Gość: Gatsby
IP: *.chello.pl / *.chello.pl
03.01.03, 18:30
pukają do nmie conajmniej 2 razy dziennie. na nieszczęście, mieszkam na
parterze i najpierw dzwonia przez domofon (muszę ich wpuścić, bo może inni
mieszkańcy są zainteresowani)potem do moich drzwi (juz nawet nie otwieram,
ale drę się przez zamknięte, że "nie") potem nie potrafią sobie znaleźć
guzika, żeby wyjśc i - rzecz jasna - ja muszę wszystko tłumaczyć. oczywiście,
nie wszyscy kolędnicy mają namaszczenie proboszcza - często przychodzą
przedsiebiorcy indywidualni. nierzadko, pod drzwiami zastaję kilkuletnie
dzieci - a tatuś stoi pod klatką. z doświadczenia wiem, że potrwa to jeszcze
jakiś miesiac, bo zdarzają się i tacy artyści, którzy człowieka jeszcze w
lutym nachodzą. dodajmy do tego groźbę wizyty proboszcza bułki "po kolędzie"
i sama nasuwa się refleksja, że całe te Świeta jakoś nie moga się skończyć...
P.S. jeszcze akwizytorzy, żebracy. no, drzwi się w ogóle nie zamykają:(((