Dodaj do ulubionych

Katolicki prymat cierpienia

12.03.03, 21:01
Stanislaw Lorentz, który w 1917 roku wstąpił na uniwersytet, wspomina: "Z
opowiadania Marii Niedżwiedzkiej-Ossowskiej wiem (było to jeszcze przed mym
wstąpieniem na uniwersytet), że na jednym z pierwszych zebrań Koła
Filozoficznego, w toku dyskusji nad Gorgiaszem Platona, długo debatowano nad
tym, czy lepiej jest krzywdzić, czy samemu doznawać krzywdy." Przytlaczajaca
wiekszosc dyskutantow opowiedziala sie za doznawaniem krzywdy. Młodzież ta,
z taką mentalnością, zostanie wkrótce powołana do odbudowy niepodległości
Polski.
Obserwuj wątek
    • Gość: on Re: Katolicki prymat cierpienia IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 12.03.03, 21:14
      zastanawiałes sie za która z tych dwóch opcji opowiedziała by sie dzisiejsza
      mlodzież? bo ja tak i mysle sobie ze cezko powiedziec ...
    • arcykr3 Re: Katolicki prymat cierpienia 13.03.03, 11:27
      www.mateusz.pl/ksiazki/js-pww/js-pww_26.htm
    • tygrys01 Per aspera ad astra 13.03.03, 19:25
      W czasach gdy waleczni wyznawcy Swarożyca dawali dzielny
      odpor rzymskim legionom był zwyczaj, ze do krainy
      przodków wysyłali poslańca, zazwyczaj młodego wojownika
      zwycięzcę specjalnego turnieju organizowanego na tę
      okolicznośc.
      Odbywało się to w ten sposob, że ów dzielny młodzian był
      zrzycany z wysokokosci na poletko ostrych pali i tak
      zanosił blaganie o pomoc do dzielnych przodków. A więc
      model własnego cierpienia dla dobra innych nie jest czymś
      nowym, co zostało przyniesione dopiero przez epokę
      chrześcijaństwa ale u samej podstawy chrześcijaństwa leży
      poświęcenie dla innych (śmierć Syna Bożego Jezusa
      Chrystusa z Nazaretu jako ofiara przebłagalna za grzechy
      świata)
      • Gość: Doktor_Hiszpan Jest pewien kłopot IP: 62.121.128.* 13.03.03, 20:27
        Jak dotąd nie udało się potwierdzić możliwości konaktu - szczególnie
        militarnego - walecznych wyznawców z Legiami.

        pzdr

        DH
        • tygrys01 Re: Jest pewien kłopot 13.03.03, 20:46
          Gość portalu: Doktor_Hiszpan napisał(a):

          > Jak dotąd nie udało się potwierdzić możliwości konaktu
          - szczególnie
          > militarnego - walecznych wyznawców z Legiami.
          >
          > pzdr
          >
          > DH
          ================
          Masz rację, oczywiście poza Karpaty Legiony raczej nie
          dotarly. A obyczaj wysyłania posla był u Gotów.
          Oczywiście trochę fakty zostały przeze mnie nagięte, ale
          to taki półżart. Ave Roma . =Tigr=
          • spamer1 okrutny ADMINIE bój sie mnie! 13.03.03, 22:15
            "Odbywało się to w ten sposob, że ów dzielny młodzian był
            zrzycany z wysokokosci na poletko ostrych pali i tak
            zanosił blaganie o pomoc do dzielnych przodków. A więc
            model własnego cierpienia dla dobra innych nie jest czymś
            nowym, co zostało przyniesione dopiero przez epokę
            chrześcijaństwa ale u samej podstawy chrześcijaństwa leżypoświęcenie dla
            innych (śmierć Syna Bożego JezusaChrystusa z Nazaretu jako ofiara przebłagalna
            za grzechy świata)"

            Czy nie byłoby pięknym gdyby mój ADMIN - wykasowywacz - zaniósł moje błaganie
            o przywrócenie wykasowanego wątku?
    • swarozyc Re: Katolicki prymat cierpienia 13.03.03, 22:37
      Największy z wieszczów mąciciel w głowach i jak byśmy dziś powiedzieli
      największy oszołom wytłumaczył: bo Polska z wyroku Boga jest Chrystusem
      narodów, Mesjaszem. Polska - Mesjasz przez swe cierpienia odkupi grzechy
      świata i powiedzie narody do zbawienia drogą wskazaną przez Kościół katolicki.
      Mickiewicz nauczał rodaków: "Jesteście wśród cudzoziemców jako apostołowie
      wśród bałwochwalców." "Nie wszyscy jesteście równie dobrzy, ale gorszy z was
      lepszy jest niż dobry cudzoziemiec." "Nie wy macie uczyć się cywilizacji od
      cudzoziemców, ale macie uczyć ich prawdziwej cywilizacji chrześcijańskiej." I
      tak dalej, i tym podobne brednie.
      To zostało wydrukowane w roku 1832, świeżo po klęsce Powstania Listopadowego,
      kiedy na emigracji znalazła się tłumnie elita tego powstania. Z tej elity nie
      zaprotestował nikt. Nie znalazł się nikt, kto by nazwał autora mianem, na
      jakie zasługiwał: mianem durnia i szkodnika.
      Nie ma nic z ducha polskiego w tym mesjanizmie, ocieka on katolickim
      cierpiętnictwem. "Kościół cierpi, gdy nie cierpi" - ten dowcip oddaje istotę
      rzeczy. Porażonym klęską wrześniową Polakom przypomniał o tym specjalnym
      orędziem z dnia 30 IX 1939 roku Pius XII: "łzy dla chrześcijanina mają swą
      nadnaturalną wartość i słodycz."
      Papieżowi zawtórował biskup polowy Wojsk Polskich Józef Gawlina. W roku 1940
      jako jedno z pierwszych wydawnictw dla spragnionych słowa polskiego żołnierzy
      na obczyźnie ukazał się zeszyt Nauki Chrystusowej, organu szefa duszpasterstwa
      I Korpusu w Wielkiej Brytanii. Zeszyt ma tytuł O cierpieniu i jemu w całości
      jest poświęcony. Czytamy tam: "I dlatego Kościół z powołania swego, z natury
      swej cierpi. Nie jest rzeczą przygodną, że Kościół idzie drogą krzyżową; jest
      powołaniem Kościoła cierpieć, i dlatego Kościół bez cierpienia obyć się nie
      może. Owszem, im bardziej Kościół cierpi, tym doskonalej spełnia swoje
      zadanie. Stąd wniosek jasny, że cierpienie należy do istoty życia
      chrześcijańskiego. Kto przez łzę patrzy na świat, ten patrzy obiektywnie i ma
      sąd prawdziwy. Dlatego cierpienie jest najlepszą i najkrótszą drogą do religii
      i do Boga."
      Cierpienie zatem jest surowcem, z którego wychodzi bezcenny produkt:
      zbawienie. Wytwórnia, założona przed dwoma tysiącami lat, jest wciąż w pełnym
      ruchu i reklamuje się. Hasłem integrystycznej organizacji katolickiej "Opus
      Dei" jest: "Uświęcajmy cierpienie." Więc uświęcają, sami cierpią niewymownie
      rozjeżdżając po Polsce luksusowymi limuzynami. Encyklopedia katolicka, Lublin
      1979, w tomie III wyjaśnia pod hasłem Cierpienie: "C. towarzyszące życiu
      każdego chrześcijanina nie jest pozbawione sensu. C. jest błogosławieństwem,
      ponieważ zapewnia wejście do Królestwa Bożego, lepiej pozwala dostrzec dzieła
      Boże i zapewnia udział w przyszłej chwale.W aspekcie transcendentnym c.
      złączone jest z działaniem Opatrzności Bożej w świecie i dlatego nie można go
      uważać za bezsensowne; trzeba by bowiem wtedy wykluczyć działanie Boga Stwórcy
      i Zbawcy, będącego nieskończoną miłością i mądrością."
      Cierpienie zatem jest konieczne i dla zbawienia katolika, i dla katolickiej
      teodycei, jest bowiem "złączone" z działaniem Opatrzności i jej niezbadanych
      wyroków w takich na przykład zbawieniorodnych miejscach jak Oświęcim
      (Auschwitz) czy Archipelag Gułag. Katolicka teodycea to właściwy pokarm
      duchowy dla każdego skażonego człowieczeństwa. Jej nonsensów polakatolik nie
      dostrzega.
      • arcykr3 Re: Katolicki prymat cierpienia 15.03.03, 08:36
        swarozyc napisała:

        >"Nie wy macie uczyć się cywilizacji od
        > cudzoziemców, ale macie uczyć ich prawdziwej cywilizacji chrześcijańskiej."
        To co się dzieje podczas niemieckich festynów karnawałowych albo Love Parade
        to przejaw zdziczenia, a nie cywilizacji.
        > Zeszyt ma tytuł O cierpieniu i jemu w całości
        > jest poświęcony. Czytamy tam: "I dlatego Kościół z powołania swego, z natury
        > swej cierpi. Nie jest rzeczą przygodną, że Kościół idzie drogą krzyżową;
        jest
        > powołaniem Kościoła cierpieć, i dlatego Kościół bez cierpienia obyć się nie
        > może. Owszem, im bardziej Kościół cierpi, tym doskonalej spełnia swoje
        > zadanie.
        Kościół to Mistyczne Ciało Chrystusa. "Nie jest uczeń ponad Nauczyciela".
        > Stąd wniosek jasny, że cierpienie należy do istoty życia
        > chrześcijańskiego.
        "Pan biczuje, kogo miłuje, a kogo nie miłuje, tego nie biczuje".
        > Kto przez łzę patrzy na świat, ten patrzy obiektywnie i ma
        > sąd prawdziwy.
        Czyli jestem bardzo obiektywny!
        > Dlatego cierpienie jest najlepszą i najkrótszą drogą do religii
        > i do Boga."
        > Cierpienie zatem jest surowcem, z którego wychodzi bezcenny produkt:
        > zbawienie. Wytwórnia, założona przed dwoma tysiącami lat, jest wciąż w
        pełnym
        > ruchu i reklamuje się. Hasłem integrystycznej organizacji katolickiej "Opus
        > Dei" jest: "Uświęcajmy cierpienie." Więc uświęcają, sami cierpią niewymownie
        > rozjeżdżając po Polsce luksusowymi limuzynami.
        Który członek "Opus Dei" używa luksusowej limuzyny?
        Encyklopedia katolicka, Lublin
        > 1979, w tomie III wyjaśnia pod hasłem Cierpienie: "C. towarzyszące życiu
        > każdego chrześcijanina nie jest pozbawione sensu. C. jest błogosławieństwem,
        > ponieważ zapewnia wejście do Królestwa Bożego, lepiej pozwala dostrzec
        dzieła
        > Boże i zapewnia udział w przyszłej chwale.W aspekcie transcendentnym c.
        > złączone jest z działaniem Opatrzności Bożej w świecie i dlatego nie można
        go
        > uważać za bezsensowne; trzeba by bowiem wtedy wykluczyć działanie Boga
        Stwórcy
        > i Zbawcy, będącego nieskończoną miłością i mądrością."
        Dlatego lepiej wie, co powinna głosić prawdziwa religia.
        > Cierpienie zatem jest konieczne i dla zbawienia katolika, i dla katolickiej
        > teodycei, jest bowiem "złączone" z działaniem Opatrzności i jej niezbadanych
        > wyroków w takich na przykład zbawieniorodnych miejscach jak Oświęcim
        > (Auschwitz) czy Archipelag Gułag.
        Bóg dopuszcza zło aby wyprowadzić z niego jeszcze większe dobro. Nie zawsze
        musimy wiedzieć, co tym dobrem jest. Oto streszczenie katolickiej teodycei
        ("Obrony Boga").
        > Jej nonsensów polakatolik nie dostrzega.
        "Co głupotą jest u Boga, przewyższa mądrością ludzi."
        "Myśli moje nie są myślami waszymi". - do nieposłusznych Żydów.
        "Kto was słucha, mnie słucha". - do apostołów. Kościół odnosi tą wypowiedż do
        swojego Urzędu Nauczycielskiego.
        • Gość: arcykr Re: Katolicki prymat cierpienia IP: *.devs.futuro.pl 17.03.03, 12:52
          www.mateusz.pl/wdrodze/nr355/06.htm

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka