joseph.007
05.12.02, 12:00
Dziś rano, na ul. Mogilskiej, widziałem Świętego Mikołaja. Szedł szerokim,
marynarskim krokiem (może dlatego, że od strony baru "Tawerna"), a czerwień
jego twarzy dorównywała barwie stroju służbowego. Nagle, tuż pod MPK myk! i
Mikołaj leży na chodniku, i wstać nie może, bo sobie łokciem, że tak powiem
przydeptał sztuczną brodę; zajęło mu to chyba z minutę, ale i tak nadaremno,
bo zaraz nastąpiła powtórka. Spójrzmy prawdzie w oczy - imprezka w gronie
aniołków i elfów, z okazji rozpoczęcia sezonu, ani chybi przeciągnęła się do
dzisiejszego ranka. Mikołaj najpewniej dziś w nocy będzie niedysponowany, bo
nawet jak renifery od chuchu nie popadają, to go niebiańska drogówka zgarnie
najdalej gdzieś koło Wielkiej Niedźwiedzicy. Rodzice, przygotujcie się, że
wasze dzieci nie dostaną na czas prezentów; od siebie radziłbym samemu je
kupić i udawać przed dzieckiem, że to od Mikołaja, choć to oczywiście trochę
nieetyczne.