moonlight_shadow
17.04.05, 23:14
Uśmiech losu
W drodze między pracą a domem
W zwykłym tramwaju podróżny szum
Twarze bez uczuć, dniem zmęczone
Anonimowy, bezduszny tłum
Czytam lekturę – Nie dowierzam
Smyczkiem wśród obojętnych gapiów
Prosto w głąb mego serca zmierza
Czystym tonem „Skrzypek na dachu”
Dźwiękiem zduszonym i nieśmiałym
Przebija się przez rozmów hałas
Skrzypce wirtuoza śpiewały
A we mnie szczęściem dusza grała
I w jednej chwili świat wypiękniał
Wszystko się stało kolorowe
Radość rozpiera mnie potężna
W drodze między pracą a domem.
Data:
14 luty 2005
Podpis:
Zofia255