Gość: Poselska
IP: *.171.134.250.static.crowley.pl
12.10.10, 09:46
„Pani kierowniczko, jak jest zima to musi być zimno, tak?” – te słowa z filmu Barei „Miś” doskonale pasują do podejścia krakowskiego MPWiK do mieszkańców. Tylko że „Misia” nakręcono 30 lat temu, by wyszydzić socjalistyczne absurdy, a w wodociągach jakby nie dostrzeżono, że mamy już 2010 rok.
Gdy w poniedziałek około godz. 18 na ul. Poselskiej pojawili się panowie z wodociągów, nikt nie przeczuwał, że dzieje się coś złego. Po prostu za pomocą tajemniczych urządzeń elektronicznych mierzyli coś na chodnikach. Jednak ok. godz. 22 w kranach zabrakło wody.
No cóż – awaria. Zdarza się. Chodzi jednak o podejście do mieszkańców:
- To pan nie wie? Awaria jest, nie będzie wody do jutra – dziwili się mojemu zaskoczeniu pracownicy kilku restauracji, jakie działają na Poselskiej między ul. Grodzką a Dominikańską.
Acha - czyli z restauracjami uzgodniono wyłączenie. Z mieszkańcami już nie, choć problem dotyczył zaledwie… 6 bram! Na każdej są czynne domofony i wystarczyło nacisnąć guzik i zapowiedzieć odcięcie dostawy. Strasznie ciężka praca, muszę przyznać…
- Po godzinie 22 obowiązuje cisza nocna – bronił się dyspozytor MPWiK. Dziwne, że restauracje ostrzeżono przed 22. Ale to nie koniec:
- A korzystał by pan z beczkowozu w nocy? – dziwił się obłudnie przedstawiciel wodociągów (dobrze że „w celu utrzymania jak najwyższej jakości usług” MPWiK ma to wszystko nagrane na swoich taśmach).
Tak, proszę pana, skorzystałbym, gdyby taki podstawiono. A że nie podstawiono, to musiałem biegać z wiadrami po Grodzkiej, czego już zrobić nie mogła np. moja sąsiadka w zaawansowanej ciąży czy ludzie starsi, którzy są głównymi mieszkańcami Poselskiej. Bo nie chodzi proszę pana tylko o wodę do picia (tę można kupić w pobliskim całodobowym), ale np. wodę do umycia się o spłukaniu toalety już nie wspomnę. Bo mamy proszę pana XXI wiek i jakieś standardy obowiązują. Jeśli nie w MPWiK, to przynajmniej na Poselskiej, proszę pana.
Najbardziej bulwersujące były jednak sączone z premedytacją kłamstwa na temat włączenia wody:
- Jutro pomiędzy godziną 6 a 7 włączymy – obiecywał dwukrotnie dyspozytor jeszcze w poniedziałek.
6.00 – nic. 6.15 - nic. 6.30 – nic. Kolejny telefon.
- O siódmej włączymy, bo o siódmej ekipy zaczynają pracę – padają kolejne obietnice kolejnego dyspozytora. Tamten "poniedziałkowy" już poszedł do domu, odpocząć.
W efekcie wodę włączono i to na pół (!) godziny o 7.30.
- Tak mieliśmy zapowiedziane – stwierdził ze spokojem pracownik MPWiK przy zaworze.
A więc nie tylko dyspozytorzy kłamali, ale na dodatek pracownicy MPWiK musieli się zapewne napić porannej kawki przed pracą. Mieszkańcy: ci starzy, ci idący do pracy czy do szkoły byli nieważni!
- Wcale nie lekceważymy mieszkańców – zapewniał dyspozytor.
No tak - najważniejsze, że pracownicy MPWiK musieli się wyspać! Chciałbym panom tylko przypomnieć, że MPWiK jest SŁUŻBĄ, a nie pracą „na godziny”! Służbą, a więc mają być w gotowości przez 24 godziny na dobę! Tak jak policja, pogotowie ratunkowe, jak gazownicy, drogowcy czy energetycy.
Panowie z wodociągów myślą jednak jak w „Misiu”: „Jak jest zima, to musi być zimno”!
Mieszkaniec Poselskiej