Gość: Jaracz
IP: *.czyzyny.net.pl / 192.168.5.*
07.02.03, 15:13
Witam!
Dzisiaj jechalem sobie tramwajem 4. Na dworcu dosiadly sie kanary i zaczeli
sprawdzac ludzi, koles siedzacy za mna nie mial biletu.. Pytali sie go "czemu
jezdzi pan na gape?" itp. itd., i on cos odpowiedzial, nie jestem pewny, gdyz
nie doslyszalem, ale cos w stylu "nie mam pieniedzy", albo jakos tak, ze nie
ma za co jesc nawet (choc koles nie wygladal na zaglodzonego, ot po prostu
zwykly pasazer MPK). No i kanary chwile z nim jeszcze pogadali, i powiedzieli
na koncu "to teraz pan z nami wyjdzie i pojdzie sobie na inny tramwaj", i
rzeczywiscie, staneli obok niego jakby go odprowadzali spisywac, po czym
wysiedli, i koles poszedl w jednym kierunku, a kanary do pierwszego wagonu..
Co o tym sadzicie?:) Ja dalej nie wiem jak mam interpretowac ta sytuacje:)
Czy kanarom serce zmieklo, czy dal im niezauwazenie w lape.. czy co innego?
Dziwna historia.. :)
pozdrowka
Jaracz