ruczaj.x
04.01.05, 11:08
może powtórz mojego innego posta:
Zgadzamy się, że tworzenie getta to nie jest najlepsze z możliwych rozwiązań.
Pomyślcie tylko jaką przyszłość będą miały dzieci z takiego osiedla?
Jakież to pozytywne przykłady może im dać otoczenie najbiedniejszych. Czego nauczą się od swoich równieśników.
Ja wcale nie twierdze, że osoby biedne są gorsze. Tyle, że gorzej radzą sobie w życiu. Problemy z pracą, czasem nałogi, złe nawyki...
Teraz zadanie, łatwe:
Typowa szkoła, wiadomo pewien procent uczniów gorzej radzi sobie w nauce, wcale nie są gorszymi ludzmi, czy marginesem.
Co byście zrobili gdybyście byli dyrektorem:
1. Umieścili ich w jednej klasie gdzie ich niedostatki w edukacji będą się kumulowały.
2. Czy może rozmieścili równomiernie po wszystkich klasach, gdzie będą mieli pozytywne przykłady (czy pomoc od innych lepszych
uczniów). Gdzie będzie szansa na ich opanowanie przez nauczycieli?
Jak myślicie co będzie lepsze dla szkoły, dla nauczycieli i dla samych nieradzących sobie z nauką dzieci?
Naprawdę pomyślcie o tych dzieciach, czemu już na samym
początku mają być skazane na społeczny ostracyzm i naznacznie.
Będę to zawsze powtarzał, mieszkańców okolicznych ulic stać na ogrodzenie swoich osiedli, zainstalowanie kamer, ale tych dzieci
nikt już stamtąd nie wyciągnie - to będzie następne stracone pokolenie (bezwzględne dziedziczenie biedy).
pozdrawiam serdecznie
iinezja21, aniarr, maria waskowicz, walo74, Pana Janka (obecnie na hektarach) i jeszcze kilka innych pseudopostaci
zapytajcie swojego szefa co o tym myśli