Gość: adj
IP: *.net.autocom.pl
26.11.02, 08:19
Wybrałem się kiedyś na mecz piłkarski drużyn trampkarzy, organizowany u stóp
Wawelu przez ten szacowny Klub. I co? Najadłem się tylko wstydu przed
małoletnim synem i jego kolegami. Wcześniej naopowiadałem chłopcom o
tradycjach klubu, o dzielnicy w której się znajduje, a w której się urodziłem
i wychowałem (nie mieszkam tam od 30 lat). Po prostu gospodarze obiektu, niby
porządkowi, lokalni niby kibice okazali się być totalną hołotą, prześcigającą
się w wulgarnych pokrzykiwaniach na sędziego i 12-to letnich zawodników.
Do napisania tego postu skłoniła mnie późniejsza wizyta z drużyną syna w
małym klubie na jednej z podkrakowskich wsi. Tam gospodarze byli "do bólu"
gościnni, mecze turnieju odbywały się w prawdziwie sportowej atmosferze,
zapewniono małym piłkarzom ciepłe napoje, pieczone kiełbaski itp.
Chcecie państwo nauczyć dzieci kultury osobistej, prawdziwej rywalizacji
sportowej, kibicowania w kulturalnym sportowym duchu bądź też dbacie o zdrowie
swoich pociech (na boisku "Nadwiślanu" nawet spacerując można połamać nogi)
- NA WIEŚ MOI DRODZY NA WIEŚ!