Dodaj do ulubionych

Plac Bohaterów Getta. Po kocich łbach chodzi si...

IP: *.ims.kompania.net / *.golebia.clarus.com.pl 12.01.04, 01:38
to bardzo dobry projekt-oby został zrealizowany na odpowiednim poziomie
Obserwuj wątek
    • Gość: Wlodek Re: Plac Bohaterów Getta. Po kocich łbach chodzi IP: *.NYCMNY83.covad.net 12.01.04, 19:19
      Strasznie podoba Mi sie idea tego projektu (nie moge napisac, ze sam projekt,
      bo widzialem z niego tylko tyle, ile Wyborcza zamiescila pod tym artykulem).
      Zycze, aby nie podzielil on losu wszystkich krakowskich konkursow na
      zagospodarowanie przestrzenne jakis fragmentow miasta, ktore to wszystkie, z
      jednym moze wyjatkiem, konczyly tylko i wylacznie na papierze. Ten jeden
      wyjatek to Plac Marii Magdaleny, ale i tak miastu udalo sie go w koncu
      zeszpecic kolumna Skargii.
      Sadzac po tym wywiadzie, a takze wypowiedziach Piotrka Lewickiego na forum
      Gazety w czasie dyskusji na temat Kazimierza, mamy doczynienia z bardzo
      inteligentnym tandemem projektowym, z ludzmi majacymi bardzo rozsadne (moim
      zdaniem) i wywazone podejscie do architektury. Mysle, ze w przyszlosci beda oni
      glownym motorem intelektualnym srodowiska architeketonicznego w Krakowie.
      Powodzenia i najlepsze zyczenia z Nowego Jorku.
      Wlodek Jedruszak.
      • Gość: konradm Re: Plac Bohaterów Getta. Po kocich łbach chodzi IP: *.net.autocom.pl 12.01.04, 21:12
        Oj przydałoby się, przydało. Boję się trochę o ten projekt, wydaje mi się, że
        jest cokolwiek za dobry na Kraków. Ale zobaczymy.

        Co do motoru intelektualnego, to jestem jak najbardziej za. Za tym na przykład,
        żeby przez następne 20 lat szefem Biennale Architektury nie był już pan Dariusz
        K., bo tego wprost nie idzie wytrzymać.
        • Gość: mayday Re: Plac Bohaterów Getta. Po kocich łbach chodzi IP: *.bphpbk.pl 13.01.04, 11:29
          nawierzchnia jest historyczna, bo to w nią wsiąkła krew pomordowanych na tym
          placu. Zabytkowy jest także domek na środku - czy dlatego, że mają 'tylko' po
          100 lat, należy je zlikwidować?
          A z czym się kojarzą krzesła stojące pojedynczo na placu. I tak nikt na nich
          nie usiądzie, bo są zimne, stoją pojedynczo i nie dają wrażenia przytulności -
          wręcz przeciwnie. Sorry, ale mnie się w ogóle nie kojarzą ze stosem
          wyrzuconych, poprzewracanych, zniszczonych mebli opisywanym przez Pankiewicza.
          Bardziej się to kojarzy z krzesłami Kantora, a nie z wysiedleniem.
          Te projekt to przerost formy na treścią. Jak też przerost ambicji autorów,
          którzy chcieli zaistnieć przez stworzenie 'czegoś innego'. A ja zawsze
          myślałam, że droga do realizacji ambicji wiedzie przez artyzm, a nie przez źle
          pojętą oryginalność...
          • Gość: Wlodek drobna uwaga dotyczaca historycznosci IP: *.z067105146.nyc-ny.dsl.cnc.net 13.01.04, 18:24
            Nawierzchnia jest moze historyczna, ale syfna. Przed wybrukowaniem Krakowa w
            dziewietnastym wieku ulice mialy jeszcze bardziej historyczna nawierzchnie-
            pradawne, piastowskie jeszcze bloto wzbogacane tu i tam konskim nawozem.
            Jezeli "historycznosc" czegos jest ostatecznym i rozstrzygajacym argumentem w
            planistyce i architekturze, to chyba trudno o czymkolwiek porozmawiac. Poprostu
            przybijmy do tablic na wjezdzie do miasta tabliczke "zabytek- budowanie
            czegokolwiek wzbronione pod kara wygnania do ahistorycznej Europy Zachodniej"
            To tylko taka drobna uwaga.
            Pozdrawiam. Wlodek
          • Gość: Piotr Lewicki Re: Plac Bohaterów Getta. Po kocich łbach chodzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.04, 22:12
            Dobry wieczór,
            Trudno polemizować z faktem, że w starą nawierzchnię - tą, która była na placu
            w czasie okupacji - wsiąkła krew pomordowanych. To argument niosący dodatkowo
            ogromny ładunek emocjonalny. Czy ta nawierzchnia jest pod dzisiejszym asfaltem,
            nie wiemy i nie wiemy, czy jeżeli jest, to w stanie nadającym się do
            wykorzystania na Nowym Placu Zgody. Mam też problem z pogodzeniem troskipana
            przewodniczącego Jakubowicza - umownie mówiąc "o niekopaniu" w tym miejscu z
            możliwością zrywania obecnych warstw drogowych. Ale może ten problem wspólnie
            rozwiążemy.
            Domek na środku jest zabytkowy, co odkryłem po rozstrzygnięciu konkursu i biję
            się ze wstydu w piersi, że przeoczyłem ten fakt w trakcie przygotowań do
            konkursu. Nie znalazłem tej informacji w warunkach konkursu, a w innych
            materiałach przeoczyliśmy. To co próbowaliśmy parokrotnie wytłumaczyć,
            koncepcję można i należy w trakcie pracy nad projektem realizacyjnym wzbogacać,
            żeby realizacja była trywialnie mówiąc "ciekawsza". Ten domek moze na tym placu
            zostać, przyjmuję argumentację historyczną i uważam, że zostawienie albo nie
            domku, nie deformuje naszej konkusowej koncepcji. cdn
          • Gość: Piotr Lewicki cd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.04, 22:22
            Nigdy nie twierdziliśmy, że te krzesła dają wrażenie przytulności. Nie uważam
            też, że o przytulność w tym miejscu chodzi.
            Czy to, że się Pani i mnie kojarzą z krzesłem Kantora to źle? A jak sie panu
            Feinerowi skojarzyło z obrazami Wróblewskiego te też źle? A jak się kojarzy ze
            zdjęciem placu przed szkołą w Bam po trzęsieniu ziemi sprzed kilkunastu dni?
            Wydaje mi się, że skojarzenia sa takie a nie inne przez pryzmat czyjegoś
            doświadczenia. My oboje mamy podobne, bo jesteśmy stąd i pewnie mamy
            podobne "zaplecze".
            Nie wiem, czy to jest przerost formy nad treścią. Ten zarzut wydaje mi się
            subiektywny.
            Nie zgadzam się natomiast z zarzutem o "przeroście ambicji autorów". Na trzecim
            roku studiów jeden z moich nauczycieli nauczył mnie, że oryginalność nie jest
            wartością samą w sobie. I nigdy pracując nad projektem nie zastanawiamy się nad
            tym jak zrobić coś oryginalnego - to zostawiamy innym, którzy a to wolą
            postawić palmę na rondzie w Warszawie a to wybrać, wypchać i postawić na sobie
            troje zwierząt. cdn
          • Gość: Piotr Lewicki cd 2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.04, 22:26
            Nie musimy też gwałtownie zabiegać o miejsce w podręcznikach i gazetowych
            artykułach. Powiem więcej - mamy trochę dosyć gęby prowokatorów, którą nosimy
            od dobrych kilku lat, niezamierzenie.
            Na koniec: skąd w Pani tyle zgryźliwości? Czemu się Pani tak zaperza i rozpędza?
            Pozdrowienia - tak czy tak!
            Piotr Lewicki
            • Gość: mayday Re: cd 2 IP: *.bphpbk.pl 15.01.04, 09:51
              ad p. Lewicki
              proszę wybaczyć tę zgryźliwość, ale bierze się wyłącznie z troski o przyszły
              wygląd miejsca, o którym rozmawiamy. Cieszę się, że zdecydował się pan zostawić
              domek na placu. Historyczność nawierzchni to druga sprawa, rzeczywiście nie
              wiadomo, jaka ona była podczas wojny. Pankiewicz, na przykład, dwukrotnie pisze
              o asfalcie: "dzieci bawiące się na mokrym od krwi asfalcie". Inne źródła (jakie
              to musiałabym sprawdzić) podają, że na środku placu był zieleniec. Może warto
              byłoby przynajmniej częściowo uwzględnić ówczesny wygląd placu w projekcie? to
              pan jest oczywiście architektem, nie ja, i to pańska wyobraźnia decyduje o tym,
              co powinno być w projekcie. Ale inni nie muszą podzielać pańskich skojarzeń, a
              przecież symbolika tego, co znajdzie się na Placu, powinna by nośna dla
              wszystkich. Tymczasem uważam, że tak nie jest. Skojarzenie krzeseł z Kantorem
              byłoby super, ale nie tu. To nie jest pomnik Kantora, ani Kantor nie miał nic
              wspólnego z żydowskim gettem - więc skojarzenie chybione. Szkoła z Bam - już
              lepiej. Tylko, że tam była szkoła, a krzesła przynajmnie niektóre
              poprzewracane. Nie przypuszczam, żeby na placu Zgody wysiedlani Żydzi siedzieli
              (tak jak dzieci przed szkołą w Bam) - nawet na pewno wiemy, że nie. A ze stosem
              powyrzucanych, poprzewracanych mebli te krzesła się nijak nie kojarzą...
              O przytulności pisałam dlatego, iż zakłada pan, że na tych krzesłach ludzie
              będą siadać. To był w wywiadzie jeden z pańskich argumentów za projektem.
              Popieram siadanie, ale te krzesła są właśnie zimne i idę o zakład, że nikt na
              nich nie będzie siadać. Nawet menelki wolą zaciszną ławeczkę pod drzewem niż
              siedzieć 'na widelcu' na środku placu.

              również pozdrawiam,
              mayday
              • 013y Re: cd 2 16.01.04, 14:06
                Kilka słów wyjaśnienia się należy istotnych dla dyskusji. Projekt otóż jest
                wynikiem konkursu-co w żadnej dyskusji (a było ich już kilka na temat Placu)
                wyraźnie nie zostało powiedziane. Mało tego – konkurs ogłoszony był (bo być
                musiał) w zgodzie z ustawą o zamówieniach publicznych. Skutek tego obowiązywały
                ściśle określone w warunkach konkursowych rygory. Nie dostosowanie się do nich
                ma skutek wykluczenia z konkursu.Oglądając inne prace konkursowe, widać
                wyraźnie intencję: miała to być przestrzeń publiczna z uwzględnieniem
                istniejącej tu zabudowy(pomijając domek, który umknął organizatorom). Właściwie
                wszystkie prace konkursowe ingerowały w nawierzchnię placu. I nie chowajmy
                głowy w piasek- wcześniej czy później stan techniczny nawierzchni zmusi do
                odkrycia wierzchnich warstw, czy będzie to rezultatem konkursu czy nie.
                Że krzesła? – no, mógły być kredens na przykład, ale gdzie miejsce na autorstwo
                pracy? Projektować z publicznością? A kto się w takim razie pod pracą podpisze?
                Skąd wniosek, że krzesła są zimne, skoro nie wiadomo nic o materiale z którego
                będą zrobione? W wielu miejscach ludzie nagminnie na murkach siedzą i jeszcze
                te murki lubią. Nawet na zimnym Adasiu chętnie siedzą.Cała dyskusja o tym
                projekcie (a właściwie o konkursie-bo projektu jeszcze nie ma) uczy kilku
                rzeczy. Ogłaszając konkurs na przestrzeń publiczną i za publiczne pieniądze
                (czyli przez tzw. Urząd) powinno się uwzględnić lokalną społeczność. Ale nie po
                rozstrzygnięciu konkursu. Bo wtedy nie ma możliwości zasadniczych zmian w
                koncepcji, która wygrała. Natomiast na etapie formułowania warunków, które
                powinny być przez takie konkursowe projekty spełnione jest miejsce i na udział
                historyków i mieszkańców dzielnicy i radnych. I to zaniedbanie organizatorów.
                Autorzy projektu wpływu na to już nie mieli.
              • konrad.myslik Re: cd 2 16.01.04, 17:41
                Dzień dobry Pani,

                ponieważ padło słowo "zakład", więc oświadczam publicznie, że przyjmuję zakład,
                i twierdzę, że będą siadać.
                Stawiam 1.000,- PLN oraz replikę planu Krakowa - tzw. Kołłątajowskiego.
                Zobowiązuję się wypłacić wymienioną kwotę i wręczyć Pani przedmiot - zgodnie z
                zasadą dotrzymania przyrzeczenia publicznego. Co więcej, twierdzę, że będą tam
                siadać najzwyklejsi ludzie, a szczególnie dzieci. Podzielam Pani pogląd, że
                tzw. "element" woli miejsca zaciszne, i projektowanym krzesłom nic z jego
                (elementu) strony nie grozi. Jestem gotów sformalizować nasz zakład przed
                obliczem wskazanego przez Panią notariusza.

                A co Pani stawia?

                Z wyrazami szacunku

                Konrad Myślik
              • konrad.myslik "Ha, ha, fugas chrustas!" (A. Fredro - ZEMSTA) 19.01.04, 21:55
    • Gość: rajkala Re: Plac Bohaterów Getta. Po kocich łbach chodzi IP: *.konstancin-jeziorna.sdi.tpnet.pl 31.01.04, 18:10
      O tym, że komentowany projekt wygrał konkurs, dowiedziałam się z radia
      (Trójka), ponieważ niestety nie mieszkam w Krakowie. Natychmiast też
      zadzwoniłam do krakowskiej redakcji "Gazety" z informacją, że zwycięska
      koncepcja jest jednak pomysłem wtórnym. Od ok. 2 lat upamiętniono w ten sposób
      zamordowanych mieszkańców pochodzenia żydowskiego w Lipsku, w Saksonii,
      mieście, które jest przecież miastem partnerskim Krakowa. Krzesłami został tam
      zastawiony plac, na którym do pamiętnej "kryształowej nocy" znajdowała się
      synagoga, tejże nocy spalona. Niestety moja informacja nie została dalej
      przekazana przez dyżurną. Szkoda... Może jednak autorzy projektu, jak i jurorzy
      powinni się jakoś odnieść do tego faktu, który stawia pod znakiem zapytania
      oryginalność nagrodzonej koncepcji.
      • Gość: mayday Re: Plac Bohaterów Getta. Po kocich łbach chodzi IP: *.bphpbk.pl 02.02.04, 16:51
        chętnie bym zobaczyła jak wyglada pomnik w Lipsku. nie ma gdzieś w internecie
        zdjecia? (tak z czystej ciekawości)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka