Dodaj do ulubionych

Listy. Przepraszam, że jestem studentką

IP: *.chello.pl 19.10.09, 23:59
Potworność po prostu - studentka z taaaaakim doświadczeniem powinna zostać
traktowana godnie i poza kolejnością - w dziekanacie kawa i ciasteczko a
promotor powinien skubany podanie napisać o ustalenie terminu.
Obserwuj wątek
    • Gość: nicdobrego Re: Listy. Przepraszam, że jestem studentką IP: *.chello.pl 20.10.09, 00:09
      nie, wystarczy jak student będzie traktowany jako klient, a nie petent
    • ibnalqq Listy. Przepraszam, że jestem studentką 20.10.09, 00:31
      Nie pierwsza i nie ostatnia zbulwersowana. Jej się wydaje, że cały świat kręci
      się wokół niej. Nie pojmuje w swoim małym rozumku, że promotor ma 35 dni
      roboczych urlopu wypoczynkowego, które może wykorzystać tylko w okresie od
      połowy lipca do września (w zasadzie) i głęboko w nosie ma "dobrą passę" pani
      studentki w pracy zawodowej. A argument prowadzącej piątkowe ćwiczenia jest
      słuszny - przymusu studiowania nie ma. Nie ma również obowiązku iść nikomu na
      rękę, bo zaraz z jednostkowego przypadku zrobi się reguła. Polecam wczorajszy
      post flegamisty (czy jakoś tak) o współczesnych studentach. Sama prawda, którą
      obserwuję na co dzień. Uczę od 2000 roku.
      • lucusia3 Re: Listy. Przepraszam, że jestem studentką 20.10.09, 01:27
        A musisz psuć obraz UJ? Idź sobie na jakąś prywatną uczelnię, tam nie mają takich tradycji. Tam kindersztuba nie jest obowiązkiem. A nie, tam cię pewnie szybko wywalą, bo żyją ze studentów i ich szanują. Na UJ są niestety czasami takie typki jak Ty, żyją ze studentów, ale nimi pogardzają. Zawsze się zastananawiałam, na jakiej podstawie?
        Aha, w czerwcu i wrześniu na państwowych uczelniach się normalnie pracuje. Na wykorzystanie urlopu ma się cały rok, choć pewnie Twoim zdaniem ofermy pracują też wtedy, jeżdżą na konferencje, badania, organizują szkoły letnie. Ale oni lubią to co robią, szanuja pracę i ludzi.
        • Gość: bob Re: Listy. Przepraszam, że jestem studentką IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.09, 07:57
          Tradycje ? Ja 5 lat temu na prywatncyh studiach wracałem do domu
          najwczeniej po 16, a student prawa na UJ na 4 roku jak dobrze ułozy plan
          studjuje dwa dniw tygodniu ?? Cos nie tak ?
          • Gość: Ulryk Re: Listy. Przepraszam, że jestem studentką IP: *.89.98.101.static.crowley.pl 20.10.09, 08:16
            Coś ci się chyba pomieszało. Studiowanie nie polega tylko na
            chodzeniu na wykłady ale przede wszystkim na własnej pracy.
            Zapweniam cie że prawo akurat wymaga sporo wysiłku. (sam tego nie
            studiowałem)
          • Gość: Stara Data Re: Listy. Przepraszam, że jestem studentką IP: *.finnair.fi 20.10.09, 09:33
            Jak czytam w gazetach o tych pretensjach studentow z tych czasow to
            mi sie smiac chce. W glowach sie ewidentnie towarzystwu
            poprzewracalo. Kazdy kto studiowal przeszedl rozne szopki na
            uczelni. Podejrzewam, ze palcow obu dloni nie starczy na wyliczenie
            sytuacji ktore wyprowadzaly czlowieka z rownowagi. A tu od razu
            listy, pretensje. No coz uczelnia to specyficzne srodowisko. Ale
            uzalanie sie publiczne poprzez gazete, dla mnie troche smieszne.
            A nawiasem mowiac studia to jeden z przyjemniejszych okresow w
            zyciu, mimo wszystko :).
            • Gość: ko-yama Re: Listy. Przepraszam, że jestem studentką IP: *.ghnet.pl 20.10.09, 11:56
              Może ja jakiś dziwny jestem, ale problemów sobie nie przypominam. Tak
              po prostu studiowałem. Skończyłem jednolite studia w 2004. Jedynie z
              miejscami w akademiku był co roku problem. Ale to rzecz zrozumiała bo z
              próżnego i Salomon nie naleje.
            • Gość: huuuuba Re: Listy. Przepraszam, że jestem studentką IP: *.tvkdiana.pl 22.10.09, 23:12
              No tak, przeciez o to w studiowaniu chodzi!
              nie o zdobycie konkretnej wiedzy ktora przyda sie w przyszłej pracy zarobkowej i nie tylko,
              ale o to zeby sie pouzerac z roznymi wykladowcami czy paniami w dziekanacie, o to zeby sie nauczyc kombinowac jak ominac debilne przepisy czy pocwiczyc wlazenie w d... profesorkom...
        • flamengista urlop to urlop... 20.10.09, 08:58
          W czerwcu się pracuje, ale pracę trzeba oddać najpóźniej na początku czerwca, by
          zdążyć ustalić termin obrony i by recenzenci zdążyli pracę przeczytać. Niektórzy
          to oczekują, że recenzenci tylko czekają na prace i czytają po 3-4 dziennie, bo
          studentowi się spieszy...

          A co do września - każdy ma prawo do urlopu. U nas mamy brać urlop w sierpniu
          (nie w lipcu, bo jest rekrutacja), więc siłą rzeczy urlop wzięty od 1 sierpnia
          musi trwać do połowy września (35 dni to sporo - a musimy wykorzystać wszystko).

          Rozumiem, że pisząc o kindersztubie miała Pani na myśli uprzejmość wobec
          studentów. No więc my jesteśmy bardzo uprzejmi, ale nie jesteśmy też
          frajerami... Ciężko mieć pretensje do kogoś, kto korzysta z praw które mu
          przysługują.
        • ibnalqq Re: Listy. Przepraszam, że jestem studentką 20.10.09, 12:01
          lucusia3 napisała:

          > A musisz psuć obraz UJ? Idź sobie na jakąś prywatną uczelnię, tam nie mają taki
          > ch tradycji. Tam kindersztuba nie jest obowiązkiem. A nie, tam cię pewnie szybk
          > o wywalą, bo żyją ze studentów i ich szanują. Na UJ są niestety czasami takie t
          > ypki jak Ty, żyją ze studentów, ale nimi pogardzają. Zawsze się zastananawiałam
          > , na jakiej podstawie?
          > Aha, w czerwcu i wrześniu na państwowych uczelniach się normalnie pracuje. Na w
          > ykorzystanie urlopu ma się cały rok, choć pewnie Twoim zdaniem ofermy pracują t
          > eż wtedy, jeżdżą na konferencje, badania, organizują szkoły letnie. Ale oni lub
          > ią to co robią, szanuja pracę i ludzi.

          Po pierwsze, mniej emfazy.
          Po drugie, nigdzie nie napisałem, że mam cokolwiek wspólnego z UJ (wręcz
          przeciwnie, z uwagi na urągające godności człowieka warunki zatrudnienia na tej
          uczelni trzymam się od niej z daleka - poza biblioteką).
          • Gość: yem arogancka wykładowczyni IP: *.kajetany.net 27.01.10, 09:12
            jak ktoś ma kompleksy to się właśnie tak zachowuje , arogancko i z góry, nie
            wiem co ta wykładowczyni by straciła gdyby poszła na rękę studentce , ale nie ,
            trzeba pokazać kto tam rządzi . póki takie zakompleksione prymitywy mają coś do
            powiedzenia na uczelniach ( z opowieści z użeraniem się w dziekanatach można by
            w Polsce stworzyć wielotomowe dzieło ) to będą one w ogonie światowych rankingów
            , oczywiście nie tylko dlatego , ale traktowanie studentów też ma wpływ na
            opinię o uczelni i jej wykładowcach.
      • Gość: asdfg Re: Listy. Przepraszam, że jestem studentką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.09, 12:36
        ibnalqq napisał:
        >A argument prowadzącej piątkowe ćwiczenia jest
        > słuszny - przymusu studiowania nie ma. Nie ma również obowiązku
        iść nikomu na
        > rękę,<


        Argument jest złośliwy. Pełen zazdrości, że może ktoś załatwił sobie
        jakąś pracę. Nie ma również opbowiązku iść komuś na rękę- piszesz-.
        to dlatego w Polsce sie tak trudno i męczącio żyje. Przez takich jak
        ty min.
    • Gość: Przyszłu inż. Listy. Przepraszam, że jestem studentką IP: *.chello.pl 20.10.09, 00:35
      To co wrowadził w tym roku UJ to zwykłe chamstwo. Mam nadzieje że moja uczelnia nie pójdzie tym śladem.
      • Gość: mad Re: Listy. Przepraszam, że jestem studentką IP: 145.116.2.* 21.10.09, 01:26
        a niby co wprowadził?
    • Gość: Leccinum Re: Listy. Przepraszam, że jestem studentką IP: *.hfc.comcastbusiness.net 20.10.09, 01:27
      Jeżeli praca jest ważniejsza od studiów, to po co studiować?
    • Gość: Ulryk Listy. Przepraszam, że jestem studentką IP: *.89.98.101.static.crowley.pl 20.10.09, 08:18
      Żale tej Pani sa trochę śmieszne. Rozumiem że niby płaci to powinna
      wymagać. Z drugiej strony jakiś termin złożenia pracy magisterskiej
      musi być ! Przeciez o tym student nie dowiaduje się nagle.
      Rozpoczynając studia magisterskie wiedziała że należy pracę napisać
      i wiedziała mniej więcej kiedy to będzie. Czerwiec to już ostatnie
      dni i tak ma każdy. NIektórym udaje się przesunąć na wrzesień jednak
      nie jest to norma.

      Po co chwytać dziesięć srok za ogon. Jeżeli dobrze jej idzie w pracy
      to olać studia! Szkoda czasu i pieniędzy. Nie każdy musi mieć
      magistra.
    • tbarbasz Autorytarnie? 20.10.09, 08:21
      Pani studentka:
      Pracy magisterskiej nie zdążyłam napisać i obronić w terminie (zupełnie
      autorytarnie ustalonym przez promotora na czerwiec) ze względu na to, że mam
      pracę w zawodzie, do którego teoretycznie przygotowują mnie te studia!

      Czy nie wiedziała Pani, kiedy wypada zakończenie Pani studiów? Została Pani
      zaskoczona? Czy z góry szykowała się Pani na "Kampanię wrześniową"? Jeśli tak,
      trzeba było wcześniej porozmawiać o przesunięciu terminu. Może uzyskała by
      Pani zgodę...
      Rzeczywiście, to promotor powinien zapytać, kiedy będzie Pani miała chwilkę
      czasu, aby napisać pracę...
      Dorosłe życie (25 lat to już dorosłość!) polega na tym, że dokonuje się
      wyborów i ponosi ich skutki. Pani wybrała - proszę więc teraz nie mieć
      pretensji do całego Świata i nie oczekiwać, że wszyscy na Uczelni będą
      oczekiwać z niepokojem na Pani ponowne przybycie.
      • Gość: swiete oburzenie Re: Autorytarnie? IP: 195.205.254.* 20.10.09, 09:48
        autorytarnie, poniewaz zgodnie z regulaminem, student UJ ma
        obowiazek zlozyc prace magisterska do konca wrzesnia po 5. roku. jak
        widac promotor nikogo nie zapytal a termin ustalil niezaleznie od
        zasad obowiazujacych na uczelni. rozumiem, ze to jest w porzadku? i
        zal piszacej faktycznie jest calkiem niestosowny.

        co wiecej, owszem ta Pani wybrala. wybrala karkolomna probe
        polaczenia pracy w zawodzie ze studiowaniem w atmosferze ogolnej
        niecheci dla aktywnych zawodowo studentow (tak tak, niestety wlasnie
        tak to wyglada). mysle, ze takich ludzi mozna sprobwac zrozumiec
        (jesli nie docenic).

        pozdrawiam wszystkich wiedzacych lepiej.
        • tbarbasz Re: Autorytarnie? 20.10.09, 11:17
          Gość portalu: swiete oburzenie napisał(a):

          > autorytarnie, poniewaz zgodnie z regulaminem, student UJ ma
          > obowiazek zlozyc prace magisterska do konca wrzesnia po 5. roku.

          Przepraszam, ale gdzie znalazłeś taki punkt w regulaminie studiów UJ?
          Bo ja znam taki paragraf (nomen omen 13) Regulaminu Studiów UJ, który reguluje
          sprawy związane ze składaniem prac dyplomowych -
          i nigdzie nie ma tam informacji o jakimś 5 września!
          Określony jest jedynie czas od zakończenia zajęć, który student ma OBOWIĄZEK
          złożyć pracę dyplomową pod rygorem skreślenia z listy studentów i prawdopodobnie
          na podstawie ten paragraf zastosowano do Pani Studentki.

          Poczytaj Regulamin Studiów na stronach Działu Nauczania UJ - a potem się zapieniaj.
          Mało tego - poprzedni punkt (12) stwierdza jasno, że:
          Prace i egzaminy dyplomowe traktowane są jako część planu ostatniego roku
          (semestru) realizowanych studiów.


          Wykładowcą akademickim (również UJ!) jestem od wielu lat. Kończyłem też tą
          Uczelnię. Nigdy nie zauważyłem niechęci do osób pracujących podczas studiów.
          Natomiast bardzo często studenci usiłują usprawiedliwiać niewypełnianie swych
          podstawowych obowiązków swą pracą zawodową i wręcz żądają dla siebie "taryfy
          ulgowej".
          Byłem opiekunem wielu prac magisterskich - i jeśli studenci prosili wcześniej o
          przesunięcie terminu obrony pomagałem im to załatwić pisząc odpowiednie opinie
          do Dziekana. Ale musiałem widzieć postępy w realizacji pracy i co najważniejsze
          trzeba wcześniej o możliwych opóźnieniach informować promotora! Jest wiele
          możliwości pomocy studentowi - aż do urlopu włącznie. Trzeba się jednak
          interesować swoimi studiami...
          • Gość: swiete oburzenie Re: Autorytarnie? IP: 195.205.254.* 20.10.09, 11:29
            www.uj.edu.pl/dydaktyka/studenci.php?id=53
            § 18
            1. Student zobowiązany jest złoŜyć pracę dyplomową, zarówno w wersji
            papierowej oraz
            w wersji elektronicznej, najpóźniej do końca września w ostatnim
            roku akademickim
            w ramach toku studiów.

            ze str. 13. ale polecam do poczytania w calosci.

            ponownie pozdrawiam wszystkich przekonanych o wlasnej wielkosci i
            nieomylnosci.
            • Gość: swiete oburzenie Re: Autorytarnie? IP: 195.205.254.* 20.10.09, 11:32
              napisalam: do konca wrzesnia po 5. roku

              a nigdzie nie bylo mowy o 5 wrzesnia. nie mam zwyczaju
              sie "zapieniac"
            • tbarbasz Re: Autorytarnie? 20.10.09, 11:48
              Gość portalu: swiete oburzenie napisał(a):

              > www.uj.edu.pl/dydaktyka/studenci.php?id=53

              A zauważyłeś, Panie "dobrze poinformowany" od kiedy ten regulamin podany w Twoim
              linku obowiązuje? Bo ja widzę tam taki tytuł:
              Regulamin studiów I stopnia, II stopnia oraz jednolitych studiów
              magisterskich (obowiązujacy od 1.10.2009 r.)



              • Gość: swiete oburzenie Re: Autorytarnie? IP: 195.205.254.* 20.10.09, 12:10
                zauwazylam. napisalam o tym pod postem Anniee (ponizej).
            • pfg Re: Autorytarnie? 20.10.09, 12:55
              Gość portalu: swiete oburzenie napisał(a):

              > 1. Student zobowiązany jest złoŜyć pracę dyplomową, zarówno w wersji
              > papierowej oraz
              > w wersji elektronicznej, najpóźniej do końca września w ostatnim
              > roku akademickim
              > w ramach toku studiów.

              Ten punkt mówi o tym, jaki jest najpóźniejszy możliwy termin złożenie pracy, nic nie mówi o tym, że student ma bezwzględne prawo do złożenia pracy w tym terminie. Promotor, jeśli termin wrześniowy mu/jej nie odpowiada, powinien z rozsądnym wyprzedzeniem uprzedzić studenta, iż z jego punktu widzenia terminem najpóźniejszym jest jakiś termin wcześniejszy. W przypadkach konfliktowych student może się odwoływać do dziekana, dyrektora d/s studenckich czy jakiegoś innego uprawnionego przedstawiciela władz. Zaręczam, że jeśli zachodzą uzasadnione okoliczności (na przykład student nie był poinformowany "z rozsądnym wyprzedzeniem"), władze będą się starały rozwiązać problem na korzyść studenta. Ale jeżeli promotor z góry zapowiedział, że ma być czerwiec, bo potem on planuje wyjazd, to ma być czerwiec. To student ma się dostosować do promotora, nie na odwrót.
        • Gość: Anniee Re: Autorytarnie? IP: *.fortisbank.com.pl 20.10.09, 11:32
          Zgodnie z regulaminem student ma prawo złożyć pracę do 15 grudnia i
          obronić się do 15 stycznia 2010 roku, jak ktos nie zna terminów to
          niech nie podaje nieprawdziwych informacji!
          • Gość: swiete oburzenie Re: Autorytarnie? IP: 195.205.254.* 20.10.09, 11:43
            juz nie. od 1 pazdziernika 2009 wszedl w zycie nowy regulamin.
            odsylam do postow powyzej.
      • Gość: huuuuba Re: Autorytarnie? IP: *.tvkdiana.pl 22.10.09, 23:04
        Dorosle życie polega na tym że jeśli pisze się jakieś regulaminy to trzeba ich przestrzegać, jeśli student ma prawo zlożyć pracę zgodnie z regulaminem do końca września, to to nie jest łaska promotora że mu na to pozwala ani jego dobra wola tylko coś co wcześniej ustalila jego uczelnia!!!!
        Co to za pomysł zeby grzecznie prosić laskawych wykladowcow o to co jest ich obowiazkiem!!!!
    • Gość: af Masz 100% racji! IP: *.152.141.112.dsl.dynamic.eranet.pl 20.10.09, 08:22
      Podejście do studenta na UJ jest żenujące.
      Choć pewnie wynika ono poniekąd z żenującego podejścia większości studentów do ich studiów.
      Tylko że uczelnia jest dla studentów, bez nich nawet by nie była ośrodkiem badawczym, tylko kółkiem wzajemnej adoracji.
    • pfg Re: Listy. Przepraszam, że jestem studentką 20.10.09, 08:26
      Z całym szacunkiem - jeżeli praca jest nie do pogodzenia ze studiami,
      trzeba studiować w trybie niestacjonarnym. Tylko tyle i aż tyle.

      Jestem kimś w rodzaju dyrektora d/s studenckich na pewnym kierunku na
      UJ (nazwa funkcji jest inna, zresztą wystarczą dwa kliknięcia, żeby
      mnie zidentyfikować). Nie znam szczegółów sytuacji autorki, ale
      doświadczenie nauczyło mnie, że opowieści studentów są, powiedzmy,
      jednostronne. Owszem, zdarzają się złośliwi wykładowcy, którzy nie
      idą na rękę studentom, bo to by naruszyło ich godność i akademickie
      dostojeństwo. Ubolewam nad takimi przypadkami, ale często (nie
      zawsze!), jeśli ich się grzecznie poprosi, ludzie tacy w końcu
      ustępują. Jednak powody, dla których wykładowca nie zgadza się na
      przesunięcie terminów na wygodne dla studenta, bywają całkiem
      uzasadnione, ale studenci jakoś tego nie chcą zauważyć. Zajęcia z
      informatyki - a może w grupie czwartkowej wszystkie stanowiska
      komputerowe były zajęte i przyjęcie dodatkowej osoby do grupy
      mijałoby się z celem, bo osoba ta niczego by się nie nauczyła?
      (Remedium: zamienić się z kimś z grupy czwartkowej na piątkową. Nikt
      nie chce? Na pewno złośliwa prowadząca ich do tego namówiła.) Termin
      oddania pracy - a może promotor planuje w jesieni dłuższy wyjazd
      naukowy? Czy pani studentka naprawdę spodziewa się, że promotor na
      jej cześć (i za własne pieniądze) przyjedzie z zagranicy, żeby pani
      mogła obronić się w wygodnym dla niej terminie? (Remedium - wybrać
      innego promotora lub pomęczyć się, ale oddać pracę w czerwcu.)
      Kolejki w dziekanacie? Indeksy, podania etc, można składać od 15
      września, a nawet wcześniej, jeśli ktoś ma już wyjaśnioną sytuację.
      Ciekawa rzecz, studenci wybierają się do dziekanatu 30 września (lub
      później), bo wcześniej "nie mieli czasu", mieli "ważniejsze rzeczy".
      I strasznie narzekają na kolejki. I cóż to za makabryczny dyshonor,
      cóż to za despekt, studentka V roku musi stać w tej samej kolejce, co
      studenci z I.
      • Gość: skz Re: Listy. Przepraszam, że jestem studentką IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.09, 09:38
        > Z całym szacunkiem - jeżeli praca jest nie do pogodzenia ze studiami,
        > trzeba studiować w trybie niestacjonarnym. Tylko tyle i aż tyle.

        Zdecydowanie tyle.
        Pracują u mnie osoby, studenci niestacjonarni od których uczelnie
        wymagają obecności w normalnie pracujące dni tygodnia.
        Wzywanie do dziekanatów w środy przed południem, czy ustawianie zjazdów
        od piątku rano jest obecnie rzeczą całkowicie normalną.

        Wniosek: Jeśli nie da się pogodzić pracy ze studiami niestacjonarnymi
        lepiej studiować za darmo i mieć te same problemy.
      • Gość: ally Re: Listy. Przepraszam, że jestem studentką IP: 91.193.160.* 22.10.09, 16:14
        > Zajęcia z
        > informatyki - a może w grupie czwartkowej wszystkie stanowiska
        > komputerowe były zajęte i przyjęcie dodatkowej osoby do grupy
        > mijałoby się z celem, bo osoba ta niczego by się nie nauczyła?

        to można to było tej dziewczynie powiedziec, a nie wylewac swoje frustracje.

        > Czy pani studentka naprawdę spodziewa się, że promotor na
        > jej cześć (i za własne pieniądze) przyjedzie z zagranicy, żeby pani
        > mogła obronić się w wygodnym dla niej terminie?

        promotor zobowiązał się być promotorem, nikt mu nie kazał.
        • ar.co Re: Listy. Przepraszam, że jestem studentką 23.10.09, 11:42
          Bycie promotorem nie oznacza bycie na usługi studentów 24 godziny na
          dobę przez 365 dni w roku.
          • Gość: asdfg Re: Listy. Przepraszam, że jestem studentką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.09, 01:37
            ar.co napisała:

            > Bycie promotorem nie oznacza bycie na usługi studentów 24 godziny
            na
            > dobę przez 365 dni w roku.
            Tego nikt tutaj nie twierdzi, więc nie odwracaj kota ogonem. Nie
            mów, że przecież to normalne,że woda jest mokra podczas powodzi.
    • flamengista faktycznie - straszny skandal;) 20.10.09, 08:52
      Dorosła, 25-letnia osoba nie dotrzymuje UMOWY (regulamin studiów do czegoś
      przecież zobowiązuje!) i dziwi się, że ponosi za to konsekwencje.

      Sprawa jest banalnie prosta - nie bronisz się w terminie, to płacisz za
      powtarzanie roku. Ja też płaciłem, mimo że po skończeniu pierwszej magisterki
      zacząłem pracę na uczelni jako nauczyciel akademicki. Ale na UJ przez to nie
      wyrobiłem się z pisaniem drugiej pracy i musiałem za to zapłacić.

      Nigdy mi nie przyszło, by mieć o to do UJ pretensje. Dokonałem świadomego wyboru
      - praca była dla mnie ważniejsza, więc zapłaciłem i obroniłem się później.

      Wychodzi na to, że dorosła, wykształcona osoba chce zjeść ciastko i mieć
      ciastko... Nie najlepiej to świadczy o jej wiedzy, lub (i) inteligencji. W życiu
      nie ma nic za darmo - może dzięki UJ zdobędzie cenne doświadczenie w tym zakresie.
    • Gość: NGO Listy. Przepraszam, że jestem studentką IP: *.n4u.abpl.pl 20.10.09, 09:14
      Po co Ci studia dziewczyno? Skoro na innych polach sobie tak doskonale radzisz.
    • Gość: :) Listy. Przepraszam, że jestem studentką IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.09, 09:24
      katastrofa, tez pracowałam od polowy 4 roku na pełen etat w zawodzie, bedąc jednocześnie na studiach dziennych - fakt pracodawca szedł mi na reke nie kazdy ma tekie szczęście, ale zdażyłam obronic sie 9 czerwca - siedziłam po nocach a pozniej wstawalm na 7 do pracy i dało się- wystarczy miec duzo siły i samozaparcia którego tobie najwyrazniej barkuje!! nie wiń za to całego swiata;p!! studia ucza tez przetrwania, bo cigle trzeba walczyc o swoje tzw instynkt samozachowawczy - trzeba go w sobie wypracowac od 1 roku. współczuje Ci, że nie umiesz sobie radzic juz na poczatku prawdziwego zycia!
      • clas_sic Re: Listy. Przepraszam, że jestem studentką 20.10.09, 09:44
        A czy POWAŻNA i DOROSŁA studentka pisząc o tak POWAŻNEJ kwestii jak swoje
        wykształcenie i skargi na Uczelnię nie mogłaby sobie darować emotikonów w swej
        wypowiedzi?
        Poza tym stwierdzenie, że gdyby była w ciąży byłaby traktowana lepiej należy
        sobie darować. moja współpraca jako wykładowcy i promotora ze studentkami w
        ciąży układała się wzorowo - jedna przyszła na zajęcia 2 tygodnie po urodzeniu
        dziecka, inna broniła się w terminie ustalając wszystko na tyle wcześniej, by
        ciąży nie traktować jak karty przetargowej. A trafiali się studenci wysyłający
        mailem rozdział pracy w dzień poprzedzający seminarium o 22.00, którzy byli na
        owym seminarium zdziwieni, ze promotor nie przeczytał w nocy tego fragmentu i
        nie jest gotowy do rozmowy o nim. Pozostawiam to bez komentarza.
    • Gość: doktorantka Listy. Przepraszam, że jestem studentką IP: *.ipaper.com 20.10.09, 09:35
      A ja jestem na studiach doktoranckich na jednej z krakowskich uczelni i nadal
      wystaje w kolejkach do różnych sekretariatów. Pracuje na pełnym etacie i muszę
      często urywać się z pracy, żeby zanieść podanko na uczelnie, odwiedzić
      promotora na konsultacjach w połowie dnia itp.. Niestety, taki los studenta.
      Dopóki nikt na uczelni nie zauważy, że jakość kształcenia to nie tylko
      wypolerowane marmury na piętrze gabinetu rektora, to nigdy nie będzie dobrze.
      Ale jest jak jest tu i teraz. Trzeba nie marudzić i robić swoje. Uczelnia to
      przedsmak tego co zgotuje człowiekowi dalsze życie. Trzeba być gruboskórnym i
      do przodu, do przodu, do przodu..
    • Gość: otototo Przepraszam, jestem nauczycielem akademickim IP: 188.33.33.* 20.10.09, 09:45
      Gdyby terminy zajęć, obron, egzaminów i kolokwiów ustalać pod każdego studenta
      indywidualnie to trzeba by pracować dzien i noc świątek i piątek a i tak żaden
      student nie przyszedłby w swoim terminie. Jeśli ktoś potrafi GRZECZNIE
      wyjaśnić swoją sytuacje i okoliczności rzeczywiście uzasadniają odstępstwo od
      reguły zgadzam się WYJĄTKOWO na dodatkowy termin. Ale jak mi przychodzą
      pannice i kawalerowie i tupią nogami i żądają przywilejów... to powiedzenie,
      że to nie moja sprawa ale ich własny problem, należy do tych najłagodniejszych.

      Drodzy i szanowni Studenci, studiowanie to obowiązek i przywilej. Nie każdy
      MUSI, nie każdy MOŻE. Nie możesz? Nie musisz!

      Nikt pracować podczas studiów nie zabrania. Ale może trzeba wreszcie
      zrozumieć, że nie oznacza to, że dyplom będzie wręczany za "dobre chęci" i
      życiową zaradność. Studia to obowiązek jak każdy inny. Dlaczego, żaden z
      aktywnych zawodowo studentów nie idzie do swojego szefa, żeby powiedzieć mu,
      że ze ma wykład czy seminarium, i chce sie zwolnić? Bo doskonale wie że
      pracodawca nie jest "elastyczny" i nie ma "indywidualnego podejścia" i takie
      tłumaczenie nic nie da. A uczelnia, wykładowca, promotor muszą być elastyczni,
      wyrozumiali i mieć indywidualne podejście. I ma ono polegać na tym, że
      studenta ogląda się raz w roku na egzaminie. I nigdy wcześniej na żadnych
      zajęciach się go nie widuje. "Bo pracował". I taki student później "ma
      magistra" i mówi, że jest "wyżej wykształcony"? W dodatku za pieniądze
      podatników. I uczciwie pracujący pracownik naukowy (czyt. stara zgreda
      utrudniająca aktywnym studentom życie) ma klaskać w rączki i podpisywać
      własnym nazwiskiem takie indeksy i dyplomy?
      • Gość: nicdobrego Re: Przepraszam, jestem nauczycielem akademickim IP: *.chello.pl 20.10.09, 11:30
        a od kiedy studiowanie to bywanie na wykładach? :) owszem tak jest
        łatwiej przyswoić wiedzę (przynajmniej mi było łatwiej) ale u mnie
        bywały osoby które nie pojawiały się na wykładach bo praca, bo dzieci,
        bo siamto i dawały radę, zdobywały dobre oceny. Żeby nie generalizować,
        to bywały też takie osoby które nie bywały i sobie nie radziły.
        • Gość: otototo Re: Przepraszam, jestem nauczycielem akademickim IP: 188.33.33.* 20.10.09, 12:12
          Nigdzie nie twierdzę, że "studiowanie to bywanie na wykładach". Jednak
          studiując, zakłada się spędzanie jakiegoś czasu na uczelni (chyba że to studia
          eksternistyczne albo e-learning) oraz poświęcanie czasu na obowiązki związane z
          nauką. Niestety coraz więcej studentów tego nie rozumie. Oczywiście zgadzam się
          z Tobą, że można umieć bez "bywania" oraz, że zdarzają się zajęcia, na których
          "bywać" jest zwykłą stratą czasu, ale jednak nie jest to regułą, na szczęście.
          Uważam też, że studiowanie to też pewien specyficzny styl życia, przejście na
          pewien poziom intelektualny i - o zgrozo - moralny. Do tego potrzeba kontaktu z
          uczelnią, innymi studentami, których poziom jest wyższy niż mój i próba ich
          naśladowania, poznawanie ludzi, którzy jakoś oddziałują na postawę studenta...
          na pewno to strasznie staroświeckie podejście, ale jednak to też jest ważne.
          Jeśli ktoś tego nie chce albo nie potrzebuje - jest taka opcja. Studia zawodowe,
          techniczne, najlepiej w systemie zaocznym. Po co zawracać glowe sobie i innym
          skoro nie jedziemy na tym samym wózku? Ano z tego absurdalnego powodu, że żyjemy
          w absurdalnych czasach, gdzie dla zwykłego snobizmu ludzie sięgają po dyplom
          uniwersytecki, chociaz nie wiedzą "po co i na co" to potrzebne.

          Czytając ten "list" mam niestety wrażenie, że osoba która go pisała, lekko
          podeszła do wszystkich szczebli swojej edukacyjnej "kariery". Logika, stylistyka
          wypowiedzi pisemnej pozostawiają wiele do życzenia. Czy doprawdy powinniśmy
          jeszcze bardziej liberalizować dyscyplinę i łagodzić wymagania??? Studenci w
          euforycznym uniesieniu spowodowanym własną genialnością czasami nie są w stanie
          sami siebie krytycznie ocenić i określić, że do czegoś co można by nazwać
          "wykształceniem" jeszcze wiele im brakuje.
          Ale może jakaś "amnestia magisterska"? Przecież i tak najwazniejsze jest, czy
          znajdą potem pracę...
          • Gość: nicdobrego Re: Przepraszam, jestem nauczycielem akademickim IP: *.chello.pl 20.10.09, 19:06
            Racja. Do tego dewaluacja tytułów naukowych. Nagle uczelnia stała się
            przedłużeniem szkoły średniej. Wszystko oczywiście zgodnie z
            wcześniejszymi założeniami ustawodawcy. W dzisiejszych czasach
            absolwenci ekonomii kończą jako sprzedawcy w sklepach z ciuchami, a
            osoby nieposiadające tytułu naukowego są traktowane jako lenie. Sami
            sobie stworzyliśmy ten świat :(

            Tak czy owak, uważam, że podejście usługodawca - usługobiorca powinno
            być na uczelni dominujące.
    • Gość: Le.O.N. Re: Listy. Przepraszam, że jestem studentką IP: *.ip.netia.com.pl 20.10.09, 10:15
      U lalala.... no to Pani powinna zostac Prezesem Stowarzyszenia Na Rzecz
      Dobrego Traktowania Studentow Zasluzonych Na Polu Chwaly.
      Pzdr.Le.O.N.
    • Gość: kacha Listy. Przepraszam, że jestem studentką IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.09, 10:18
      Bycie pracującym studentem nie jest łatwe, nawet jeśli studiuje się
      niestacjonarnie. Żyje w taki sposób już 5 rok i nie przyszło mi
      nigdy do głowy żeby za skutki podjętych przeze mnie decyzji obwiniać
      UJ. Kwestia priotytetów...
    • Gość: Tina Listy. Przepraszam, że jestem studentką IP: *.187.243.3.ip.abpl.pl 20.10.09, 10:45
      W głowach sie poprzewracało!! Kilka lat temu nie do pomyślenia było,
      aby móc gdziekolwiek zaczepić się, nie mając ukończonych studiów.
      Jesli Pani Studentka sobie nieradzi z pogodzeniem pracy i pisaniem
      pracy, to trzeba z czegos zrezygnować. Tym różnią się studia dzienne
      od zaocznych. A co do sytuacji z I-go roku w Rzeszowie- trzeba było
      sobie poszukac innej pracy nie kolidującej z zajęciami w
      piątek.Pomyśl, a gdyby wszyscy mieli takie problemy- kto
      przychodziłby na zajęcia w piątek? Student, zdawałoby się człowiek
      myślący, a jednak.... A najgorsza to ta postawa rozczeniowa.. Bo mie
      się należy, bo mni pasuje.. Ciekawe, co będzie w pracy?
    • Gość: któś Autorytaryzm promotora woła o pomstę do nieba... IP: *.adsl.inetia.pl 20.10.09, 11:19
      Straszne, po prostu strzaszne... Brak słów... Świetnie współgra to z
      informacją, która pojawiła się dzisiaj na Gazeta.pl: o infantylizmie
      studentów, dla których uczelnie zatrudniają psychologów i
      psychiatrów, bo nie radzą sobie z problemami.
      Droga Studentko: 13 lat temu miałem termin obrony w
      równie "autorytarny" sposób wyznaczony przez dziekana. To takie
      straszne, straszne... Pracowałem wtedy w dwóch miejscach - razem
      uzbierałby się z tego pełen etat. I po prostu dogadałem się w obydwu
      pracach: mam dyplom, potrzebuję czasu na dokończenie i obronę.
      Dogadałem się. Obroniłem. I nie miauczałem, że świat jest
      niesprawiedliwy.
    • Gość: alh Listy. Przepraszam, że jestem studentką IP: *.chello.pl 20.10.09, 11:23
      Najpierw się studiuje, później pracuje!
      • Gość: Ktos Re: Listy. Przepraszam, że jestem studentką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.09, 21:37
        Nie każdy ma takich nadzianych rodziców, że opłaca ci całe studia... a dwa -
        prędzej znajdziesz prace z doświadczeniem ....
    • dott84 Listy. Przepraszam, że jestem studentką 20.10.09, 11:45
      Przepraszam, ale ta studentka jakaś nieporadna życiowo jest.
      Ja przez ostatnie 5lat pracowałam i studiowałam jednocześnie.
      Kierunek studiów zgodny z moją pracą.
      Już na początku 5 roku wykładowcy informowali nas kiedy są pierwsze terminy
      składania prac magisterskich.
      U mnie na Uniwersytecie Ekonomicznym pierwsze terminy były na marzec, później
      na czerwiec a dla wybitnie opornych po napisaniu podania był termin wrześniowy.
      Ja przyznam się bez bicia pomimo, że pracę magisterską zaczęłam pisać już we
      wrześniu gdyż chciałam oddać w pierwszym terminie to oddałam w późniejszym,
      czerwcowym.
      I od lipca mogę chwalić się tytułem magistra ekonomi.

      Może gdyby ta biedna studentka zainteresowała się studiami to nie ośmieszała
      by się teraz pisząc takie głupoty.
      Jeśli nie umiała pogodzić pracy ze studiami powinna zrezygnować z czegoś. I ta
      pani profesor ma racje, nie każdy musi studiować.
      A wymaganie uprzywilejowania ponieważ jest się już studentką ostatniego roku
      są jakieś śmieszne.
      • tytoniowy_dym Re: Listy. Przepraszam, że jestem studentką 20.10.09, 13:14
        Rozbawił mnie ten list do łez. Każdy student ma na kopy takich historyjek i nie
        podnieca się takimi akcjami. Postaw się w sytuacji wykładowcy: jego też
        obowiązują jakieś terminy i regulamin studiów. Poza tym wykładowcy też się
        kształcą, robią doktoraty, habilitacje, a zajęcia ze studentami to tylko część
        ich pracy.
    • Gość: stroosiek Jest leniem i nie umie się obronić... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.09, 13:30
      Tyle można powiedzieć o autorce. Tłumaczenie, że nie napisała pracy, bo ma
      etat jest śmieszne. Pracę mogła zacząć pisać już na 4 roku.
      Tłumaczenie swoich ułomności pracą zawodową pokazuje tylko, że nie każdy
      powienien mieć tytuł magistra.
    • jestembond A pampersa nie zamoczyła autorka listu? 20.10.09, 18:35
      Dziewczyno, parę lat temu w takiej sytuacji jak Ty musiałem kombinować jak tu
      się przed wojskiem schować zanim pracy nie oddam. Broniłem się 9 grudnia mając
      bilet do jednostki na 23 grudnia... a Ty płaczesz że się promotor krzywo
      popatrzył (BTW: mój promotor też często był niedostępny ale... żelazna zasada: z
      promotorem należy żyć dobrze, a wręcz bardzo dobrze i informować go na bieżąco o
      obsuwach).
    • Gość: gość Listy. Przepraszam, że jestem studentką IP: *.chello.pl 20.10.09, 19:01
      To musi być prowokacja! Przecież to nie jest język osoby wykształconej!
    • Gość: Pati Listy. Przepraszam, że jestem studentką IP: *.centertel.pl 20.10.09, 19:38
      Odczepcie się od tej dziewczyny. Jeśli chce studiować w trybie dziennym, a
      jednocześnie pracuje nie pozostając na garnuszku rodziców, to należy jej się
      poparcie, a nie krytyka sfrustrowanych zazdrośników. Moi drodzy, trzeba było
      studiować, bo teraz najwyraźniej macie jakieś straszne kompleksy i jad z was
      aż cieknie. Odczepcie się i już!
    • Gość: Arek Listy. Przepraszam, że jestem studentką IP: *.chello.pl 20.10.09, 21:52
      Cytat:
      "Aby dowiedzieć się, że muszę napisać podanie w swojej sprawie (chcę powtarzać
      seminarium magisterskie), stałam 1,5 godziny w kolejce do sekretariatu. Tak
      samo stałam po coś pięć lat temu, kiedy dopiero zaczynałam studia."
      Studentka 5 roku powinna wiedzieć, że podanie jest wymagane. Na tym etapie
      studiów wszelkie przepisy powinna mieć "w paluszku".
      Ponadto nasuwa się pytanie, czy student 5 roku powinien być obsługiwany poza
      kolejnością? Dlaczego?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka