jottka
24.11.02, 20:30
właśnie :(
przy wejściu do empiku na rynku stoją sobie pękaci panowie i patrzą spode
łba, głównie na klientów, którzy wchodzą do środka.
ja pojmuję, że kradzieże, że płyty i książki rzecz cenna a nieduża, że
ochrona rzecz konieczna, ale czy ja muszę być lustrowana na wejściu przez
pana o ponurym spojrzeniu??? no już nie musi się do mnie promiennie
uśmiechać, przez te 8h każdego szczęka rozboli, ale czy nie mógłby mieć
sympatycznego wyrazu twarzy?
w końcu on tam stoi jako opoka bezpieczeństwa dla klientów spragnionych
obcowania z kulturą, a nie jako wykidajło :( estetycznie mi się nie komponuje
z charakterem instytucji