Gość: FK
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
22.07.01, 00:37
Od kilku dni chodzę po mieście w szerokiej, bardzo długiej (do kostek),
zakończonej falbaną spódnicy. Cieniutka bawełna, na jeszcze cieńszej halce.
Pogoda bardzo urozmaicona - od upału po deszczowe nawałnice. Otóż ciekawa
jestem jak zachowuje się kobieta w takiej sukni. Jak chodzi, podbiega,
przechodzi przez kałuże, wschodzi i schodzi ze schodów, siada...gesty są
odruchowe, przywoływane z doświadczeń pokoleń, podgarnianie i zagarnienie
spódnicy tak, by nie zamoczyła się listwa, a noga nie była zbyt
odsłonięta...cudowne uczucie chłodu gdy delikatna tkanina omiata nogi. Może
wcale nie było za gorąco tym paniom w letnich muślinach bardzo dawno, dawno
temu? Po co mi to? Wakacyjny odpoczynek od grzecznego standartu pocz. XXI w.