły śmiertelnik zamiast po książkę sięga najczęściej po
            kufel piwa. I my tego nie zmienimy. Pozdrawiam.
            • Gość: turek Re: @turek IP: *.chello.pl 22.02.09, 16:00
              Akurat była to odpowiedź na post "nieturka", ale przyjmuję Pańskie
              argumenty. Również pozdrawiam.
              • Gość: on Re: @turek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.09, 16:59
                utwierdza sie w nas przekonanie, że posty piszą młodzi, którzy jeszcze historii nie powąchali i nie uczestniczyli w niej. Np."utylitarny dział propagandy" zawsze istniał istnieje i bedzie istniał. W zalezności, od tego, kto jest u władzy. Zauważmy, że do dobrego tonu aktualnych czasów, każdy z naszych historyków z UJK pisuje o Żydach, którzy żyli na tej ziemi. Faktycznie nic dla historii z tego nie wynika, ale takie są czasy i taka moda.
                Pamietajmy, że w zalezności od tego, kto jest u włazy taka jest moda. Najlepiej to wiedzą towarzysze np. K.Kik, J.Jaskiernia, C.Czarny, A.Szplt i cała gromda z byłej PZPR....
                Warto się zastanowić nad tym, jakby potoczyła sie historia owych chłopohistoryków, gdyby Htler nie napadł na ZSRR a rozwiązał całkowicie problem słowian (i nie tylko) tu nad
                Wisłą. Albo tez warto sie zastanowić nad samym uwłaszczenim chłopstwa po 1945 roku. Gdyby nie dano chłopom ziemi, to nie byłoby takich niedowartościowanych chłoponaukowców... Itd. itd. Może i piszących na tym forum też by nie było...
                Opluwanie PRL teraz jest modne. Ale dzięki temu PRL chłopi sa naukowcami....
                • wsiowy Re: @turek 24.02.09, 13:55
                  Warto spojrzeć do katalogu naszej UJK. Wtedy można ujrzeć dzieła naszych profesorów.
                  G.Miernika też. Nie ma czym się chwalić!
                  • miastowy-to-ja Re: wsiowy 24.02.09, 16:18
                    Do kieszeni też warto zajrzeć. Jest się czym chwalić.
                    • miastowy-to-ja Re: wsiowy 24.02.09, 16:22
                      Za szybko ncisnąłem i zapisałem. Tu jest ciag dalszy. Może nie u
                      Miernika, ale prof. Massalski, to ho, ho! Niektórzy za miesiąc mają
                      tyle co On za dzień. Ciekawe jak z innymi? Ile profesor moze
                      wyciagnąc z dwóch, trzech etatów? Ten Majchrowski to wyjatek. U nas
                      takich chyba nie nie ma.
                • Gość: mimoza Re: @turek IP: 81.26.15.* 25.02.09, 12:02
                  a ty rozumiem, jesteś yntelygent-naukowiec?
                  • Gość: wsiuk Re: @turek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.09, 16:42
                    mimoza, musisz zajrzeć do dowodów dziadków i zobaczysz, że jesteś chłoposzkolonymyntelegentem.
                    Ale ad rem. Chłoponaukowcy z UJK zawszeć to co powinno byc normą traktują jako cud naukowy.
                    Np. jak dostaną dotacje unijną, to aj waj, samego Boga złapali za nogi.
                    A to powinno byc normą. Jak składa się wniosek o dotacje unijne to powinno sie dostać pieniadze. To norma.
                    A życie - wnioski składają niedouczeni chłopouczeni.
                    I jak którys cosik doczyta, to coś otrzyma. A inni? Inni - to już inna bajka...
                    • tez-miastowy do wsiuka i mimozy 27.02.09, 20:03
                      Czy nie możecie dyskutować nie obrażając się?
                      • Gość: niekasia Re: do wsiuka i mimozy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.09, 15:04
                        Odpowiadając kasi: albo jest niedoinformowana ta kasiula, albo nie załapala się na ujk do koryta.
                        Jakby nie była leniwa, to moglaby sobie zajrzeć do archiwum ujka, i zobaczyć, że na WZiA niektorzy profesorowie mieli płacone za 300 prac w ciagu jednego roku. To stachanowcy, bowiem sa jeszcze z poprzedniej epoki czyli z PRL-u i często należeli do PZPR-u. Pomijamy tu kumulowanie zajęć z kilku grup w jedna grupe, by wziąć forse za każda z tych grup....
                        Tak kasiulko. Tylko nieudacznucy mają grubo poniżej średniej. Najwazniejsze jest koryto i trzeba znaleźć kogoś, kto do tego koryta dopuści (np. jakiegoś chłopoprofesora).
                        Taki profesor Massalski. obecnie emeryt (zgadnij dlaczego poszedł na emeryturę) miał swgo czasu w ciagu jednego roku grubo ponad 200 tys złotych. Za co? A za to, że był ... i kiedyś pisywał kawałki (czytaj: publikacje) w prasie PZPR-owskiej....
                        • tez-miastowy za daleko od tematu 02.03.09, 15:39
                          Z całym szacunkiem - czy nie odbiegacie od tematu tego watku? Tu
                          była mowa o książce prof. Miernika. Moze wypowiedzi Kasi sa jeszcze
                          w temacie, bo pisze o sytuacji na kieleckiej uczelni, ale te
                          dogadywania sa niepotrzebne. Załóżcie nowy watek o ogólnej sytuacji
                          w polskich uniwersytetach i tam dyskutujcie.
                        • Gość: Kasia Re: do wsiuka i mimozy IP: 188.33.91.* 30.05.09, 11:20
                          Nie studiowałam i nie pracuję na UJK,to tak gwoli ścisłości.Zapewne na każdej
                          uczelni są dorobkiewicze i ludzie bez honoru,jak wyżej wymieniony.Niemniej
                          jednak,są także ludzie wielkiego formatu,pracujący nad zupełnie nowymi
                          elementami historii,jak na przykład prof.Michał Klimecki,wykładający na kilku
                          uczelniach,m.in Akademia Obrony Narodowej,UMK,jednocześnie aktywny naukowo.Nie
                          interesuje mnie ile zarabia ale to co robi naukowo.Książki tego profesora
                          poprzedzone są czasem latami pracy,badań.Bo w nauce liczy się jakość,nie ilość.
                          To samo odnosi się do do dr hab. Miernika,który ładnych parę lat pracował na
                          swój sukces.Zapewne mógł habilitować się wcześniej ale być może wtedy książka
                          nie zostałaby uhonorowana tak prestiżową nagrodą?
                          Jestem zdania,że w ogólnym rozrachunku liczy się to,co człowiek robi dla nauki i
                          studentów,czyli jak ludzie go pamiętają.
    • Gość: stosunek z władzą "Panie Sendzio ..." IP: 83.1.88.* 30.05.09, 11:37
      "Panie Sendzio, a Kasprowic pedzioł, ze ón Stalina pie...."
      Sołtys wsi Zakrzów (1945-46)
      • Gość: Jakub Re: "Panie Sendzio ..." IP: 83.1.88.* 30.05.09, 11:41
        Jak widać, w nauce działa ostra antypolska cenzura. :) Nawet widać, kto ją w
        naukach historycznych prowadzi - kuzynostwo z Gazety Wyborczy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka