dorotek_s
26.11.05, 18:47
Hmm.. w ostatnim tygodniu dwukrotnie zdarzylo mi sie przez 15 minut szukac
ochrony (rzym). Chcialam by otworzyli brame, niestety ochrony nie bylo ani w
ich kanciapie, ani nigdzie wokół bloku. Ostatecznie samochody wyjechaly z
terenu osiedla tym samym sposobem ktorym wjechaly - ktos z mieszkancow
poprostu wjezdzal tez na teren osiedla, przez co otworzyl brame (uprzedze
komentarze "uprzejmych" w stylu "Po kiego wjezdzal jak nie ma miejsca
parkingowego itd": wjezdzal bo wnosil/wynosil meble). Zastanawia mnie co w
sytuacji gdy ochrona naprawde bedzie BARDZO pilnie potrzebna, a będzie
kompletnie nieuchwytna"?
Inna sprawa: Dlugo zastanawialam sie czy to pisac, no ale, najwyzej mnie
opier... jak to sie czasem zdarza na forum ;)bylam swiadkiem rozmowy w
autobusie, ochrony ktora wracala z nocnej zmiany (najprawdopodobniej z
Londynu) i chlopcy mieli straszny ubaw z tego jak to w nocy przepędzali z
kotłowni bezdomnych... Zamurowało mnie to mało powiedziane... Z rozmowy jasno
wyniklo ze drziw byly uszkodzone to i bezdomni tam weszli. Panowie
ochroniarze generalnie opowiadali sobie jak to ich przeganiali, a potem jak
to w sumie im pozwolili zostac itd, itd nasłuchałam się "wesołych historyjek"
z nocy. Nie wiem co mam myslec o tym.. swojego czasu na przystanku we
wczesnych godzinach ranych mozna bylo spotkac dosc "Dziwnie" wygladajacych
ludzi w tym sory za slowo, jedno cos co przypominalo kobiete... Nie wiem czy
dobrze kojarze wydarzenia, jednak nie zmienia to faktu, ze ochrona robi to co
robi. Nie chce absolutnie wyciagac pochopnych wnioskow, ani nikogo osadzac,
ale uslyszalam to co uslyszalam i daje to do myslenia....