Dodaj do ulubionych

Dyrektor nie ma być fajny - Analiza. Konflikt w...

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.06, 22:18
Cóż. Jeżeli nie rozumie się, że związki zawodowe reprezentują zespół, to
pisze się takie głupoty. Szczególnie w takich instytucjach jak Filharmonia,
musi być porozumienie pomiędzy dyrektorem a zespołem artystycznym. To są
ARTYŚCI, ludzie szczególnie wrażliwi. Co do chóru: dlaczego tak sporadycznie
się go pokazuje? To wina chórzystów, czy dyrektora?
Czy Pan marszalek ma prawo decydować o wyborze dyrektora filharminii bez
konsultacji z przedstawicielami związków zawodowych reprezentujących
artystów? Czy ma odpowiednie przygotowanie edukacyjne? Dużo wątpliwości. Czy
to nie przypadkiem związkowcy, a nie kontrola marszałkowska, wykazali
nieuczciwość i "przekręty dyrektorki". Czy to nie przypadkiem Pan marszałek
dyskretnie nie wypowiadał się na ten drażliwy temat? Na szczęście wybory są
blisko!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: PARAGRAF Re: Dyrektor nie ma być fajny - Analiza. Konflikt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.06, 22:33
      nie ma sensu powtarzanie, ze p. Sepiopl nei chcial "ustawic" tych wyborow.
      Chcial, o czym wie tzw. caly kulturalny Krakow. Zalezalo mu na jak najszybszych
      wyborach, bo: 1/ wymiana wojewody wieszczy wymiane marszalka,2/ ma ochote
      partycypowac w projektowaniu nowej siedziby Filharmonii (z zawodu jest
      architektem)i potrzebuje dyspozycyjnego dyrektora, ktory wszystko podpisze,3/
      p. Marchwica, jako dr polonista o Filharmonii ma, z calym szacunkiwem, zerowe
      pojecie, 4/ co najciekawsze: w staraniach o dyrektora Filharmonii odzruconoi
      WSZYSTSKICH MUZYKOW (6 osob) praktykow,nawet z niekwestionowanym
      meidzynarodowym dorobkiem w UE, a dyskutowano o: poloniscie (Marchwica) i
      dziennikarzu (Koscinski). Przypadek? Chyba nie. Nikt nie jest tak slepy, by nie
      zauwazyc, ze Zarzad wojewodztwa nie byl reprezentowany podczas spotkan z
      kandydatami przez wicemarszalka, ktory odpowiada za sprawy kultury (p. Bereza-
      nie bylo go). Zamiast 9 osob planowanej komisji stawily sie ledwie 4.
      przypadek? Chyba nie. I jeszcze jedno: kandydaci odbyli slownie 1 rozmowe
      trwajaca 15 minut, podczas ktorej NIE MOGLI przedstawic projektu na
      Filharmionie. Zarzad mial poznac osobowowsc kandydata.przez 15 minut? Kto w to
      uwierzy?
      • Gość: dokladny Re: Dyrektor nie ma być fajny - Analiza. Konflikt IP: *.bci.net.pl 10.01.06, 00:49
        Gwoli scislosci: Marchwica jest polonista i - uwaga! - muzykologiem. Zatem
        osoba, ktora pojecia o filharmonii i muzyce nie ma, raczej nie jest. Czas na
        zmiany.
        • Gość: bleble Re: Dyrektor nie ma być fajny - Analiza. Konflikt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 09:20
          To, że jest muzykologiem nie oznacza że wie na czym polega praca muzyka!
          Zresztą jego blade pojęcie i brak szacunku do przyszłego swojego zespołu
          artystycznego jest widoczne, bo od razu chce podnieść poziom zespołów. Ciekawe
          na czym opiera swój pogląd - nigdy go nie widziałem na koncercie w FK. Nigdy
          nie słyszał orkiestry w akcji, pewnie oparł się na niektórych , krzywdzących
          nas recenzjach niejakiej p. W. dla której najlepsza jest Sinfonietta Cracovia
          grająca ten sam repertuar od wielu lat i coraz rzadziej. Nie piszę tego z braku
          sympatii dla tych muzyków lecz dlatego, że tą orkiestrę założyła p. Penderecka
          a dla recenzentki p. W to wystarczy żeby niszczyć inne orkiestry a chwalić pod
          niebiosa SC. Niestety sitwa!
          • Gość: croesus Re: Dyrektor nie ma być fajny - Analiza. Konflikt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.06, 13:28
            I tu się mylisz. Sinfonietta Cracovia, nawet jeśli powstała przy pomocy
            Elżbiety Pendereckiej, to wyraźnie odcina się od całego konfliktu na linii
            Miasto - Dyrektor Festiwalu Beethovenowskiego. Świadczy o tym również ich
            udziałw Festiwalu Sacrum-Profanum i dalsze prace z Miastem. Czy gra ten sam
            repertuar? Nic bardziej błędnego - propozycje SC są świeże i ciekawe. Czy grają
            coraz rzadziej? Proponuję zasięgnąć informacji o nowo otwartym, regularnym
            sezonie koncertowym.
            • Gość: PARAGRAF Re: Dyrektor nie ma być fajny - Analiza. Konflikt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 16:01
              Jak juz wywoalliscie temat: Sinfonietta Cracovia zalozona zostala przez p.
              Elzbiete i jednoczesnie stala sie etatowa miejska orkiestra. To jasne i
              wiadome. Problem z Filharmonia polega na tym,ze ani Marchwica, ani Koscinski
              nie przepracowali minuty za pulpitem. Nie maja bladego pojecia o orkiestrze,
              sposobie jej prowadzenia, a uzywane przez Marchwice slowo"przesluchania" w jego
              wykonaniu przelozyloby sie chyba na kabaretowy spektakl. No bo ktozby mial
              przesluchiwac? On? I kogo? Do kogo zatelefonuje? Jakich zywych muzykow,
              sprawdzonych na deskach kraju i zagranicy ma w swoim notesie? Z kim gral
              osobiscie? Nie ma sensu mnozenie przykladow absurdu. Moja teza jest klarowna:
              Sepiol ucieka, jak diabel od swieconej wody od konkursu, bo wie, ze trafi na
              FACHOWCA, a nie na dyspozycyjnego DYLETANTA.Z FACHOWCEM bedzie musial sie
              liczyc, DYLETANTOWI zaplaci pare tysiecy i ma go w garsci.I o to chodzi. Poziom
              artystyczny jest na 10-tym planie, jesli w ogole. Teza druga:wielki mistrz
              Krzysztof ponadczasowy zakazal WYKONYWANIA swoich pasztetow w krakowskiej
              Filharmonii. Znana z zarlocznosci finansowej Elzbieta Wielka takze sie na
              Filharmonie i Krakow obrazila. Ale, jak niedawno donosila Wybiorcza, Panstwo
              radzi by wrocic strzyc grod Kraka nadal. Czy odpuszczaja swojego czlowieka w
              Filharmonii? Chyba nie. Tzw. muzyczny Krakow pamieta, jak Obercowa (byla
              dyrektorka) sprzeciwila sie Wielkiej Elzbiecie i odmowila jej spelnienia
              absurdalnych wymagan finansowych, mimo, ze podobnie jak poprzedniczka
              (Nazarowa) byla z nadania i polecenia PANSTWA. Zadania Elzbiety zawalilyby
              roczny budzet Filharmonii. Nie wydaje mi sie, by tym razem PANI odmowila sobie
              przyjemnosci ukladania z p. Sepiolem spraw kadrowych. Moze ktos cos dopowie na
              ten temat?
            • Gość: bleble Re: Dyrektor nie ma być fajny - Analiza. Konflikt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.06, 09:27
              Dla sprostowania-nie mam nic przeciwko SC! nawet jest za, w Krakowie powinno
              być mnóstwo orkiestr! Lecz jeśli finansuje się orkiestry z tego samego źródła,
              to nie może być tak, że urzędnicy decydują o tym, które orkiestry dofinansować
              a które nie i de facto je zniszczyć. A co do nowego "regularnego" sezonu
              koncertowego to szczerze gratuluję osiągnięcia... ale współczuję CC której za
              to obcięto budżet, bo ktoś w UM nie lubi St. Gałńskiego. Jego sprawa ale
              krzywdzi innych muzyków. Nieprawdaż?
          • Gość: gadugadu Rzeczywiscie bleble IP: *.hist.uj.edu.pl 12.01.06, 11:45
            W. Marchwica jest drem filologii polskiej i mgrem muzykologii, pracuje jako
            adiunkt w INSTYTUCIE MUZYKOLOGII UJ, a wiec muzykologia jest jego GLOWNA
            PROFESJA (przygotowuje muzykologiczna habilitacje). Wczesniej ktos tu bredzil,
            ze polonista nie moze sie znac na sprawach PFK. Oj bleble, bleble, Pan Nasz ci
            wybaczy, bo nie wiesz o czym piszesz. Marchwica jest zawodowym muzykiem:
            niezlym zreszta pianista. Pisanie wiec rewelacji w rodzaju, ze nie wie on na
            czym polega praca muzyka - swiadczy albo o absolutnej indoloncji piszacego,
            albo o jego zlej woli, albo tez (co staram sie mimo wszystko wykluczac w moich
            kalkulacjach) o galopujacym blondynizmie u walacego w klawiature pacjenta. Te
            same trzy ewentualnosci staja sie aktualne, gdy chodzi o "poglad" przypisujacy
            Marchwicy przypadlosc w postaci zupelnej nieznajomosci brzmienia genialnej
            orkiestry Zwierzynieckiej. Osobnik o malowniczym nicku bleble nigdy nie widzial
            Marchwicy na koncercie (widac lustruje z estrady widownie, gdyz to ciekawsze,
            niz mozolne wygrywanie nut w kazdy piatek), zapewne ma za slabe okulary.
            Marchwica to jeden z niewielu krakowskich muzykologow, ktory potrafi sie zdobyc
            na niezwykly heroizm i wysiedziec spokojnie sluchajac popisow zespolow z ulicy
            Ziwerzynieckiej. Generalna rada dla bleble, by wiecej sie na forach netowych
            nie osmieszal: albo zapoznawac sie faktami stanem rzeczy a potem maltretowac
            klawiature komputera (jezeli indolencja), albo milczec, gdy smierdzi na
            kilometr intryganctwem syndykalistow filharmonijnych (jezeli zla wola), albo
            dobry psychiatra (jezli galopujacy blondynizm).
      • Gość: Pietro Re: Dyrektor nie ma być fajny - Analiza. Konflikt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.06, 13:24
        MAsz rację. Dyrektorem powinien być muzyk - dyrygent. Ja sam znam jednego z
        nich. Jest organizatorem Festiwalu i dobrym dyrygentem. Lecz nie jest "stąd",
        nie z Krakowa. Gość na poziomie, znający języki, z szerokimi kontaktami a do
        tego bardzo dobry muzyk. Może właśnie lekarstwem byłby człowiek z zewnątrz?
        Panie Marszałku! Może warto jednak sięgnąć do teczki z innymi podaniami? i
        pozwolić kandydatom obszerniej wypowiedzieć się na temat ich koncepcji
        funkcjonowania Filharmonii?
    • Gość: Pussy1 O ministrze IP: 195.214.216.* 10.01.06, 15:58
      Teskt jednolity (obowiązujący) - Ustawa o Organizowaniu i Prowadzeniu
      Działalności Kulturalnej
      Art. 16
      1. Kandydata na stanowisko dyrektora instytucji kultury można wyłonić w drodze
      konkursu, z zastrzeżeniem ust. 2.

      2. W samorządowych instytucjach kultury, których wykaz określi, w drodze
      rozporządzenia, minister właściwy do spraw kultury i ochrony dziedzictwa
      narodowego, biorąc pod uwagę ich znaczenie dla kultury narodowej, wyłonienie
      kandydata na stanowisko dyrektora następuje w drodze konkursu, z zastrzeżeniem
      ust. 3.

      3. Minister właściwy do spraw kultury i ochrony dziedzictwa narodowego może
      wyrazić zgodę na powołanie na stanowisko dyrektora, bez przeprowadzenia
      konkursu, kandydata wskazanego przez organizatora. [z dyskusji sejmowej nad
      ustawą wynikało, że ta możliwość jest stworzona dla wybitnych przedstawicieli
      świata kultury w skali co najmniej ogólnopolskiej, którzy zgodziliby się
      dyrektorować jakiejś instytucji kultury i ze względu na swój autorytet w
      dziedzinie sztuki nie stawaliby do konkursu - czyli najwięksi artyści]

      4. W celu przeprowadzania konkursu, o którym mowa w ust. 2, organizator
      powołuje komisję konkursową w składzie:

      1) trzech przedstawicieli organizatora,

      2) dwóch przedstawicieli ministra właściwego do spraw kultury i ochrony
      dziedzictwa narodowego,

      3) dwóch przedstawicieli zakładowych organizacji związkowych reprezentatywnych
      w rozumieniu art. 24125a Kodeksu pracy, działających w tej instytucji kultury,

      4) dwóch przedstawicieli stowarzyszeń zawodowych lub twórczych właściwych ze
      względu na zakres działania tej instytucji kultury.

      5. Jeżeli w instytucji kultury nie działają zakładowe organizacje związkowe, w
      miejsce osób, o których mowa w ust. 4 pkt 3, organizator powołuje do komisji
      konkursowej dwóch przedstawicieli załogi tej instytucji.

      6. Minister właściwy do spraw kultury i ochrony dziedzictwa narodowego określi,
      w drodze rozporządzenia, organizację i tryb przeprowadzania konkursu, sposób
      powoływania członków komisji konkursowej oraz zadania tej komisji,
      uwzględniając w szczególności procedury zapewniające ocenę kwalifikacji
      kandydatów.

      -------
      Załącznik do rozporządzenia Ministra Kultury
      LISTA SAMORZĄDOWYCH INSTYTUCJI KULTURY, W KTÓRYCH WYŁONIENIE KANDYDATA NA
      STANOWISKO DYREKTORA NASTĘPUJE W DRODZE KONKURSU
      V. Filharmonie. Orkiestry symfoniczne i kameralne 1. Filharmonia Białostocka 2.
      Filharmonia Pomorska im. Ignacego Jana Paderewskiego w Bydgoszczy 3.
      Filharmonia Częstochowska 4. Polska Filharmonia Bałtycka im. Fryderyka Chopina
      w Gdańsku 5. Filharmonia Dolnośląska w Jeleniej Górze 6. Filharmonia Kaliska 7.
      Filharmonia Śląska w Katowicach 8. Filharmonia Świętokrzyska im. Oskara
      Kolberga 9. Filharmonia Koszalińska im. Stanisława Moniuszki 10. Filharmonia
      im. Karola Szymanowskiego w Krakowie 11. Filharmonia im. Henryka Wieniawskiego
      w Lublinie 12. Łomżyńska Orkiestra Kameralna 13. Filharmonia Łódzka im. Artura
      Rubinsteina 14. Filharmonia im. Feliksa Nowowiejskiego w Olsztynie 15.
      Filharmonia Opolska im. Józefa Elsnera 16. Płocka Orkiestra Symfoniczna im.
      Witolda Lutosławskiego 17. Filharmonia Poznańska im. Tadeusza Szeligowskiego
      18. Filharmonia im. Artura Malawskiego w Rzeszowie 19. Państwowa Orkiestra
      Kameralna i Teatr Impresaryjny w Słupsku 20. Filharmonia Szczecińska im.
      Mieczysława Karłowicza w Szczecinie 21. Toruńska Orkiestra Kameralna 22.
      Filharmonia Sudecka w Wałbrzychu 23. Filharmonia im. Witolda Lutosławskiego we
      Wrocławiu 24. Filharmonia Zabrzańska 25. Polska Orkiestra Włościańska im.
      Karola Namysłowskiego w Zamościu 26. Filharmonia Zielonogórska im. Tadeusza
      Bairda
      • Gość: PARAGRAF Re: O ministrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 16:08
        Wlasnie. Czyli moja teza o tym, ze Sepiol umyka na sile od konkursu, bo ma w
        tym swoj partykularny interes jest sluszna. Najbardziej zenujace w tej grotesce
        jest to,ze ani Marchwica, ani Koscinski nie sa WYBITNYMI POSTACIAMI SWIATA
        MUZYKI. W ich przypadku lewe karty Sepiola az fosforyzuja. Smutne jest to, ze w
        talii 8 kart pan marszalek mial 6 pozostalych osob-lepszych, lub gorszych,
        ktore z 1 wyjatkiem (p. Stankiewicza) same NA ZYWO zwiazane byly przez lata z
        orkiestrami. Mial tez kandydata, ktory jako jeden z 8 Polakow otrzymal w 98
        bodajze roku grant UNII EUROPEJSKIEJ na prowadzony przez siebie miedzynarodowy
        festiwal. Byl wiec w kartach pana marszalka i powazny as menedzerski. I co? I
        pan polonista. Bravo, Maestro!
        • Gość: croesus Re: O ministrze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.06, 16:43
          Dziwne te wypowiedzi. Chyba klakierzy z FK aktywnie udzielają się na tym forum.
          Czy dobry, sprawny manager powinien stać w przeszłości za pulpitem dyrygenckim?
          Wytykanie Marchwicy bycia polonistą jest manipulacją faktami. Jest jednocześnie
          muzykologiem, bijącym na głowę pozostałych kandydatów. Ponadto bardzo sprawnym
          managerem, który wielokrotnie udowodnił, że za to za co się weźmie -
          konsekwentnie dokończy z sukcesem. Nie dziwi obawa kiepskich muzyków i słabo
          wykwalifikowanych pracowników FK, że drżą. Czy Pan Gałoński, który rozkłada
          właśnie Capellę na łopatki, z racji tego, że stał za pulpitem kilknaście lat
          lepiej nadawałby się na tę funkcję i byłby lepszym managerem (bo przecież zna
          problematykę orkiestry od podszewki)? Nowoczesny model zarządzania taką
          instytucją jak Filharmonia jest wypadkową wielu aspektów, a marginalnym jest
          fakt czy kiedykolwiek stał za pulpitem dyrygenckim. Należy też pamiętać, że to
          właśnie Marchwica kształcił z sukcesem kilkadziesiąt osób zajmujących się dziś
          z powodzeniem zarządzaniem kulturą.
          • Gość: PARAGRAF Re: O ministrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 19:31
            Po pierwsze: za pulpitem, siedza muzycy, a stoi dyrygent. Marchwica ani nie
            siedzial, ani nie stal, to jasne. Po drugie: zapraszam do lektury tekstow p. T.
            Hanzlika i przedstawianych przez niego sylwetek kandydatow. Jesli p. Marchwica
            wypadl NAJLEPIEJ, polecam wizyte u okulisty.
            KOGO I GDZIE wyksztalcil? KONKRETNIE? Co ci jego wychowankowie zrobili, a
            CZEGO on sam dokonal? Prosze uprzejmie o przyklady duzych, miedzynarodowych
            festiwali, ktore istnieja nieprzerwanie od kilkunastu lat, zrobionych od
            poczatku do konca z pozycji szefa artystycznego; miedzynarodowych kongresow
            jego pomyslu, prowadzonych przez niego orkiestr itd.itp. dzialan. Ile grantow
            UE diostala prowadzona przez niego firma, dlatego ze Brukslea uznala impreze za
            powazna i serio ja traktowala?
            Lat temu wiele byl szefem SIOKU -przy ul. Mikolajskiej. To na pewno. Potem
            zajal sie praca administracyjna: zorganizowal na UJ biuro ds obchodow
            Jubileuszu 600 lecia Uczelni, ktorego jest kierownikiem. Co ma jubileusz
            uczelni do Filharmonii, pozostaje slodka tajemnica marszalka.
            A tak na marginesie: nie klakierzy z Filharmonii, a krakowscy prawnicy
            uwazaja,ze to skandaliczny przekret. Z takich idiotycznych mianowan Krakow
            zaczyna byc slawny, a efekty? Rozwalone Rondo Mogilskie, Agencja Rozwoju Miasta
            dajaca prace bylym partyjnym (70 letni prezes Janusz Jakubowski,
            kiedys "czerwony" wiceprezydent Krakowa, za prezydentury T. Salwy);
            skandaliczny plan strategiczny dla Krakowa (za ktory o malo p. Majchrowski nie
            dal pior), niezatapialny Tajster dawniej Zarzad Cmentarzy Komunalnych, obecnie
            ZDiK, Janusz Pierzchala - kolejny polonista zasluzony dla Majchrowskiego,
            dopiero w tym roku odwolany z funkcji wiceprezesa zarzadu miedzynarodowego
            portu lotniczego w Balicach, 26 letni szczaw - niejaki Kaminski- partyjny
            kolega ministra Ziobry, ktory w tych dniach zostaje prezesem wspomnianego portu
            lotniczego. To zaczyna byc wielka draka. I teraz Filharmonia i rozgrywka:
            polonista, czy dziennikarz? A Krakowek ma ochote z wielka pompa i zadecie rpzez
            3 lata swietowac 750 rocznice lokacji miasta? A w Fil.harmonii nie potrafi
            zatrudnic fachowca spoza ukladow? Chichot historii nas czeka, ot co. Moze
            minister nie upadl na glowe i kaze zorganizowac konkurs. Oby, chociaz to facet
            z OPUS DEI, wiec moze spali kogos na stosie? Bo ja wiem...
            • Gość: mmm Re: O IP: *.ghnet.pl 11.01.06, 05:45
              Parę kliknięć w klawaturkę i coś można znaleźć:
              Dr Wojciech M. Marchwica
              Ukończył Państwową Szkołę Muzyczną II st. w Krakowie, w klasie fortepianu prof.
              L. Stefańskiego, posiada magisterium z filologii polskiej – Instytut Filologii
              Polskiej UJ, dyplom magisterski z muzykologii - Katedra Historii i Teorii
              Muzyki UJ, doktorat Uniwersytetu Jagiellońskiego w 1994 r. Jest pracownikiem
              naukowym w Instytucie Muzykologii UJ, a także kierownikiem Ośrodka Informacji i
              Promocji. Pracował jako wykładowca w Szkole Zarządzania Kulturą na Wydziale
              Zarządzania i Komunikacji UJ, jako asystent w Katedrze Historii i Teorii Muzyki
              UJ, w Instytucie Filologii Polskiej UJ.
              Współorganizator festiwalu Bachowskiego (1985), dyrektor wykonawczy i autor
              części muzycznej Europejskiego Miesiąca Kultury (1992; ponad kilkadziesiąt
              koncertów o różnym charakterze, kameralnych, symfonicznych, także jazzowych).
              Współpracował z Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie, organizował także
              festiwale i konferencje, m.in.: Narody i Stereotypy, Spotkania Krakowian, The
              European Association for International Education.
              W latach 1999-2001 stworzył i prowadził Biuro Jubileuszowe 600-lecia Odnowienia
              Akademii Krakowskiej, przekształcone później w Ośrodek Informacji i Promocji
              Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie do dziś pełni funkcję kierownika

              Ma wieloletnie doświadczenie w pracy muzyka – chórzysty, w zespołach
              amatorskich i profesjonalnych. Współpracował z agencjami artystycznymi w celu
              realizacji autorskich projektów programowych z zakresu muzyki dawnej.
              Od początku lat dziewięćdziesiątych jest i udziałowcem wydawnictwa Musica
              Iagellonica (jest jednym z jego współzałożycieli). Firma specjalizuje się w
              publikacjach książkowych dotyczących historii, teorii i dydaktyki muzycznej.
              Publikuje również różnorodne, głównie źródłowo-krytyczne, wydawnictwa nutowe i
              czasopisma. Musica Iagellonica wydała dotychczas ponad 70 tytułów pozycji
              książkowych i około 30 różnych pozycji nutowych. Współpracujemy ściśle z
              Instytutem Muzykologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie oraz Instytutem
              Muzykologii Uniwersytetu Warszawskiego publikując większość prac naukowych
              powstałych w tych placówkach. Dzięki nawiązaniu partnerskich stosunków z
              Instytutem Sztuki Polskiej Akademii Nauk w Warszawie możliwe stało się
              wznowienie serii Monumenta Musicae in Polonia prezentującej w możliwie
              najpełniejszy sposób twórczość wybitnych polskich kompozytorów minionych epok.
              Naszym wkładem w przywracanie muzyce renesansu i baroku miejsca w salach
              koncertowych są serie wydawnicze Sub sole Sarmatiae prezentująca muzykę
              komponowaną na ziemiach Sarmackiej Rzeczypospolitej oraz Śpiewnik staropolski,
              pełne wydanie wszystkich zachowanych pieśni wielogłosowych powstałych do około
              1600 roku. W roku 1997 Musica Iagellonica we współpracy z Centrum Dokumentacji
              Życia i Twórczości I. J. Paderewskiego rozpoczęła wydawanie Dzieł wszystkich
              Ignacego Jana Paderewskiego, pierwszej pełnej edycji jego kompozycji.

              Ostatnio (2005) widoczny był jako koordynator dużych imprez o skomplikowanej
              logistyce:
              Festiwalu Nauki – „Koncertem "Czterech pór roku" A. Vivaldiego w wykonaniu
              studentów Akademii Muzycznej rozpoczyna się w niedzielę w Krakowie Festiwal
              Nauki. Tegoroczna jego edycja będzie najdłuższa i najbogatsza w wydarzenia w
              porównaniu z dotychczasowymi. W programie są wykłady, wystawy i pokazy
              eksperymentów....”
              oraz międzynarodowego kongresu The European Association for International
              Education (kilkuset -ponad 1000? uczestników), również ozdobionego wydarzeniami
              muzycznymi.

              itd. itd.
              Więc chyba nie jest tak źle, chyba jest całkiem dobrze! To był dobry wybór, a
              co będzie dalej - zobaczymy.
    • Gość: beta Re: Dyrektor nie ma być fajny - Analiza. Konflikt IP: *.gw.ip.pl 11.01.06, 09:42
      Jeśli jakaś grupa ludzi, muzyków chce się zorganizować i stworzyć zespół do
      zarabiania pieniędzy - ich prawo. Moga się nawet nazwać filharmonią. Ale jeśli
      chcą tylko siedzieć na państwowych etatach i brać pensje niezależnie od jakości
      wykonywanej przez siebie pracy, to powinien ich ktoś z tego rozliczać. Dyrektor
      nie może patrzeć wyłącznie na korzyści pracowników, bo ci zapewne chcieliby
      zarabiać jak najwięcej nie przemęczajac sie w pracy. Dyrektor musi przestrzegać
      przwa pracy, ale nie może zapominać ani o ekonomicznych uwarunkowaniach
      funkcjonowania takiej instytucji ani o poziomie artystycznym. Zwiazki
      zawodowe... No cóż, jak sie cały zespół pozapisuje do różnych ZZ, to żadem
      dyrektor nawet najwiekszego obiboka nie będzie mógł zwolnić. A o repertuarze też
      mogłyby decydować ZZ np. taka trójka (nikomu nie ubliżając): elektryk, bileterka
      i sprzątaczka... Czy to nie jest juz jakaś epidemia, bo w Krakowskiej Operze tez
      podobno jakieś jaja?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka