Dodaj do ulubionych

Gessler we Francuskim. Orgia to była

IP: *.dynamic.chello.pl 02.09.11, 14:48
Możemy tylko dziękować opatrzności, że to Gessler w samej osobie, a nie jego była żona, podstarzała, starsza pani, która ni w ząb nie zna się na jedzeniu, podwyższa nam standard krakowskich restauracji.
Obserwuj wątek
    • Gość: gość portalu Re: Gessler we Francuskim. Orgia to była IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.11, 14:52
      Jeżeli mówi Pan o tej pani z tvn to chciałem poinformować, że to nie jest żona Pana Gesslera !
      • Gość: gość Re: Gessler we Francuskim. Orgia to była IP: *.dynamic.chello.pl 02.09.11, 16:57
        tak, grubiutka Gesslerowa jest byłą żoną Piotr'a Gessler'a, a ten to Adam. W każdym razie chwała Bogu i panience najświętszej, że to nie ona - a kysz!
        • Gość: oh la' la' Re: Gessler we Francuskim. Orgia to była IP: *.aster.pl 04.09.11, 08:56
          A Pan'a Tadeusz'a zna? Autorstwa Adam'a Mickiewicz'a?
    • Gość: balusz Gessler we Francuskim. Orgia to była IP: *.ists.pl 02.09.11, 20:57
      Warszawska restauracja "U Kucharzy", najlepsze czasy ma już za sobą. Teraz to bardziej teatr dla zagranicznych gości niż zjawiskowa kuchnia.
      Mocna czwórka z plusem jak najbardziej ale poezja smaku to nie jest. Znam smaczniejsze lokale
    • Gość: krakus Gessler we Francuskim. Orgia to była IP: *.dynamic.chello.pl 03.09.11, 00:41
      Wspomnienia, wspomnienia... około 20 - 30 lat temu jako pacholę kilkunastoletnie bywałem w hotelu Francuskim i podziwiałem wystrój/nastrój/wyposażenie a jutro pójdę sprawdzić organoleptycznie czy desant ze stolycy w osobie P. Gesslera rzeczywiście jest w stanie zmienić krakowski półświatek restauracyjny czy autor koloryzuje czy naprawdę podają tam "normalne" jedzenie
      • maximus_t2 Re: Gessler we Francuskim. Orgia to była 03.09.11, 12:00
        porzadne jedzenie za rozsadne pieniadze i swietnie podane ale nie zadna orgia. cos za bardzo podniecil sie red.Nowicki. proponuje szklanke zimnej wody zamiast...
        • szlumerek Re: Gessler we Francuskim. Orgia to była 04.09.11, 05:49
          skoro "nos wciągał śledzia" to ja raczej, za przeproszeniem, mimo wszystko, poniekąd, jakby tu powiedzieć, niemniej jednak, że tak powiem, nie mam pytań...
          Pachnący śledź ("zjawiskowy"), wciągany nosem, "żarcie", "pożeranie" zamiast jedzenia, balety kelnerów i narodowa zupa ludzi z Kongresówki: rosół z kawałkiem kury, domowe jedzenie (sic!) - to ja mersiboku za takiego Francuza... adje!
        • Gość: (.)(.) Re: Gessler we Francuskim. Orgia to była IP: *.beskidmedia.pl 04.09.11, 09:22
          widocznie zaplata za ta reklame byla wprost proporcjonalna do skali podniecenia
    • Gość: koko Darmowa reklama Francuskiego w GW. :) IP: *.saite.com.pl 04.09.11, 09:31
      Nie ma to jak pseudoreklama restauracji :) Brawo dobry ruch marketingowy. :)
      • Gość: alicja Re: Darmowa reklama Francuskiego w GW. :) IP: *.adsl.inetia.pl 04.09.11, 09:44
        posrani jesteście z waszymi komentarzami!
        źle opiszą - skandal! nie zna się! konkurencja!
        dobrze - reklama! zapłacili! za darmo zeżarł!

        ech...
        • misself Re: Darmowa reklama Francuskiego w GW. :) 04.09.11, 17:14
          Gość portalu: alicja napisał(a):

          > posrani jesteście z waszymi komentarzami!
          > źle opiszą - skandal! nie zna się! konkurencja!
          > dobrze - reklama! zapłacili! za darmo zeżarł!

          No właśnie...
          A ja tylko powiem, że cieszę się, że do Francuskiego wraca legendarnie dobra kuchnia - bo od osób "nieco" starszych od pana Nowickiego słyszałam same superlatywy. Że najlepsza kuchnia w Krakowie tam kiedyś była. I niech znów jest. Zwłaszcza za taką cenę!
      • Gość: kraqs Re: Darmowa reklama Francuskiego w GW. :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.11, 10:09
        No tak, czekałem na komentarze typu "zapłacili mu", "reklama", "nasze krakowskie wasze warszawskie" itp itd... Już? Wyżyliście się? No to teraz do baru "Żaczek" na kopytka z serem!
      • Gość: gość Re: Darmowa reklama Francuskiego w GW. :) IP: *.ghnet.pl 04.09.11, 10:51
        Te wypowiedzi na forum są porażająco monotematyczne: niezależnie od tego, o jaką restaurację chodzi, w kółko ten sam bełkot i czepianie się ze strony frustratów, którzy pewnie w restauracji nigdy nie byli, ale wypowiedzieć się MUSZĄ. Bo im wczorajszy schabowy z kapustą na smalcu leży na żołądku.
        • Gość: martazmijka Re: Darmowa reklama Francuskiego w GW. :) IP: *.multi-play.net.pl 04.09.11, 18:39
          Można się czepiać i nie czepiać, ale zapytajcie ludzi z branży PR i marketingowej - tak to działa :-). Pewniej więcej ludzi pójdzie sprawdzić kuchnię po takim artykule niż jakby wyskoczyło "migające" okienko np: o powrocie dobrej kuchni do Francuskiego :-). Biznes is biznes.
    • Gość: Piter Gessler we Francuskim. Orgia to była IP: *.ghnet.pl 04.09.11, 09:46
      "Darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby" ....widać p. Nowicki już coś zjadł na koszt firmy i zachwycił się menu!
    • Gość: druga strona Gessler we Francuskim. Orgia to była IP: 62.87.186.* 04.09.11, 10:04
      Panie Wojtku, bardzo szanuję Pana za autorskie recenzje i za to, co Pan napisał o Adamie Gesslerze, który ma być Aniołem Gabrielem zwiastującym nową erę dla krakowskiej gastronomii. Owszem, Pan Adam jest bardzo sugestywny w swojej pracy i szarmancji, by nie powiedzieć kuszący niczym diabeł. Jednak istnieje druga strona tego człowieka, o której przekonałem się sam na własnej skórze. Po prostu, pracę czarującego restauratora połączył z byciem zwyczajnym oszystem i złodziejem. Nie płaci dostawcom, kucharzom, nie płacił miastu Warszawie za najem lokali, etc... To też jest część gastronomii - zwyczajna ludzka uczciwość, której jak mało komu, Panu Adamowi Gesslerowi bardzo brakuje. W Warszawie powszechnym jest wiedza o dwóch Panach Gesslerach i dwóch Paniach Gessler - dobrym Piotrze z Fukiera i dobrej Marcie z Qchni Artystycznej oraz złym Adamie i złej Marcie. Dlatego ja nie wróżę dobrego końca Adamowi Gesslerowi w Krakowie, bowiem poza szpanem i wylewnymi manierami, ludzie chyba lepiej niż w Warszawie potrafią liczyć pieniądze.
      • Gość: Antek Re: Gessler we Francuskim. Orgia to była IP: *.ip.netia.com.pl 25.09.11, 13:36
        10/10
        Dodać jeszcze należy, że zachwala w TVP1 świeże produkty, wiadomego pochodzenia, a w W-wie zamawia najtańsze badziewie i serwuje w ładnej otoczce. Wiele o restauratorze można się dowiedzieć od jego pracowników. Ci z W-wy są wyjątkowo wylewni..
    • Gość: byłam-jadłam Gessler we Francuskim. Orgia to była IP: *.ghnet.pl 04.09.11, 12:26
      Pan Nowicki tym razem przesadził. Byliśmy wczoraj w porze obiadowej - 4 osoby. Zaczęło się się dobrze - lokal pełny, więc czekaliśmy chwilę na stolik, ale podano nam kompot i pan Gessler zaglądał co chwilkę i zapewniał, że zaraz coś się dla nas znajdzie. Miło. Zamówienie też poszło sprawnie, bo karta krótka. Tylko dlaczego nie mógł przyjąć go kelner, a musieliśmy czekać na jednego z właścicieli? Zupy i przystawki wjechały po 20-25 minutach. Trochę długo. Szczególnie jak człowiek głodny przyszedł na obiad, a dookoła wszyscy jedzą ;) Zupy niezłe, przystawki też (chociaż bez przesady, nie jest to jakaś szczególnie wyrafinowana kuchnia; eksplozji ochów i achów nie było). No i zaczęło się czekanie na drugie... Czas płynął, irytacja rosła. Przez 40 minut nie działo się nic. Nikt nawet nie podszedł, żeby spytać, czy donieść napoje (jakieś limity? buteleczka wody na gościa?), czy usunąć puste butelki po wodzie. Po 40 minutach syn (?) pana Adama z dumną miną podszedł zapytać, czy życzymy sobie deser. My na to, że raczej drugi danie, na które od dawna czekamy. Mina - bezcenna. Zdaje się, że po prostu o nas zapominano, bo dookoła kolejni goście dostawali jedzenie. Nasz pech. Po kolejnych kilku minutach nasz obiad jednak się znalazł i wreszcie wjechał na salę, tzn. zaczął się opisany przez pana Nowickiego teatr. A raczej cyrk. Przedstawienie obejmowało: nakładanie dużego filetu z karpia łyżką i widelcem z patelni (tak, rozpadł się; kelner tłumaczył się, że nie wziął sobie łopatki), obsypanie gości chrzanem przy ścieraniu go na rybę, ochlapanie gości sosem przy nakładaniu maczanki (pan Gessler osobiście - to chyba zaszczyt, nie?), manewry gorącą patelnią przy twarzy (czulibyście się komfortowo?). Całość trwała na tyle długo, że potrawy częściowo ostygły zanim zaczęliśmy. Jedzenie było ok - tzn. bez zarzutów, ale też bez zachwytów. W sumie smaczne, chociaż trochę więcej przypraw nie zaszkodziłoby im. Należy jeść i nie wnikać w szczegóły, bo dopatrzyć się można a to brzydko obranego jajka, a to innych drobiazgów (a może tak ma być, że niby bardziej domowo?) Plus za bardzo dobre dodatki.
      Niestety minusów było więcej. Do wyżej już opisanych trzeba jeszcze dodać: brudne fartuchy kucharzy wychodzących na salę, brudne i niedopasowane rozmiarem stroje kelnerów (nie wyłączając brudnego garnituru pana Adama), brak jakichkolwiek przeprosin za zgubienie zamówienia, sprzątanie zastawy zanim skończyliśmy jeść, nerwowa bieganina obsługi, która chyba nie odnalazła się w proponowanym przez pana Gesslera formacie (po prostu ogólny chaos). Poza tym nie podano nam w ogóle karty napojów. No i dwudaniowy obiad trwał ponad dwie godziny. Baliśmy się zamówić kawę i deser...
      To mogłoby być fajne miejsce na zwykły tradycyjny obiad, bo jedzenie całkiem smaczne, a ceny nie są zaporowe (poza kartą jest też propozycja zestawu lunchowego za 20 zł), ale poziom obsługi jest żenujący. Mam wrażenie, że byłoby lepiej, gdyby naprawdę zajęli się gośćmi, a nie nerwowo biegali z wózkami i gorącymi garami po sali. Pan Gessler naprawdę nie musi osobiście sypać mi koperku do zupy (czy myje ręce przed każdą taką akcją?) i tłumaczyć, że buraczki były najpierw upieczone, a potem pocięte. Jedzenie naprawdę można nałożyć na talerz w kuchni, a nawet na tym ich objazdowym cudzie, a nie chlapać nim na gościa i machać mu przy twarzy patelnią. Może tu jest jakieś pole na kuchenną rewolucję...
      Jeśli ten desant ze stolicy ma wyznaczać w Krakowie standardy, to ja dziękuję. Może panu Nowickiemu cały ten chaos odpowiada. Mnie nie bardzo. Jest kilka dobrych restauracji w Krakowie z tej samej półki cenowej, które szanują swoich gości i do których wraca się z przyjemnością. Pan Gessler to przy nich amatorszczyzna. Zarówno pod względem propozycji menu, jak i poziomu obsługi. Taka ciekawostka na jedno wyjście. W sumie nieźle się uśmialiśmy. Nerwowym nie polecam. Gości też bym tam nie zabrała, bo to jednak wstyd.
      • Gość: gosc Re: Gessler we Francuskim. Orgia to była IP: *.dynamic.chello.pl 04.09.11, 12:46
        Mógłbym prosić o wymienienie tych restauracji, jeżeli to nie tajemnica? Może pozbędę się traumy związenej z jedzeniem w krakowskich knajpach...
        • Gość: byłam-jadłam Re: Gessler we Francuskim. Orgia to była IP: *.ghnet.pl 04.09.11, 13:28
          Nigdy nie zawiodło ZaZie na Józefa i hindus na sławkowskiej. Kura (japońska) i Edo (obydwie) na Kazimierzu też były świetne (przy czym mówię o daniach innych niż sushi, bo sushi to odrębny temat), ale chwilę już nie byłam, więc nie wiem, co tam się teraz dzieje. We wszystkich rachunek za obiad będzie podobny, jedzenie ciekawsze, a obsługa nie pcha palców do talerza i nie traktuje gości jak idiotów. Wnętrza przyzwoite, można iść na przyjemny obiad/randkę/uczcić jakieś drobne święto. Nie przypominam sobie żadnych żenujących wpadek. Satysfakcja adekwatna do ceny.
          Kuchnia polska na podobnym poziomie, co u Gesslera, a bez zadęcia - Pod Bażantem w Wielkiej Wsi (z ładnym widokiem na ogród). Dobre wrażenie zrobiło na mnie też Illuminati na Gołębiej. Kuchnia bezpretensjonalna, obsługa fachowa, wnętrze nowoczesne - eleganckie. Dla miłośników włoskich smaków - Mamma Mia - makarony zawsze dobre. Dania mięsne i ryby- dla mnie dyskusyjne. Ale lubię ich, bo wnętrze i atmosfera sprzyjają.
          Osobna klasa to ciut droższe Leonardo na Szpitalnej - tu można już spodziewać się większej finezji. Polecam na bardziej uroczyste wyjścia.
          Może Kraków to nie kulinarne eldorado, ale kilka fajnych miejsc się znajdzie.
          • kissmygrass Re: Gessler we Francuskim. Orgia to była 04.09.11, 20:52
            Gość portalu: byłam-jadłam napisał(a):

            > Może Kraków to nie kulinarne eldorado, ale kilka fajnych miejsc się znajdzie.

            No właśnie. Kilka... Tyle, co na Rue Massena z przyległościami w Nicei.
      • Gość: ARSLONGA Re: Gessler we Francuskim. Orgia to była IP: *.aster.pl 04.09.11, 13:49
        Opis zjawiska "Gessler we Francuzie" bardziej adekwatny od "recenzji" p. Nowickiego, który tym razem się nie popisał (bo nie mógł, każdy ma jakieś ograniczenia i nie zawsze można napisać prawdziwie, zakładając, że by się chciało). A Gessler to rzeczywiście bardziej cyrk niż sztuka; właściciel już tak ma. Rola pozera i ściemniacza to też jakiś sposób na biznes i może na niektórych zrobić wrażenie. Snobów w tym mieście nie brakuje. Nie ma w tym profesjonalizmu, nie można się spodziewać równego poziomu. Kadra przypadkowa i będzie pewnie szybko i często rotowana. Przyjęto chyba strategię jak najniższych kosztów (wystarzy zerwać tapety) i nieodstraszających cen, co w mieście centusiów może zadziałać. Może się też zemścić, bo centusie zwykle po knajpach nie jadają. Szkoda "francuza", bo to miejsce dla wielu mieszkańców nieobojętne, ale jego los to znak czasów. Przeżył już rózne okresy, teraz pora na niewyszukany szynk z hochsztaplerem w roli głownej.

        Podpisuję się także pod pytaniem zadanym powyżej - jakie to inne przybytki sztuki kulinarnej w krakowie poleca komentujący? Bo od 20 lat notuję stale obniżanie poziomu, który przeciętnie nigdy nie był wysoki. Istniały tylko jakieś krótkie epizody wyższych wzlotów. Teraz klient, który chce być pewny, że nie przydarzy mu sie w krakowskiej knajpie przykra niespodzianka ma dwie możliwości - albo fast food, albo restutacja w hotelu *****.

        • Gość: b Re: Gessler we Francuskim. Orgia to była IP: *.ghnet.pl 04.09.11, 15:16

          Mniejsza o Gesslera. Zirytował mnie, bo show to jedno, a chlapanie jedzeniem po gościach, to drugie. Jak potem wyjść na ulicę z plamą na klacie?

          O 5* nie wypowiadam się, bo nie chodzę - to jeszcze nie moja liga. Ale może coś pan(i) poleci, może trafi się jakaś okazja godna uczczenia :)

          Od 20 lat nie obserwuję, bo początek 90' pamiętam, jak przez mgłę.Wydaję mi się jednak, że z tym stałym obniżaniem poziomu, to nie do końca... Jak przyjechałam na studia, to restauracji z dobrym jedzeniem i przyzwoitym wystrojem, a przy tym przystępnych cenowo, było jak na lekarstwo, a szczytem egzotyki był chińczyk na Jana. Od tego czasu jakiś wybór się jednak pojawił. Po wyeliminowaniu pseudo staropolszczyzny i innych wynalazków łowiących turystów, tzw. normalny Krakus o średnich dochodach ma gdzie zajrzeć. Pojawiło się trochę włoszczyzny, trochę hindusów, trochę japońszczyzny, kuchnia europejska. Takie knajpy bez celebry, srebrnych sztućców, białych obrusów i drogich win, za to z ciekawym pomysłem i właścicielem z ambicjami większymi niż golonka i pierogi.
          Oprócz knajp, o których pisałam wcześniej, często też chodzę do Karmy na Karmelickiej. Czasem zaglądam do Yellow Dog'a tuż obok. Ambasada śledzia. To takie miejsca na szybką przekąskę. Jedzenie jest świeże i dobre. Knajpy ogólnie sympatyczne.
          Na obiad można spokojnie iść do Bombaj Tandorii, Hot chilli (hindusi są generalnie w Krakowie przyzwoici, choć mogłoby być lepiej), Trzech Papryczek, tego Włocha na Dietla, co makarony podaje. Coś by się pewnie jeszcze znalazło.
          Pan Nowicki często dość trafnie poleca nowości. Trzeba tylko potem uważać na spadki formy :)
          No, ale szału rzeczywiście nie ma. I egzotyki ciągle mało.
          • Gość: ARSLONGA Re: Gessler we Francuskim. Orgia to była IP: *.aster.pl 04.09.11, 18:14
            Knajpy zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu w l. 90, bo taki niskokosztowy rodzaj biznesu najłatwiej było uruchomić w kapitalizmie bez kapitalistów. Pod koniec l. 90 było już w czym wybierać, ale ponieważ nie było wówczas w Pl klasy średniej (i teraz nie ma), więc bywalcami byli turyści zagraniczni, biznes, menedżerowie, firmy (przeważnie też zagr. filie). Moda była na takie miejsca jak Paese, Corleone, Orient Expr, Cherubino, Pod Aniołami, Krew i Róża, i 2 "meksykańskie" (Krzyża i Poselska). Dziś niektóre z nich nie istnieją. Inne z tych okolic zanotowały na zmianę szczytowania i dołowania poziomu. Wraz z przyrostem miejsc w okolicach Grodzkiej, Rynku i w obrębie Plant nie podnosił się jednak poziom, bo od 2004 przybywało również klientów, przede wszystkim zagranicznych. To był typ klienta, który wiele nie oczekiwał i nie wymagał. Ponadto był jednorazowy, więc właściciele nie stawiali sobie wymagań względem niego. Pod klienta polskiego podchodzili modami na tematykę (zwłaszcza pseudoegzotyczną lub "histroyczną") i wystroje (często kiepskie, ale przyciągajace niewyrobionych - doskonały przykład to Media Aetas: kiepskie tam jest wszystko, ale dobry kit i lokalizacja robią swoje). Doszło więc do sytuacji, że większość knajp to pułapki na turystów i podróżnych, do których nie warto zaglądać.

            Pisałem o knajpach w hotelach klasy S dlatego, że tam marka sieci narzuca pewne wymagania. Operator takiej knajpy raczej nie pojedzie na giełdę warzywną na Balicką, żeby po zakończonym handlu wyciągać ze śmietnika to co sie nie sprzedało i nie nadawało do handlu, traktując to jako połprodukt do swojej kuchni. A prywaciarzom się to zdarza, podobnie jak polowanie w tesco na przecenione produkty, którym upływa termin przydatności do spożycia. Ponadto przyhotelowe knajpy obsługują swoich gości a to klient z wyższej półki, więc też inne tam obowiązują standardy. W Krakowie polecić mogę rest. w Radissonie oraz Amarone przy hotelu Pod Różą. W Copernicusie dawno nie byłem, więc nie wiem czy się nie pogorszyło, ale kiedyś było bardzo dobrze. Dużo łatwiej wskazać miejsca w hotelach warszawskich: Westin, Holiday na przeciwko dworca centralnego, Intercontinental i, mimo klienteli piłkarskiej, Sheraton. najlepsze śniadania są nadal - pomimo jego wieku - w Marriotcie vis-a-vis Centralnego. Mieszczące się w nim restauracje również polecam na obiad/kolację.
            • Gość: ARSLONGA Re: Gessler we Francuskim. Orgia to była IP: *.aster.pl 04.09.11, 18:33
              I jeszcze jedno: od tamtego czasu wyrosło nam w Kr nowe zagłębie restauracyjno-rozrywkowe na Kazimierzu. Niestety, poza nielicznymi wyjątkami, nie ma się czym zachwycać. Jeszcze 10 lat temu na Szerokiej były 3 knajpy (dwa wojujące w sądzie o nazwę Ariele i Nissenbaum) a teraz jest tam knajpa w każdej kamienicy z wyjątkiem budynku mieszczącego komisariat. Nissenbauma zastąpiła Szara nr 2 co polepszyło poziom, ale nie systuację, bo trudno w tak zatłoczonym miejscu spokojnie spędzić wieczórw gronie przyjaciół przy kolacji. Nie oznacza to jednak, że za ilością poszła jakość. Reszta knajp w obrębie tego placyku to całkowita porażka, a szczególnie miejsce w jego północno-zachodnim rogu, przy przejściu na Miodową (nie pamietam jego nazwy - a kiedyś była tam bardzo przyzwoita Vega, od tego czasu kuchnia zmieniała się wielokrotnie). Niestety moja niska ocena rozciąga się także na wymienioną przez panią Tandori i to nie tylko przez żałosny wystrój. To miejsce istnieje już od kilku ładnych lat, w czasie których żyło chyba głownie z lania piwa w lecie na ogródku. Do ubiegłego roku nikt tam raczej nie jadał a knajpa w środku świeciła pustkami. Niestety poza Szeroką na Kazimierzu jest podobnie nijako. Ale tłumów nie brak, więc nie ma co liczyć na poprawę jakości. Nie odbiegamy pod tym względem od Zachodu: w popularnych miastach Europy jak Rzym, Amsterdam, Praga czy Paryż knajpy są półapkami na nieświadomych turystów. Trzeba mieć albo znajomych, albo dobre rozeznanie, żeby nie trafić na minę.
              • Gość: steffka Re: Gessler we Francuskim. Orgia to była IP: 192.166.203.* 04.09.11, 22:05
                szanowny autorze pułapka a nie jak piszesz półapka
                • Gość: ARSLONGA Re: Gessler we Francuskim. Orgia to była IP: 77.236.26.* 04.09.11, 22:15
                  Jak widać z cytatu, który przeklejam żywcem, napisałem poprawnie. W drugim poście z rozpędu czeski błąd. Trzeba przypominać, że to jest forum, a nie praca doktorska - tu brudnopisów nie ma. Merytorycznie, jak widzę, nie ma pan/pani nic do powiedzenia. Nie szkoda czasu na wyłapywanie literówek, rzekomych błędów?

                  "Doszło więc do sytuacji, że większość knajp to pułapki na turystów i podróżnych, do których nie warto zaglądać."

                  • Gość: h. Re: Gessler we Francuskim. Orgia to była IP: *.sgyl.cable.virginmedia.com 09.09.11, 00:32
                    szanujmy jednak inteligencje czytelnika (i wlasny jezyk!). szczegolnie, ze pisze Pan pod postem Damy, ktora nie popelnila ani jednego bledu!!! (co zdarza sie niezmiernie rzadko, a swiadczy wymownie o osobie piszacej).
                    w Panskim drugim poscie nie znajduje zadnego "czeskiego bledu", raczej zwyczajny blad ortograficzny.
                    poza tym, jak cytujemy - przynajmniej w jezyku polskim, inaczej jest w ang. np. - to najpierw stawiamy cudzyslow, pozniej kropke. ta zawsze wystepuje na koncu zdania. mnie takie rzeczy zwyczajnie raza w oczy i jednoczesnie obnizaja wiarygodnosc czytanego tekstu.
                    co do meritum, to zgadzam sie z Panska opinia calkowicie, poza nieprawdziwym uogolnieniem, iz w wymienionych miastach Zachodniej Europy rest. sa pulapkami na nieswiadomych turystow. owszem, takie miejsca istnieja, jest ich nawet sporo. jednoczesnie we wszystkich tych miastach mozna znalezc restauracje z prawdziwego zdarzenia, ktorych nam jeszcze w Polsce ciagle brakuje. dopiero powoli doczekalismy sie uwzglednienia w przewodnikach Michelina. ale to doprawdy niewiele, dopiero poczatek dlugiej drogi (i ciezkiej pracy).

                    PS przed wyslaniem postu mozna wlaczyc jego podglad, a tym samym sprawdzic jego poprawnosc. wiec rodzaj "brudnopisu" jednak i tutaj istnieje.

                    PPS zdania zaczynam mala litera i nie stawiam polskich znakow, co jest wyrazem licentia poetica w moim przypadku. robie tak zreszta wylacznie w wypowiedziach o charakterze nieformalnym, jak to ma miejsce na tym forum.
              • jop Re: Gessler we Francuskim. Orgia to była 04.09.11, 23:09
                Nieno, na Kazimierzu są: Zazie, Edo, Manzana, Al Dente, Moment Cafe, Cosa Nostra, Pimiento Argentino.
    • Gość: gosc Gessler we Francuskim. Orgia to była IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.11, 14:23
      bez orgii świetnie zjeść można w mięcie na krupniczej i to za znacznie mniejsze pieniądze...
    • Gość: ma-ryja Gessler we Francuskim. Orgia to była IP: *.dip.t-dialin.net 04.09.11, 18:27
      Jak restauracja we Francuskim ma ten poziom co U Kucharzy w Wawie, to dziekuje. Dwa razy tam bylam i conieco zjadlam, ale mnie nie przekonalo - jadalam lepsze, lepiej doprawione polskie potrawy w GS-owskich restauracjach na prowincji niz w stolycy u samego diabla. Nigdy nie jadlam tak zlej sztuki miesa jak u kucharzy, podanej tak po partacku i z grobowa mina calej sfory kelnerow, rozwozacych jedzenie na wozkach. Co to za kelner, gdy nie jest w stanie uniesc i z wdziekiem polozyc na stol talerza, a wczesniej polozyc odpowiednich do zamówienia sztucców? Prosby o dodatkowe zamówienia nie zostaly spelnione.
      Desery byly bardzo ozdobne, ale smakowo bezplciowe, zelatynowo-jajeczno-smietanowe, gdzie musialam miec opory, czy sa swieze i nie dostane niestrawnosci.
      Jedynie dobre byly swiezo pieczone buleczki z aromatycznym maslem. Poniewaz nie zamowilam przystawki, kelner przyniosl tylko po jednej na osobe dla moich osob towarzyszacych, ktore je zamówily, a mnie spobowac pozwolily.
      Gdzie mozna w Krakowie smacznie zjesc, bez teatru przy talerzu, niebezpieczenstwa poplamienia garderoby i bez strojacych fochy kelnerów, ktorzy nie sa w stanie polecic czegos dobrego z karty, bo nigdy tego nie probowali?
      Np. Miod-Malina, gdzie kelnerzy sa zli gdy sie zamówi skromny zestaw (zupe+deser+wode) bez alkoholu. Wystroj niezly, ale na zwrocona uwage, ze zupa z borowikow nawet przy nich nie lezala, wsczynaja klotnie na cala sale, ze klient nie ma pojecia o borowikach. Moja noga tam juz nie postanie i wzmianka w Michelinie jest napewno na wyrost.
      Gdzie w Krakowie moge zaprosic klientów na posilek biznesowy - bez orgii, bo kobiety rozmawiajace o interesach sie nie objadaja - porozmawiac w obcych jezykach, bez namolnosci kelnerow oczekujacych drogich zamówien i wysokich napiwkow?
      Z gory dziekuje za rekomendacje i pozdrawiam
      • Gość: verte Re: Gessler we Francuskim. Orgia to była IP: *.adsl.inetia.pl 04.09.11, 18:33
        > Gdzie w Krakowie moge zaprosic klientów na posilek biznesowy - bez orgii, bo ko
        > biety rozmawiajace o interesach sie nie objadaja - porozmawiac w obcych jezykac
        > h, bez namolnosci kelnerow oczekujacych drogich zamówien i wysokich napiwkow?


        o jakich to interesach chca kobiety rozmawiac we wlasnym gronie ? ze Jadzka osatnio
        utyla a chlop Marioli ja zdradza i nowej fryzurze Kaski ze porazka oczywiscie?jak za
        drogo to idzcie sobie do pizza Dominium w Zakopiance
        • Gość: gość [...] IP: *.ghnet.pl 04.09.11, 19:08
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: verte [...] IP: *.adsl.inetia.pl 04.09.11, 19:37
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • Gość: josef Re: Gessler we Francuskim. Orgia to była IP: 77.236.26.* 04.09.11, 21:17
              Dowcip adekwatny do twoich niewybrednych, seksistowskich przytyków, prostaczku. Mamy XXI wiek, emancypacja miała miejsce dawno temu, gdyby ci ten fakt przypadkiem umknął w twojej ignoracji. Znam trochę kobiet, które w biznesie znacznie lepiej noszą spodnie niż mężczyźni.
              • Gość: ma-ryja Re: Gessler we Francuskim. Orgia to była IP: *.dip.t-dialin.net 04.09.11, 21:29
                Te niewybredne zarty to tylko zapewne z zawisci i zazdrosci, ze kobiety (w Polsce i ogolnie) sobie lepiej radza z biznesem niz mezczyzni, ktorzy moga sie windowac i ciagle jeszcze polegac na meskich sitwach. Ale juz niedlugo. Nie zapominajcie drodzy panowie, ze polskie kobiety sa najbardziej przedsiebiorcze w calej Unii i maja do zaoferowania miejsca pracy.
                No i jak, czy moge nareszcie liczyc na kilka polecen dobrych restauracji w Krakowie i okolicy?
                Za seksistowskie wiazanki z gory dziekuje!
          • Gość: ma-ryja Re: Gessler we Francuskim. Orgia to była IP: *.dip.t-dialin.net 04.09.11, 21:37
            j.w.
        • Gość: ma-ryja Re: Gessler we Francuskim. Orgia to była IP: *.dip.t-dialin.net 04.09.11, 21:37
          Zal mi cie biedaku, ze tylko takich lotów panie mozesz soba przyciagnac. Ale coz - miernota przyciaga miernote.
    • Gość: Ruczajowiec pojdę - zobaczę, p. Wojciechu zapraszam na Ruczaj IP: *.zax.pl 04.09.11, 20:00
      1. Napewno pójdę - sam muszę ocenić czy te balety do cyrku bardziej podobne czy sztuka oprawy dorówna potrawom.

      2. Panie Wojciechu widze że zamknął się Pan w kręgu Rynkowo-Kazimerskim, czy byłby Pan w stanie odwiedzić lokale na tętniących życiem osiedla; podsuwam wprost pomysł wizyty na Ruczaju; z tego co pamiętam tylko chwalone Rialto i skopana Srebrna Góra pojawiły się z okolicy.

      3 Drodzy forumowicze , którzy już byli - jak z wyborem win we Francuskim?

      pozdrawiam
      • misself Re: pojdę - zobaczę, p. Wojciechu zapraszam na Ru 05.09.11, 12:14
        Gość portalu: Ruczajowiec napisał(a):

        > podsuwam wprost
        > pomysł wizyty na Ruczaju; z tego co pamiętam tylko chwalone Rialto i skopana S
        > rebrna Góra pojawiły się z okolicy.

        W Rialto mają piasek w szpinaku (poszłam po pozytywnej recenzji i żałowałam), a poza Easy Riderem coś nowego jeszcze z knajp na Ruczaju? O ile ER jest nowy, ze dwa lata temu powstał i nawet nie wiem, czy jeszcze istnieje.
    • Gość: bylam-jadlam Gessler we Francuskim. Orgia to była IP: *.ghnet.pl 04.09.11, 21:56
      Wino u Gesslera. Powyżej stówy za butelkę. Stołowego na karafki brak. Czyli jak nie jesteś amatorem drogich butelek, to nie masz czego szukać. To też śmieszne, bo do ich kuchnia takie zwykłe wino byłoby w sam raz. Otwieracie w domu co lepsze butelki do schabowego? :)

      Z miejsc z klasą dla biznes-kobiet na dyskretne spotkania - Leonardo na Szpitalnej na pewno. Może też niektóre susharnie - te z odrębnymi pokoikami dla gości?
      • misself Re: Gessler we Francuskim. Orgia to była 05.09.11, 12:10
        Gość portalu: bylam-jadlam napisał(a):

        > Otwieracie w domu co lepsze butelki do schabowego? :)

        W ogóle nie otwieram wina do schabowego... W ogóle mi to nie pasuje. Polska nie jest kulturą, w której pija się wino na co dzień, a do codziennego obiadu to raczej piwo...
        • kissmygrass Re: Gessler we Francuskim. Orgia to była 06.09.11, 17:21
          misself napisała:

          > W ogóle nie otwieram wina do schabowego... W ogóle mi to nie pasuje. Polska nie
          > jest kulturą, w której pija się wino na co dzień, a do codziennego obiadu to r
          > aczej piwo...

          Zależy, co się je na obiad ;) U mnie wino wygrywa bezapelacyjnie (jako lepsze dopasowanie).
          • Gość: gość Re: Gessler we Francuskim. Orgia to była IP: *.ghnet.pl 06.09.11, 17:54
            alkohol do obiadu? bleeeeeeeeeee
    • michnikowski Ja we Francuskim. Było ciekawie 05.09.11, 08:20
      Jak tak nachwalił, zaraz poleciałem. Wyniki:
      1. Chwała Bogu, że we Francuzie coś się dzieje.
      2. Show z podawaniem potraw fajny. W każdym razie mój 11-letni syn był zachwycony.
      3. Jedzenie b. dobre. Wreszcie mam gdzie zaprowadzić zagranicznych znajomych na polską kuchnię.
      4. Ciekawy skład kelnerski: trochę młodzieży (za chudej, a chudy/a kelner/ka nie wzbudza zaufania do kuchni - odkarmić!) + oldskulowi (w dobrym tego słowa znaczeniu) weterani z Cracovii.
      4. Jeżeli mam się czepiać:
      a. ta karta win to nie na Kraków
      b. podgrzewajcie talerze przed podaniem, bo mi za szybko maczanka wystygła!
      Konkluzja:
      Módlmy się, żeby to przetrwało, i żeby kucharzom nie znudziły się te zabawy przy stolikach!
      • kissmygrass Re: Ja we Francuskim. Było ciekawie 05.09.11, 08:50
        michnikowski napisał:

        > a. ta karta win to nie na Kraków

        Druga osoba pisze o karcie win. Co z nią nie tak? (od razu zastrzegam, że jej nie widziałem na oczy jeszcze)

        W
        • Gość: AS Re: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.11, 09:38
          A to jestem zaskoczony opinią o restauracjach hotelowych. Generalnie są one dla biznesów którym się nie chce tyłka z hotelu ruszyć. Ceny dla nich i poziom - również.
          Pracowałem 3 lata w jednym z wymienionych 5* hoteli i recepcjoniści nie polecali restauracji hotelowej gościom z kilku powodów:
          1. Goście którym polecało się naszą restaurację zawsze z uśmiechem pobłażania prosili o rekomendację jakiegoś miejsca na zewnątrz.
          2. Gdy poleciłem wspominaną wyżej rest. Leonardo lub Pod Aniołami miałem gwarancję że gość wróci i podziękuje za dobry wybór.
          Doświadczyłem tego setki razy więc sądzę, że są to (były wtedy) dobre restauracje.

          A jeśli chodzi o same rekomendacje to hm.
          Coś wam powiem.
          Wiele znanych lokali w Krakowie ma układ z recepcjonistami hoteli. Za każdego poleconego gościa 5 zł albo 10 % od rachunku.
          Tak się rekomenduje "dobre restauracje".

          Anioły nie płaciły ale i tak się tam miłego gościa wysyłało. Potrafił niekiedy dać za to tip`a po dobrej kolacji.
        • kissmygrass Re: Ja we Francuskim. Było ciekawie 06.09.11, 17:31
          kissmygrass napisał:

          > > a. ta karta win to nie na Kraków

          Ktoś napisze, co z tą kartą nie tak?
          • Gość: josef Re: Ja we Francuskim. Było ciekawie IP: *.net.autocom.pl 09.09.11, 22:04
            Już napisał, tylko musisz znaleźć. Drogo. Brak stołowego zwykłego.
            • kissmygrass Re: Ja we Francuskim. Było ciekawie 09.09.11, 22:58
              Gość portalu: josef napisał(a):

              > Już napisał, tylko musisz znaleźć. Drogo. Brak stołowego zwykłego.

              Porażająca dawka informacji. Co to znaczy drogo? Ile i za jakie wina?
      • misself Re: Ja we Francuskim. Było ciekawie 05.09.11, 12:13
        michnikowski napisał:

        > chudy/a kelner/ka nie wzbudza zaufania do kuchni - odkarmić!)

        Dlaczego? We mnie wzbudza - to znaczy, że:
        a) dużo pracuje (plus!)
        b) ale nie na tyle dużo, żeby musieć jeść fastfudy w przerwach (plus!)
        c) dba o siebie (plus!)
        d) jest zwinny (plus!)

        Anorektyków raczej nie zatrudniają :-)
        • michnikowski Re: Ja we Francuskim. Było ciekawie 05.09.11, 12:44
          Zgoda, ale:
          a) nie podjada przysmaków z kuchni własnej knajpy, więc może one nie są warte tych pieniędzy (minus!)
          b) wzbudza niezdrową zazdrość w grubych gościach (takich, jak ja) (minus!)
          • misself Re: Ja we Francuskim. Było ciekawie 06.09.11, 11:55
            michnikowski napisał:

            > Zgoda, ale:
            > a) nie podjada przysmaków z kuchni własnej knajpy, więc może one nie są warte t
            > ych pieniędzy (minus!)

            Pracowałam jako kelnerka, nie dało się podjadać przysmaków w kuchni - chyba że prosto z talerzy gości. A nawet jeśli, to nie miałam na to czasu.

            > b) wzbudza niezdrową zazdrość w grubych gościach (takich, jak ja) (minus!)

            No dobra, punkt dla Ciebie :-P
    • Gość: tastycolours Gessler we Francuskim. Orgia to była IP: *.ghnet.pl 18.09.11, 20:15
      Mam nadzieję, że Adam Gessler pokaże jaja i zamiesza choć trochę pod względem gastronomicznym w Krakowie oraz, że będzie gdzie zaprowadzić zagranicznych gości na kuchnię polską z prawdziwego zdarzenia, na polską świnkę złotnicką z prywatnej hodowli AG, śledzia z tłoczonym na zimno olejem lnianym, domowe masło (restauracja robi je sama) itp. Na razie restauracja się rozkręca i niektóre sprawy pozostawiaja wiele do życzenia. Najnowszym chwytem marketingowym są lunche między 12.00 a 16.00 w cenie 20 złotych. Do wyboru jest jeden zestaw, a w nim: zupa (wczoraj to była jarzynowa); drugie danie (wczoraj był to pieczony schab z bliżej niezydentyfikowanym sosem z udziałem grzybków, puree ziemniaczane oraz kapusta zasmażana z boczkiem i kminkiem), kompot (rabarbar i jabłka) oraz deser (do wyboru babeczki na półkruchym spodzie, strudel jabłkowy, tarte tatin, tarta z jabłkami, tort czekoladowyz musem). Dania serwowane w tempie ekspresowym. Ledwie usiedliśmy przy stoliku, a już podbiegł do nas kelner z bułeczkami na zagryzkę. Nalano kompot do kileszków. W ciągu minuty wylądowała przed nami zupa, nalewana przy nas z wazy. Zupa została posypana posiekaną pietruszką przez samego Gesslera. Po skonsumowaniu zupy w ciągu paru minut nałożono nam na talerze po tęgim kawałku mięsa, które to mięso było odkrawane od większego kawałka przy nas na drewnianym – stole – wózku, z przenośną kuchenką, na której kotłowały się patelnie z podrzewaną kapustą, garnczki z puree itp. Wszystko serwowane wprost z patelni, garnków. Na koniec deser. Ogólnie w ciągu 40 minut zostaliśmy obsłużeni od A do Z. W tym czasie sala była non stop pełna.
      Recenzja: pomysł z lunczem , a właściwie pełnym obiadem za 20 zł świetny. Oczywiście serwowane są dania spoza karty – te z karty są parokrotnie droższe. To jest ok. Natomiast niestety dania z lunch menu mnie nie powaliły, choć była to dobra opcja jakości w stosunku do ceny.
      Zupa była ok, ale nie powalająca, na dość cienkim wywarze o dominującym kalafiorowym posmaku. Świnina była ok, ale trochę twardawa, potrzebowała jeszcze z 20 minut w piekarniku. Ziemniaczane puree przyzwoite, maślano – śmietankowe, aksamitne, nieoszukane. Kapusta ok, choć trochę rozgotowana. Kompot jak kompot.
      Desery rozczarowują oprócz jednego – tortu czekoladowego, który został przywieziony od „U kucharzy” z Warszawy (jak poinformował nas A Gessler). Widać, że nie ma tam jeszcze dobrego cukiernika.
      Babeczki na polkruchym spodzie były gumiaste. Krem pattisiere, ktory do nich nałozono, był po prostu niedobry, bez smaku i sladu wanilii. Strudel jablkowy tak przewalony cynamonem, ze w ustach pozostawal bardzo gorzki posmak. Podobnie tarta jabłkowa – była aż brązowa od cynamonu, ten cynamon tłumił wszystko. Brrr. Tarte tatin akurat nie jedlismy.
      Natomiast tort czekoladowy bardzo smaczny. Mus lekki, czekoladowy, nie przesłodzony, spód chrupiąco – orzechowo – czekoladowy.
      Podsumowując, przyzwoity obiad domowy z profesjonalna obsługą, warty ceny. Cyrk z uwijajacymi sie kelnerami bardzo mi się podoba. Gessler wie, jak prowadzic restaurację.
      Co do dań z karty, moją wielką chęć budzi grzybowa na kwaśnicy z pierożkami z soczewicą, żydowska pomidorowa, macznka krakowska oraz paprykarz Nowiny. Pierogi Gesslerowe, śledzia w oleju lnianym, sztukę mięsa (która uważam, że jest u Gesslera rewelacyjna), tatara, znam z warszawskiej restauracji i uważam, że są top. Marzy mi się gęsina na św. Marcina, zobaczymy, czy dorzucą do karty w sezonie. I podoba mi się u Gesslera to, że dania wyglądają normalnie – bez udziwnien i niepotrzebnych dodatkow.

    • Gość: greg Gessler we Francuskim. Orgia to była IP: *.adsl.inetia.pl 20.09.11, 23:04
      Muszę przyznać, że i ja byłem we francuskim w ostatni poniedziałek na lunchu.
      Tak jak pisze przedmówca - 20 zł za pełny, obfity obiad (w poniedziałek była zupa pieczarkowa, nadziewana papryka, kompot z rabarbaru i deser do wyboru) z obsługa kelnerską - doskonała propozycja, ale tak naprawdę nic poza tym.

      "Teatr" z kelnerami jak dla mnie jest przereklamowany (trochę na zasadzie nie widziała .... słońca, ogorzała od miesiąca ;)) - nie dzieje się nic spektakularnego - ot panowie nalewają zupę z wazy i nakładają paprykę wprost z patelni polewając sosem i posypując pietruszką.

      Moja Narzeczona zauważyła, że młody Gessler posypywał pietruszką paprykę, a potem przyjmował zapłatę za rachunek, po czym jeszcze przysłaniał tą dłonią usta kichając co chyba nie jest szczytem higieny.
      Zresztą cała restauracja, obrusy, nakrycia i panowie kelnerzy sprawiają wrażenie - delikatnie mówiąc - pokrytych grubą warstwą patyny. Odnosiłem wrażenie, że całe to miejsce jest mocno przybrudzone - brak mu było świeżości i witalności.
      Gdyby nie medialna postać właściciela nowa restauracja we Francuskim przeszłaby bez większego echa.
      Podsumowując - lunch za 20 zł owszem. Wydać 80 czy 100 zł na osobę za obiad czy kolację - zdecydowanie nie. Są w Krakowie lepsze i bardziej eleganckie miejsca na wydanie większych kwot na kolację.
      SMACZNEGO :)
    • Gość: Drapak Pewnie po moim poście, za chwilę zlecą się... IP: *.adsl.inetia.pl 21.09.11, 11:18
      czytelnicy broniący nowickiego, bo przecież on się zna na kuchni (nie ukończył żadnej szkoły gastronomicznej, o kucharskiej już nie wspomnę), ma dobry gust (o gustach się niby nie dyskutuje, ale co tam, powiem jedno gustu i smaku to on nie ma za grosz). Bo przecież on jest naszym "kulinarnym bogiem", naszą krakowską jedzeniową perełką, dodam od siebie, że perełką sztuczną, nad wyraz przereklamowaną, ale do rzeczy moi drodzy, do rzeczy.
      Dziwiąc się samemu sobie, artykuł nowickiego przeczytałem z ciekawością, co się nie często zdarze, bo jego artykuły są tak jak niektóre potrawy, które on jadał, powiedzmy to sobie szczerze, niejadalne, niedosmażone i niedoprawione. Jednym słowem do bani i nijak idzie to przetrawić.
      Czytając opinie innych, tych którzy się zachwycają i tych którzy się nie zachwycają plus na podstawie własnej obserwacji, dochodzę do wniosku, że cały artykuł na temat nowej kuchni w "Hotelu Francuskim", jest przekolorowany i przerysowany. Odnoszę nieodparte wrażenie, że obiad był jakby to rzecz, ustawiony. Pan przyjdzie pan napisze... bez komentarza.
      Pachnie mi tu kolejną porcją reklamy, podyspaną szczyptą marketingu szeptanego, podlaną solidną porcją lukru i podną na stól nic nie świadomym czytelnikom Gazety Wyborczej.
      Jak ktoś trafnie zauważył, po takich "artykułach", więcej ludzi pójdzie do tej knajpy, niż z własnej nieprzymuszonej woli, bo człowiek to istota ciekawska i właśnie przez ten "artykuł", ta ciekawość popchnie ich do tej restauracji, tam już na nich będzie czekał "teatr" gesslera, teatr dla, którego nie warto (Uwierzcie mi!), kierować swoich zacnych kroków do tego przybytku.
      Co do całego "teatru kuchennego" to czekam kiedy pojawi się artykuł, na temat strat w zdrowiu lub ubraniu gosci, przez ten wlasnie teatr i przez to machanie patelniami tudzież innymi kuchennymi przyrządami pod nosem...
      Odnoszę nieodparte wrażenie, że ta cała szopka dziejąca się w restauracji "Hotelu Francuskiego", to tylko demo, taki chwyt marketingowy, który prędzej czy później się skończy, tak szybko jak się zaczął.
      Kończę już życząc wam smacznego. Proszę jeszcze pamiętać, drodzy czytelnicy, że macie jeszcze własne zdanie, nie musicie się posiłkować przesłodzonymi recenzjami, albo recenzjami krytykującymi daną restaurację. Ważna jest własna opinia, a nie opinia ludzi, bez wykształcenie kulinarnego.
      • Gość: . Re: Pewnie po moim poście, za chwilę zlecą się... IP: *.48.classcom.pl 22.09.11, 16:10
        Gość portalu: Drapak napisał(a):

        > Ważna jest własna opinia,
        > a nie opinia ludzi, bez wykształcenie kulinarnego.

        Pogubiłem się: jeśli nie mam wykształcenia kulinarnego, to moja opinia jest w końcu ważna, czy nieważna?
        • Gość: josef Re: Pewnie po moim poście, za chwilę zlecą się... IP: *.net.autocom.pl 26.09.11, 23:33
          Twoja opinia jest taka, na jaką zasługujesz. Ni mniej, ni więcej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka