Viagra od (ruskiego) szwagra

31.10.02, 09:14
Mieszkaniec Krakowa stracił przytomność po zażyciu niebieskiej pigułki(...)
lek kupił od rosyjskiego sprzedawcy na Tandecie.

I tak, jak w starym porzekadle - skąpy dwa razy traci. Ten stracił. Raz kasę,
dwa przytomność.

Kliencie!
Przed dokonaniem zakupu zapytaj sprzedawcę o bezpłatną degustację na
miejscu !!!
Zażyj przed zakupem. A russkije krasawicy na Tandetie toże jest' dla bolszewo
udawolstwja, i prawierki etoj Viagry :)
    • trudny2002 Re: Viagra od (ruskiego) szwagra 31.10.02, 09:25
      Nie wiem czy Ona naprawdę miała tak na imie. Nie ja jeden mówię o Niej Viagra...
      Wiem, ze miała głęboko niebieskie, bardzo szeroko otwarte oczy...
      A to , ze akcent trochę wschodni???
      trudny
    • bluetab70 Re: Viagra od (ruskiego) szwagra 31.10.02, 09:26
      podebrałeś mi temat... ;-)

      a na Wiagrę, zwłaszcza tę "lewą", uważajcie...

      www1.gazeta.pl/krakow/1,35798,1097456.html
      • adam.67 Rosyjski poranek 31.10.02, 09:41
        > podebrałeś mi temat... ;-)
        izwinicie, pażałsta :)

        Niech żyje przyjaźń polsko-radziecka !!!
        (może jeszcze pa russki: Da zdrawstwujet polsko-cowietskaja drużba!!!)

        Taki mam dziś rosyjski poranek... rozmawiałem przez 10 minut z człowiekiem z
        banku w Sankt Petersburgu.
        Znam rosyjski, ale niespecjalnie lubię mówić w tym języku. Zadaję więc w swej
        naiwności koledze z Pitra sakramentalne pytanie "Do you speak English?"
        Odpowiedź była zwalająca z nóg: "Niet". I tyle, krótko, rewolucyjnie.
        No to "szto diełat'?" jak zapytał w tytule swego dzieła niejaki Włodzimierz
        Ilijcz Uljanow (pseudo konspiracyjne "Lenin"), nie ma rady, trzeba
        pobiesiedowat' w tym języku, bo sprawa pilna, a nikt inny w języku Szekspira i
        Wall Street w tejże instytucji nie mówi...

        Miałem i tak dużo szczęścia, chociaż jak to mawiają (współcześni) Rosjanie -
        "szczjastje eto nie ch.j, w ruki nie wazmiosz"

        pozdrawiam (pazdrawljaju Was)
        A.
        • bluetab70 Russian Connection 31.10.02, 10:24
          a może to nie był byle ruski handlarz lewą wiagrą, tylko jakiś rosyjski łącznik
          czy inny 007 albo J23?
          a ludzka głupota, gdyby miała skrzydła....
          • adam.67 Re: Russian Connection 31.10.02, 10:34
            bluetab70 napisała:

            > a może to nie był byle ruski handlarz lewą wiagrą, tylko jakiś rosyjski
            łącznik
            >
            > czy inny 007 albo J23?
            > a ludzka głupota, gdyby miała skrzydła....

            Nie, to mogło być kolejne wcielenie Bohatera Zwiazku Radzieckiego Wiaczesława
            Tichonowa, czyli niezapomnianego Stirlitza, który to agent prowadził tutaj
            działania operacyjno-agenturalne w kierunku wyniszczenia samców w Polsce za
            pomocą osiągnięć rosyjskiego przemysłu chemicznego, który w ostatnich dniach
            pokazał, co potrafi (dowiedziałem się przy okazji, że SpecNaz trenował w innym
            podobnym teatrze... wreszcie milicja zaczęła chodzić do teatru :))))

            Głupota gdyby miała skrzydła... to nie musiałaby pić Red Bulla :)
          • joseph.007 Re: Russian Connection 31.10.02, 16:18
            bluetab70 napisała:

            > a może to nie był byle ruski handlarz lewą wiagrą, tylko jakiś rosyjski
            łącznik
            >
            > czy inny 007 albo J23?

            O, wypraszam to sobie. My, tajni agenci, jesteśmy tak oszałamiająco męscy, że
            nie potrzebujemy żadnych niebieskich stymulatorów (może tylko od czasu do czasu
            kilka "kamikadze").
Inne wątki na temat:
Pełna wersja