Gość: ikran
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
31.01.05, 00:37
przejechalem w niedziele rano samochodem z rynku do aqua parku, ruchu nie
bylo duzego wiec odbylo sie to dosyc sprawnie bez korkow... ale chyba dopiero
wtedy odczuwa sie te katastrofe asfaltowa w krakowie; po kilkudniowej
zaledwie zimie jezdnie wygladaja jakby co sto metrow podkladano malutkie
bomby powodujace kanciaste wyrwy w asfalcie...
powoli zaczynalem miec nadzieje ze poprawia sie jakosc drog, ale chyba
jeszcze duzo czasu minie, zanim bedzie mozna wyjechac autem bez obaw, ze
urwie sie kola za pierwszym zakrecie
zreszta nawet nowe drogi to tez nie jest wzor perfekcji; jak sie dojezdza z
wadowickiej na rondo matecznego, to oczywiscie trzeba tuz przed swiatlami
przejechac kilkucentymetrowy uskok; czy nie mozna by tego wygladzic???!!!
dlaczego nie stosuje sie wszedzie farby ktora nie schodzi po przejechaniu
przez nią stu samochodow? (widac ja bardzo rzadko a na tym rondzie przydalaby
sie) - czy bedzie sie odmalowywac pasy co 3 miesiace??
kurna, tak mnie wpieprza to kapusciano-buraczane wykonawstwo nie wiem juz
kogo: inzynierow, robotnikow asfaltowych czy tych co to wybieraja firmy do
realizacji zlecen drogowych; cala nadzieja w tym ze tych palantow wkrotce
zastąpi obecna fala mlodych ludzi ktorzy naogladaja sie za granica troche
cudów drogowych chociazby w anglii czy niemczech, gdzie mozna krawezniki
odmierzac z linijka...